Ferrari Luce
fot. Ferrari

Pierwsze elektryczne Ferrari pokazane. Nie tylko napęd wywołał burzę

Zadebiutowało Ferrari Luce. To pierwszy, w pełni elektryczny samochód słynnego producenta z Maranello.

Design Ferrari Luce jest naprawdę kontrowersyjny

Śmiem twierdzić, że w przypadku Ferrari osiągi to tylko dodatek, efekt uboczny zastosowania dużej, włoskiej V-ki. Te samochody kupuje się dla emocji generowanych przez wibracje i odgłos silnika, a także dla wyglądu. Co więcej, w motoryzacji nie ma nic bardziej włoskiego niż właśnie Ferrari. Szczególnie, gdy spojrzymy na modele, takie jak 250 GT, Testarossa czy bardziej współczesne 488 GTB.

Najnowszy produkt, czyli elektryczne Ferrari Luce, jest szybkie, bo pierwsza „setka” pojawia się po 2,5 s, a drugą na liczniku zobaczymy po 6,8 s. Tylko, że mamy do czynienia z samochodem o wątpliwe atrakcyjnym liniach, który dodatkowo nawet odgłosem pracy silnika nie wzbudzi jakiegokolwiek pożądania.

Za design odpowiada Jony Ive, któremu zawdzięczamy jedne z piękniejszych smartfonów Apple, a także Marc Newson, który – podobnie jak jego kolega z LoveFrom – nie ma zbytniego doświadczenia w projektowaniu samochodów. Może właśnie tutaj leży problem, bowiem Ferrari Luce przypomina raczej produkt amerykańskiej firmy technologicznej, a nie auto włoskiego producenta.

Chociaż środek, w którego przypadku jeszcze bardziej widać rękę Ive’a, może się podobać. Ma w sobie coś z Ferrari, ale podanego w bardziej nowoczesnej formie. Nie zmienia to jednak faktu, że cała bryła jest ociężała i kojarzy się raczej z rodzinnym autem z filmu sci-fi niż samochodem z czarnym koniem w logo.

Projektant Michael Mauer, który spędził w Porsche sporą część swojego życia i stworzył Porsche Taycan, udowodnił, że elektryk może zachować ducha marki, a przy tym pozwolić jej wejść w nową erę. Dziwne, że Ferrari – marce słynącej z designu – ten efekt się nie udał.

Ferrari Luce – osiągi i zasięg

Elektryczne Ferrari nie jest małym samochodem. Długość wynosi 5026 mm, szerokość (bez lusterek) to 1999 mm, a wysokość 1544 mm. Z kolei rozstaw osi mierzy 2961 mm. Masa własna to aż 2260 kg, a jej rozkład przedstawia się w następujący sposób – 47% przód i 53% tył.

Na pokładzie znajdują się cztery silniki elektryczne (jeden na koło), które generują łącznie 772 kW (1050 KM). Ferrari Luce rozpędza się do 310 km/h, a akumulator o pojemności 122 kWh (brutto) pozwala na przejechanie do 530 km według WLTP. Maksymalna moc ładowania to 350 kW, co jest zasługą m.in. zastosowania architektury 800 V. Producent podaje, że uzupełnienie 70 kWh trwa 20 minut.

Ile trzeba zapłacić za Ferrari Luce? Ceny w Europie startują od 550 tys. euro, czyli od ponad 2,3 mln złotych.