fot. Capri23auto / Pixabay

Nowa opłata reprograficzna coraz bliżej. Nie będzie „podatku od smartfonów”

Jeżeli zapomnieliście o nie tak dawnej dyskusji na temat nowych podatków dotyczących elektroniki i wspierania artystów, to oto przychodzimy do Was z garścią świeżych informacji. Zaktualizowana opłata reprograficzna ma szansę wejść w życie, lecz w innej, zmienionej formie – przynajmniej wobec tego, czego się wszyscy nie tak dawno spodziewali. Zapłacimy zatem choćby przy zakupie nowego komputera, tabletu czy telewizora.

Reklama

Opłata reprograficzna na rzecz kultury

Ministerstwo Kultury zakończyło niedawno konsultacje, których celem było określenie kształtu i samego projektu ustawy o artystach zawodowych – jej głównym założeniem jest nowa opłata reprograficzna, która zostanie przeznaczona m.in. Funduszowi Wsparcia Artystów Zawodowych. Warto jednak wiedzieć, że wbrew wcześniejszym założeniom, nie będzie to już podatek od smartfonów – te urządzenia zostały bowiem wyłączone przez resort z listy sprzętów, których podatek będzie dotyczył.

Opłata reprograficzna tak, „podatek od smartfonów” nie

Nowa opłata reprograficzna (czyli w zasadzie podatek) obejmie urządzenia audio oraz audio-wideo (w tym radio), które posiadają funkcję nagrywania i odtwarzania nośników zewnętrznych, jak również komputery stacjonarne i przenośne (np. laptopy), telewizory czy tablety. Jej wysokość wyniesie między 1 a 4% ceny brutto urządzenia. Będzie deponowana raz na kwartał przez sprzedawców i importerów w regionalnych urzędach skarbowych.

opłata reprograficzna prognoza (Źródło: wirtualnemedia.pl)
Tyle może przynieść opłata reprograficzna (Źródło: wirtualnemedia.pl)

Największym beneficjentem zebranych pieniędzy stanie się Fundusz Wsparcia Artystów Zawodowych, który ma otrzymywać aż 49% zbieranych środków. Reszta ma zostać podzielona pomiędzy organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i pokrewnymi artystów wykonawców (11,5%), producentów fonogramów i wideogramów (11,5%) oraz wydawców (5%). Inaczej będą wyglądały te proporcje w przypadku sprzedaży m.in. kserokopiarek czy czystych nośników. W tym przypadku wspomniany wyżej fundusz otrzyma 30%, zaś organizacje zarządzania zbiorowego 35% kwoty. Opłata reprograficzna nie obejmie zaś urządzeń przemysłowych.

Niezależnie od podziału kwot, można domyślić się, że opłata reprograficzna wpłynie na ostateczną cenę produktu, a co za tym idzie – po kieszeni dostaną ci ostatni w łańcuchu, czyli konsumenci. Kwota 565 mln złotych rocznie jest oczywiście przedstawiana jako koszt importerów i producentów, lecz praktyka z reguły okazuje się być bardziej brutalna, a dodatkowe obciążenia z łatwością można przenieść na klientów.

Pretekst jest do tego znakomity i podobnie było w krajach Europy Zachodniej, które wprowadziły podobną opłatę – ceny elektroniki poszły w górę i nowy podatek został przerzucony bezpośrednio na samych kupujących.

Warto jednak pamiętać, że wejście tej ustawy w życie nie jest jeszcze przesądzone. Ministerstwo Kultury skierowało odpowiedni projekt do Komitetu Rady Ministrów ds. Cyfryzacji, co jest dopiero pierwszym z kilku przystanków przed trafieniem na obrady sejmu. Przewiduje się, że ten temat obrad zagości w niższej izbie parlamentu w ciągu kilku miesięcy.