ikona aplikacji instagram
fot. Brett Jordan | Unsplash

Instagram udostępnił nową aplikację. Jej sens jest… dyskusyjny

Instagram postanowił stworzyć nową aplikację, której funkcjonalność jest ograniczona do tylko jednej rzeczy. Podobne rozwiązania są lub – już – były dostępne. Jej sens jest zatem… dyskusyjny.

Instagram stworzył nową aplikację o nazwie Instants

Instagram to platforma społecznościowa o szerokiej funkcjonalności, która pozwala m.in. udostępniać zdjęcia i filmy oraz Rolki (ang. Reels) i Stories. Te ostatnie są dostępne przez 24 godziny, po czym znikają. Amerykanie najwyraźniej stwierdzili, że to za mało, ponieważ stworzyli nową, osobną aplikację Instants, from Instagram.

Nie jest ona konkurencją dla samego Instagrama, gdyż jej funkcjonalność ogranicza się do jednej funkcji, a mianowicie udostępniania znikających zdjęć. Po opublikowaniu można je obejrzeć przez 24 godziny, ale tylko raz – jeśli dana osoba otworzy taką znikającą fotografię, nie będzie mogła jej zobaczyć ponownie.

Udostępnianych w ten sposób zdjęć nie można poddać żadnej obróbce – mają to być „naturalne, autentyczne momenty z życia”. Oglądający je mogą zaś dodać do nich różne reakcje w postaci emoji.

Aplikacja Instants została zintegrowana z Instagramem – nie trzeba tworzyć nowego konta. Znikające zdjęcia będzie można oglądać zarówno w tym nowym programie, jak i na platformie Instagram. Każdy użytkownik dostanie też możliwość wglądu we własną historię udostępnianych, znikających fotografii.

Aplikacja Instants, from Instagram widnieje już w sklepie Google Play, ale na tę chwilę nie ma jeszcze możliwości pobrania jej. Z pewnością może – przynajmniej początkowo – cieszyć się dużym zainteresowaniem, gdy stanie się powszechnie dostępna do ściągnięcia i zainstalowania (efekt nowości), ale czy przetrwa próbę czasu – co do tego trudno mieć już pewność.

Przede wszystkim znikające wiadomości można już wysyłać na Messengerze i WhatsAppie (oba komunikatory tak samo należą do Mety), choć tutaj zamysł jest inny, ponieważ znikające zdjęcie ma trafić do większego grona odbiorców. Jednocześnie podobne rozwiązania – bez powodzenia – oferowali już inni.

Mowa tu o BeReal, które zyskało ogromną popularność w 2022 roku i na jej fali – również w 2022 roku – TikTok udostępnił TikTok Now. W obu przypadkach chodzi(ło) o pokazanie „prawdziwego siebie” bez edycji i w losowo wybranym momencie.

Po TikTok Now nie ma już śladu, natomiast BeReal nadal jest dostępny, ale liczba pobrań w sklepie Google Play – ponad 10 milionów – nie wskazuje na oszałamiającą popularność w 2026 roku, choć wciąż pojawiają się nowe komentarze, w tym od użytkowników z Polski.

Ponadto widać – pod względem zasad działania – uderzające podobieństwo do Snapchata, który również najlepszy czas ma już dawno za sobą.

Tymczasem WhatsApp testuje dymki podobne do tych z Messengera

Mimo że WhatsApp i Messenger należą do tego samego właściciela i mają coraz więcej wspólnego, to wciąż nie oferują identycznej funkcjonalności. Jednym z przykładów różnic są charakterystyczne dla Messengera dymki, do których można zminimalizować rozmowę, ale wciąż mieć ją w zasięgu palca, aby otworzyć ją, gdy pojawi się nowa wiadomość.

Podobne rozwiązanie, w końcu, może trafić również do WhatsAppa. Portal WABetaInfo odkrył bowiem, że taka funkcja jest rozwijana przez Amerykanów. Zasady działania – chyba? – nie trzeba tłumaczyć, ponieważ jest (powinna być?) ona doskonale znana, szczególnie że użytkownicy smartfonów z Androidem mogą korzystać z minimalizowania rozmów do pływających „bąbelków” również w innych aplikacjach.

whatsapp pozwoli zminimalizować rozmowę do pływającego dymku jak Messenger
źródło: WABetaInfo

Nie wiadomo jednak, kiedy przywoływana funkcja zostanie udostępniona, lecz na tę chwilę wszystko wskazuje, że będzie dostępna wyłącznie na smartfonach z Androidem 10 lub nowszym.

Zastępca redaktor naczelnej Tabletowo.pl