flaga UE
fot. Adrien Olichon/Pexels

Google zapłaci największą karę w historii. Pieniądze popłyną do europejskiej kasy

Spór pomiędzy Unią Europejską oraz Google trwał już 7 lat. Teraz Trybunał Sądu UE ogłosił następną decyzję. Efekt sprawy technologicznemu gigantowi raczej się nie spodobał.

Google naraziło się UE – kolejna decyzja podtrzymała poprzednie

Przez ponad 7 lat Google walczyło z Unią Europejską w sądzie i kilkukrotnie odwoływało się od nałożonej kary. Jej przyczyną było nadużywanie dominującej roli technologicznego giganta w urządzeniach z systemem Android, gdzie m.in. uniemożliwiano działanie konkurencyjnym wyszukiwarkom internetowym.

Początkowo – w 2018 roku – Komisja Europejska postanowiła nałożyć karę na Google w wysokości przekraczającej 4,34 miliarda euro (~18,6 miliardów złotych). Jednak Google w 2022 roku odwołało się, a sąd pierwszej instancji zredukował wysokość grzywny do 4,1 miliarda euro (~17,6 miliardów złotych). Firma z Mountain View postanowiła jednak ponownie się odwołać, a Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej właśnie ogłosił swoją oficjalną decyzję, podtrzymując oskarżenia. Odwołanie Google zostało oddalone, co – jak orzekło TSUE – stanowi potwierdzenie sankcji nałożonej za nadużycie pozycji dominującej, zajmowanej przez wyszukiwarkę Google Search w kontekście systemu operacyjnego Android.

Jak podkreślono na portalu Wirtualne Media, kara nałożona w 2018 roku jest najwyższą, jaką Unia Europejska postanowiła nałożyć podczas procesu antymonopolowego.

Warto przy okazji przypomnieć, że w związku z uwagami co do rzekomego monopolu Google, od 2020 roku użytkownicy Androida mogą sami wybierać wyszukiwarkę z losowo wyświetlonej listy.

UE twierdzi, że Google miało monopol na wyszukiwarkę – o co chodzi?

Całe postępowanie antymonopolowe Unii Europejskiej wobec Google krąży wokół nielegalnego nakładania ograniczeń na producentów urządzeń oraz operatorów sieci komórkowych. Powodem takich działań miało być umocnienie dominującej pozycji w procesie wyszukiwania wiadomości w sieci.

W praktyce właściciel Androida nakładał wymóg preinstalowania wyszukiwarki Google i przeglądarki Chrome – był to warunek do otrzymania licencji na korzystanie z oficjalnego sklepu Play. To jednak nie koniec, bo przedsiębiorstwo opłacało również wybranych producentów i operatorów, aby instalowali wyłącznie aplikacje giganta z Mountain View.

Warto też przypomnieć, że w styczniu 2025 roku Google sprzeciwiło się prawu fact-checking, które dotyczy weryfikowania informacji publikowanych w internecie. Firma stwierdziła, że nie będzie go przestrzegać, gdyż – jak zdradził prezes ds. globalnych Google Kent Walker – proponowane podejście do sprawdzania faktów nie jest odpowiednie i skuteczne w przypadku usług Google.