Recenzja Huawei FreeBuds 5i. Doskonały wybór w tej cenie

Huawei rozpoczyna 2023 rok premierą słuchawek. I to nie byle jakich! Poprzedni model, Freebuds 4i, do tej pory sprzedaje się jak świeże bułeczki z uwagi na świetny stosunek ceny do jakości. Przed Huawei Freebuds 5i, bo dziś to właśnie im poświęcę uwagę, trudne zadanie powtórzenia tego sukcesu. Czy to w ogóle możliwe? Użytkowałem słuchawki przez przeszło trzy tygodnie, a co o nich sądzę – tego dowiecie się z niniejszej recenzji. Choć sam tytuł pewnie już nieco zdradza… ;)

Zawartość zestawu

Na niewielkie, białe pudełko z czerwonymi akcentami, nadrukowano grafikę przedstawiającą same słuchawki oraz podstawowe informacje i specyfikację. Wewnątrz nie ma zaskoczenia.

Do dyspozycji otrzymujemy słuchawki z etui ładującym, trzy pary nakładek silikonowych w rozmiarach S, M i L oraz kabel USB – USB typu C. Nie zabrakło też instrukcji obsługi, choć nie sądzę, by ta była potrzebna. Całość to standardowy i w zupełności wystarczający do rozpoczęcia użytkowania zestaw.

Huawei FreeBuds 5i

Wygląd i jakość wykonania

Zacznę od tego, że FreeBuds 5i dostępne są w trzech wersjach kolorystycznych – białej, czarnej i niebieskiej. Biała została wykonana z klasycznego gładkiego tworzywa (zdaje się, że błyszczącego), natomiast dwie ostatnie wyglądają najciekawiej, bowiem etui ma strukturę kamienia. W udziale do testów przypadły mi według mnie najładniejsze – niebieskie.

Patrząc na etui ładujące naprawdę nie mogę odmówić mu uroku. Zostało ono wykonane z dobrej jakości matowego tworzywa sztucznego. Ma owalny kształt ze spłaszczonym spodem. Wykończenie na wygląd niebieskiej skały wygląda rewelacyjnie, oryginalnie i po prostu przyciąga wzrok.

Na froncie znalazło się logo Huawei, a tuż pod nim dioda LED informująca nas o stanie naładowania. Prawa boczna krawędź to przycisk do parowania, z kolei od spodu ulokowano złącze USB typu C.

Zawias klapki nie ma nadmiernych luzów i nie trzeszczy. Długo zajęło mi natomiast przyzwyczajenie się do wkładania słuchawek do etui. To dlatego, że słuchawki musimy obrócić, aby pasowały na swoje miejsca w środku.

Słuchawki to dość standardowa konstrukcja z wystającym patyczkiem. Kształtem przypominają nieco FreeBuds Pro 2, są jednak od nich mniejsze i lżejsze. Na frontowej, spłaszczonej części, naniesiono logo marki, tutaj też znajdują się panele dotykowe, o których działaniu powiem nieco później.

Wygoda użytkowania

Niemałe znaczenie dla wygody ma tutaj waga słuchawek i ich wymiary. Podczas niemal trzech tygodni testów użytkowałem ich od kilkunastu minut do nawet czterech godzin podczas podróży. Mówiąc wprost, pod względem ergonomii FreeBuds 5i spisują się świetnie. Nie męczą moich małżowin i nie powodują ucisku ani bólu nawet, gdy używam ich długo.

Z kolei pasywna izolacja od otoczenia przy maksymalnie dobrze dobranych do uszu gumkach (nad czym warto się pochylić) jest w zupełności wystarczająca.

Huawei FreeBuds 5i

Łączność

W słuchawkach zaimplementowano Bluetooth 5.2 z kodekami audio SBC, AAC oraz LDAC. Ten ostatni zapewnia na smartfonach z Androidem najwyższą możliwą jakość dźwięku poprzez Bluetooth. Na dowód jakości, słuchawki szczycą się certyfikatem Hi-Res Audio Wireless. Obecność LDAC jest miłym zaskoczeniem, gdyż niektóre nawet droższe słuchawki go nie oferują.

Ponadto, FreeBuds 5i zostały wyposażone w opcję multipoint, zatem połączymy je z dwoma urządzeniami jednocześnie. Jest to przydatne przy pracy z laptopem i telefonem w tym samym czasie.

Przez cały okres testów, łączność nie dawała mi powodów do narzekań. Przy korzystaniu z protokołu LDAC zasięg jest nieco gorszy, to jednak nic dziwnego. W ogólnym rozrachunku połączenie jest stabilne i bezproblemowe, a multipoint działa poprawnie. Nie mogę przyczepić się również do opóźnień – te nie są uciążliwe nawet podczas oglądania filmów.

Huawei FreeBuds 5i

Specyfikacja techniczna

  • audio: przetwornik dynamiczny o średnicy 10 mm,
  • łączność: Bluetooth 5.2, kodeki SBC, AAC i LDAC, łączenie multipoint,
  • bateria: około 6 h na jednym naładowaniu, do 28 h z etui ładującym (włączone ANC, kodek AAC),
  • ładowanie: poprzez USB typu C, ponad 2 godziny,
  • wodoodporność: norma IP54 (zachlapania, deszcz, pot),
  • wymiary: słuchawka: 30.9 x 21,7 x 23,9 mm; etui: 48,2 x 61,8 x 26,9 mm,
  • waga: jedna słuchawka 4,9 g; etui ładujące 33,9 g.

Huawei FreeBuds 5i zostały wycenione na 399 złotych. Do 29 stycznia można je jednak kupić w premierowej cenie, która wynosi 349 złotych.

Aplikacja AI Life

Aby móc w pełni zmieniać ustawienia słuchawek, musimy pobrać aplikację o nazwie AI Life. Jest ona dostępna do pobrania na Androida – ze sklepu AppGallery lub pobierając plik APK po zeskanowaniu kodu QR na pudełku, a także na iOS. Aplikacja jest spolszczona i prosta w obsłudze. Wszystkie istotne przełączniki zostały ulokowane bezpośrednio na ekranie głównym.

Na samej górze umieszczono zdjęcie samego produktu, a tuż pod nim informację o poziomach naładowania poszczególnych słuchawek i etui. Niżej znalazło się centrum połączeń, w którym to wyświetlają się wszystkie parowane ze słuchawkami urządzenia. Te podświetlone na niebiesko oznaczają aktualnie połączone. Dotknięcie na urządzenie pozwala na połączenie bądź rozłączenie z nim.

Idąc dalej, mamy przełączniki od kontroli hałasu oraz ustawienia jakości dźwięku – tu możemy ustawić priorytet na jakość dźwięku (i tym samym użycie kodeku LDAC). Są też efekty EQ, ale pod tym względem się nie popisano, bowiem nie ma tu żadnego, choć trochę rozbudowanego korektora, a jedynie trzy ustawienia: domyślne, poprawa basów lub wysokich tonów. Szkoda.

W gestach możemy z kolei edytować znaczenie poszczególnych interakcji – do tego wrócimy za chwilę. Niżej ulokowano funkcję znajdź słuchawki, test dopasowania i aktualizacje oprogramowania. W sekcji ustawień znalazła się funkcja dynamicznych opóźnień.

W ogólnym rozrachunku aplikacja jest funkcjonalna, znalazło się w niej wszystko to, czego potrzeba. Mój jedyny zarzut to brak precyzyjnego equalizera.

Dodam dla formalności, że na urządzeniach Huawei po połączeniu słuchawek wyświetla się okienko pop-up z aktualnym stanem naładowania. To ostatnio bardzo popularne wśród wielu producentów, ale zawsze doceniam takie smaczki.

Obsługa słuchawek – gesty

Fronty słuchawek w całości są panelami dotykowymi, ale podstawowe operacje wykonujemy w górnej ich części. Do dyspozycji mamy niestety trochę małą ilość interakcji. Należą do nich: dwukrotne dotknięcie, przytrzymanie oraz przesunięcie palcem w górę i w dół. Ich znaczenie możemy nieco edytować w aplikacji. Domyślne ustawienia obejmują:

  • dwukrotne dotknięcie: wstrzymanie/wznowienie odtwarzania, odebranie/zakończenie połączenia,
  • dłuższe przytrzymanie: tryby kontroli hałasu, odrzucenie połączenia,
  • przesunięcie w górę/w dół: regulacja głośności

Brakuje mi tutaj pojedynczych i potrójnych dotknięć w słuchawkę – tak, jak ma to miejsce w produktach konkurencji. Zauważalnie zwiększyłoby to zakres sterowania odtwarzaniem bez sięgania po smartfon.

Nie zabrakło na szczęście czujników wstrzymujących odtwarzanie, gdy tylko wyjmiemy którąś ze słuchawek z ucha. Za każdym razem działają one w stu procentach poprawnie.

Bateria

Każda ze słuchawek została wyposażona w akumulator o pojemności 55 mAh, natomiast etui ładujące to ogniwo 410 mAh. Wedle zapewnień Huawei, mają one zapewniać około 6 godzin odtwarzania, gdy korzystamy z ANC. Gdy redukcja hałasów jest wyłączona, ma być to nawet 7,5 godziny. Etui pozwala na dwukrotne doładowanie słuchawek, łącznie dając do 28 godzin odtwarzania.

Zaznaczam jednak, że są to wartości przyjmowane dla korzystania ze standardowego kodeku audio AAC. Gdy włączony jest protokół LDAC, zużycie energii jest według moich obserwacji nieco wyższe. Korzystając ze słuchawek w parze z iPhonem, a zatem z kodekiem AAC oraz z włączoną redukcją hałasów, udawało mi się uzyskać wyniki na poziomie około 5-6 godzin. Etui pozwalało podnieść czas użytkowania do 26 godzin. Są to zatem dobre wyniki i zbieżne z danymi Huawei.

Natomiast jeśli do gry wkraczał smartfon z Androidem i kodek LDAC, z Huawei FreeBuds 5i mogłem korzystać przez nieco poniżej 5 godzin. Wówczas, doliczając doładowania w futerale, uzyskiwałem łącznie 20-22 godziny.

Pełne naładowanie samych słuchawek w etui to mniej niż godzina, z kolei ładowanie zestawu (słuchawek i etui) poprzez złącze USB-C trwa ponad 2 godziny.

Zabrakło niestety ładowania indukcyjnego, ale trudno mi się o to obrażać, biorąc pod uwagę cenę sprzętu.

Aktywna redukcja szumów, tryb świadomości

Do tej pory mogliście przeczytać sporo pochwał w kierunku FreeBuds 5i. Żeby nie było zbyt cukierkowo, teraz dla odmiany muszę sobie odrobinę ponarzekać. Na początek wspomnę tylko, że aktywna redukcja hałasów w tym modelu działa w trzech trybach: komfortowy, ogólny i najwyższy. Przez niemal cały okres testów używałem tego ostatniego.

ANC w tych słuchawkach określiłbym jako przyzwoite i adekwatne do ceny – nie jest ani wybitnie dobre, ani też strasznie złe. Oczywiście, najlepiej radzi sobie z niskimi dźwiękami, takimi jak te podczas podróży pociągiem, komunikacją miejską czy samolotem. Te hałasy jest w stanie świetnie wytłumić i pozwolić na komfortowe podróżowanie.

W sytuacji, gdy do gry wkracza hałaśliwe otoczenie galerii handlowej, kawiarni czy stukot klawiatury, poziom wygłuszenia jest wyraźnie mniejszy. Wciąż nie mogę powiedzieć, że ANC w tych scenariuszach nie działa, bo działa, ale średnio o połowę słabiej niż we wcześniej wymienianych sytuacjach. Na plus odnotowuję, że podmuchy wiatru nie robią większego wrażenia na FreeBuds 5i.

Nie zabrakło też trybu transparentnego, tutaj nazwanego Świadomość. Oczywiście zasada jego działania jest odwrotna do ANC – polega na przekazywaniu przez mikrofony dźwięku z otoczenia do naszych uszu. Działa on całkiem dobrze, choć mam zarzuty co do jego głośności – jest trochę za niska. Ludzki głos również mógłby być nieco wyraźniej słyszalny.

Jakość dźwięku i brzmienie

Za to, jak grają Huawei FreeBuds 5i, odpowiadają przetworniki dynamiczne o średnicy 10 milimetrów. Jak już też wspomniałem, słuchawki wyposażono w kodek wysokiej jakości LDAC, zapewniający na urządzeniach z Androidem jakość do 24 bit/96 kHz. Użytkownicy iPhone’ów muszą zadowolić się standardowym dźwiękiem w formacie AAC.

I muszę przyznać, że jakość dźwięku reprodukowanego przez FreeBuds 5i zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Ale po kolei.

Brzmienie ma tutaj masywną podstawę basową. Niskich tonów jest dużo, mają świetny atak i całkiem dobre zejście do subbasu. Kontrola dołu stoi na dobrym poziomie, na całe szczęście uniknięto tutaj basowego zamulenia, niskich tonów jest dużo, ale nie za dużo.

Środek pasma jest bliski i odrobinę ciepły w barwie. Wokale nie są sztucznie wygładzone, brzmią naturalnie i bezpośrednio. Brzmienie Huawei FreeBuds 5i imponuje szczegółowością, jak na swoją półkę cenową. To właśnie pokłosie zastosowania kodeku LDAC, który odwdzięcza się dużą ilością detali, zwłaszcza przy dobrym źródle.

Wysokie tony grają otwarcie i bez wycofania, ale wciąż nie syczą – pozostają łagodne w odbiorze. Scena dźwiękowa jest dość kameralna i rozciągnięta głównie na szerokość, nie pogardziłbym, gdyby była choć trochę większa.

Huawei FreeBuds 5i

Jakość połączeń

Podczas testów nie omieszkałem też sprawdzić, jak korzysta się z FreeBuds 5i podczas rozmów. W tym czasie zdążyłem przeprowadzić ich kilkanaście, z czego za każdym razem moi rozmówcy nie narzekali na większe problemy ze rozumieniem wypowiadanych przeze mnie słów.

Słuchawki dobrze izolują zewnętrzne hałasy i w poprawny sposób przekazują do rozmówcy tylko sam głos. Odrobinę problemów potrafi sprawiać jedynie porywisty wiatr na zewnątrz, jednakże mało które tańsze słuchawki są w stanie sobie z nim poradzić podczas rozmów.

Podsumowanie

Trzy tygodnie z Huawei FreeBuds 5i upłynęły mi bardzo przyjemnie. W moim odczuciu to świetny przedstawiciel niższej-średniej półki cenowej słuchawek prawdziwie bezprzewodowych. Ilość pozytywnych cech zdecydowanie przewyższa wady. Ale po kolei.

Jakość dźwięku jest wręcz świetna – to definitywnie jedne z najlepiej grających słuchawek z tego segmentu cenowego, a kodek LDAC wyłącznie potęguje to wrażenie. Wygląd niebieskiej wersji kolorystycznej przyciąga wzrok, a jakość wykonania stoi na dobrym poziomie.

Ergonomicznie FreeBuds 5i nie sprawiały mi problemów z racji tego, że są lekkie i wygodne. Czas pracy na baterii nie daje mi powodów do narzekań, aplikacja do obsługi jest rozbudowana, plusem jest też nieco głębsza integracja z urządzeniami Huawei. Nie mogę nie wspomnieć też o przydatnej opcji, jaką jest multipoint.

Nie obyło się jednak bez pewnych wad. Zarówno aktywna redukcja hałasów, jak i tryb świadomość mogłyby być lepsze. Nie mówię, że są bardzo złe, zwłaszcza, gdy spojrzymy przez pryzmat atrakcyjnej ceny. Po prostu jest tutaj pole do poprawy. Zabrakło mi również większej ilości interakcji dotykowych i indukcyjnego ładowania, choć tego ostatniego też trudno czepiać się patrząc na cenę.

Regularna cena Huawei FreeBuds 5i wynosi 399 złotych, co już jest uczciwą ceną. W momencie, gdy publikuję tą recenzję, Huawei przygotował w swoim sklepie ofertę na start sprzedaży. Od 18 do 29 stycznia FreeBuds 5i dostępne są za 349 złotych, co czyni je jeszcze lepszym wyborem.

Jeśli szukacie słuchawek TWS w podobnym budżecie, ten model definitywnie jest jedną z najlepszych możliwych opcji.

Recenzja Huawei FreeBuds 5i. Doskonały wybór w tej cenie
Zalety
bardzo dobra jakość dźwięku
obecność kodeku LDAC
łączność multipoint
dobry czas pracy na baterii (z LDAC nieco niższy)
całkiem rozbudowana aplikacja
lekkość i wygoda słuchawek
ciekawy, przyciągający wzrok wygląd
świetny stosunek ceny do jakości
Wady
aktywna redukcja hałasów mogłaby być lepsza
brak ładowania indukcyjnego
brak lepszego korektora w aplikacji
mała ilość interakcji dotykowych
8.7
Ocena