Motorola Razr 60 Ultra
Motorola Razr 60 Ultra - fot. Katarzyna Pura | Tabletowo.pl

Motorola Razr 60 Ultra w 2026 roku. Jej kupno teraz ma większy sens niż kiedykolwiek wcześniej

W okolicach premiery Motoroli Razr 60 Ultra można było powiedzieć, że kurz po boomie na składane smartfony nieco opadł – wtedy pojawił się szał na cieniasy, czyli ultra cienkie smartfony, jak Samsung Galaxy Edge, który szybko tracił na wartości czy iPhone Air. A jak sytuacja wygląda rok później? O cieniasach właściwie zapomnieliśmy, czekamy na premierę szerokich foldów, a po debiucie nowych składaków Motoroli… te zeszłoroczne stały się naprawdę opłacalne. Tak jak Motorola Razr 60 Ultra.

Minął rok – ile teraz kosztuje Motorola Razr 60 Ultra?

Motorola Razr 60 Ultra zadebiutowała dokładnie 24 kwietnia 2025, a w Polsce można było ją kupić od początku maja. W dniu polskiej premiery kosztowała 5699 złotych i, muszę przyznać, że przez pierwszych kilka miesięcy naprawdę mocno trzymała startową cenę – poza czasowymi promocjami, trudno ją było wyrwać taniej. A najczęściej na promocjach lądowała wersja czerwona – czyżby sprzedawała się najgorzej? To już teraz nie ma znaczenia.

Znaczenie ma fakt, że aktualnie jest to już poprzednia generacja klapek Motoroli. 29 kwietnia w ofercie Moto pojawiły się już nie dwa, a trzy nowe modele: Razr 70, Razr 70 Plus i Razr 70 Ultra. Tak się jednak złożyło, że w szkicach na dysku czekała sobie recenzja sześćdziesiątki ultra, której jakoś nigdy nie mogłam dokończyć. Aż nadeszła ta idealna chwila.

Bo sami spójrzcie. Motorola Razr 70 Ultra kosztuje 5999 złotych za wersję 16/512. Ta sama wersja pamięciowa, ale w przypadku zeszłorocznej Motoroli Razr 60 Ultra, sprzedawana jest teraz za… nawet 3159 złotych. WOW! Lepszego momentu na zakup tego modelu już raczej nie będzie – niebawem najprawdopodobniej zniknie ze sklepowych półek.

Motorola Razr 60 Ultra

Bo czym właściwie różni się Moto Razr 60 Ultra od Moto Razr 70 Ultra?

Zmian może nie jest nie wiadomo jak dużo, ale nie można też powiedzieć, że nie ma ich wcale. Poza oczywistością w postaci nowszego systemu operacyjnego (Razr 60 Ultra debiutował z Androidem 15, ale oczywiście dostał aktualizację do Androida 16, Razr 70 Ultra ma Androida 16 prosto z pudełka), jest kilka pomniejszych różnic.

Przede wszystkim Motorola Razr 70 Ultra ma nieco większy akumulator – zamiast 4700 jest 5000 mAh i nieco jaśniejszy ekran w peaku – 5000 vs 4500 nitów. Zaskoczeniem może być natomiast zastosowanie tego samego procesora (Snapdragona 8 Elite) drugi rok z rzędu.

Czy są to kwestie warte dopłaty aż 2,5 tysiąca złotych? Moim zdaniem – zdecydowanie nie. A jeśli ktoś się zastanawia nad wejściem w posiadanie Razr 60 Ultra, zapraszam, może mu ułatwię sprawę. A może utrudnię, kto wie.

Porównanie parametrów technicznych ostatnich generacji Moto Razr Ultra:

Motorola Razr 70 UltraMotorola Razr 60 UltraMotorola Razr 50 Ultra
Wyświetlacz główny6,96 cala,
LTPO AMOLED,
165 Hz,
1224p,
jasność do 5000 nitów
6,96 cala,
LTPO AMOLED,
165 Hz,
1224p,
jasność do 4500 nitów
6,9 cala,
pOLED,
165 Hz,
1080p,
jasność do 3000 nitów
Wyświetlacz zewnętrzny4 cale,
LTPO AMOLED,
165 Hz,
jasność do 3000 nitów
4 cale,
LTPO AMOLED,
165 Hz,
jasność do 3000 nitów
4 cale,
pOLED,
165 Hz,
jasność do 2400 nitów
ProcesorQualcomm Snapdragon 8 Elite
(3 nm; 4,32 GHz)
Qualcomm Snapdragon 8 Elite
(3 nm; 4,32 GHz)
Qualcomm Snapdragon 8 Gen 3
(4 nm; 3,3 GHz)
Pamięć16 GB RAM (LPDDR5X),
512 GB na pliki (UFS 4.0)
16 GB RAM (LPDDR5X),
512 GB na pliki (UFS 4.0)
12 GB RAM (LPDDR5X),
512 GB na pliki (UFS 4.0)
Akumulator5000 mAh,
ładowanie do 68 W
(bezprzewodowo: do 30 W)
4700 mAh,
ładowanie do 68 W
(bezprzewodowo: do 30 W)
4000 mAh,
ładowanie do 44 W
(bezprzewodowo: do 15 W)
Aparaty50 Mpix (f/1.8) z OIS,
50 Mpix
– ultraszerokokątny + makro,
przód: 50 Mpix
50 Mpix (f/1.8) z OIS,
50 Mpix – ultraszerokokątny + makro,
przód: 50 Mpix
50 Mpix (f/1.7) z OIS,
50 Mpix – teleobiektyw,
przód: 32 Mpix
Łączność5G, Wi-Fi 7,
Bluetooth 5.4, NFC
5G, Wi-Fi 7,
Bluetooth 5.4, NFC
5G, Wi-Fi 7,
Bluetooth 5.4, NFC
SystemAndroid 16Android 15Android 14
Wymiary (rozłożony)171,48×73,99×7,19 mm171,48×73,99×7,19 mm171,42×73,99×7,09 mm
Wymiary (złożony)88,12×73,99×15,69 mm88,12×73,99×15,69 mm88,09×73,99×15,32 mm
Waga199 g199 g189 g

Wzornictwo, jakość wykonania

Gdy pierwszy raz przeczytałam, że nadchodząca Motorola ma mieć drewniane plecki, miałam mieszane odczucia. Gdy dowiedziałam się, że do testów trafi do mnie właśnie ta wersja, uśmiechnęłam się pod nosem i nie ukrywałam ekscytacji – byłam naprawdę mocno ciekawa co tak naprawdę oznacza to drewniane wykończenie. I wiecie co? Nie zawiodłam się.

Drewniana obudowa Motoroli Razr 60 Ultra wygląda świetnie. I nie dość, że naprawdę może się podobać, to jeszcze wprowadza powiew wizualnego odświeżenia w świecie smartfonów. Odnoszę jednocześnie wrażenie, że nie każdemu przypadnie do gustu – dla nich jednak powstały pozostałe wersje kolorystyczne i wykończeniowe, dzięki czemu każdy może znaleźć coś dla siebie.

Charakterystyczne dla klapek Motoroli są obłości i nie obyło się bez nich także tutaj. Za wzornictwo moim zdaniem zdecydowany plus, podobnie zresztą jak za jakość wykonania. Tutaj wszystko gra. Dodatkowo warto dodać, że konstrukcja spełnia normę odporności IP48, a zatem nie jest w pełni wodoszczelna. Ale to też nie jest nic nadzwyczajnego w składakach.

Tym, co moim zdaniem wymaga tutaj przyzwyczajenia, są dwa przyciski regulacji głośności, które są dość małe. Dodatkowo trzeba pamiętać o czytniku linii papilarnych umieszczonym we włączniku.

Telefon składa się i rozkłada płynnie, bez zbędnego oporu – do tego stopnia, że jestem w stanie to zrobić jedną ręką. Co ważne, telefon składa się na płasko.

Wyświetlacz(e)

W przypadku głównego, czyli wewnętrznego wyświetlacza, względem poprzedniego modelu zaszły dwie ważne zmiany. Pierwsza mimo wszystko jest dość marginalna, bo – mimo, że ekran urósł z 6,9” do 7”, to jednak wymiary rozłożonego telefonu nie zmieniły się zbyt mocno, za co spory plus (z 171,42×73,99×7,09 mm na 171,48×73,99×7,19 mm). Druga rzecz to podniesienie jasności maksymalnej z 3000 do 4500 nitów, co docenią osoby lubiące sporą dawkę słońca.

Co tu dużo mówić – ekran jest bardzo dobry i sprawdza się w większości warunków. Specjalnie użyłam tego sformułowania, bo akurat ostatnio mocno padało i wyświetlacz z kropelkami bezpośrednio na nim nie chciał reagować na żadne polecenia – nawet chwilę po jego wytarciu. Wszystko wróciło do normy chwilę później, ale czasem może to być problematyczne.

I, tak, wciąż widoczna jest bruzda na ekranie. Czy to w czymkolwiek przeszkadza? To pewnie indywidualna kwestia – ja się już do tego przyzwyczaiłam i chyba do tego stopnia, że przestałam zwracać uwagę. Bardziej interesujący jest moment ślizgu palca między górną a dolną częścią ekranu, ale osobiście rzadko sięgam w połowę ekranu – raczej operuję w dolnej jego części.

Mały ekran, ogromne możliwości – chciałoby się powiedzieć na temat zewnętrznego wyświetlacza. Przy czym, patrząc na poprzednią generację, zmieniło się tu niewiele (ale też prawda jest taka, że tu nieszczególnie było co zmieniać ;)). Wciąż jest to panel 4-calowy, którego rozdzielczość wynosi 1272 x 1080 pikseli, a częstotliwość odświeżania 165 Hz. Zmieniła się natomiast jasność maksymalna – urosła z 2400 do 3000 nitów. 

Niezmiennie zewnętrzny ekran umożliwia wyświetlanie treści dwojako – do wysokości obiektywów lub na całej powierzchni panelu, to wyłącznie od nas i naszych preferencji zależy, jak chcemy, by było. Co więcej, można to zmieniać na bieżąco i w zaledwie kilka sekund – wystarczy dłużej przytrzymać dolną belkę ekranu.

I, choć to nie jest wcale ani pierwsza, ani druga iteracja składanego smartfona Motoroli, producentowi nie udało się ustrzec przed błędami. Co ciekawe, nie kojarzę, by występowały one tak często i było ich tak dużo w Motoroli Razr 50 Ultra czy – jeszcze wcześniej – w Motoroli Razr 40 Ultra. 

Najczęściej spotykanym przeze mnie problemem było skalowanie aplikacji na małym ekranie, gdy otwierane są z pamięci podręcznej, a wcześniej działały na dużym ekranie. Najczęściej błąd ten występował w aplikacji Discord (podczas wyświetlania zdjęć, ale nie tylko), jak również na Messengerze.

A, i ważna rzecz. Gdy ktoś do Was dzwoni, niezmiennie, otworzenie klapki oznacza odebranie połączenia. Gdy chcecie je zakończyć, wystarczy klapkę zamknąć. Niezmiennie cieszy :)

Motorola Razr 60 Ultra

Działanie, oprogramowanie

Motorola postanowiła wsadzić do swojego zeszłorocznego składaka wydajną bestię w postaci procesora Qualcomm Snadpragon 8 Elite, który sparowała z aż 16 GB RAM i 512 GB szybkiej pamięci UFS 4.0. To wszystko spięte zostało pod kapeluszem systemu Android w wersji 15, który w międzyczasie otrzymał aktualizację do Androida 16.

I, choć generalnie Motorola Razr 60 Ultra działa bezproblemowo, tak czasami zdarzają jej się dziwne sytuacje, jak np. pojawienie się screenshota w galerii dopiero po kilkunastu sekundach od jego zrobienia czy otwarcie jakiejś aplikacji z dłuższą chwilą namyślania się. Przy czym, podkreślam, to raczej sporadyczne przypadki.

Co też ważne, telefon podczas codziennego użytkowania nie nagrzewa się. Czasem, przy dłuższych sesjach na 5G, potrafi stać się lekko ciepły, ale są to temperatury, które można wręcz przemilczeć. Inaczej jest natomiast, gdy zaczniemy grać czy… testować czystą wydajność telefonu.

Niestety, wszystkich testów syntetycznych nie udało mi się przeprowadzić, bo… telefon najnormalniej w świecie wyrzuca błąd o przegrzaniu. W teorii można go pominąć, w praktyce jednak nie ma to najmniejszego sensu (po chwili benchmark i tak przerywa pracę, więc nic z tego nie ma).

Benchmarki:

  • GeekBench 6:
    • single core: 1742
    • multi core: 6770
    • GPU OpenCL: 20120
    • GPU Vulkan: 25930
  • 3DMark:
    • Wild Life: max
    • Wild Life Extreme: 6625
    • Wild Life Stress Test: nie ukończył

Na temat samego oprogramowania Motoroli wolałabym się nie rozwodzić, bo najważniejsza rzecz, jaką musicie wiedzieć to to, że jeśli ktoś dotychczas miał jakiś smartfon Moto, ten poczuje się tu jak w domu. Interfejs jest lekki i przyjemny, wszystkie opcje dostępne są w dość intuicyjnych miejscach, przez co łatwo się w tym wszystkim odnaleźć.

Oczywiście nie zabrakło funkcji znanych ze smartfonów Moto (typu gesty – obrócenie telefonu, by włączyć latarkę czy potrząśnięcie, by uruchomić aparat), jak również wszelkich opcji AI. Tu na czele jest oczywiście Gemini (uruchamiane dłuższym przytrzymaniem włącznika), Circle to search czy… asystent Moto, dostępny po zalogowaniu się na konto Motoroli, działający przy pomocy Perplexity i Copilot.

Nad długością wsparcia dla swoich smartfonów Motorola zdecydowanie musi popracować. W przypadku Razr 60 Ultra mowa jest jedynie o trzech dużych aktualizacjach systemu Android oraz czterech latach wsparcia łatkami zabezpieczeń. Co jednak ważne, te aktualizacje rzeczywiście się pojawiają. 

Dodam też, że Razr 70 Ultra ma otrzymać już nieco dłuższe wsparcie – trzy duże aktualizacje i pięć lat łatek bezpieczeństwa. Niewiele więcej, ale jednak.

Zaplecze komunikacyjne

Dawno nie zdarzyło mi się żadne urządzenie do testów, w którym musiałabym narzekać na zastosowane moduły łączności. Na szczęście – Motorola Razr 60 Ultra nie jest wyjątkiem od tej reguły.

Na pokładzie telefonu znajdziemy wszystko, co potrzebne, a zatem – 5G (z możliwością korzystania z dual SIM – z dwóch kart nanoSIM lub nanoSIM + eSIM). WiFi 7, Bluetooth 5.4, GPS i NFC. Podczas użytkowania smartfona nie doświadczyłam żadnego odchyłu od normy w działaniu któregokolwiek z nich, niezależnie czy chciałam podłączyć słuchawki bezprzewodowe, dojechać na drugi koniec miasta czy po prostu korzystać z internetu.

Co też ważne, nie odnotowałam żadnych problemów z jakością rozmów telefonicznych. Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić, to głośność maksymalna – mogłaby być nieco wyższa, bo momentami mocniej musiałam się skupiać na tym, co ktoś do mnie mówi, by to rzeczywiście dobrze usłyszeć.

W sprzedaży dostępna jest tylko jedna wersja Razr 60 Ultra – z 16 GB RAM i 512 GB pamięci wewnętrznej UFS 4.0, z czego do wykorzystania przez użytkownika zostaje dokładnie 448 GB.

CPDT pokazał następujące wyniki szybkości pamięci: 

  • szybkość sekwencyjnego zapisu danych: 1,09 GB/s,
  • szybkość sekwencyjnego odczytu danych: 1,05 GB/s,
  • szybkość losowego zapisu danych: 88,76 MB/s,
  • szybkość losowego odczytu danych: 50,35 MB/s,
  • kopiowanie pamięci: 16,83 GB/s.

Urządzenie nie oferuje slotu kart microSD, ale przy tej przestrzeni na pliki raczej trudno będzie rozpatrywać to jako wielka wada.

Motorola Razr 60 Ultra

Zabezpieczenia biometryczne

Jak to w klapkach bywa, skaner linii papilarnych zintegrowany jest z włącznikiem – tak, aby po wzięciu telefonu zarówno złożonego, jak i rozłożonego, szybko można było odblokować telefon. I misja tutaj niewątpliwie się udała, bo – niezależnie od tego, którego ekranu w danej chwili używamy – czytnik odcisków palców znajduje się dokładnie tam, gdzie powinien.

Dodatkowo korzystanie z niego nie jest obarczone błędami. Nie kojarzę zbyt wielu sytuacji, w których telefon poprosiłby o ponowne przyłożenie palca do czytnika. Na co dzień odblokowywanie smartfona tą metodą jest bezproblemowe i, co ważne, szybkie – do tego stopnia, że niekoniecznie trzeba nawet trzymać palec na czytniku, wystarczy go szybko dotknąć.

Motorolę Razr 60 Ultra można odblokowywać również z użyciem rozpoznawania twarzy, które realizowane jest bez skanu przestrzennego, co oznacza, że działa zarówno z użyciem przedniego aparatu (gdy telefon jest rozłożony), jak i głównego (gdy telefon jest złożony). Przy czym nie widzę sensu w wykorzystywaniu tej opcji, gdy smartfon jest w formie zamkniętej – wtedy i tak naturalnie palec ląduje na czytniku, co skutkuje tym samym, czyli odblokowaniem telefonu.

Motorola Razr 60 Ultra

Głośniki

Muzyka wydobywająca się z jednego z głośników jest wybitna, z drugim mam lekki problem. 

Zacznijmy od pozytywów. Jak na telefon, Motorola Razr 60 Ultra ma genialny zakres wszystkich tonów (od niskich po wysokie), a także bardzo dobrą charakterystykę pracy – ogólnie nie mam się do czego przyczepić. Ale te wszystkie pozytywy tyczą się głównego głośnika, który znajduje się na dole telefonu. 

Jako że jest to telefon z głośnikami stereo, mamy jeszcze drugi głośnik – i tu zaczynają się schody. Całość gra mniej więcej w proporcjach 70:30 dolny do górnego. Górny jest znacznie cichszy, można rzec, że jest tylko uzupełnieniem dolnego.

Podsumowując, jest nieźle – dół petarda, góra do zmiany.

Motorola Razr 60 Ultra

Czas pracy to spore zaskoczenie

Nie sądziłam, że to napiszę, ale Motorola Razr 60 Ultra to telefon, który naprawdę pozytywnie zaskoczył mnie pod względem czasu pracy. Na tle testowanego chwilę przed nim Xiaomi 15T Pro z akumulatorem o pojemności 5500 mAh, ten składany sprzęt z ogniwem 4700 mAh wypadł wręcz genialnie, oferując… odczuwalnie dłuższy czas pracy. W teorii porównywanie obu tych modeli nie ma większego sensu, bo to dwie różne formy telefonu, w praktyce jednak stanowi to fajną ciekawostkę.

Ogólnie po składanych smartfonach typu flip, jeśli chodzi o ich czas pracy, nie spodziewam się niczego dobrego. Mniejsze akumulatory w porównaniu do standardowych telefonów i mamy przepis na klęskę. Tymczasem Motorola udowadnia, że można odpowiednio zbilansować zastosowane komponenty, nieszczególnie dużą baterię i to wszystko tak dobrze zoptymalizować, że trudno później narzekać.

Bo – serio – to telefon, który trudno jest rozładować w ciągu dnia. Przez większość czasu potrafił bezproblemowo dotrzymywać mi kroku przez cały dzień, kończąc go nawet z kilkudziesięcioma procentami zapasu energii – zwłaszcza na WiFi. Zresztą, jak dobrze radzi sobie ten smartfon w codziennym użytkowaniu niech świadczy fakt, że na WiFi SoT (choć niestety tylko szacowany z użyciem Cyfrowej równowagi, bo samo oprogramowanie nie pokazuje szczegółów dotyczących zużycia baterii) oscylował w okolicach 6-7 godzin, a raz nawet przebiłam 8 godzin i jeszcze został zapas… Na 5G jest oczywiście słabiej, ale wciąż nie na tyle, by telefon dawał powody do narzekania.

Dla porównania warto wiedzieć, że główny rywal testowanego modelu, Samsung Galaxy Z Flip 7, ma akumulator o jeszcze mniejszej pojemności (4300 mAh) i zapewnia też automatycznie krótszy czas pracy.

Motorola Razr 60 Ultra obsługuje ładowanie przewodowe o mocy 68 W i bezprzewodowe – 30 W. Jest to spory przeskok w porównaniu do poprzednika, Razr 50 Ultra, który oferował – odpowiednio – 44 W i 15 W.

Aparat, czyli jakie zdjęcia robi Motorola Razr 60 Ultra?

Oceniając aparat w testowym smartfonie zawsze staram się znaleźć zdjęcia, które mi się najnormalniej w świecie podobają. W niektórych przypadkach jest ich kilka, w innych – sporo więcej. W przypadku Motoroli Razr 60 Ultra szukałam ich nieco na siłę. I nie dlatego, że możliwości fotograficzne tego telefonu są złe – nie są po prostu na tyle elastyczne, bym chętnie szukała kolejnych kadrów. A że jestem w tym temacie dla siebie dość wymagająca, nie było to wcale proste.

Główny aparat (50 Mpix f/1.8 z OIS) spisuje się – bez zaskoczeń – bardzo dobrze. Fajna kolorystyka, sporo detali, niezła rozpiętość tonalna i rozmazywanie tła za forografowanymi obiektami – tu wszystko gra, ale w sumie nie spodziewałam się, by pod tymi aspektami coś mogło pójść nie tak.

Przy poprzedniku wspominałam, że ma tendencję do przypalania jasnych scenerii i tutaj odnoszę wrażenie, że zostało to poprawione. Narzekałam też na niedostateczne działanie automatycznego HDR i – cóż – tu też pod tym względem mogłoby być lepiej (nie zawsze bowiem efekt jest taki, jak bym tego oczekiwała).

Tryb portretowy jest niezły, ale momentami widać, że wymaga jeszcze dopracowania – potrafi w bardzo nieumiejętny sposób oddzielić osoby od tła, zwłaszcza, jeśli te mają czapki z daszkiem.

Ultraszeroki kąt w Razr 60 Ultra (50 Mpix) wskoczył na miejsce teleobiektywu z 2-krotnym zoomem optycznym, z którym mieliśmy do czynienia w Razr 50 Ultra. I uważam, że to świetna decyzja, bo 2-krotny zoom jest tutaj jak najbardziej akceptowalny (choć cyfrowy), a brak możliwości uchwycenia szerszego kadru względem głównego aparatu to zawsze dla mnie spora wada. Niestety, nie jest jednak wcale kolorowo.

Dzieje się tu bowiem zdecydowanie za dużo. Rozjazd barwowy pomiędzy głównym oczkiem a ultraszerokokątnym jest momentami tak ogromny, że aż trudno w to uwierzyć – ale, co ciekawe, nie zawsze, bo zdarzają się sytuacje, w których jest sporo mniejszy. To, co jednak jest widoczne za każdym razem, to niesamowicie wielka degradacja szczegółowości zdjęć z ultraszerokiego kąta oraz rozmycie przy krawędziach, z naciskiem na rogi kadrów.

Dodatkowo, fotografując ultraszerokim aparatem często zdarzało mi się przypadkowo uchwycić kawałek palca w kadrze – to już jednak kwestia chwytu smartfona.

Kilka słów o zoomie. Teleobiektywu nie ma – to już wiecie. Wciąż jednak mamy możliwość robienia zdjęć z maksymalnie 30-krotnym zoomem, przy czym, jak się zaraz przekonacie, nie ma to najmniejszego sensu. Sensowny jest 2-krotny zoom, nieźle wygląda też 4-krotny, ale wszystko, co powyżej, woła o pomstę do nieba.

Zdjęcia nocne mają to do siebie, że – niezależnie od tego, czy do ich zrobienia wykorzystamy tryb automatyczny, czy nocny, wyglądają bardzo podobnie, żeby nie powiedzieć, że identycznie (czasem drugi z nich włącza dłuższe naświetlanie). Wszystko za sprawą tego, że fotografując w automacie tryb nocny uruchamia się automatycznie, bez potrzeby ręcznego przełączania się na niego.

A co z jakością zdjęć robionych po zmroku? Głównym aparatem – zupełnie nieźle (choć czasem można odnieść wrażenie, że niektórym zdjęciom brakuje ostrości), ultraszerokim – najczęściej szkoda gadać. 

Przedni aparat ma 50 Mpix, ale prawda jest taka, że wcale nie musimy po niego sięgać. Z racji obecności ekranu na zewnątrz, możemy robić zdjęcia z wykorzystaniem głównego aparatu, mając podgląd na małym wyświetlaczu. Domyślnie takie fotki robione są w proporcjach kwadratowych, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by to zmienić w ustawieniach. 

Ja tymczasem prezentuję Wam przekrój wszystkich aparatów: przedni z widokiem wąskim i szerokim, w trybie auto i portretowym, jak również główny aparat w identycznej konfiguracji.

Co z wideo? Maksymalnie możemy sięgnąć po 8K 30 FPS, ale raczej tylko w ramach ciekawostki. Standardowo w grę wchodzi 4K 60 FPS – zarówno w przypadku głównego aparatu, jak i przedniego. Przy czym musicie wiedzieć, że w tej jakości nie da się przełączać między głównym aparatem a ultraszerokim kątem – aby to zrobić, należy zejść z jakością do 4K 30 FPS.

Podsumowanie

By się zbytnio nad tym nie rozwodzić, napiszę krótko: kto zastanawia się nad zakupem składanego smartfona Motoroli (składanego w formie klapki oczywiście), ten po przeczytaniu niniejszego tekstu, jak i recenzji Moto Razr 70 Ultra autorstwa Konrada, powinien doskonale wiedzieć, jaką decyzję zakupową podjąć. Moim zdaniem może być tylko jedna.

Powiem tak: nic nie jest w stanie mnie przekonać, że dołożenie ponad 2,5 tysiąca złotych w tym momencie do nowszego modelu ma sens. Ale możecie próbować w komentarzach :)

Motorola Razr 60 Ultra
Motorola Razr 60 Ultra w 2026 roku. Jej kupno teraz ma większy sens niż kiedykolwiek wcześniej
Zalety
powrót do ultraszerokiego kąta zamiast kontrowersyjnego teleobiektywu
drewniane plecki i jakość wykonania
czas pracy
świetne ekrany
bezproblemowa wydajność
aktualnie - cena
Wady
głośniki nie grają proporcjonalnie
wciąż tylko IP48
wsparcie aktualizacjami mogłoby być dłuższe
8.8
Ocena