Przeglądarka Google Chrome ponownie wzbogaca się o nowe funkcje. Choć tym razem gigant z Mountain View zdecydował się dodać tylko dwie, to zarówno jedna, jak i druga znacząco zmienia sposób korzystania z tego „okna” na internetowy świat.
Dwie nowe funkcje w Google Chrome. Genialne w swojej prostocie
Google Chrome niezmiennie jest najpopularniejszą przeglądarką internetową na świecie i choć niektórzy zarzucają, że jest ociężała przez przeładowanie funkcjami, to odpowiedzialna za nią firma z Mountain View nieustannie dodaje do niej nowe rozwiązania.
Od lutego 2026 roku można przypinać karty w Google Chrome na Androidzie, natomiast komputerowa wersja Chrome wzbogaciła się o funkcję dzielenia ekranu na dwie części, dodawania adnotacji do plików PDF i zapisywania plików PDF bezpośrednio na dysku Google. W kwietniu zaanonsowano kolejne dwie nowości.
Pierwszą z nich jest możliwość przeniesienia paska z otwartymi kartami na bok, podczas gdy aktualnie domyślnie – i zawsze – znajduje się on na górze przeglądarki. To układ, do którego użytkownicy wszystkich przeglądarek są przyzwyczajeni, jednak dzięki nowej możliwości – jak twierdzi Google – nazwa witryny będzie zawsze widoczna, nawet przy kilkudziesięciu otwartych kartach.
Dzięki temu użytkownik łatwiej „namierzy” kartę, do której w danej chwili potrzebuje się przełączyć, a ponadto pozwoli to także łatwiej nimi zarządzać. Aby włączyć nowy widok, należy kliknąć na górnym pasku za „plusem” za kartami i wybrać opcję Pokaż karty wertykalnie.
Przeglądarka Google Chrome na komputerach wzbogaci się również o tryb czytania. Po jego aktywacji eliminowanych jest większość elementów na stronie internetowej, jak obrazy i filmy, a pozostaje przede wszystkim tekst. Pozwala to skupić się na nim, ponieważ użytkownika nie rozpraszają inne elementy na stronie.
Obie funkcje są już wdrażane, jednak poszczególne osoby mogą otrzymać dostęp do nich w różnym czasie (ja na przykład jeszcze nie mogę z nich skorzystać po aktualizacji do wersji 147.0.7727.56).
Google nie tylko rozpieszcza, ale też denerwuje użytkowników swoich usług
Podczas gdy dodanie opisanych powyżej nowych funkcji zdecydowanie może zostać entuzjastycznie przyjęte przez użytkowników Google Chrome, tak osoby korzystające z aplikacji YouTube na telewizorach nie kryją swojego oburzenia.
Powodem są – oczywiście reklamy. Użytkownicy platformy Reddit zgłaszają bowiem, że widzą bardzo długie reklamy, trwające aż 90 sekund (1,5 minuty), których nie można pominąć (bez wykupienia YouTube Premium).
Jak jednak zauważa serwis Android Authority, 90-sekundowe, niemożliwe do pominięcia reklamy naruszają politykę YouTube, według której maksymalna długość reklamy, jakiej użytkownik nie może pominąć, wynosi 30 sekund.
Dochodzi tu zatem do złamania zasad, co powinno spotkać się z szybką i zdecydowaną reakcją platformy. O ile, czego też nie można wykluczyć, jest to jej własna inicjatywa w ramach testów (cierpliwości użytkowników).





