Recenzja Huawei nova 10 Pro. Tu jest jakby luksusowo!

Huawei nova 10 Pro ma coś, czego nie mają inne smartfony. Mam jednak wątpliwości czy jest to na tyle kluczowa rzecz, by przechyliła szalę decyzji zakupowej. Bo nie jest to ani rewelacyjny stosunek ceny do oferowanych możliwości, ani ponadprzeciętny aparat czy też wreszcie fenomenalne głośniki. Tym wyróżnikiem jest obiektyw do zbliżeń… w przednim aparacie. Przyznajcie, to dość osobliwy argument, mający nas przekonać, że nova 10 Pro jest smartfonem, na który warto wydać pieniądze.

Huawei nova 10 pro ładuje się w ekstremalnie szybkim tempie i wygląda na bogato – to już jest zdecydowanie to, czym może zainteresować potencjalnych nabywców. Zwłaszcza, jeśli ktoś jest już w posiadaniu słuchawek Freebuds Lipstick lub tabletu MatePad Pro 12,6″, które w zestawie z novą wyglądają naprawdę fajnie (co zresztą możecie zobaczyć na dodanych do recenzji zdjęciach).

Specyfikacja techniczna Huawei nova 10 Pro:

  • zakrzywiony wyświetlacz OLED o przekątnej 6,78”, rozdzielczości 2652×1200 pikseli, częstotliwości odświeżania 120 Hz i częstotliwości próbkowania dotyku 300 Hz,
  • procesor Qualcomm Snapdragon 778G z Adreno 642L,
  • 8 GB RAM,
  • 256 GB pamięci wewnętrznej,
  • EMUI 12,
  • aparat główny 50 Mpix (f/1.8), ultraszerokokątny 8 Mpix (f/2.2, 112°) + detekcja głębi 2 Mpix (f/2.4),
  • aparat przedni 60 Mpix (f/2.4) 100°, autofocus QPD + 8 Mpix (f/2.2) z zoomem 2x i 5x,
  • WiFi 6 802.11 a/b/g/n/ac/ax, 2,4 & 5 GHz,
  • dual SIM,
  • NFC,
  • Bluetooth 5.2,
  • GPS, AGPS, Glonass, BeiDou, Galileo,
  • USB typu C,
  • czytnik linii papilarnych w ekranie,
  • akumulator o pojemności 4500 mAh, szybkie ładowanie 100 W,
  • wymiary: 164,24 x 74,45 x 7,88 mm,
  • waga: 191 g.

Huawei nova 10 Pro aktualnie dostępny jest w przedsprzedaży, która trwa do 9 października. W jej ramach telefon kosztuje 2999 złotych, ale gratis (lub za złotówkę, w zależności od sklepu) otrzymamy słuchawki Huawei Freebuds Pro 2, które są naprawdę świetne (a których cena to ok. 800-900 złotych w zależności od sklepu).

Huawei nova 10 Pro

Wzornictwo, jakość wykonania

Kojarzycie Huawei nova 9, którego premiera miała miejsce pod koniec 2021 roku? Bardzo fajny telefon, nie tylko ze względu na to, że był dostępny w niebieskiej wersji kolorystycznej (khem, Huawei, gdzie ona się podziała w przypadku dziesiątki?!). Patrząc na nova 10 Pro wyraźnie widać ewolucję tego wzornictwa. W nova 9 główny obiektyw aparatu otoczony był pierścieniem i dokładnie tak samo jest w nova 10 pro (zresztą, w podstawowym nova 10 też), natomiast pomysł ten został jeszcze rozszerzony o otoczkę całej wyspy z aparatami.

Nie ukrywam, że gdy wyjęłam Huawei nova 10 pro z pudełka pierwszy raz, pomyślałam sobie jedynie “niezłe bling bling”. Niekoniecznie z pozytywnym zabarwieniem (tłumacząc na ludzki język: trochę festyniarsko). Nie jestem zwolenniczką błyskotek, po prostu nie przemawiają do mnie, a tutaj cała obudowa się błyszczy – a im więcej światła, tym bardziej jest to widoczne. 

Muszę być jednak sprawiedliwa i oddać nova 10 Pro to, że prezentuje się elegancko (wręcz luksusowo?) i ten design może się podobać. Ba, jestem przekonana, że z całą pewnością znajdzie znaczne grono zwolenników. I coś mi się wydaje, że wersja srebrna zwłaszcza wśród kobiet. Czarna wersja z kolei jest bardziej neutralna (choć może stonowana będzie tu lepszym określeniem), dzięki czemu do męskiego garnituru też doskonale pasuje. 

Do tego dochodzi fakt, że jakość wykonania nova 10 Pro stoi na bardzo wysokim poziomie – tu naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Szkoda jedynie, że oficjalnie konstrukcja nie jest w żaden sposób wodoszczelna czy też pyłoszczelna, aczkolwiek miłym akcentem jest uszczelka przy slotach nanoSIM. 

Sam komfort korzystania z Huawei nova 10 Pro stoi na niezłym poziomie – co prawda nie jest to telefon mały, ale zyskuje dzięki zastosowanym zaoblonym krawędziom obudowy. Zupełnie nieźle dzięki temu leży w ręce.

Rzućmy jeszcze szybko okiem na poszczególne krawędzie. Na górnej mamy jeden z głośników i mikrofonów, natomiast na dolnej – drugi głośnik, drugi mikrofon, USB typu C i gniazdo na dwie karty nanoSIM (brak microSD / nanoSD). Lewy bok pozostał niezagospodarowany, a na prawym mamy przyciski regulacji głośności i włącznik – choć ledwo wystające ponad poziom obudowy, skutecznie spełniają swoją rolę.

Wyświetlacz

Zakrzywiony wyświetlacz jest dyskusyjny, ale też w żaden sposób zaskakujący – skoro znajdował się w nova 9, to i w następcy można się go było spodziewać, zarówno w wersji podstawowej, jak i Pro. I tak też właśnie jest. W Huawei nova 10 Pro znajdziemy wyświetlacz OLED, którego przekątna to 6,78”, rozdzielczość 2652×1200 pikseli, a częstotliwość odświeżania wynosi 120 Hz.

Zarówno rozdzielczość ekranu, jak i częstotliwość odświeżania, można zmieniać w ustawieniach. Do wyboru mamy w pierwszym przypadku niską (800×168 pikseli), wysoką (1200×2652 pikseli) lub inteligentną (dostosowywaną dynamicznie), natomiast w drugim – wysoką (120 Hz), standardową (60 Hz) lub dynamiczną, która ma zapewniać równowagę między czasem pracy a płynnością obrazu.

Huawei nova 10 Pro

W praktyce ekran nova 10 Pro nie pozostawia wiele do życzenia – po prostu świetnie sprawdza się w codziennym użytkowaniu. Zarówno pod względem jakości wyświetlanego obrazu, kątów widzenia czy wreszcie jasności maksymalnej i minimalnej, ale również zarządzania nią przez czujnik światła.

W ustawieniach znajdziemy jeszcze opcję zmiany trybu kolorów (normalne lub wyraziste) oraz temperatury barwowej (domyślna, ciepła, zimna lub wybrana ręcznie). Do naszej dyspozycji jest też ochrona wzroku (filtr światła niebieskiego, który może działać przez cały dzień lub według harmonogramu) oraz tryb e-książki.

Always on display znajdziecie w ustawieniach jako Zawsze na ekranie. Wyświetla godzinę, datę, dzień tygodnia oraz ikony aplikacji, z których mamy oczekujące powiadomienie. Domyślnie działa w trybie kilkusekundowym – funkcja włącza się po dotknięciu ekranu, który po chwili gaśnie. Można to jednak przestawić w standardowy tryb AoD.

Co ważne, AoD można skonfigurować pod siebie – dostępnych jest naprawdę dużo różnych wzorów, w tym również płatne opcje.

Działanie

W początkowych akapitach niniejszego tekstu zdarzyło mi się już wspomnieć o Huawei nova 9 i to jest ten moment, w którym aż się prosi, by nawiązać do niego ponownie. A wszystko za sprawą zastosowanego procesora i pamięci RAM – mamy tutaj ośmiordzeniową jednostkę Qualcomm Snapdragon 778G w połączeniu z 8 GB RAM. Czyli dokładnie te same parametry, co w przywołanym modelu, którego cena w zeszłym roku na start wynosiła… 2299 złotych.

Poza elementem ewidentnego czepialstwa z mojej strony, jest to też zwrócenie Waszej uwagi na aspekt stosowania tego samego procesora w urządzeniach dwóch generacji występujących po sobie, w dodatku w których różnica w cenie jest dość znaczna – w końcu mówimy tu o aż 700 złotych. 

Czy ma to jakiekolwiek znaczenie pod względem działania? Nie. Telefon działa bezproblemowo, szybko i wydajnie, a fakt ten potęguje odświeżanie ekranu na poziomie 120 Hz.

Benchmarki: 

  • GeekBench 5:
    • single core: 783
    • multi core: 2903
  • 3DMark: 
    • Sling Shot: 6207
    • Sling Shot Extreme: 4964
    • Wild Life: 2482
    • Wild Life Extreme: 694
    • Wild Life Stress Test: 2494 / 2472 / 99,1%
    • Wild Life Extreme Stress Test: 693 / 690 / 99,6%

W praktyce oznacza to, że możecie odpalić Diablo Immortal (pobrane z .apk, oficjalnie nie ma go w AppGallery) na ustawieniach wysokich, w rozdzielczości obrazu wysokiej i w 30 fps. Można przestawić w 60 fps i telefon też to uciągnie, ale – zgodnie z komunikatem, który wyświetla na ekranie – zaczyna się wtedy znacznie nagrzewać.

Oprogramowanie. Co z tym HMS?

Huawei nova 10 Pro działa w oparciu o Androida 11 z nakładką EMUI 12 bez Google Mobile Services (GMS), za to z Huawei Mobile Services (HMS). Brak usług Google to wciąż kluczowa informacja w przypadku recenzji sprzętu Huawei, więc teraz czas powiedzieć kilka słów na temat radzenia sobie bez GMS. Bo z każdym miesiącem rzeczywiście jest coraz łatwiej.

O GSpace wspominam ostatnio przy okazji każdego testu smartfonów Huawei, ale wciąż świadomość dostępności tego narzędzia jest raczej przeciętna. A szkoda, bo pozwala ono na otwieranie wszelkich aplikacji Google na sprzęcie Huawei bez GMS. Niezależnie od tego, czy mówimy tu o Google Drive, Dokumentach Google, Gmailu czy YouTube – wszystko działa bez zastrzeżeń. Pozostałe aplikacje, których nie ma w AppGallery, wciąż można instalować z poziomu .apk.

Od ostatniego razu, gdy korzystałam ze smartfona z HMS, zmieniło się przede wszystkim to, że oficjalnie w AppGallery zawitał Revolut (wcześniej można było go ze świecą szukać) i to, że FreeNow zaczął jakimś cudem działać. 

Pomimo tego, że na każdym kroku wyświetla komunikaty o tym, że do działania potrzebuje Google Mobile Services, bez problemu można zamówić przejazd. Problem tkwi jedynie w tym, że należy wpisać konkretny adres odbioru i adres docelowy, bez możliwości wyboru z mapy, bo… ta się w ogóle nie pokazuje. 

To też oznacza, że nie widać, w którym miejscu w danej chwili jest kierowca, ani gdzie się zatrzymał, gdy jest już na miejscu. To takie trochę działanie po omacku, ale jeśli chodzi o sam przejazd i płatność, wszystko realizowane jest poprawnie. Sprawdzałam to dwukrotnie, choć – nie ukrywam – za pierwszym razem mając wielki znak zapytania w głowie czy to ma prawo powodzenia. Okazało się, że jak najbardziej tak.

Wciąż nie działają powiadomienia z Twittera czy mniej popularnego Discorda, czyli komunikatora dla graczy, który my akurat w redakcji wykorzystujemy do komunikacji na co dzień. Niestety, dopóki Huawei nie dogada się z deweloperami i apka oficjalnie nie pojawi się w AppGallery, to tutaj raczej niewiele się zmieni.

Z niektórych usług wciąż korzystam w przeglądarce, ustawiając sobie do nich szybkie skróty na ekranie domowym, ale jest ich stale coraz mniej. Są to przede przede wszystkim strony logowania do obu portali, które prowadzę – tabletowo i oiot, ale też np. Kalendarz Google (już chyba z przyzwyczajenia).

Jeśli chodzi o aplikacje, z których korzystam na co dzień, działa Spotify, Feedly, Canva, Netflix (ale bez obsługi maksymalnej jakości), ING Mobile, a także te, z których korzystam mniej – Word, Excel, PowerPoint czy OneDrive (biurowy pakiet Microsoftu jest preinstalowany na smartfonie!).

Zatrzymam się jeszcze przy Mapach Petal, które przez ostatnie dwa lata zaliczyły niesamowity skok rozwojowy. Dwa lata temu mogłam na nie wyłącznie narzekać. Rok później było naprawdę sporo lepiej. A teraz widać wyraźnie, że Huawei się nie zatrzymuje i dodaje kolejne rzeczy. Jedną z nich jest zaznaczenie na mapie, gdzie znajduje się znak STOP, przed którym trzeba się zatrzymać, a druga fajna rzecz – na jakim etapie odcinkowego pomiaru prędkości jesteśmy i jakie obowiązuje na nim ograniczenie prędkości. Fajne!

Zaplecze komunikacyjne

Największy brak? Niewątpliwie 5G, przy czym nie jest to widzi mi się producenta. Jest 4G i daje radę, aczkolwiek przyszłościowo obsługa sieci piątej generacji by się już przydała. Jeśli natomiast chodzi o WiFi 6, na gigabitowym łączu wyciągało ponad 900 Mbps / pobierania i ponad 300 Mbps wysyłania (to akurat maks, jaki oferuje moje łącze), więc bardzo dobrze.

GPS skutecznie prowadził mnie do celu, Bluetooth pozwala na bezproblemowe podłączenie do telefonu choćby słuchawek bezprzewodowych czy opaski inteligentnej, natomiast z pomocą NFC można płacić. Co prawda nie z wykorzystaniem Google Pay, ale usługi Curve czy zbliżeniowego Blika.

Jakość połączeń telefonicznych bez zastrzeżeń ani z mojej strony, ani ze strony moich rozmówców.

Pamięci wewnętrznej jest 256 GB (z czego do wykorzystania zostaje 224 GB) – UFS 3.1. Wyniki w CPDT są następujące:

  • szybkość ciągłego zapisu danych: 476,95 MB/s,
  • szybkość ciągłego odczytu danych: 782,97 MB/s,
  • szybkość losowego zapisu danych: 26,16 MB/s,
  • szybkość losowego odczytu danych: 16,63 MB/s
  • kopiowanie pamięci: 5,21 GB/s.
Huawei nova 10 Pro

Zabezpieczenia biometryczne

Czytnik linii papilarnych umieszczony w ekranie i rozpoznawanie twarzy to dwie metody zabezpieczeń biometrycznych, zastosowanych w Huawei nova 10 Pro. Pierwsza z nich bezpieczniejsza, druga natomiast mniej – ze względu na wykorzystanie jedynie kamerki, a nie zaawansowanego skanu przestrzennego.

Muszę jednak przyznać, że zarówno skaner odcisków palców, jak i rozpoznawanie twarzy, działają bez zastrzeżeń – szybko i poprawnie.

Huawei nova 10 Pro

Audio

Huawei nova 10 Pro zawiódł mnie pod względem audio. Telefon oferuje dwa stereofoniczne głośniki z podziałem mniej-więcej 30% górny / 70% dolny i nie ma żadnego wzmocnienia dźwięku (Dolby Atmos). Co do samej jakości dźwięku mam ogromne zastrzeżenia.

Tony wysokie, jako pojedyncze dźwięki, są donośne i w miarę czyste, ale jeżeli dołożymy do tego dźwięki średnie i niskie, czyli słuchamy muzyki, która składa się nie tylko z prostych sampli, to audio zaczyna wariować. Głośniki tracą moc, dźwięk staje się stłumiony, pusty, nachodzi na siebie, by ponownie wrócić do donośnych, pojedynczych dźwięków wysokich. Jest to strasznie nieprzyjemne dla uszu. W tej cenie brzmi to mocno słabo.

Huawei nova 10 Pro

Czas pracy

We wnętrzu Huawei nova 10 Pro skrywa się akumulator o pojemności 4500 mAh. Niby wcale nie tak mało, a rzeczywistość pokazuje, że… chciałoby się czegoś więcej. Zanim jednak do tego przejdę, chwila na uzasadnione narzekanie recenzenckie: statystyki baterii zerują się po północy – jeśli zatem podłączycie telefon do ładowania po 00:00, SoT, jaki wyskoczy, będzie dotyczył jedynie nowego dnia.

Wracając do sedna – czas pracy Huawei nova 10 Pro na WiFi jest spoko – nie szałowy, ale po prostu OK. Korzystając z niego w mniej wymagające dni, wieczorem dojeżdżałam do 4 godzin SoT, mając jeszcze ok. 40% zapasu. W trybie mieszanym było też całkiem nieźle – do 5 godzin SoT, z zapasem ok. 20%.

Gorzej natomiast, że na LTE tak kolorowo już nie jest. W bardzo intensywne dni zdarzała mi się konieczność ładowania telefonu o 17:30 lub chwilę później, z SoT na poziomie 4,5-5 godzin.

Na szczęście tu, cała na biało, wchodzi technologia szybkiego ładowania. I na szczęście nie jest to pusty slogan marketingowy, bo Huawei nova 10 Pro ładuje się z mocą 100 W, a – co jeszcze ważniejsze – stosowna ładowarka znajduje się w zestawie sprzedażowym (podobnie zresztą, jak podstawowe etui ochronne, o czym jeszcze nie zdążyłam wspomnieć).

Huawei nova 10 Pro ładuje się od 2 do 100% w dokładnie 21 minut z wykorzystaniem pełnej mocy (aby tak było, należy korzystać z trybu turbodoładowanie).

Ładowania bezprzewodowego, niestety, brak.

Aparat

Huawei nova 10 Pro został wyposażony w potrójny zestaw aparatów: główny 50 Mpix (f/1.8), ultraszerokokątny 8 Mpix (f/2.2, 112°) oraz detekcja głębi 2 Mpix (f/2.4). Jak sprawdzają się na co dzień? W skrócie: zupełnie nieźle!

To, co mi się przede wszystkim podoba, to fajny bokeh – rozmycie tła za fotografowanymi na pierwszym planie obiektami; samo odcięcie jest naprawdę dobre. Zdjęcia w dobrych warunkach oświetleniowych mają poprawnie odwzorowane kolory, są ostre i z zupełnie niezłą rozpiętością tonalną.

Przy okazji testów motoroli edge 30 neo narzekałam trochę na HDR, tymczasem w nova 10 Pro HDR nie daje powodów do narzekań – znakomicie wyciąga informacje z cieni, jestem pod wrażeniem.

Maksymalny dostępny zoom jest 10-krotny i, niestety, jest cyfrowy, a nie optyczny, więc sami wiecie, czego się można po nim spodziewać – niewiele. Na poprawę humoru mogę dodać, że 2-krotny zoom jest jak najbardziej wykorzystywalny i daje powody do zadowolenia.

Ultraszeroki kąt zawsze cechuje się niższą szczegółowością i ilością detali względem głównego aparatu, ale w przypadku nova 10 Pro ta degradacja jakości widoczna w zdecydowanie większym stopniu. Dodatkowo rzuca się w oczy również lekka różnica pomiędzy balansem bieli z obu obiektywów, ale wcale nie przesadna.

Zdjęcia nocne są poprawne, aczkolwiek trzeba uważać na ostrość – czasem zdarza się, że nie trafia tam, gdzie chcemy (zamiast na pierwszy plan, to na dalszy). Dodatkowo można je ulepszyć korzystając z trybu nocnego – tyle że nie w ultraszerokim kącie, gdzie po prostu takowy nie jest dostępny.

Aparat przedni składa się z głównego oczka o rozdzielczości 60 Mpix, jasności f/2.4, kącie widzenia 100° i autofokusie QPD i dodatkowego – rozdzielczość 8 Mpix, jasność f/2.2, 2-krotne zbliżenie i 5-krotny zoom cyfrowy. Na temat aparatu przedniego zdążyłam już co nieco napisać w osobnym wpisie, a to, co najbardziej istotne na jego temat, pozwolę sobie przekleić:

zdjęcia przednim aparatem możemy robić w pionie lub poziomie i, choć jest to oczywiste, ma spore znaczenie, nie tylko dla kompozycji zdjęcia. Fotografując w pionie do naszej dyspozycji mamy tryb portretowy z takimi efektami, jak okręgi, serca, wir, a oprócz tego jest jeszcze wolna migawka (świetnie rozmywająca np. rozbijające się o brzeg fale!), fotobudka oraz oświetlenie sceniczne. W poziomie natomiast, z jakiegoś powodu, nie uświadczymy wspomnianych trybów portretowych.

No i co… jak się pewnie domyślacie, jako osoba, która nie robi za dużo selfiaków, uważam, że te bajery w postaci 2- i 5-krotnego zoomu są zupełnie zbędne. Nie wyobrażam sobie scenariusza, w którym by mi się miały przydać. Inna sytuacja na pewno będzie miała w przypadku influencerki, chcącej zrobić zdjęcie swoich kolczyków czy pomalowanego oka (nie wiem, zmyślam ;)).

Samą jakość zdjęć możecie ocenić na podstawie załączonych przeze mnie przykładów. Jak dla mnie są jak najbardziej spoko – a ta wolna migawka to naprawdę fajna rzecz, zwłaszcza fotografując się na tle fal.

Nagrywanie wideo to osobny temat. W Huawei nova 9 największym zarzutem był ode mnie fakt, że nie nagrywał w 4K 60 fps. I tutaj jest dokładnie ta sama historia – maksymalnie nagramy wideo w 4K, owszem, ale w 30 fps (zresztą, zarówno głównym aparatem, jak i przednim).

Jeśli miałabym wymienić jeden tryb, który przypadł mi do gustu najbardziej, byłby to niewątpliwie VLOG, który umożliwia nagrywanie wideo dwoma obiektywami jednocześnie. Przy czym nie jest to tak, jak w większości telefonów – wyłącznie przednim i tylnym na raz, ale też z dwóch przednich jednocześnie czy dwóch tylnych, fajna sprawa.

Huawei nova 10 Pro

Podsumowanie

Huawei nova 10 Pro jest jednym z tych smartfonów, które zyskują przy bliższym poznaniu. Gdy wyjęłam go z pudełka wcale nie przypuszczałam, że się polubimy (jego design jest dla mnie zbyt bogaty). Tymczasem kończę jego testy z poczuciem, że to naprawdę fajny telefon, choć jednak trochę za drogi (tu mocno plusuje oferta przedsprzedażowa) i zdecydowanie nie dla każdego.

No bo właśnie. Począwszy od wyglądu (który może się podobać lub nie), przez brak GMS (który może przeszkadzać lub nie) i przeciętne głośniki, po braki w postaci 5G (w tej cenie mocno dyskusyjna kwestia), slotu kart microSD, gniazda 3.5 mm jack audio czy ładowania indukcyjnego – trochę tego jest.

A jeśli szukacie mocnych stron tego telefonu, niewątpliwie należą do nich: ogólna kultura pracy, wyświetlacz, sprawny i szybki czytnik linii papilarnych, ekspresowe wręcz ładowanie czy wreszcie jakość zdjęć z głównego aparatu (choć nie w każdych warunkach i nie z ultraszerokiego kąta), ale i z przedniego.

Traktując jednak Huawei nova 10 Pro jak element biżuterii, trudno patrzeć przez pryzmat specyfikacji. Drugiego tak wyglądającego smartfona na rynku nie ma – i być może w tym tkwi jego największa siła.

Recenzja Huawei nova 10 Pro. Tu jest jakby luksusowo!
Zalety
wyświetlacz, odświeżanie 120 Hz
ogólne działanie i kultura pracy
wzornictwo, smukłość i waga
szybki czytnik linii papilarnych
ekspresowe ładowanie
ładowarka 100 W w zestawie (podobnie jak podstawowe etui ochronne)
Wady / braki
marne głośniki
brak usług Google (choć nie każdy to odczuje w takim samym stopniu)
brak 5G
brak możliwości nagrywania wideo 4K 60fps
brak slotu kart microSD, gniazda 3.5 mm jack audio i ładowania indukcyjnego
7
Ocena