Media społecznościowe są przeważnie wymieniane wśród największych zagrożeń czyhających na najmłodszych użytkowników internetu. Dlatego właśnie w Polsce ustalony ma zostać minimalny wiek umożliwiający korzystanie z nich. Na stronach Kancelarii premiera pojawił się już nawet projekt takich przepisów.
Media społecznościowe w Polsce dozwolone od lat 15-tu?
Projekt zakłada, że dostęp do internetowych serwisów społecznościowych będzie ograniczony. Minimalnym wiekiem umożliwiającym rejestrację i korzystanie z nich będzie 15 lat. Dopiero po piętnastych urodzinach więc otworem stawać będą drzwi do Facebooka, Instagrama, TikToka i innych platform, pozwalających na tworzenie profili, publikowanie treści i nawiązywanie kontaktu z innymi użytkownikami.
Swój wiek użytkownik potwierdzi na kilka sposobów. Zostanie uruchomiona specjalna usługa w aplikacji mObywatel, alternatywnie będzie można skorzystać z europejskiego portfela tożsamości cyfrowej, a do tego dopuszczone zostaną inne systemy, o ile spełnią wymogi unijnego rozporządzenia eIDAS. Pomysłodawcy zapewniają, że nie oznacza to końca prywatności w internecie (o ile kiedykolwiek można było o niej w 100% mówić), bo zadaniem poszczególnych mechanizmów będzie przekazanie danemu serwisowi wyłącznie informacji o wieku (bez ujawniania innych danych osobowych).
Projekt nowych przepisów jest już gotowy, ale o ich dalszych losach zadecydują posłowie w trakcie głosowania w Sejmie, senatorzy w przypadku ewentualnych poprawek, no i prezydent, który musi jeszcze złożyć pod wszystkim podpis. Jak informuje Business Insider, jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, to nowe prawo może obowiązywać już od pierwszego kwartału 2027 roku.
Przede wszystkim edukacja
Opisywane przepisy mają być tylko jednym z elementów dbania o najmłodszych użytkowników. Wraz z wprowadzaniem ograniczeń planowane jest wzmocnienie edukacji cyfrowej na poziomie przedszkolnym i szkolnym. Podstawy programowe mają zostać uzupełnione o podstawowe zagadnienia z zakresu cyberbezpieczeństwa, ochrony prywatności, cyberprzemocy, dezinformacji, higieny cyfrowej i uzależnienia od internetu, mediów społecznościowych czy gier wideo.
Eksperci wskazują, że to nie zakazy, a edukacja jest filarem wychowania i nauki świadomego korzystania ze zdobyczy technologicznych. Dlatego właśnie szkoły mają wyraźnie przedstawiać wpływ mediów społecznościowych i urządzeń elektronicznych na zdrowie psychiczne i fizyczne, a także uczyć rozpoznawania zagrożeń, takich jak manipulacja, hejt czy też rozmaite metody dokonywania cyberoszustw. Często poruszanym zagadnieniem ma być również pozostawianie cyfrowego śladu.
Media społecznościowe jak narkotyki
Z raportu „Nastolatki” przygotowanego przez instytut NASK-PIB wynika, że nastolatki spędzają średnio 4 godziny i 59 minut w internecie każdego dnia (powszedniego). Dziewczynki częściej niż chłopcy przesiadują wtedy w mediach społecznościowych (3 godziny i 49 minut vs 2 godziny i 59 minut), ci drudzy zaś więcej grają i pochłaniają różnorakie treści wideo.
Media społecznościowe i platformy wideo (szczególnie opierające się na krótkiej formie) nierzadko są porównywane do narkotyków, głównie ze względu na silny potencjał uzależniający. Przedłużające się scrollowanie negatywnie wpływa na zdolność koncentracji i utrzymania uwagi, przebodźcowuje, dereguluje układ nagrody i pogarsza jakość snu. Do tego wyświetlane treści obniżają samoocenę, prowadzą do stanów depresyjnych i poczucia osamotnienia, a także sprzyjają polaryzacji i radykalizacji poglądów.
O ile dorośli są w stanie – w większym lub mniejszym stopniu – to kontrolować, dzieci są zdecydowanie bardziej podatne na negatywne skutki. Dlatego tak ważne jest to, by się o nie zatroszczyć. Kluczową rolę mają tu do odegrania rodzice, ale opisane powyżej zmiany mają sprawić, że państwo będzie ich w tym wspierać.
Zresztą to nie pierwszy tego objaw. Przypomnę, że od 1 września 2026 roku w polskich szkołach obowiązuje zakaz korzystania z telefonów komórkowych przez dzieci.





