Amazfit Cheetah 2 Ultra
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Recenzja Amazfit Cheetah 2 Ultra. Nigdy tyle nie ćwiczyłem

Na moim nadgarstku wylądował Amazfit Cheetah 2 Ultra. Byłem z nim na spacerach, wiele razy wybraliśmy się na rower, a nawet zaliczyliśmy wypad w polskie góry. Zabrałem go też na siłownię i krótkie bieganie.

Amazfit Cheetah 2 Ultra – czuć i widać topową jakość

Niemal od razu Amazfit Cheetah 2 Ultra robi bardzo dobre wrażenie – mam na myśli to, że czuć wydane niemałe pieniądze na jego zakup. Pudełko jest jednak moim zdaniem tylko prawidłowe, przypominające wiele innych, trochę nijakich opakowań znanych ze smartwatchy ze średnio-wyższej półki.

Wiem, że pudełko nie ma wpływu na sam zegarek, ale uważam, że drogi produkt powinien być podawany w bardziej wyjątkowy sposób. Klient, jeszcze przed dotknięciem urządzenia, musi otrzymać doświadczenie premium. Amazfit Cheetah 2 Ultra nie potrafi tego zapewnić.

Zostawmy jednak pudełko, które – mimo iż ważne w ocenie ogólnego pierwszego kontaktu – pewnie po wyjęciu zegarka, a także dorzuconych dodatków, wyląduje w szafie i wiele osób o nim zapomni. Przejdźmy do głównego bohatera, czyli Amazfit Cheetah 2 Ultra. To przedstawiciel serii skierowanej do najbardziej wymagających użytkowników, którzy na pierwszym miejscu stawiają aktywność fizyczną.

Amazfit Cheetah 2 Ultra
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Specyfikacja Amazfit Cheetah 2 Ultra:

  • ekran 1,5″ AMOLED (480 x 480 pikseli, 3000 nitów), szkło szafirowe,
  • wymiary 44,8 × 44,8 x 13,3 mm (15,6 mm z czujnikiem tętna),
  • waga 52 g (bez paska),
  • obudowa z polimeru wzmocnionego włóknem szklanym oraz tytan klasy 5,
  • odporność 5 ATM,
  • akumulator o pojemności 780 mAh, do 30 dni na jednym ładowaniu,
  • czujnik tętna, poziom natlenia krwi, HRV, pomiar stresu, pomiar snu, pułap tlenowy, temperatura skóry, ponad 180 trybów sportowych,
  • Bluetooth 5.2, Wi-Fi, NFC,
  • 64 GB,
  • GPS o podwójnej częstotliwości,
  • płatności Zepp Pay,
  • mikrofon i głośnik,
  • kompatybilność z Androidem (7.0 i nowszy) i iOS (15.0 i nowszy).
Gdzie kupić?

Amazfit Cheetah 2 Ultra

ok. 2599 zł
(Przybliżona cena z dnia: 24 sierpnia 2026)
Zawiera linki afiliacyjne.

Co prawda seria jest reklamowana jako najlepsze rozwiązanie dla biegaczy, ale omawiany model to zdecydowanie bardziej wszechstronny sprzęt. Śmiem twierdzić, że Amazfit Cheetah 2 Ultra to również propozycja dla tych, którzy chcieliby mieć Amazfit T-Rex Ultra 2, ale w nieco mniejszym i lżejszym wydaniu, a także bez aż tak „masywnego i potężnego designu”.

Wspomniany T-Rex wygląda, jakby dało się nim rozłupać kamień, ale Amazfit Cheetah 2 Ultra też do delikatnych nie należy. Koperta wykonana jest z polimeru wzmocnionego włóknem szklanym, a ramka chroniąca urządzenie, tylna pokrywa i przyciski to tytan klasy 5. Tuż nad ekranem znalazło się szkło szafirowe.

Powiedzieć, że ten Amazfit jest solidny, to jak nic nie powiedzieć. Przez kilka tygodni testów nosiłem go na prawym nadgarstku, który nie jest w ogóle przyzwyczajony do jakiegokolwiek zegarka/smartwatcha. Kilkukrotnie założyłem go też na lewą rękę, na której – owszem – mam smartwatch, ale jest nim (a raczej do niedawna był) smukły Apple Watch. Nic dziwnego, że przez kilka tygodni testów zahaczałem Cheetah 2 Ultra o różne przedmioty, ale moja niezdarność nie przełożyła się na nawet jedną widoczną rysę.

Amazfit Cheetah 2 Ultra
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Pozytywnie zaskoczyła mnie nie tylko wytrzymałość (niektóre drogie sportowe zegarki szybciej łapią pierwsze zarysowania), ale też „lekkość” konstrukcji. Koperta ma 47,4 x 47,4 mm, a jej grubość wynosi 15,6 mm (bez czujnika tętna: 13,3 mm), co w świecie tego typu urządzeń nie jest jakąś dużą wartością, ale chociażby podobne rozmiarowo Germiny potrafią przez cały dzień noszenia być trochę męczące, a mając założonego Amazfit Cheetah 2 Ultra nigdy nie czułem dyskomfortu. Wypada też nadmienić, że waga to 52 g bez uwzględnienia paska. 

Co więcej, wiele zegarków sportowych i smartwatchy przeszkadza mi podczas spania, a Cheetah 2 Ultra, z wyjątkiem tylko jednej nocy, zawsze był na moim nadgarstku. Nie wiem, czy to kwestia koperty, projektu spodu, typu paska, a może wszystkich tych czynników łącznie, ale ten Amazfit jest bardzo wygodny.

Skoro już przy paskach jesteśmy, w pudełku znajdują się dwa – czarny silikon oraz nylonowy w zielone paski. Zazwyczaj nosiłem ten drugi, bowiem preferuję materiałowe paski, które pozwalają na najlepsze dopasowanie zegarków do mojego nadgarstka.

Amazfit Cheetah 2 Ultra
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Szkło szafirowe powinno sporo wytrzymać, ale zegarek ma irytującą wadę

Amazfit Cheetah 2 Ultra wyposażony jest w 1,5-calowy ekran AMOLED o rozdzielczości 480 x 480 pikseli i szczytowej jasności sięgającej 3000 nitów. Ramka, która go otacza, na tle niektórych smartwatchy jest potężna, ale w świecie zegarków sportowych jest raczej z tych średnich.

Warto też odnotować, że osoby, do których kierowany jest ten sprzęt, nie zwracają aż takiej uwagi na smukłość ramki. Chyba, że zegarek ma naprawdę szeroką ramkę – spotkałem się z narzekaniami na Cheetah 2 Pro, czyli na nieco tańszego brata modelu Ultra. Ma on kopertę o bardzo podobnych wymiarach, ale jego ekran jest zauważalnie mniejszy – 1,32 cala, a więc ramka jest ogromna.

Do samego ekranu trudno się przyczepić. Zapewnia wspaniałe kolory, bardzo dobrą czerń, jasność umożliwiającą bezproblemowy odczyt danych w słoneczny dzień, a nawet mapy można przeglądać w pełnym słońcu. Nie mam także zastrzeżeń do funkcji automatycznego dostosowywania poziomu jasności do warunków otoczenia – na zewnątrz ekran nie jest zbyt ciemny, a zarówno na siłowni (w mojej światła jest niewiele), jak i nocą nie doszło do nawet jednej próby zaatakowania moich oczu źle dobraną jasnością.

Łącznie do dyspozycji użytkownika są cztery fizyczne przyciski, ale ekran pozostał dotykowy. Mało tego, w niektórych miejscach w oprogramowaniu trzeba jednak skorzystać z wyświetlacza – np. podczas wprowadzania niektórych danych po zakończonej serii ćwiczeń siłowych.

Cieszy więc jego wysoka czułość – nawet bez aktywacji trybu rękawiczek (jest taki na pokładzie) mogłem poruszać się po interfejsie, mimo iż miałem założone rękawice robocze. Wiem, że są specjalne rękawice do podnoszenia ciężarów, ale nigdy za nimi nie przepadałem i najwygodniejsze są dla mnie tanie robocze rękawice pokryte gumą.

Ekran można przyozdobić jedną z licznych tarcz. Kilka jest wgranych do pamięci urządzenia, ale dostępnych jest też mnóstwo darmowych do pobrania – część z nich stworzył producent, a pozostałe społeczność. Nie brakuje tarcz dostarczających dużą ilość danych, ale są też bardziej minimalistyczne. Do tego dochodzą tarcze inspirowane tym, co znajdziemy na zegarkach innych firm – np. Garmina. Ogromny wybór cieszy tym bardziej, że opcje personalizacji poszczególnych tarcz są wyjątkowo ubogie.

Nie zabrakło Always On Display. Zależy to od ustawionej tarczy, ale w trybie AoD może być pokazywanych sporo danych. Działa on w tarczach stworzonych przez Amazfit, ale także w tych zaprojektowanych przez zewnętrznych twórców, aczkolwiek w ich przypadku nie zawsze wygląda to dobrze. Można jednak sobie poradzić – Amazfit Cheetah 2 Ultra pozwala wybrać jedną z kilku tarcz, która będzie wyświetlana wyłącznie w AoD, niezależnie od tej głównej.

To teraz przejdźmy do wady. Nie spotkałem się dotychczas z zegarkiem ze średniej i wyższej półki, w którym warstwa chroniąca ekran aż tak chętnie zbierałaby wszystkie zabrudzenia. W tym modelu ekran działa prawie jak jakieś lep i zdarzało się, że czyściłem go kilka razy w ciągu dnia. Dodam, że w tym samym czasie na lewym nadgarstku miałem Apple Watcha, którego ekran pozostawał znacznie czystszy – po ściereczkę ze specjalnym środkiem czyszczącym sięgałem wieczorem lub nawet co kilka dni.

Uwielbiam takie podejście do obsługi inteligentnych zegarków

Najwygodniej korzysta mi się z zegarków, które łączą dotykowy ekran z fizycznymi przyciskami i pokrętłami. Nie chodzi o jeden przycisk czy pokrętło, które towarzyszą dotykowemu ekranowi, będąc tylko jego uzupełnieniem. Mam na myśli rozwiązania z wyraźnym naciskiem na fizyczne elementy sterujące.

Właśnie dlatego polubiłem się z zegarkami Garmina – piątka charakterystycznych przycisków sprawdza się w wielu scenariuszach, a zwłaszcza, gdy ćwiczymy w rękawiczkach (na siłowni, jeżdżąc na rowerze czy nawet biegając zimą). Amazfit Cheetah 2 Ultra ma o jeden przycisk mniej, ale nie zmienia to faktu, że obsługa jest świetna pod względem wygody i szybkości wydawania poleceń.

Należy wspomnieć, że podejście Garmina i Amazfita jest – owszem – bardzo podobne, ale droga do osiągnięcia celu już inna. Korzystając z produktów obu tych firm można bowiem poczuć, że oprogramowanie Garmina było projektowane pod obsługę przyciskami, a dopiero później dodano dotykowy ekran. Z kolei w Amazfit jest jakby odwrotnie – najpierw dotykowy ekran, później fizyczne przyciski.

Powyższe obserwacje mają wpływ na korzystanie z urządzenia. Rzadko, ale niektóre rzeczy niewygodnie obsługuje się ekranem dotykowym na Garminach. Natomiast w przypadku Cheetah 2 Ultra zdarza się, że najlepszą lub jedyną opcją jest sięgnięcie do ekranu. Całość doświadczenia – jak już napisałem – jest jednak bardzo pozytywna.

Przyciski zapewniają delikatny, wyczuwalny skok. Nie trzeba jakichkolwiek sztucznych wibracji, aby wiedzieć, że przycisk został wciśnięty. Reakcja systemu operacyjnego jest natychmiastowa – Zepp OS 6 działa błyskawicznie, stabilnie i bezproblemowo. Do przycisków, i to do aż trzech z czterech, można przypisać skróty dostępne po dłuższym przytrzymaniu lub dwukrotnym wciśnięciu. W ten sposób otrzymujemy szybki dostęp do aktywności, płatności czy funkcji zdrowotnych.

Funkcji jest całkiem sporo, ale odnalezienie się w tym wszystkim nie stanowi większego wyzwania. Może to kwestia przyzwyczajenia do podobnej obsługi w Garminach, a może zasługa dobrze zaprojektowanego interfejsu, ale od razu po pierwszym założeniu Amazfit Cheetah 2 Ultra potrafiłem sprawnie poruszać się po całym oprogramowaniu. Wspomnę, że wcześniej z podobnym Amazfitem nie miałem do czynienia.

Producent zadbał jeszcze o gesty wykonywane na ekranie. Gdy jesteśmy na tarczy zegarka, za pomocą gestów przesunięcia od krawędzi ekranu do jego środka, możemy wywołać ekran powiadomień i szybkich skrótów, listę z widżetami z aplikacji (można je personalizować), przejść do listy wszystkich aplikacji lub ekranu, z którego uruchamiamy monitorowanie aktywności.

Wróćmy jeszcze na chwilę do Zepp OS 6. Nie jest to system operacyjny porównywalny do oprogramowania z typowych smartwatchy, takich jak Apple Watche z WatchOS czy modele z Wear OS. Bliżej mu do systemów stosowanych w zegarkach sportowych. Nie znajdziemy więc aplikacji znanych ze smartfonów, ale z drugiej strony lekkość Zepp OS 6 pozwala osiągnąć świetne czasy pracy bez ładowarki.

Dostępne są też aplikacje do pobrania ze sklepu, ale otrzymujemy głównie proste apki związane ze zdrowiem, ćwiczeniami i niezbyt skomplikowane gry. Nie pobierzemy Google Maps, Apple Music, aplikacji do sterowania inteligentnym domem czy oprogramowania zapewniającego zdalny dostęp do samochodu.

Amazfit Cheetah 2 Ultra oferuje jeszcze asystenta głosowego Zepp Flow. Możemy mu wydawać polecenia po polsku i odpowiedzi udzielane przez niego również są w języku polskim. Niektóre polecenia rozumie poprawnie – np. przejście do ustawień czy zmiana tarczy zegarka, ale zdarzają mu się liczne błędy i chociażby uruchomienie konkretnej aktywności potrafi być irytujące.

Amazfit Cheetah 2 Ultra
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Trochę zbyt chętnie liczy kroki i ocena snu niekoniecznie jest wiarygodna

Na pokładzie jest multum funkcji zdrowotnych, które przez całą dobę monitorują organizm użytkownika. Mamy oczywiście pomiar tętna, który może odbywać się w trybie ciągłym, co bardziej wyczerpuje energię z akumulatora lub możemy zdecydować się na pomiar wykonywany w określonych odstępach czasu – co 1 min, co 5 min, co 10 min lub co 30 min.

Przy drugiej opcji Amazfit Cheetah 2 Ultra wykrywa aktywność i wówczas wykonuje częstsze pomiary – działa to nawet, gdy postanowimy wstać z fotela i pójść do kuchni po wodę. Można też ustawić alerty o zbyt niskim lub zbyt wysokim tętnie. Jakość pomiarów oceniam na wysoką (jak na nadgarstkowy czujnik) – zarówno w spoczynku, jak i podczas ćwiczeń. Chociaż raz, tuż po rozpoczęciu jazdy na rowerze, zegarek twierdził błędnie, że moje tętno wynosi ponad 140 – dopiero po przejechaniu nieco ponad kilometra pomiar się ustabilizował. Nigdy później ten błąd nie wystąpił.

Reakcja na interwały jest sprawna – za każdym razem, podczas szybkiego wjazdu rowerem nad górę, zegarek poprawnie wykrywał skok tętna, a następnie jego spadek. Zdarzało mu się trochę zaspać w trakcie ćwiczeń siłowych, ale i tak w tej kwestii wypada lepiej od wielu smartwatchy dostępnych na rynku.

Amazfit Cheetah 2 Ultra mierzy też HRV, co jest świetnym wskaźnikiem poziomu zmęczenia i przetrenowania organizmu. Faktycznie dane ze snu, gdy wieczorem miałem intensywny i długi trening, wskazywały na spadek HRV względem średniej z wcześniejszych pomiarów.

Jeśli chodzi o pomiary poziomu natlenia krwi, to te wykonywane ręcznie pokrywają się z danymi z pulsoksymetru i tym, co widziałem na innych zegarkach. Z kolei automatyczne pomiary potrafią czasami wskazać wynik wyraźnie odbiegający od normy – np. saturacja blisko 80%, mimo iż nie czułem wówczas żadnych niepokojących objawów i nie mam żadnych problemów zdrowotnych z układem oddechowym i krążenia. Podejrzewam więc błędy po stronie czujnika lub algorytmu, a nawet źle wykonany pomiar ze względu na ruch ręki.

Na przynajmniej kilka zdań zasługuje funkcja HybridCharge, która jest dość ciekawym rozwiązaniem w zegarkach Amazfit. Łączy wiele danych, w tym informacje na temat jakości snu, codziennego stresu czy obciążenia treningowego, aby przedstawić poziom „naładowania akumulatora” użytkownika. Wynik można potraktować bowiem jak poziom baterii w smartfonie, przy czym ładowanie odbywa się w nocy, gdy użytkownik śpi, a aktywności w ciągu dnia wyczerpują kolejne “procenty”.

W teorii możliwości HybridCharge brzmią dobrze i funkcja ma spory potencjał. Tym bardziej, że rzeczywiście po intensywnych dniach, gdy byłem padnięty, moja cyfrowa bateria była bliska rozładowania. Ponadto, gdy do tego doszedł krótki sen, to z rana mój poziom naładowania był niski. Tylko, aby wyniki były jeszcze bardziej miarodajne, mierzenie snu powinno być dokładniejsze, a w Amazfit Cheetah 2 Ultra jest średnio.

Moment zaśnięcia jest prawidłowy lub bliski temu rzeczywistemu. Natomiast jeśli chcemy mieć dobrze zmierzony moment obudzenia, to od razu po otworzeniu oczu powinniśmy wyskoczyć z łóżka, bowiem istnieje duża szansa, że kilkanaście minut leżenia zostanie uznanych za sen. Amazfit pokazywał sporo przebudzeń w nocy, których najpewniej nie było – nie pamiętam ich, a także nic podobnego nie widziałem na żadnym innym zegarku. Chociaż te faktyczne przebudzenia, gdy wstawałem do lodówki (niestety, czasami mi się zdarza) lub do toalety, były rozpoznawane poprawnie.

W trakcie snu mierzone są również jego poszczególne fazy, ale w te dane nie wierzę żadnemu inteligentnemu zegarkowi i Amazfit Cheetah 2 Ultra nie jest tutaj wyjątkiem. Mamy jednak HRV i tętno w trakcie snu – oba te parametry, w odniesieniu do średniej z wcześniejszych nocy, mogą być już przydatne. Urządzenie oferuje też pomiar częstotliwości oddychania i stara się rozpoznać zaburzenia oddychania w nocy – mam nadzieję, że Amazfit zapewnia tutaj wysoką jakość, bo nie wykrył u mnie żadnych nieprawidłowości.

Amazfit Cheetah 2 Ultra
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Liczenie kroków wygląda dobrze, gdy nie chodzimy na siłownię. Cheetah 2 Ultra nie dodawał kroków, gdy pisałem na klawiaturze czy korzystałem z myszy, nie robił tego również w trakcie prowadzenia samochodu. Za to po 90-minutowym treningu siłowym widziałem średnio o około 1500 więcej kroków niż na Apple Watchu czy zegarkach Huawei lub Garminach. Po wyjściu z siłowni zazwyczaj mam około 5000-6000 kroków, bo sporo chodzę między seriami, ale według Amazfita było to 6500-7500 kroków.

To wróćmy na chwilę do zalet. Z rana, a także późnym wieczorem, wyświetlany jest raport składający się z najważniejszych informacji. Po przebudzeniu poznamy dane dotyczące snu, średni puls w nocy, HRV czy poziom HybridCharge. Z kolei wieczorny raport składa się z danych na temat aktywności, stresu, zakresu tętna czy poziomu natleniania krwi. Dzięki tym funkcjom możemy poznać kluczowe parametry w jednym miejscu, bez konieczności sprawdzania danych na smartfonie czy przeskakiwania pomiędzy kilkoma aplikacjami na zegarku.

Dobry kompan w trakcie ćwiczeń

Mamy do czynienia z zegarkiem sportowym, więc to naturalne, że w Amazfit Cheetah 2 Ultra ogromny priorytet otrzymały funkcje sportowe. Obok tych podstawowych, takich jak spacer, bieganie, jazda na rowerze, ćwiczenia siłowe czy pływanie, pojawiły się rozwiązania dla naprawdę zaawansowanych biegaczy, którzy pokonują wiele kilometrów w trudnym terenie i górach. Zegarek podczas biegania pod uwagę bierze chociażby kształt terenu, w tym przewyższenia czy zejścia.

Nie czuję się jeszcze na siłach, aby biegać po górach, ale z Amazfit Cheetah 2 Ultra spędzałem nawet kilkanaście godzin tygodniowo na różnych aktywnościach. Wybrałem się też w góry, ale na dłuższe spacery, nie na bieganie. Postanowiłem bowiem pojechać na południe Polski i pozwiedzać Tatry. W trakcie tej krótkiej, weekendowej wycieczki, doceniałem długi czas pracy, mapy topograficzne offline oraz możliwość śledzenia wysokości, na której się znajdowałem.

Amazfit Cheetah 2 Ultra
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Na wyjazd zabrałem ze sobą ładowarkę, bo poziom naładowania akumulatora był bliski 40%, a wiedziałem, że trochę po górach pochodzę, a dodatkowo testowałem wówczas tryb Always On Display. Okazało się, że była to decyzja niepotrzebna – zegarek bez problemu wytrzymał cały wyjazd. Natomiast w trakcie włączonej aktywności, gdy wchodziłem na Morskie Oko, poziom naładowania w ciągu godziny zmniejszał się o około 3%.

Mapy topograficzne nie są domyślnie wgrane do pamięci Amazfit Cheetah 2 Ultra, ale można je w łatwy sposób pobrać z aplikacji Zepp na smartfonie. Zadanie użytkownika sprowadza się do wyboru terenu, który ma być zapisany – maksymalny obszar, jaki udało mi się zaznaczyć dla Europy, to prostokąt o wymiarach około 1000 x 1700 km.

Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby wskazać jeden lub kilka mniejszych obszarów – np. prostokąt mieszący jedno województwo lub kilka miast i ich okolice. Mniejszy teren to oczywiście mniej danych do pobrania i przesłania na zegarek.

Główne i popularne górskie trasy pokrywają się z tymi na mapach. Dobrze oznaczone są również punkty POI, w tym schroniska turystyczne i toalety, a na listę zalet należy wpisać też informacje o wysokości terenu. Trasę można wyznaczyć wcześniej i nie są do tego potrzebne zewnętrzne narzędzia – zrobimy to w oficjalnej aplikacji na smartfonie. Dostępne jest jeszcze prowadzenie do celu – wybieramy przykładowo punkt POI na zegarku, a następnie algorytm określa najlepszą trasę.

Muszę przyczepić się do wspomnianej funkcji wyznaczania drogi do celu przez algorytmy Amazfit. Z jednej strony działa ona dobrze, ale z drugiej często wybiera trasy bliższe nawigacji samochodowej niż rowerowej czy pieszej. Oznacza to, że – owszem – dotrzemy do celu, ale zrobimy nieco więcej kilometrów niż jakby prowadziły nas nawet Mapy Google w trybie rowerowym lub pieszym.

Jeśli zjedziemy z wyznaczonej drogi, Amazfit Cheetah 2 Ultra sprawnie wskaże nową trasę. Chociaż raz, podczas rowerowej przejażdżki, zdarzył się nietypowy błąd. Nagle zegarek stwierdził, że jadę w przeciwnym kierunku niż wyznaczona trasa, którą wcześniej sam ręcznie ustawiłem. Po zatwierdzeniu komunikatu, w którym była informacja o odwróceniu trasy, nawigacja zaczęła pokazywać dziwne manewry. Po przejechaniu kolejnych kilku kilometrów, pojawił się podobny komunikat, którego akceptacja tym razem zaskutkowała przewróciłem prawidłowego kierunku i właściwych wskazań.

Obecność GPS-u o podwójnej częstotliwości przekłada się na wysoką dokładność zapisanego śladu w trakcie aktywności na świeżym powietrzu. Zegarek radzi sobie także w miastach, lasach czy górach, a sygnał łapany jest zaskakująco sprawnie – szybciej niż w jakimkolwiek dotychczas przeze mnie testowanym lub używanym prywatnie smartwatchu.

Skoro już byłem w górach, sprawdziłem, jak Amazfit Cheetah 2 Ultra radzi sobie z pomiarami wysokości. Na Kasprowym Wierchu, tuż obok punktu znajdującego się na wysokości 1959 m n.p.m., zegarek pokazał 1958 m. Z kolei przy schronisku PTTK nad Morskim Okiem, położonym 1410 m n.p.m., zobaczyłem 1407 m na ekranie testowanego urządzenia.

Amazfit Cheetah 2 Ultra
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Spodobały mi się rozbudowane opcje personalizacji treningu. Na tapet weźmy przykładowo jazdę na rowerze. Użytkownik może dostosować ekrany danych, wybierając tylko te wskazania, które są dla niego kluczowe. Jest opcja utworzenia własnego ekranu, który będzie składał się z 1-8 pól danych.

Dostępna jest jeszcze możliwość dostosowania alertów treningowych, w ramach których zegarek może informować o zbyt wysokim tętnie, wyjściu poza wyznaczony zakres tętna, pokonaniu określonego dystansu (np. co 5 km), zbyt niskiej lub wysokiej prędkości, a nawet o spaleniu kalorii (np. co 200 kalorii) lub piciu wody (np. 30 minut).

Do każdego ćwiczenia możemy jeszcze wybrać, czy chcemy automatyczną blokadę ekranu i tryb Always On Display niezależny od tego systemowego. Do tego oprogramowanie pozwala zmienić działanie przycisku pauzy – pojedyncze kliknięcie lub dłuższe przytrzymanie.

Ponadto przy wybranych ćwiczeniach korzystających z GPS-u można aktywować automatyczną pauzę, które może być włączana dopiero po zatrzymaniu się lub zwoleniu do wyznaczonej prędkości. W obu scenariuszach Amazfit Cheetah 2 Ultra reaguje zazwyczaj poprawnie, aczkolwiek przy pierwszej opcji zdarzają mu się czasami minimalne opóźnienia.

W trakcie treningu siłowego liczona jest liczba serii – algorytmy, na podstawie danych z czujników, starają się rozpoznać typ ćwiczenia. Efekt jest jednak daleki od oczekiwanego. Proste wyciskanie sztangi na ławeczce czy brzuszki liczne są jeszcze poprawnie, ale zdarzają się błędy przy chociażby podstawowych ćwiczeniach z hantlami. To raczej nie wina mojej techniki, bo Garminy wykazywały się w tej kwestii wyższą skutecznością. Oczywiście po już zakończonej aktywności można wprowadzić poprawki – typ ćwiczenia, liczba powtórzeń i ciężar.

Zauważyłem, że w trakcie biegania, przez pierwsze około 50-100 metrów, Amazfit Cheetah 2 Ultra może pokazywać średnie tempo nie mające nic wspólnego z tym rzeczywistym. Dopiero po przebiegnięciu początkowych metrów wszystko wraca do normy. Spotkałem się ze skargami na podobny problem w Cheetah 2 Pro, przy czym część osób go doświadcza, a u innych wszystko jest w porządku lub naprawiło się po jednej z aktualizacji oprogramowania.

Amazfit Cheetah 2 Ultra
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Nowe, znacznie lepsze podejście do powiadomień z iPhone’a

Amazfit Cheetah 2 Ultra jest jednym z pierwszych smartwatchy na rynku z funkcją przekazywania powiadomień, którą Apple – po zmuszeniu przez UE – wprowadziło na iPhone’y. Dzięki temu system powiadomień zbliża się do tego, co znamy z Apple Watchy. Wypada dodać, że funkcja wymaga iOS 26.5 lub nowszej wersji.

Należy również odnotować, że Amazfit wyraźnie zaznacza, że na ten moment rozwiązanie pozostaje w fazie testów beta i może sprawiać problemy. W związku z tym nie mogę wpisać na listę wad tego, jak funkcja sprawowała się z początku testów – otrzymywałem powiadomienia, nawet zdjęcia, ale nie mogłem odpisać. Działały jednak dodatkowe przyciski akcji, takie jak odkładanie wydarzeń z kalendarza na później, oznaczenie zadań jako wykonanych czy włączanie drzemki w budziku. To wszystko dotyczy aplikacji Apple, bo z pozostałymi apkami bywa różnie.

Natomiast ostatnio pojawiła się również możliwość odpisywania na wiadomości. W międzyczasie zainstalowałem aktualizację iOS, a także nową wersję oprogramowania w Amazfit Cheetah 2 Ultra i prawdopodobnie jedna z tych czynności aktywowała wyższy poziom współpracy z iPhonem. Na wiadomości można odpisać za pomocą klawiatury lub podyktować jej treść (język polski jest obsługiwany), dodatkowo jest jeszcze opcja skorzystania z asystenta AI.

Ostatnia metoda to raczej ciekawostka – sztuczna inteligencja nawet potrafi wychwycić sens otrzymanej wiadomości, ale generowane odpowiedzi wyglądają jak luźno powiązane zdania z ChatGPT. W trakcie całego testu raz powiadomienia przestały przychodzić, ale pomogło ponowne uruchomienia iPhone’a.

Odbieranie połączeń działało od samego początku. Zarówno po stronie zegarka, jak i rozmówcy, dźwięk jest wyraźny. Przyznam, że drugą osobę słyszałem równie dobrze, jak w przypadku dobrego smartfona z aktywnym trybem głośnomówiącym.

Jeśli chodzi o system płatności, Amazfit Cheetah 2 Ultra korzysta z Zepp Pay, który obsługuje karty Mastercard. Kartę Alior Banku dodałem bez żadnego problemu po drodze, aczkolwiek sam proces trochę trwa. Nie trzeba wiele razy klikać, ale dodawanie karty w aplikacji jest długo przetwarzane.

Przed zbliżeniem zegarka do terminala płatniczego musimy aktywować Zepp Pay (np. za pomocą skrótu przypisanego do przycisku) i wówczas mamy 60 sekund na zapłacenie. Zegarek jest szybko wykrywany i nie trzeba go dokładnie przykładać do terminala – płacenie przypomina korzystanie z Apple Pay w Apple Watchu czy Google Pay w dobrym zegarku z Wear OS.

Czas pracy to jedna z głównych zalet

Omawiany smartwatch wykręca świetne wyniki. Chociaż patrząc na sam czas pracy, pomijając to, co z nim robiłem, może wydawać się, że jest bardzo dobrze, ale nie wybitnie. Muszę tutaj zaznaczyć, że narzuciłem sobie dużo godzin treningów i odkładając Amazfit Cheetah 2 Ultra na ładowarkę czułem już zmęczenie, więc nie było łatwo – dla mnie i także dla zegarka.

Pierwszy scenariusz zakładał korzystanie bez włączonego Always On Display na tarczy, aczkolwiek ten tryb był aktywny w trakcie treningów. Każdej nocy spałem z zegarkiem. Cheetah 2 Ultra wytrzymał prawie 11 dni. W tym czasie zaliczyłem ponad 21 godzin treningów z GPS oraz prawie 6 godzin treningów siłowych.

Amazfit Cheetah 2 Ultra
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Drugi scenariusz to już włączony Always On Display na tarczy i reszta bez zmian, ale intensywność treningów była nieco inna. W pełni naładowany akumulator pozwolił na prawie 9 dni pracy. Na treningach z GPS spędziłem ponad 6,5 godziny, a na siłowni prawie 6 godzin.

Amazfit Cheetah 2 Ultra rozładowany do 0%, a następnie podłączony do ładowarki 20 W, osiągnął 50% po około 35 minutach, 80% po około 55 minutach, a ładowanie 0-100% zajęło 75 minut.

Wspomnę, że alert o niskim poziomie naładowania, gdy ćwiczymy, potrafi wystraszyć. Brzmi prawie jak syrena alarmowa i pojawia się przy 10% i 5% poziomu naładowania. Za pierwszym razem, zanim spojrzałem na tarczę zegarka, myślałem, że może zegarek wykrył jakąś nieprawidłowość w pracy mojego serca lub coś podobnego. Dźwięk zdecydowanie do zmiany.

Na koniec zostawiłem jeszcze jedno genialne rozwiązanie, czyli wbudowaną latarkę. Do wyboru mamy światło białe o kilku poziomach intensywności oraz jedno światło czerwone. Postarałem się, aby zdjęcia oddawały to w możliwie najlepszy sposób – pierwsze pokazuje najsłabsze białe światło, drugie najmocniejsze, a trzecie to czerwone światło. Stałem od ściany w odległości około dwóch metrów.

Amazfit Cheetah 2 Ultra – podsumowanie

Amazfit Cheetah 2 Ultra to jak najbardziej bardzo dobry zegarek sportowy, który – podobnie jak wiele innych tego typu urządzeń tuż po premierze – ma kilka niedoróbek. Trochę słabo, że część z nich występuje w trakcie ćwiczeń, ale podejrzewam, że mogą zostać wyeliminowane w kolejnych aktualizacjach oprogramowania. Dodam, że w trakcie zaledwie miesiąca testów pojawiło się już kilka paczek z poprawkami.

Największym problemem jest jednak cena, która wynosi 2600 złotych. Po pierwsze, podejrzewam, że jego grupa docelowa w tej cenie może sięgnąć po Garmina. Po drugie, osoby preferujące produkty Amazfit mają już interesującą i odczuwalnie tańszą alternatywę – nazywa się Balance 3.

Jeśli ktoś zapytałby mnie, czy warto kupić Amazfit Cheetah 2 Ultra, odpowiedziałbym mu to, co mówię w przypadku wszystkich drogich i nowych zegarków, a także smartwatchy. Owszem, warto, ale nie teraz. Za kilka miesięcy, może za rok, cena powinna być odczuwalnie niższa, a usterki mogą zostać usunięte wraz z aktualizacjami oprogramowania. Aktualnie rozejrzałbym się za czymś tańszym lub starszym.

Amazfit Cheetah 2 Ultra
fot. Mateusz Budzeń | Tabletowo.pl

Przykładowo Garmin Fenix 8, który miał niemało błędów tuż po debiucie, teraz działa bez żadnych zarzutów i można go kupić o ponad 1000 złotych mniej niż w dniu premiery. Nawet Apple Watch Series 10, który gubił sygnał w trakcie testów, z czasem zaczął działać lepiej i staniał. Z kolei w recenzji Huawei Watch GT 6 Pro narzekałem na migający ekran w aplikacjach Tętno i Wykrywanie sztywności – wydana później aktualizacja usunęła ten błąd.

Chyba, że jesteś fanem lub miłośniczką zegarków Amazfit, masz wolne 2600 złotych i nie jest to dla Ciebie duży wydatek, to śmiało. Najpewniej będziesz zadowolony lub zadowolona. W końcu niedoróbki są, ale nie wpływają w znaczący sposób na całość doświadczenia korzystania z Amazfit Cheetah 2 Ultra – znaczna większość opcji działa bez zarzutów. Do tego dochodzą rozbudowane funkcje zdrowotne i sportowe, wysoka jakość wykonania i rewelacyjny czas pracy bez ładowarki.

Amazfit Cheetah 2 Ultra
Recenzja Amazfit Cheetah 2 Ultra. Nigdy tyle nie ćwiczyłem
Zalety
Świetna jakość wykonania i bardzo dobre materiały
Dwa paski w zestawie
Szkło szafirowe na ekranie
Rewelacyjny czas pracy bez ładowarki
Długa lista funkcji zdrowotnych i sportowych
Większość pomiarów na dobrym poziomie
Rozbudowane opcje personalizacji treningów
Dopracowany system operacyjny Zepp OS
Mapy topograficzne offline
Płatności Zepp Pay
Wbudowana latarka
Wady
Sporadyczne błędy w trakcie pomiarów
Problemy z dokładnym wykrywaniem momentu obudzenia i przebudzeń w nocy
Zbyt optymistycznie liczy liczbę kroków w trakcie treningu siłowego
Epizodyczne wpadki w trakcie prowadzenia do celu w nawigacji
Cena
8.5
Ocena