Huawei Watch GT 7 Pro
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Recenzja Huawei Watch GT 7 Pro. Sportowiec w tytanowym pancerzu

Tym razem na moim nadgarstku wylądował Huawei Watch GT 7 Pro. To naprawdę ciekawy smartwatch, ale trzeba zaakceptować kilka jego cech i wad.

Poprzedni Huawei zastąpił mi Garmina… na jakiś czas

W zeszłym roku miałem dużą przyjemność sprawdzić starszą generację, czyli Huawei Watch GT 6 Pro. Zegarek spodobał mi się na tyle, że po oddaniu testowego egzemplarza postanowiłem kupić własny. Nie wybrałem wersji Elite, jaką użyczył mi Huawei, ale Safari ze względu na pasek lepiej sprawdzający się w trakcie aktywności fizycznych oraz odczuwalnie niższą cenę.

W recenzji Szóstki stwierdziłem, że kupiłbym ją zamiast Garmina. Nie dlatego, że Huawei Watch GT 6 Pro jest lepszy, ale z mojej perspektywy równie dobry, a przy tym tańszy i wykonany z materiałów bardziej premium. I – rzeczywiście – przed kupnem prywatnego egzemplarza, sprzedałem mojego Garmina.

Nie mogę jednak napisać, jak wyglądał rok ze smartwatchem Huawei. Wytrzymałem z nim nieco ponad sześć miesięcy, aby następnie przesiąść się na Apple Watcha i finalnie ponownie skończyć z Garminem. Zmiana nie była spowodowana niezadowoleniem, ale najwidoczniej zbytnio nudzi mi się w życiu i staram się je uatrakcyjnić częstymi przesiadkami na kolejne urządzenia do noszenia.

Huawei Watch GT 7 Pro
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Teraz, podobnie jak w 2025 roku, testuję zegarek Huawei, a jednocześnie na moim drugim nadgarstku znajduje się Garmin. Chociaż tym razem (raczej) nie powtórzy się poprzednia historia. Przez kilka wcześniejszych miesięcy zdążyłem poznać, co dokładnie oferują urządzenia tego chińskiego producenta i na ten moment moja ciekawość jest zaspokojona. Tym bardziej, że Huawei Watch GT 7 Pro nie wprowadza rewolucji.

Specyfikacja techniczna Huawei Watch GT 7 Pro:

  • ekran: 1,47″ AMOLED (466 x 466 pikseli, PPI 326),
  • wymiary: 45,6 x 45,6 x 11,25 mm,
  • waga: 55,5 g (bez paska),
  • obudowa: stop tytanu klasy lotniczej, szafirowe szkło na ekranie i bezel pokryty ceramiką,
  • odporność: IP69, 5 ATM,
  • akumulator: 867 mAh (litowo-polimerowa), maksymalnie do 21 dni na jednym ładowaniu, do 12 dni przy typowym korzystaniu, do 7 dni z AoD,
  • ładowanie: pełne naładowanie w 95 minut,
  • system HUAWEI TruSense, czujnik tętna, poziom natlenia krwi, HRV, sztywność tętnic, temperatura skóry, pomiar stresu, pomiar snu z analizą oddechu, śledzenie cyklu menstruacyjnego na bazie analizy parametrów zdrowotnych,
  • Bluetooth 6.0 (BR+BLE+EDR), NFC,
  • GPS (L1 + L5 Dual-band), GLONASS/BeiDou(B1I + B1C + B2a Tri-band), GALILEO(E1 + E5a Dual-band), QZSS (L1 + L5 Dual-band), NavIC
  • płatności NFC,
  • kompatybilność z Androidem (9.0 i nowsze) i iOS (13.0 i nowsze).
Gdzie kupić?

Huawei Watch GT 7 Pro

ok. 1499 zł
(Przybliżona cena z dnia: 4 września 2026)
Zawiera linki afiliacyjne.

Genialne połączenie

Huawei Watch GT 7 Pro zadebiutował na rynku w trzech wersjach, które różnią się zastosowanymi kolorami, zarówno w przypadku koperty, jak i dołączonych paskówm, natomiast same materiały są identyczne. Dodatkowo – od 18 września – ruszy wysyłka czwartej wersji, która jest połączeniem modelu żółtego z metalową bransoletą.

Koperta wizualnie nie zmieniła się względem modelu Watch GT 6 Pro i jej wymiary są identyczne – 45,6 x 45,6 x 11,25 mm. Pomijając czarną wersję łatwo jest jednak rozpoznać tegoroczny model po kolorach – żółty i zielony Huawei Watch GT 7 Pro to przeciwieństwo wcześniejszych, bardziej stonowanych wersji, takich jak Safari czy Elite. Czarna wersja też wprowadza zmiany, ale mniejsze – np. żółte oznaczenia na bezelu zamiast białych.

Huawei Watch GT 7 Pro
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Brak większych modernizacji można uznać za wadę, ale z drugiej strony wprowadzanie nowych pomysłów tylko po to, aby się nimi pochwalić, potrafi przynieść efekt odwrotny od oczekiwanego. Szczególnie, gdy dotychczasowa bryła była udana i – myślę, że zgodzi się ze mną większość osób – także atrakcyjna. Śmiem nawet twierdzić, że Huawei Watch GT 7 Pro – tak samo jak jego poprzednik – to jeden z lepiej prezentujących się inteligentnych zegarków na rynku.

Nie wiem, czy prywatnie zdecydowałbym się na żółty wariant, ale muszę przyznać, że producentowi udało się osiągnąć genialny efekt. Zacznijmy od tego, że większości smartwatchy i sportowych zegarków, gdy są podane w bardziej wyrazistej kolorystyce, brakuje elegancji i wyglądają trochę zabawkowo. Natomiast bohater tego tekstu łączy oba światy, czyli jasne kolory i elegancję, w kompozycję jak najbardziej apetyczną.

Decydując się na żółtego Watcha GT 7 Pro od razu zdradzamy wszystkim, że lubimy biegać lub jeździć na rowerze, ale jednocześnie dostajemy sprzęt, który prezentuje się dobrze nie tylko w towarzystwie dresu. Może niekoniecznie będzie współgrał z garniturem, ale można założyć go na wiele innych sytuacji. Ma w sobie też coś z klasycznego zegarka, ale takiego z bardziej nietuzinkowym kolorystycznie paskiem i pasującymi do niego motywami na tarczy.

Huawei Watch GT 7 Pro
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Efekt potęgowany jest użytymi materiałami, które są z tej górnej półki. Koperta to tytan klasy lotniczej, a bezel i spód koperty został pokryty ceramiczną powłoką. Sam ekran chroniony jest warstwą szkła szafirowego. Od razu po otworzeniu pudełka i wzięciu urządzenia do ręki czuć, że mamy do czynienia z produktem premium, który prawdopodobnie cechuje się wysoką trwałością.

Przez kilka miesięcy na kopercie mojego prywatnego zegarka Huawei nie pojawiła się żadna, nawet minimalna rysa. Wyglądał jak nowy egzemplarz, a regularnie chodziłem z nim na siłownię i biegałem. Podejrzewam, że równie dobrze jest w nowszej generacji – ale aby to ocenić, trzeba spędzić ze smartwatchem kilka miesięcy, a nie tylko parę tygodni testów.

Na kilka słów zasługują nowe paski i nie mam na myśli ich kolorów. Przeprojektowania doczekał się system zapinania – teraz jedną część wsuwa się pod drugą. Jest to rozwiązanie nieco wygodniejsze, ale nie jest to naprawdę znacząca zmiana. Po prostu proces zapięcia zajmuje minimalnie mniej czasu.

Cieszy, że Huawei Watch GT 7 Pro wciąż ma też mocowanie teleskopowe o szerokości 22 mm. Jeśli więc komuś znudzi się domyślny pasek z fluoroelastomeru, ma do wyboru mnóstwo innych pasków stworzonych z myślą o różnych zegarkach. Większość jednak, jeśli nie powstała z myślą o zegarkach Huawei, nie będzie aż tak wizualnie ładnie współgrać z kopertą, jak oryginalne paski (lub paski je imitujące).

Wyświetlacz to jedna z głównych zalet

Mógłbym w tym miejscu wkleić fragment z mojej recenzji Huawei Watch GT 6 Pro dotyczący ekranu, ale nie jestem aż tak leniwy. Ponadto zmieniła się podstawowa tarcza, która teraz jest czytelniejsza i w mojej ocenie ładniejsza. Wypada też odnotować, że modyfikacje wprowadzono do sklepu z tarczami, aczkolwiek z tego, co udało mi się ustalić, od jakiegoś czasu dotyczy to wielu lub nawet wszystkich zegarków Huawei.

Huawei Watch GT 7 Pro wyposażony jest w 1,47-calowy ekran AMOLED o rozdzielczości 466 x 466 pikseli i szczytowej jasności sięgającej 3000 nitów. Wyświetlane na nim treści prezentują się świetnie i trudno się do czegokolwiek przyczepić – kolory, czerń czy kąty widzenia to górna półka wśród smartwatchy. Natomiast maksymalna jasność umożliwia komfortowe odczytanie dowolnych wartości w pełnym słońcu.

Prywatny Watch GT 6 Pro, po zainstalowaniu jednej z aktualizacji oprogramowania, zaczął mieć sporadyczne problemy z dostosowaniem poziomu jasności w słoneczny dzień. Zdarzały się dosłownie chwilowe mignięcia ekranu z ustawioną maksymalną jasnością, aby tuż po tym stopniowo, ale szybko jasność była zwiększana z mniejszej do tej odpowiedniej (niekoniecznie zawsze najwyższej). Ta druga reakcja była tą prawidłową. Co ciekawe, z podobnym błędem spotkałem się też w Huawei Watch GT Runner 2, ale jak na razie nie zauważyłem go w testowym GT 7 Pro.

Automatyczne dostosowywanie poziomu jasności działa bez żadnych zarzutów. Mam nawet wrażenie, że trochę lepiej niż w poprzedniku. Nie chodzi o to, że Szóstka źle dobierała poziom jasności, ale w niektórych sytuacjach ekran mógł być minimalnie ciemniejszy.

Docenić należy też reakcję ekranu na dotyk – po oprogramowaniu można poruszać się równie szybko i wygodnie, jak na dobrej klasy smartfonie czy tablecie.

Krótki okres testów jest raczej słabym sprawdzianem dla trwałości szkła chroniącego ekran. Pozwolę więc sobie na jeszcze jedno odwołanie do mojego Watcha GT 6 Pro, z którym spędziłem około pół roku. Przez ten czas nie pojawiła się żadna rysa i wysoce prawdopodobne, że nowsza generacja jest równie wytrzymała.

Oczywiście, dostępny jest tryb Always On Display. Działa w przypadku tarcz zaprojektowanych przez Huawei, a także tarcz zewnętrznych twórców pobranych ze sklepu – przynajmniej tych, które sprawdziłem.

Można też zdecydować się na AoD wyłącznie w trakcie aktywnego pomiaru ćwiczeń – wówczas, gdy nie jesteśmy na słońcu lub w bardzo jasnym pomieszczeniu, podstawowe dane (m.in. puls czy czas trwania) sprawdzimy bez konieczności podświetlania ekranu.

Nie podobają mi się zmiany, jakie zaszły w sklepie z tarczami. Huawei zaczął wyraźnie mocniej promować subskrypcję VIP za 19,99 złotych miesięcznie (obecnie 15,99 złotych w ramach promocji), czyli też płatne tarcze. Wspomniana subskrypcja zapewnia dostęp do płatnych tarcz bez dodatkowych opłat. Płatne tarcze bez VIP to zazwyczaj wydatek kilku lub kilkunastu złotych.

Natomiast darmowe tarcze, który niedawno można było spotkać na stronie głównej, zostały zepchnięte na drugi plan. Odniosłem też wrażenie, że kiedyś darmowych tarcz było odczuwalnie więcej.

Monitorowanie organizmu użytkownika – jest dobrze, ale nie idealnie

Huawei Watch GT 7 Pro oferuje bogaty zestaw funkcji skupionych na zdrowiu użytkownika. Zacznijmy od podstaw, czyli pomiaru pulsu. Możliwe jest monitorowanie tętna w trybie inteligentnym, który dostosowuje się do bieżącego poziomu aktywności oraz w trybie podstawowym, który zapewnia ciągły pomiar niezależny od tego, czy siedzimy, czy chodzimy.

Pierwszy tryb zużywania mniej energii i, w mojej ocenie – jeśli nie potrzebujemy ciągłych pomiarów – jest rozwiązaniem lepszym. Szczególnie, że smartwatch całkiem skutecznie wykrywa moment wstania i aktywności, wykonując wówczas więcej pomiarów niż w bezruchu. Dostępne są opcje ostrzegania o zbyt niskim lub zbyt wysokim tętnie – jeśli dana wartość (ustalona przez użytkownika) będzie utrzymywać się dłużej niż przez 10 minut.

Tętno spoczynkowe mierzone jest poprawnie, a w trakcie aktywności wyniki pokrywają się lub są bardzo bliskie tym prawidłowym. Chociaż zdarzało się kilka wpadek, przy czym ta pierwsza raczej z mojej winy. Na początku jednego z biegów puls nagle skoczył do wartości około 185 uderzeń na minutę, czyli był o kilkadziesiąt uderzeń zawyżony. Problem udało się szybko zlokalizować – Huawei Watch GT 7 Pro był trochę zbyt luźno zapięty. Musiałem go mocniej docisnąć, ale przyznam, że było to już na granicy komfortu. Kolejne biegi wykonywałem z od razu ciaśniej zapiętym paskiem, przy czym przy długich aktywnościach, trwających ponad 2-3 godziny, taki poziom zapięcia mógłby mi przeszkadzać.

Na szczęście, podczas pozostałych aktywności – takich jak spacer, rower czy siłownia – mogę mieć komfortowy poziom zapięcia. Możliwe, że opisany błąd to kwestia mocniejszego pocenia przy bieganiu, co może powodować łatwiejsze przesuwanie się urządzenia lub innych czynników. Dostrzegłem też, że Huawei Watch GT 7 Pro potrafi nieznacznie, ale jednak szybciej niż mój Garmin reagować na skok tętna na siłowni, co akurat jest plusem.

Huawei Watch GT 7 Pro
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Wróćmy na moment do wpadek. Kilkukrotnie smartwatch pokazał niepoprawny, duży skok tętna tuż po wykonaniu codziennych czynności. Po głaskaniu psa, zakładaniu bluzy i myciu zębów pojawiły się wyniki sięgające nawet 130-140 uderzeń na minutę. Było to tylko trzy przypadki, ale producent w najbliższych aktualizacjach powinien poprawić algorytm, bowiem niektóre osoby mogą niepotrzebnie wystraszyć się takiego tętna – szczególnie cierpiący na tachykardię lub inne choroby serca. Dodam, że czujnik tętna w trakcie wystąpienia opisanych incydentów dobrze dolegał do skóry.

Pomiar stresu, poziomu natlenienia krwi, HRV czy też funkcja EKG wydają się dawać wyniki prawidłowe lub niewiele różniące się od tych prawdziwych. Nie zauważyłem żadnych nietypowych skoków czy rezultatów odbiegających od tego, co widziałem już na innych smartwatchach i urządzeniach do pomiarów.

Huawei Watch GT 7 Pro – zgodnie z prawdą – nie wykrył u mnie problemów z sercem, krążeniem czy saturacją krwi. Dodam, że w momentach, gdy czułem się zrelaksowany, zegarek przeważnie to rozpoznawał, a wizyta u dentysty została oznaczona jako doświadczenie momentami nieprzyjemne.

Wraz z tegoroczną generacją debiutuje funkcja o nazwie Gotowość fizyczna. W założeniach ten wskaźnik ma odzwierciedlać sprawność fizyczną organizmu oraz stan regeneracji w danym dniu. Trzeba nosić zegarek przez 7 nocy z rzędu, aby poznać swój wynik. U mnie za każdym razem gotować była oceniana na dobrą lub doskonałą, co niekoniecznie uznałbym za precyzyjną informację, bowiem zdarzały się dni, w których potrzebowałem odpoczynku i czułem zmęczenie, więc mój stan regeneracji był wówczas na słabym lub średnim poziomie.

Algorytm TruSleep 5.0, który wcześniej pojawił się już w Huawei Watch Fit 5 oraz Huawei Watch Fit 5 Pro, zawitał również do Huawei Watch GT 7 Pro. Szkoda, że wraz z aktualizacją nie zobaczyli go użytkownicy Szóstki, bowiem działa lepiej. Nadal nie mam pełnego zaufania do rozpoznawania poszczególnych faz snu – po prostu smartwatche mają zbyt mało danych, aby oferować zadowalające mnie pomiary. Wskazania są jednak wyraźnie bardziej spójne.

Przede wszystkim nowy algorytm nie ma tendencji do znaczących wahań związanych z czasem trwania fazy snu głębokiego, które w poprzedniej wersji nie pokrywały się z moimi odczuciami po obudzeniu. Pamiętam nawet, że kiedyś wypiłem trochę zbyt dużo wina i położyłem się spać z moim Watchem GT 6 Pro. Zamiast wykryć demolkę w fazach snu, dostałem wysoką ocenę za świetny sen i to mimo tego iż puls był podniesiony, a średnie HRV spadło. Podejrzewam, że nowszy model w takim scenariuszu nie byłby aż tak zadowolony z czasu trwania i jakości fazy głębokiej.

Huawei Watch GT 7 Pro jest świetny w wykrywaniu momentu obudzenia, a zaśnięcie jest rozpoznawane właściwie lub wynik jest bliski temu prawdziwemu. Zegarek wychwytuje ewentualne obudzenia w nocy, a także dostarcza informacji o średnim pulsie, HRV, poziomie natleniania krwi i może zidentyfikować problemy z oddechem.

Polubią go osoby aktywne fizycznie

Dla większości miłośników sportu, którzy bieganie, jazdę na rowerze czy siłownię, traktują jako sposób na produktywne spędzanie wolnego czasu i nie są zawodowcami, Huawei Watch GT 7 Pro będzie wyborem prawie idealnym. Chyba, że niekoniecznie leżą im Mapy Petal, bowiem innej nawigacji nie można wgrać, lub chcą mieć trening siłowy na poziomie Garmina czy Amazfita – Huawei, podobnie jak większość smartwatchy, nie zlicza liczby powtórzeń i nie rozpoznaje wykonywanego ćwiczenia.

Otrzymujemy bardzo dobre pomiary pulsu i precyzyjny GPS o podwójnej częstotliwości. Co ciekawe, funkcje lokalizacji, które już w Watch GT 6 Pro oferowały ponad zadowalający poziom precyzji, doczekały się usprawnień. Mianowicie system pozycjonowania Huawei Sunflower współpracuje z ulepszonym algorytmem AI-XDR, który korzysta z dodatkowych danych, takich jak czujnik IMU. Ma się to przełożyć na poprawę dokładności w miejscach, w których może dochodzić do zakłóceń sygnału.

Przeszedłem, przebiegłem, a także przejechałem na rowerze kilkanaście tras – za każdym razem Huawei Watch GT 7 Pro nie zawiódł mnie w kwestii zapisu przebytej drogi. Lokalizacja użytkownika, przed treningiem korzystającym z GPS-u, łapana jest w kilka sekund, przy czym w mieście musimy poczekać przykładowo 6 zamiast 3 sekund.

W przypadku spacerów i biegania nie zauważyłem nowości wartych odnotowania. Sporo dzieje się jednak w kwestii treningu rowerowego. W poprzedniej generacji było już ciekawie, bowiem dostaliśmy wybór typu i wagi roweru, a także algorytm szacował wirtualną moc i kadencję. Teraz pojawił się zestaw funkcji, które powinny zostać docenione przez osoby jeżdżące po bardziej górzystych terenach.

Huawei Watch GT 7 Pro
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Huawei Watch GT 7 Pro, po wgraniu trasy (wspierana jest chociażby aplikacja Komoot), będzie informował o podjazdach – poda m.in. dystans, przewyższenie i średnie nachylenie. Niestety, mieszkanie w centralnej Polsce utrudnia sprawdzenie tej nowości, a wiadukt, nawet dość spory, nie jest brany pod uwagę. Przydatna może być również funkcja ostrzegania o ostrych zakrętach, która aktywuje się przy wyższych prędkościach.

Z narciarstwem nigdy nie miałem nic wspólnego, a także nie miałem okazji zagrać w golfa. Nie mogę więc ocenić kolejnych nowości, ale wypada o nich wspomnieć. Po pierwsze, firma wprowadziła informacje o ośrodkach narciarskich na całym świecie. Mapy i dane trzeba wcześniej pobrać dla konkretnego miejsca, a dostępnych jest ponad 3000 ośrodków z całego świata. Obsługiwane są też popularne ośrodki występujące w Polsce, a także w innych krajach Europy. Podczas zjazdu można śledzić m.in. rodzaje skrętów i ich liczbę.

Po drugie, fani golfa mogą korzystać z oceny odległości (funkcja PlaysLike), konfigurowalnej pozycji chorągiewki czy nowej, wyświetlanej na ekranie tablicy wyników. Niezmiennie dostępna jest baza ponad 17 tys. pól golfowych. Nie zabrakło miejscówek z Polski.

Podczas treningu dostarczane są powiadomienia, które podsumowują dane z już przebytego dystansu czy czasu trwania aktywności. Przykładowo mogą to być informacje co 1 km biegu, co 5 km jazdy rowerem lub co 10 minut treningu siłowego. Huawei, oprócz wyświetlenia specjalnego ekranu, dostarcza też głosowych wskazówek i to w języku polskim. Poznamy przebyty dystans, średnie tempo czy aktualny puls.

W trakcie biegania można dodatkowo aktywować asystenta, który będzie informował o utrzymywaniu wyznaczonego tempa. Mimo iż jest to rozwiązanie praktyczne, to w połączeniu z informacjami o pokonanym dystansie, Huawei Watch GT 7 Pro potrafi być męczący. Trochę jak zbyt gadatliwy towarzysz wspólnego biegania. Na szczęście, komunikaty głosowe są opcjonalne i można je w każdej chwili wyłączyć.

Huawei Watch GT 7 Pro
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Omawiane urządzenie to nie tylko aktywności, które wymagają większego zaangażowania ze strony użytkownika. Na listę zalet zasługują opcje mające zachęcić do ruszenia tyłka sprzed telewizora. Huawei, za pomocą komunikatów, motywuje do wypełniania wyznaczonych celów dotyczących liczby spalonych kalorii, minut aktywności i godzin na nogach. Można też wyznaczyć liczbę kroków na każdy dzień.

Nowością jest sympatyczna panda. Ma ona własną tarczę, ale czasami, gdy zbyt długo siedzimy w miejscu, pojawia się również na dowolnej innej tarczy. Jej zadaniem jest zmotywowanie do wykonywania mini-treningów związanych z prostymi ćwiczeniami i rozciąganiem. Niekiedy w nagrodę, po 30 sekundach aktywności, przyznawany jest dodatkowy motyw na tarczę z pandą.

Oprogramowanie, aplikacja i płatności

Huawei Watch GT 7 Pro działa pod kontrolą HarmonyOS 6.1, czyli oprogramowania dobrze znanego z wielu innych zegarków chińskiego producenta – w końcu różnice względem HarmonyOS 6.0 są niewielkie. Producent w aktualizacji skupił się głównie na drobnych usprawnieniach.

HarmonyOS 6.1 to system operacyjny będący czymś pomiędzy watchOS z Apple Watchy czy Wear OS z Galaxy Watchy, a oprogramowaniem znanym z Garminów. Mam na myśli głównie warstwę wizualną, bo „pod maską” siedzą rozwiązania bliższe typowym zegarkom sportowym, które korzystają z lekkich systemów mających zapewnić możliwie długi czas pracy.

Nie wiem, czy to efekt korzystania z topornego Garmina przez ostatnie tygodnie, czy jednak faktycznie Huawei wprowadził poprawki, ale odnoszę wrażenie, że Huawei Watch GT 7 Pro działa nieco szybciej od swojego poprzednika. Wcześniej było bardzo dobrze, ale teraz jakby interfejs był wyświetlany w większej liczbie klatek. Nie mogę jednak tego w 100% potwierdzić bez położenia obok siebie starszej i nowszej generacji urządzenia.

Huawei Watch GT 7 Pro
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Aplikacja na smartfony od dłuższego czasu pozostaje niezmieniona. Właściciele smartfonów z Androidem nie znajdą jej w Google Play i muszą korzystać z alternatywnych sklepów, a użytkownicy iPhone’ów apkę pobiorą z App Store. Podana jest ona w prostej i czytelnej formie, a całość podzielona jest na pięć głównych sekcji – Zdrowie, Ćwicz, VIP, Urządzenia i Ja.

Nie miałem z nią problemów na Androidzie oraz na iOS. Synchronizacja danych ze smartwatchem działa bez żadnych zarzutów. Połączenie też jest stabilne. Mam jednak zastrzeżenia do nieco zbyt nachalnego promowania subskrypcji VIP – powinno być to zrealizowane w bardziej elegancki sposób. Z poziomu apki Huawei Zdrowie można pobrać aplikacje na smartwatch, ale lista zawiera głównie proste apki związane ze zdrowiem i nieskomplikowane gry.

Niestety, Huawei nie postanowił jeszcze pójść drogą Amazfit Cheetah 2 Ultra, czyli nowe podejście do powiadomień w iOS nie jest wspierane. Nie możemy więc odpisywać na wiadomości, nie zobaczymy przesłanych zdjęć czy nie wykonany dodatkowych akcji w przypadku powiadomień z kalendarza i nie wyłączymy budzika na iPhonie.

Dostępne jest wyświetlanie powiadomień – tekst i emoji, a także można odbierać i wykonywać połączenia. Jakość rozmów jest zadowalająca – głos rozmówcy jest wyraźny, a użytkownik dobrze słyszany. Gdy chcemy mieć opcję odpowiadania na wiadomości (krótkie, wcześniej przygotowane odpowiedzi lub klawiatura ekranowa), trzeba sięgnąć po sprzęt z Androidem.

Smartwatch korzysta z systemu płatności Curve Pay. Super, że można płacić zbliżeniowo, ale nie podoba mi się ilość danych, które trzeba przekazać podczas konfiguracji tego rozwiązania. Użytkownik musi podać imię, nazwisko, datę urodzenia, adres zamieszkania, a także konieczne jest zeskanowanie twarzy i dokumentu potwierdzającego tożsamość (dowód, prawo jazdy lub paszport).

Co więcej, na jednym z ostatnich etapów nie udało mi się przejść dalej bez wyrażenia zgody na przekazywanie danych niezbyt związanych z płaceniem. Musiałem zgodzić się na udostępnianie informacji o identyfikatorach, nazwach, poziomie naładowania baterii, statusie połączeń, zainstalowanych aplikacjach oraz danych określanych jako inne.

Jeśli chodzi o proces płacenia, Huawei Watch GT 7 Pro nieco sprawniej reaguje na zbliżenie do terminala niż zeszłoroczny model. Chociaż nadal nie jest to poziom znany z Apple Pay w smartwatchach z Cupertino.

Ile Huawei Watch GT 7 Pro wytrzyma bez sięgania po ładowarkę?

Na pokładzie znalazł się akumulator o pojemności 867 mAh, czyli takiej samej, jak w Huawei Watch GT 6 Pro. Ma pozwolić na maksymalnie do 21 dni pracy lub do 12 dni przy typowym korzystaniu, a z AoD – do 7 dni.

Udało mi się przeprowadzić test pracy z wyłączonym AoD na tarczy zegarka, ale z aktywnym w trakcie ćwiczeń. Huawei Watch GT 7 Pro wytrzymał prawie 10 dni i 20 godzin. Nosiłem go prawie bez przerwy, także nocą oraz spędziłem łącznie niemal 8 godzin na treningach z GPS i 4,5 godziny na siłowni. Wyniki dotyczące czasu pracy z AoD uzupełnię od razu, gdy wykonam cały cykl pracy z tym trybem.

Pełny proces ładowania trwa 95 minut według zapewnień Huawei. Pierwsze ładowanie wykonałem od poziomu 32% do 100%, po przeprowadzeniu wstępnej konfiguracji i sprawdzeniu kilku funkcji. Proces ten zajął nieznacznie ponad 60 minut.

Drugie ładowanie, od 5 do 100%, zajęło w przybliżeniu 75 minut. Muszę jednak odnotować, że przy 52% zegarek zdjąłem z ładowarki – pojawiło się okno pogodowe pozwalające sprawdzić funkcje związane z rowerem, a akurat miałem trochę czasu. Później musiałem poczekać aż znów pojawi się 52% na ładowarce i zsumować łączny czas ładowania.

Szkoda, że firma nadal nie przeszła na USB-C i kabel ładujący ma USB-A.

Huawei Watch GT 7 Pro
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Huawei Watch GT 7 Pro – świetny smartwatch, ale trzeba zaakceptować kilka wad

Przede wszystkim, zanim ktoś sięgnie po Huawei Watch GT 7 Pro i nie miał wcześniej styczności z tą serią zegarków, musi wiedzieć, że nie jest to kolejny Samsung Galaxy Watch czy Apple Watch. Mamy do czynienia z produktem, który znajduje się pomiędzy typowymi smartwatchami, które są niemal smartfonami na nadgarstku, a zegarkami sportowymi.

Podejście Huawei ma swoje zalety, ale też wady. Nie zainstalujemy Google Maps, nie otworzymy Tesli czy BMW, a także nie połączymy się z inteligentnym domem. Z drugiej strony, Huawei Watch GT 7 Pro oferuje świetny czas pracy bez ładowarki. Można go nawet zabrać w góry i zostawić ładowarkę w domu. Dodatkowo, w trakcie długich aktywności, dostaniemy wysokiej jakości pomiary i czujnik tętna lepszy niż w wielu popularnych smartwatchach.

Huawei Watch GT 7 Pro
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Należy zaznaczyć, że zmian względem poprzednika jest niewiele – to taki Huawei Watch GT 6 Pro po małym faceliftingu. Jasne, trening rowerowy jest jeszcze bardziej rozbudowany, a nowy algorytm snu wydaje się skuteczniejszy w odgadywaniu faz snu. Czyli lepiej sięgnąć po starszą, ale tańszą generację? Niekoniecznie.

Obecnie Huawei Watch GT 7 Pro jest dostępny w promocyjnej cenie wynoszącej 1499 złotych, czyli różnica względem Szóstki wynosi 100 złotych. Nie jest to dużo i można już rozważyć nowszy model. Oczywiście, gdy skończy się oferta promocyjna i wybór Watch GT 7 Pro będzie oznaczał wydatek 1699 złotych, będę polecać jednak spojrzenie w kierunku zegarka z 2025 roku. Po prostu różnica w cenie na poziomie około 200-300 złotych sprawia, że Watch GT 6 Pro jest rozsądniejszym wyborem.

Huawei Watch GT 7 Pro
Recenzja Huawei Watch GT 7 Pro. Sportowiec w tytanowym pancerzu
Zalety
Atrakcyjny wygląd
Jakość spasowania i użyte materiały
Ekran chroniony szkłem szafirowym
Wysoka jasność ekranu
Rozbudowane funkcje zdrowotne
Poprawiony algorytm snu
Bogata lista funkcji sportowych
Precyzyjny GPS
Sprawność działania systemu operacyjnego
Długi czas pracy
Płatności zbliżeniowe są, ale...
Wady
Curve Pay nie jest najlepszym rozwiązaniem na rynku
Sporadyczne wpadki czujnika tętna
Uboga lista aplikacji w AppGalery
Współpraca z iPhonem jest ograniczona
Nieco zbyt nachalne promowanie subskrypcji w aplikacji Huawei Zdrowie
Brak eSIM
8.7
Ocena