Zadebiutowała Cupra Born po znaczącym odświeżeniu. Owszem, nie jest to zupełnie nowa generacja, ale ilość zmian zaskakuje.
Cupra Born przeszła wyraźną ewolucję
Przedliftowa Cupra Born zrobiła na mnie dobre wrażenie, aczkolwiek kilka rozwiązań okazało się nietrafionych. Co więcej, tym samochodem elektrycznym pojechałem do Wiednia, więc z pewnością nie jest to auto do jeżdżenia tylko wokół komina. Myślę, że jak najbardziej mógłbym wybrać się nawet w dłuższą trasę – przykładowo na Sycylię.
Zostawmy jednak moje marzenia dotyczące dalszych wycieczek elektrykami na inną okazję i przejdźmy do bohatera tego tekstu. Cupra Born właśnie przeszła facelifting, który przyniósł naprawdę wiele zmian, zarówno na zewnątrz, jak i w środku. Oczywiście nadal mamy do czynienia z samochodem opartym na dobrze znanej platformie MEB, z której korzysta większość elektryków Grupy Volkswagen.
Już wcześniej Cupra Born miała wyraźnie odważniejszy design niż bliźniaczy Volkswagen ID.3, ale teraz zyskała jeszcze więcej charakteru. Przeprojektowany przód w stylistyce shark-nose, w połączeniu z nowym wzorem świateł, jak najbardziej może się podobać. Na listę zalet należy wpisać opcjonalne reflektory Matrix LED z funkcją nieoślepiających świateł drogowych (Glare-Free High Beam).

Zmian doczekał się też tył – nowa linia zderzaka oraz klapy bagażnika. Natomiast mocniej wyeksponowany dyfuzor ma – według zapewnień producenta – podkreślać sportowe DNA modelu. Całość domykają diodowe światła LED z charakterystycznym motywem trzech trójkątów oraz podświetlane logo, teraz wzbogacone o trójwymiarowy efekt świetlny.
Odświeżony Born wprowadza szersze, 235-milimetrowe opony, także w połączeniu z nowymi 19-calowymi felgami. Dodatkowo, obok znanych lakierów – Glacial White, Midnight Black, Aurora Blue, Vapor Grey i Dark Forest – pojawił się odcień Timanfaya Grey.
Większe ekrany i powrót fizycznych przycisków
Uwagę zwraca przede wszystkim większy ekran zlokalizowany za kierownicą – 10,25 cali względem wcześniejszych 5,3 cali. Natomiast centralny ekran ma 12,9 cala, czyli o 0,9 cala więcej niż w testowanych przeze mnie wersjach modelu Born, ale akurat ta zmiana zadebiutowała nieco wcześniej wraz z wariantem VZ. Mam nadzieję, że system infotainment doczekał się usprawnień – dotychczas działał przeciętnie.
Cieszy pojawienie się fizycznych przycisków na kierownicy, co zapowiada odczuwalnie wygodniejsze zarządzanie muzyką i sterowanie aktywnym tempomatem. Przeprojektowano nawet moduł sterowania oświetleniem, aby obsługa świateł zewnętrznych była bardziej intuicyjna. Ulepszenia objęły również przełączniki po stronie kierowcy – teraz każda szyba ma swój oddzielny przełącznik.

Jak z zasięgiem?
Do wyboru są trzy konfiguracje silnika i akumulatora. Na górze mamy odświeżoną wersję VZ o mocy 326 KM z akumulatorem o pojemności 79 kWh (netto). Jej zasięg wynosi około 600 km. Pośrodku znajduje się wersja Endurance – 231 KM, akumulator 79 kWh (netto) i także około 600 km zasięgu. Z kolei Born Plus dysponuje silnikiem o mocy 190 KM i akumulatorem o pojemności 58 kWh (netto), co przekłada się na zasięg około 450 km.
Wypada też wspomnieć o nowym systemie One-Pedal Driving, który pozwala na sterowanie przyspieszeniem i hamowaniem wyłącznie pedałem gazu. Natomiast nowy Travel Assist pobiera dane z chmury i rozpoznaje progi zwalniające, punkty zatrzymania przy sygnalizacji świetlnej oraz przejścia dla pieszych, a także może dostosować prędkość podczas pokonywania zakrętów. Ponadto udoskonalenia doczekały się systemy pozwalające uniknąć/zmniejszyć skutki kolizji – Front Assist i Pre-Crash.
Debiut rynkowy zaplanowano na lato 2026 roku. Nowa Cupra Born będzie wyjeżdżać z fabryki w Zwickau w Niemczech.





