pilot do TV
fot. HolgersFotografie / Pixabay

Popularny serwis VOD przechodzi rewolucję. Nie obyło się bez drobnych wpadek

Jeszcze dekadę temu legalne oglądanie anime w Polsce można było rozpatrywać bardziej jako sport polegający na wyszukiwaniu pojedynczych tytułów niż prostej aktywności. 2026 rok okazuje się w tej kwestii przełomowy, a jeden z największych graczy na rynku VOD dołożył kilka solidnych cegiełek.

Gdzie legalnie obejrzeć anime w Polsce?

Gdybyście zadali mi to pytanie w połowie 2016 roku, odpowiedź byłaby jedna – Crunchyroll. W tamtych czasach było to jedyne i lekko nieprzystępne rozwiązanie, ponieważ abonament możliwy był do rozliczenia wyłącznie w obcej walucie. Netflix miał wejść dopiero we wrześniu, a jego oferta ze wschodnią animacją nie była zbyt rozbudowana.

W 2026 roku porównywanie tych okresów to niebo a ziemia. Dużą bibliotekę – w tym z tytułami na wyłączność – znajdziecie zarówno na Netflixie, HBO Max, jak i Amazon Prime czy Canal+. W marcu 2026 roku do polski wkroczyła także francuska platforma Anime Digital Network.

Mimo to Crunchyroll wciąż pozostawał wyborem numerem jeden ze względu na sporą liczbę tytułów, jednak jego przystępność zatrzymała się w okolicach 2016 roku. Choć od jakiegoś czasu można było już rozliczać płatności w złotówkach i nie patrzeć na kurs walut, platforma nie spieszyła się z wprowadzeniem treści w języku polskim.

Crunchyroll przechodzi wyczekiwaną rewolucję

Serwis postanowił wprowadzić sporo zmian za jednym zamachem. Przede wszystkim otrzymaliśmy interfejs w języku polskim, o którym mówiło się zakulisowo od kilku miesięcy. Największe wrażenie robi jednak wprowadzenie języka polskiego nie do jednego czy dwóch, tylko do kilkunastu tytułów.

I mowa tu nie tylko o nowych seriach, ale też starszych tytułach, jak Death Note czy ponad tysiącodcinkowy One Piece. Oprócz nich, platforma wspomina o udostępnieniu napisów m.in. do:

  • Black Clover,
  • Blue Lock,
  • Chainsaw Man,
  • Dandadan,
  • Dr. Stone,
  • Dragon Ball Daima,
  • Frieren: Beyond Journey’s End,
  • Gachiakuta,
  • Jujutsu Kaisen,
  • Kaiju No. 8,
  • My Hero Academia,
  • One-Punch Man,
  • Solo Leveling,
  • Spy x Family,
  • The Apothecary Diaries.

Niektóre z nich, jak film Chainsaw Man, w tym niedawno udostępniony film Chainsaw Man – The Movie: Reze Arc czy Spy x Family są również dostępne z polskim lektorem. Do końca roku Crunchyroll chce dodać polskie napisy do kolejnych 40 tytułów.

zrzut ekranu vod serwis anime crunchyroll
Zrzut ekranu z przeglądarkowej wersji serwisu Crunchyroll (screen: Bartosz Kaja | Tabletowo)

Ruch platformy jest zdecydowanie godny pochwały. Wtajemniczeni zauważą jednak, że serwis nie uchronił się przed kilkoma błędami, nawet jeżeli są one błahe. Pomijam tu kwestię samych tłumaczeń, bo trudno ocenić całość na podstawie wyimków z ponad kilku tysięcy udostępnionych odcinków, choć kilka wpadek widać już w opisach m.in. Jujutsu Kaisen.

Mam tu na myśli lekki brak spójności, jeżeli chodzi o tytuły. Z jednej strony Crunchyroll, nie wymyślając koła na nowo, przyjął nazewnictwo, jakie znamy z polskich wydań mangi – w ten sposób „Reincarnated as a Slime” stało się „Odrodzony jako galareta”, a „Witch Hat Atelier” – „Atelier Spiczastych Kapeluszy”.

Osoby które są jednak na bieżąco, zauważą, że w przypadku kilku produkcji pominięto polski tytuł. Przykładem może być „Frieren: Beyond Journey’s End”, które w Polsce oferowane jest jako „Frieren: U Kresu Drogi” czy „Apothecary Diares”, znane u nas jako „Zapiski Zielarki”.

Oprócz tego – póki co – wersja mobilna Crunchyroll uruchomiła mi się na kilku urządzeniach z interfejsem w języku angielskim. Mam jednak nadzieję, że choroby wieku dziecięcego znikną w nadchodzących tygodniach.