Google Pixel Watch 5

Recenzja Google Pixel Watch 5. Pozwolił mi znów polubić zegarki

Gdy dowiedziałem się, że możliwość przetestowania najnowszego smartwatcha Pixel Watch 5 przypadnie właśnie mi, podszedłem do tego faktu z dużą dozą entuzjazmu. Po pierwsze, bo miałem w pamięci jak dobrze były oceniane jego dwie poprzednie generacje. Po drugie, jako osobę o nieprzesadnie masywnych rękach bardzo przekonuje mnie opływowa bryła i nienachalny design zegarków Google.

Przyznam, że przez ostatnie kilka miesięcy miałem przerwę od korzystania z zegarków. Było to spowodowane przede wszystkim tym, że mój ostatni smartwatch, Amazfit T-Rex 3, był dość ciężki i masywny, a noszenie go na dłuższą metę nie było dla mnie wybitnie komfortowe. Przez to, byłem niemal pewny, że chyba po prostu nie potrzebuję zegarka. Już pierwszy dzień z Pixel Watchem 5 poddał pod wątpliwość to stwierdzenie, a przeszło dwa tygodnie później jestem pewny, że na nowo polubiłem się ze smartwatchami.

Specyfikacja techniczna Google Pixel Watch 5 45 mm:

  • wyświetlacz Actua 360 AMOLED LTPO o przekątnej 1,4 cala (45 mm), rozdzielczość 456×456 pikseli (320 ppi), adaptacyjna częstotliwość odświeżania 1-60 Hz, jasność szczytowa do 3000 nitów, minimalna 1 nit, Always On Display, szkło 3D Gorilla Glass 5,
  • procesor Qualcomm Snapdragon W5 Gen 2 Accelerated + koprocesor Cortex-M55,
  • system Wear OS 7.0,
  • 64 GB pamięci wewnętrznej eMMC,
  • sensory: wielościeżkowy optyczny czujnik tętna, czerwieni i podczerwieni (SpO2), czujniki elektryczne EKG, czujniki temperatury skóry i elektryczny do pomiaru przewodnictwa elektrycznego skóry, wysokościomierz, kompas, 3-osiowy akcelerometr, żyroskop, barometr, magnetometr, czujnik światła otoczenia,
  • Bluetooth 6.0,
  • WiFi 6 (802.11a/b/g/n/ac/ax) 2.4 + 5 GHz,
  • NFC z płatnościami zbliżeniowymi Google Pay,
  • łączność ultraszerokopasmowa UWB,
  • pozycjonowanie GPS, Galileo, Glonass, Beidou, QZSS,
  • akumulator o pojemności 465 mAh, ładowanie magnetyczne
  • obudowa z aluminium + pasek z kauczuku nitrylowego uwodornionego (HNBR) w rozmiarach S i L,
  • wodoszczelność do 5 ATM (IP68),
  • wymiary: 45×45×12,3 mm,
  • waga: 36,7 g (bez paska),
  • kompatybilny z systemem Android (od 12.0 wzwyż) i aplikacją Pixel Watch.

Cena zegarka Pixel Watch 5 w momencie publikacji recenzji wynosi 1799 złotych za wersję 41 mm w czterech konfiguracjach kolorystycznych oraz 1949 złotych w wariancie 45 mm i trzech kolorach.

Gdzie kupić?

Google Pixel Watch 5

ok. 1799 zł
(Przybliżona cena z dnia: 24 sierpnia 2026)
Zawiera linki afiliacyjne.
Google Pixel Watch 5

Opływowy, smukły i minimalistyczny – taki jest Pixel Watch 5

Można powiedzieć, że podobnie jak w przypadku smartfonów Pixel, tak i w kwestii zegarków Google przyjął taktykę powolnej ewolucji wzornictwa. Nowy Pixel Watch 5 wygląda bowiem wręcz identycznie jak jego dwaj poprzednicy, na czele z ostatnimi generacjami Pixel Watch 3 oraz Pixel Watch 4. Jeśli więc mieliście już do czynienia z którymś z nich, szybko poczujecie się jak u siebie.

Ogólnie rzecz biorąc, Pixel Watch 5 to bardzo zgrabny zegarek, który przypadnie do gustu przede wszystkim tym, którzy nie przepadają za masywnymi bryłami z mocnym wzornictwem. Niemniej jednak, zgrabność ani trochę nie odbiera mu solidności – użyte materiały są wysokiej jakości, a całość nie budzi zastrzeżeń co do trwałości czy spasowania. Czuć, że jest premium.

W moje ręce wpadł większy wariant, a więc ten mierzący 45 mm. I, tak jak nie jest mi po drodze z dużymi zegarkami, tak Pixel Watch 5 ma na tyle opływową i smukłą bryłę, że w żadnym stopniu nie daje poczucia zbyt masywnego. Wpływ na to ma też fakt, że grubość korpusu wynosi 12,3 mm, przez co nie odstaje nadmiernie od nadgarstka, no i dobrze mieści się pod bluzą czy nawet mankietem dopasowanej koszuli. Z kolei za sprawą wagi 36,7 g (bez paska) jest lekki i nie ciąży także nosząc go dosłownie całą dobę.

Obudowa Pixel Watcha 5 została wykonana z aluminium, które w testowanej wersji kolorystycznej (srebrna koperta i jasnoszary pasek) zostało wykończone na wysoki połysk. Front i znajdujący się na nim wyświetlacz pokrywa mocno zakrzywione szkło Gorilla Glass 5.

Od spodu, czyli w miejscu styku z nadgarstkiem, najpewniej również użyto wypukłego, błyszczącego szkła i – oczywiście – to tutaj znajduje się większość kluczowych czujników, w tym do pomiarów tętna i natlenienia krwi.

Patrząc na krawędzi, z lewej strony dostrzeżemy podłużną maskownicę głośnika, a na jej końcach ulokowano styki do ładowania. Zegarek ładuje się magnetycznie, przy czym dołączona ładowarka wymusza nieco nietypową, ale bardzo praktyczną, pionową pozycję.

Z prawej mamy elementy sterujące – mniejszy przycisk i koronkę. W przypadku małego przycisku, jedno naciśnięcie otwiera listę używanych aplikacji, a dwukrotne uruchamia ostatnią z nich.

Koronka obraca się i służy do pionowej nawigacji po interfejsie (np. przewijania menu aplikacji, list, zsuwania ustawień czy belki powiadomień). Podczas wykonywania tego gestu zegarek odpowiada nam haptycznie przy przeskakiwaniu pozycji list. Kliknięcie koronki powoduje otwarcie menu apek lub powrót do tarczy zegara, a pod jej dwukrotne naciśnięcie można przypisać wywołanie Portfela Google.

I, tu muszę powiedzieć, że o ile z koronki korzystało mi się naprawdę intuicyjnie, tak ten wyżej ulokowany klawisz był dla mnie niekiedy trudny do wyczucia. W efekcie, zdarzało mi się czasem, że palec omsknął się i nie kliknąłem go odpowiednio.

U góry i u dołu znalazły się mocowania paska, które – przyznam szczerze – są dość nietypowe i początkowo wymagały ode mnie dozy cierpliwości. Instalacji paska dokonujemy tu bowiem nie poprzez wciśnięcie pionowo (jak w większości zegarków), tylko wsuwając go po szynie poziomo – od prawej do lewej górny i od lewej do prawej dolny. Obok mocowań znajdują się natomiast małe przyciski wywołujące odblokowanie mechanizmu, a więc pozwalające na demontaż paska.

Jeśli chodzi o sam pasek, w zestawie są one w dwóch rozmiarach – S (obwód nadgarstka 150-185 mm) oraz L (165-215 mm). W moim przypadku adekwatny okazał się ten mniejszy. Na temat jakości wykonania i materiału paska złego słowa powiedzieć nie mogę. Jest on odpowiednio miękki, gładki i – co najistotniejsze – nie wywołał u mnie żadnej reakcji alergicznej.

Podobnie jak w poprzednikach, zamiast klasycznego mechanizmu na ruchomą szlufkę, Google zastosowało tutaj zapięcie na stały bolec z chowaniem nadmiaru paska pod spód, czyli tzw. pin-and-tuck. Początkowo nie sprawia ono wrażenia wygodnego i kilka razy zdarzyło mi się, że pasek wysmykiwał mi się spod palców podczas zapinania, ale – końcowo – dość szybko nabrałem wprawy w korzystaniu z niego.

Wyświetlacz

Zastosowano tu okrągły ekran mierzący około 1,4 cala, wykonany w technologii AMOLED LTPO, zaś w nomenklaturze Google nazwano go Actua 360. Jego rozdzielczość wynosi 456×456 pikseli przy zagęszczeniu na poziomie 320 ppi, a częstotliwość odświeżania jest adaptacyjna w zakresie 1-60 Hz. Jasność minimalna schodzi do 1 nita, a szczytowa sięga 3000 nitów.

I, w zasadzie już patrząc na same suche dane techniczne widzimy, że mamy do czynienia z co najmniej bardzo dobrym ekranem. Wrażenia użytkowe tylko to potwierdzają.

Wyświetlane kolory są przyjemne dla oka, za sprawą wysokiego zagęszczenia pikseli obraz oraz wszelkie czcionki są ostre, a kąty widzenia – mimo zaoblonych krawędzi szkła – nienaganne. Jasność minimalna nie bije po oczach, gdy spoglądamy na zegarek w nocy, a maksymalna nie pozwalała mi narzekać na czytelność nawet w pełnym słońcu.

W tym miejscu od razu wypada mi wspomnieć, że wybierać możemy z absolutnie ogromnej ilości tarcz zegara. Śmiało mogę powiedzieć, że w samej aplikacji Pixel Watch jest ich kilkadziesiąt, a dodatkowe możemy pobierać ze Sklepu Play. Te, które są wgrane, można też personalizować zmieniając ich kolorystykę i wybierając widżety i skróty. Można też stworzyć własną tarczę, wykorzystując do tego AI.

Na pokładzie nie mogło oczywiście zabraknąć też funkcji Always On Display, w której zegarek jest w stanie zbić odświeżanie do 1 Hz, a jasność do 1 nita. Większość tarcz, z których korzystałem podczas testów, w trybie AOD wygląda w zasadzie identycznie jak przy pełnym podświetleniu ekranu, z tą różnicą, że stają się przygaszone.

Dodam też, że choć pozornie Always On Display świeci się zawsze (i nie ma tu opcji ustalenia harmonogramu działania), w praktyce włączenie trybu nocnego wygasza go. Dzieje się to również automatycznie, gdy zegarek wykryje, że zasnęliśmy.

Oprogramowanie, płynność działania

Pixel Watch 5 pracuje pod kontrolą systemu Wear OS 7.0, a za jego wydajność odpowiada procesor Snapdragon W5 Gen 2 Accelerated z koprocesorem Cortex-M55. Ten drugi ma służyć do wykonywania mniej wymagających operacji. W kwestii wydajności zegarek naprawdę nie pozwala narzekać.

Interfejs systemu działa bardzo płynnie i responsywnie, wszelkie operacje wykonywane są bez większej zwłoki, a aplikacje uruchamiają się w naprawdę dobrym tempie. Ani razu nie miałem sytuacji, w której system lub któraś z aplikacji systemowych zawiesiły się i wymusiły restart zegarka.

Jeśli chodzi o samo oprogramowanie, mamy tutaj do czynienia z czystym interfejsem Wear OS z szeregiem rozwiązań i aplikacji Google. Oznacza to, że Pixel Watch 5 pozwala nam korzystać z Kalendarza, sprawdzić pocztę w Gmailu, podejrzeć notatki w Google Keep czy sterować urządzeniami w domu przez Google Home.

Jest również nawigacja Google Maps, której możemy użyć na dwa sposoby – albo wywołać ją bezpośrednio na zegarku (i wprowadzić adres punktu docelowego), albo rozpocząć nawigowanie na telefonie. Wówczas zegarek sam pobierze informacje ze smartfona i zacznie wyświetlać na swoim ekranie wskazówki dotyczące trasy.

Kolejną wartą uwagi opcją jest obecny na pokładzie zegarka asystent Gemini i powiązane z nim Gemini Intelligence. Wywołania go dokonujemy przytrzymując górny klawisz funkcyjny lub wypowiadając komendę Hey Google (gdy mamy podniesiony nadgarstek). Można też włączyć nową funkcję jeszcze szybszej aktywacji Gemini poprzez samo podniesienie nadgarstka – wówczas zegarek na chwilę przechodzi w tryb nasłuchu. W moim przypadku rozwiązanie to działało jednak bardzo losowo i bardzo często zwyczajnie nie wyłapywało uniesienia ręki.

Możemy zadawać mu pytania i rozmawiać w zasadzie niemal dokładnie tak samo, jak na smartfonie. Nowością jest możliwość używania Gemini w trybie offline, nie mając dostępu do internetu. Wówczas, potrafi on wykonywać podstawowe zadania pokroju ustawienia minutnika czy włączenia budzika.

Aplikacje Pixel Watch i Google Health

Nieco irytujący jest natomiast fakt, że do obsługi zegarka potrzebujemy dwóch aplikacji. Pierwszą z nich jest apka o nazwie Pixel Watch i jest nam niezbędna już na samym starcie do sparowania zegarka ze smartfonem.

Służy ona przede wszystkim do zarządzania ustawieniami i aplikacjami, dodawania i personalizacji tarcz zegara, wyboru kart do płatności zbliżeniowych przez Portfel Google oraz dostosowywania powiadomień z telefonu.

Interfejs tej aplikacji jest bardzo prosty w obsłudze, bowiem oparto go w zasadzie tylko o jeden ekran z wylistowanymi sekcjami. W efekcie, naprawdę trudno się tu zgubić, a i sam proces dokonywania zmian we wspomnianych opcjach jest naprawdę łatwy.

Druga apka to Google Health (dawniej Fitbit) i to dopiero ona odpowiada za zapisywanie i agregację wszystkich gromadzonych przez zegarek informacji o przebytej aktywności, śnie i pomiarów zdrowotnych. W efekcie, nie posiadając aplikacji Google Health w zasadzie nie moglibyśmy w żaden sposób zobaczyć wykresów naszej aktywności (ani na telefonie ani na zegarku), a z biegiem czasu zwyczajnie przestałyby one się zapisywać.

I, z jednej strony staram się rozumieć to podejście, bo – istotnie – aplikacja Google Health jest bardzo rozbudowana funkcjonalnie. Poza tym, co oczywiste, czyli samymi wykresami oraz danymi o treningach, oferuje inteligentnego asystenta AI, który generuje krótkie, naprawdę czytelne podsumowania tekstowe z analizą danego ukończonego treningu, naszego snu, tudzież łącznej aktywności z całego dnia.

Z drugiej strony jednak, takie rozwiązanie powoduje lekki galimatias, a od nas wymaga instalowania kolejnej aplikacji do kolekcji. Pokuszę się o stwierdzenie, że znacznie bardziej sensownym byłoby zintegrowanie wszystkich funkcji apki Pixel Watch (czyli parowania i zarządzania ustawieniami) z Google Health. Pozwoliłoby to na uproszczenie całego użytkowania zegarka.

Funkcje zegarka

Skoro o części rozwiązań, które oferuje Pixel Watch 5, głównie tych związanych z aplikacjami Google, wspomniałem chwilę wcześniej, przy omawianiu oprogramowania, tutaj przejdziemy przez pozostałe. Oczywistością jest możliwość instalowania na zegarku dodatkowych aplikacji ze sklepu Google Play. Dostępnych jest ich naprawdę dużo, jak chociażby Allegro, Spotify, Flo, Strava i sporo innych.

Pixel Watch 5 – jak każdy smartwatch z prawdziwego zdarzenia – umie wyświetlać powiadomienia z telefonu, a na część z nich pozwala odpowiadać. Tyczy się to oczywiście przede wszystkim powiadomień o wiadomościach SMS czy z komunikatorów internetowych. Odpowiadać możemy emotikonami, pisaniem głosowym lub używając pełnoprawnej klawiatury QWERTY na ekranie zegarka.

Tutaj wspomnę jeszcze, że dla części powiadomień wyświetla się podgląd zdjęć zawartych w danej wiadomości, w tym SMS czy Discorda, ale Messenger już – niestety – pokazuje tylko suchy komunikat, że wiadomość zawiera zdjęcie.

Z racji, że jest to system Wear OS, na pokładzie dostępne są oczywiście płatności zbliżeniowe Google Pay. Karty dodajemy z poziomu aplikacji na telefon już przy pierwszej konfiguracji zegarka, przy czym, jeśli korzystaliśmy wcześniej z Portfela Google (chociażby na telefonie), nasze karty są w nim zapisane. Wówczas musimy tylko wybrać które z nich chcemy dodać na zegarek i potwierdzić dodanie wprowadzeniem trzycyfrowego CVC/CVV i kodu z SMS.

Domyślnie, płatności zegarkiem możemy robić tylko po odpaleniu aplikacji Portfela Google, a więc dopiero wtedy, gdy na ekranie zegarka pokazuje się wizerunek naszej karty płatniczej. Szybkiego wywołania Portfela dokonujemy dwukrotnym naciśnięciem koronki. Jeśli chcemy jeszcze bardziej przyśpieszyć ten proces, możemy włączyć, by płacenie było możliwe zawsze.

Co do samego procesu płacenia nie mam najmniejszych zarzutów i przebiega on całkowicie bezproblemowo. Pixel Watch 5 ma na tyle dobry moduł NFC, że nie musimy wybitnie mocno przytulać zegarka do terminala – z reguły jest on wychwytany już z paru centymetrów.

Google Pixel Watch 5

Pixel Watch 5 pozwala nam też odbierać i wykonywać połączenia telefoniczne, przy czym – niestety – w naszym kraju nie jest dostępna wersja z łącznością LTE i eSIM, zatem mogą odbywać się one wyłącznie w zasięgu sparowanego smartfona, przez Bluetooth.

Niemniej jednak, mamy dostęp do pełnej listy kontaktów z telefonu i dialera do ręcznego wprowadzenia numeru osoby, do której chcemy zadzwonić. Odbierając połączenia – rzecz jasna – również widzimy na ekranie kto do nas dzwoni.

Sama jakość połączeń jest całkiem niezła jak na możliwości małego smartwatcha na ręku. O ile trzymamy nadgarstek odpowiednio blisko twarzy i znajdujemy się w relatywnie cichym otoczeniu, nie mamy problemów ze słyszeniem naszego rozmówcy, a i on nie zgłasza większych zarzutów co do rozumienia nas. Nie ukrywam jednak, że wbudowany w zegarek głośniczek – choć jest dość głośny – mógłby być nieco lepszej jakości.

Google Pixel Watch 5

Monitorowanie aktywności, zdrowia i snu

Czymże byłby prawilny smartwatch, gdyby nie funkcje ułatwiające (a może i poniekąd motywujące) uprawianie aktywności fizycznych. Tu naturalnie również ich nie zabrakło i to w ilościach naprawdę pokaźnych.

Wstyd się przyznać, ale dla kontekstu musicie wiedzieć, że – delikatnie mówiąc – nie należę do osób kochających i namiętnie uprawiających różnego rodzaju sport. Moja aktywność ogranicza się w zasadzie tylko do krótszych i dłuższych spacerów oraz codziennego, kilkukrotnego przemierzania schodów na trzecie piętro bez windy.

Toteż, siłą rzeczy, nie uświadczycie tutaj wyrafinowanych opisów każdego z obecnych na pokładzie Pixel Watcha 5 i apki Google Health trybów sportowych. Jest ich tu jednak naprawdę całe mnóstwo i w zasadzie nawet na siłę trudno wyszukać jakiś nieobecny. Przy tym, Google chwali się, że Pixel Watch 5 jest teraz jeszcze bardziej dokładny w rejestrowaniu treningów i potrafi precyzyjniej śledzić trasy za sprawą ulepszonego GPS.

Poza samym rejestrowaniem treningów i wspomnianym już asystentem AI, który podsumowuje nasze aktywności (i nie tylko), zegarek wylicza też tygodniowe cele kardio bazując na naszej sprawności i poziomie gotowości. Tygodniowy cel kardio liczony jest chociażby przy wykorzystaniu zeszłotygodniowej aktywności oraz długości i jakości snu w poprzedzającym tygodniu.

Jeśli chodzi o zapisy treningów to – bazując na spacerach – prezentują się one jak najbardziej dobrze. Wykresy są czytelne i szczegółowe, a zapisane dane i informacje o pokonanej trasie czy przewyższeniu pokrywają się z rzeczywistością.

Tutaj muszę jeszcze dodać, że Pixel Watch 5 został wyposażony w automatyczne wykrywanie aktywności. Przy tym, zwykle pozostaje ona niezidentyfikowana i dopiero my sami, w aplikacji Google Health, możemy określić czy był to – na przykład – trening siłowy, spacer, marsz czy bieg. Wówczas, zegarek jest w stanie uzupełnić dane o dodatkowe zgromadzone informacje.

Idąc dalej mamy też rejestrowanie wskaźników zdrowotnych. Wśród nich jest oczywiście stały pomiar tętna, nasycenia krwi tlenem (saturacji), temperatury skóry nadgarstka, częstości oddechów i odporności, czyli stresu.

W kwestii tętna, Pixel Watch 5 jest w stanie zarówno po prostu je rejestrować, wskazywać tętno spoczynkowe, jak i analizować zmienność rytmu serca. I trudno mi mieć większe zastrzeżenia co do samej dokładności pomiarów. Porównując tętno wskazywane przez zegarek ze zmierzonym przez ciśnieniomierz, różnice były wręcz marginalne, zwykle na poziomie około 2-4 uderzeń na minutę.

Pixel Watch 5 oferuje też funkcję elektrokardiogramu, czyli EKG. Podobnie jak w innych smartwatchach, pomiar trwa 30 sekund, a do jego wykonania musimy zadbać o spokojne miejsce i ułożyć nieruchomo obie ręce na stole na czas pomiaru. Niezbędne jest również położenie na koronce palca wskazującego drugiej dłoni.

Po zakończeniu pomiaru, wynik jest analizowany i zapisywany w aplikacji Google Health. Stamtąd też możemy pobrać PDF ze szczegółowym wykresem rytmu serca, wyglądającym niczym EKG z gabinetu lekarskiego wraz z podstawowym opisem.

Na deser zostało nam monitorowanie snu i na nie akurat muszę trochę ponarzekać. Zaczynając jednak od pozytywów, Pixel Watch 5 bezbłędnie rozpoznaje moment zaśnięcia i pierwszej pobudki. Dobrze rejestruje też ewentualne przebudzenia, bo w miejscach, w których pokazał na wykresie przebudzenia, faktycznie się budziłem.

Same wykresy są szczegółowe i obejmują nie tylko długość snu, ale i jego fazy, tętno czy zmienność oddechu podczas spania. Na podstawie wszystkich tych danych, zegarek oblicza i ocenia jakość naszego snu oraz wykazuje, które wskaźniki wypadają gorzej niż powinny.

Nie jest jednak w pełni idealnie na tym polu. Po pierwsze, zdarza się, że po pierwszym przebudzeniu (na przykład po wyłączeniu pierwszego budzika) zegarek potrafi zaprzestać dalszego rejestrowania snu, nawet jeśli zasnęliśmy na kolejnych kilkanaście minut. Po drugie, niekiedy pojawiały mi się też problemy z wykrywaniem drzemek w ciągu dnia, które potrafiły nie być uwzględniane potem w zapisie snu z danego dnia.

Czas pracy Pixel Watch 5, czyli jest lepiej niż w obietnicach

Pixel Watch 5 w wariancie 45 mm zasilany jest przez akumulator, którego pojemność wynosi 465 mAh. Według deklaracji producenta, czas pracy zegarka przy włączonym Always On Display ma wynosić do 40 godzin, zaś w trybie oszczędzania baterii – do 72 godzin.

Dla porównania, w przypadku wersji 41 mm bateria ma 332 mAh, a obiecywany czas działania to, kolejno, do 30 godzin z ekranem zawsze aktywnym i do 48 godzin w trybie oszczędzania. Skupmy się jednak na testowanym, czyli większym modelu.

O jakież było moje (pozytywne rzecz jasna) zaskoczenie, gdy okazało się, że kolejne uzyskiwane przeze mnie wyniki były wyższe niż to, co obiecuje Google. Przez zdecydowaną większość czasu z zegarka korzystałem z włączonym Always On Display, bo uważam to za przydatną funkcję, zwłaszcza, że mamy tu ekran z adaptacyjnym, schodzącym do 1 Hz odświeżaniem.

Wyniki, które osiągałem, zależne były głównie od tego, czy rejestrowałem jakieś treningi z wykorzystaniem zegarka czy raczej nie. Z reguły, Pixel Watch 5 bez trudu wytrzymywał na moim nadgarstku przez praktycznie bite dwie doby, czyli około 48-50 godzin. W trakcie tego czasu, rejestrowały się wszelkie pomiary zdrowotne, przychodziły powiadomienia (na które często odpowiadałem), korzystałem z aplikacji na zegarku i miałem aktywne monitorowanie snu w nocy.

Google Pixel Watch 5

Gdy już zdarzało mi się dokonywać zapisu treningów (spacerów) z użyciem GPS albo korzystać z Google Maps na zegarku, czas pracy był krótszy, ale wciąż oscylował w okolicach 40-41 godzin. Nigdy nie udało mi się zejść poniżej deklarowanych 40 godzin. Wyłączenie funkcji Always On Display pozwalało wydłużyć czas działania zegarka o co najmniej jedną dodatkową dobę, do pułapu 74-76 godzin.

I, generalnie, uznaję to za solidne wyniki. Nie da się jednak ukryć, że chcąc porównać je ze smartwatchami – na przykład – Huawei czy Amazfita, nie wyglądają już aż tak imponująco, a co najwyżej w porządku.

Bezwzględnie narzekać nie pozwala natomiast szybkość ładowania. Po położeniu zegarka na stację ładującą z około 5% baterii, po pół godziny miał on już 80%, natomiast naładowanie do pełna było kwestią maksymalnie 45-48 minut.

Podsumowanie – jaki jest Pixel Watch 5?

Napisałem to na wstępie, ale z chęcią powtórzę raz jeszcze. Pixel Watch 5 sprawił, że na nowo polubiłem się z noszeniem smart zegarków, a przez ostatnie ponad dwa tygodnie towarzyszył mi wręcz 24 godziny na dobę, z przerwami na ładowanie. To na wskroś kompletny zegarek, który może nie jest ideałem w pewnych kwestiach, ale atutów mu nie brakuje.

Całościowo, doceniam go za nienachalną bryłę, która nie ciąży na nadgarstku i jest bardzo smukła, a przy tym trudno odmówić mu solidnego wykonania. Za sprawą Wear OS funkcji jest tu pod dostatkiem, na czele z aplikacjami Google, płatnościami i asystentem Gemini.

I, tak na dobrą sprawę, moim jedynym, realnie poważnym zarzutem, jest czas pracy na baterii. Jasne, jest on nawet wyższy niż ten deklarowany przez producenta, aczkolwiek na tle wielu konkurentów wciąż wypada gorzej. Można mu to jednak wybaczyć nie tylko przez wzgląd na masę funkcji, ale i relatywnie szybkie ładowanie.

Konkludując, to nie jest tani zegarek, ale codzienne korzystanie z niego i noszenie go na nadgarstku jest w ogólnym rozrachunku naprawdę bardzo, bardzo dobrym doświadczeniem.

Google Pixel Watch 5
Recenzja Google Pixel Watch 5. Pozwolił mi znów polubić zegarki
Zalety
świetny wyświetlacz
nienaganna płynność działania
najnowszy Wear OS z aplikacjami Google i asystentem Gemini
płatności zbliżeniowe Google Pay
rozbudowane i precyzyjne monitorowanie aktywności i zdrowia
analiza oraz podsumowanie dnia, aktywności i snu w Google Health
smukła, lekka konstrukcja i fajne wzornictwo
szybkie ładowanie
Wady
czas pracy tylko w porządku
monitorowanie snu nie wychwytuje drzemek i dosypiania
konieczność używania dwóch odrębnych aplikacji
aktywacja Gemini przed podniesienie nadgarstka nie zawsze działa
9
Ocena