Wchodzenie dziś na rynek smartfonów jest albo aktem odwagi, albo… przejawem czystej głupoty. Sytuacja jest bowiem tak trudna i niekorzystna, że nawet „starzy wyjadacze” ograniczają liczbę nowości i zmieniają strategię. Twórcy ChatGPT najwyraźniej jednak uznali, że na rynku jest miejsce na ich propozycję, aczkolwiek jej cena może skutecznie zniechęcić klientów do zakupu.
Smartfon OpenAI będzie miał wyśrubowaną specyfikację techniczną
Dawno, dawno temu nowe marki smartfonów pojawiały się na rynku jak grzyby po deszczu. Dziś po większości z nich nie ma już śladu. W grze pozostali wyłącznie najbardziej doświadczeni, ewentualnie najbardziej zawzięci. W tym segmencie walka o klienta przypomina walkę gladiatorów – nie ma miejsca na skrupuły i błędy.
OpenAI prawdopodobnie jest tego świadome, a przynajmniej powinno. Mimo to planuje wprowadzić na rynek swój smartfon, którego parametry techniczne mogą wydawać się atrakcyjne z perspektywy klienta. Twórcy ChatGPT mają bowiem zamiar wykorzystać procesor oparty na flagowym SoC MediaTek Dimensity 9600, który nie miał jeszcze premiery, ale zapowiada się potężnie.
Do tego wewnątrz urządzenia znajdą się superwydajne pamięci LPDDR6 i UFS 5.0 o bardzo wysokiej przepustowości. Ponadto smartfon OpenAI ma wykorzystywać podwójną architekturę NPU i pKVM (ang. Protected Kernel-based Virtual Machine; pol. chroniona maszyna wirtualna oparta na jądrze) oraz haszowanie wbudowane.
Smartfon twórców ChatGPT to ambitny projekt, ale czy skazany na sukces?
OpenAI zamierza ruszyć z masową produkcją już w pierwszej połowie 2027 roku i do 2028 roku dostarczyć około 30 milionów sztuk swojego smartfona. To bardzo ambitne założenie, które jednak być może opiera się na założeniu, że skoro ludzie tak chętnie korzystają z ChatGPT, to kupią również telefon jego twórców.
Niekoniecznie jednak musi tak być, ponieważ smartfon z taką specyfikacją będzie kosztował tyle, ile musi z uwagi na ceny topowych podzespołów. W związku z tym należy spodziewać się kwoty podobnej do ceny iPhone’a 18 Pro czy Samsunga Galaxy S27 Ultra.
Przy tym klienci z dużym prawdopodobieństwem nie mogą oczekiwać podobnej optymalizacji systemu (przynajmniej na start) oraz możliwości fotograficznych, a właśnie za te ostatnie przede wszystkim płacą osoby, które kupują flagowce.
Smartfon OpenAI skupi się bowiem na czymś zupełnie innym – ma być „agentem AI”, czyli wspierać oraz momentami wyręczać użytkownika, przewidując to, czego może chcieć albo potrzebować w danym momencie. To poziom wyżej niż obecnie dostępne rozwiązania, bazujące na AI.
Owszem, może to brzmieć kusząco, ale równocześnie też… niepokojąco, ponieważ może wiązać się z permanentną „inwigilacją”, tj. obserwacją użytkownika i jego otoczenia. Nad smartfonem, który ma być „agentem AI”, pracuje również Xiaomi, ale OpenAI ma szansę być pionierem w tym segmencie.
W przypadku smartfona Xiaomi mówiło się, że na obecnym etapie rozwoju ma tylko jeden aparat na tyle – o rozdzielczości 200 Mpix z blisko 1-calową matrycą. Dużą rolę ma odgrywać również przedni aparat. Smartfon OpenAI może opierać się na podobnych założeniach, jeśli ma pełnić rolę agenta AI, w związku z czym nie należy oczekiwać wybitnych zdolności fotograficznych.
Jeden z użytkowników portalu X stworzył wizję, jak mógłby wyglądać OpenAI Phone. Według niej smartfon OpenAI miałby po jednym aparacie z przodu i tyłu, które zapewniłyby mu 360° zakres widzenia. Wydaje się to… realne, szczególnie mając na uwadze informacje na temat podobnej konstrukcji autorstwa Xiaomi.
— paulwei (@coolish) May 5, 2026
Aktualnie – prywatnie – nie jestem jednak przekonany, czy smartfon OpenAI ma szanse odnieść sukces. Może mu nie sprzyjać również ogólna narracja – dziś bowiem dużo i często mówi się o prywatności, a w tym przypadku konieczne może być jej poświęcenie, nawet jeśli przynajmniej część rzeczy będzie przetwarzanych na urządzeniu, ale na pewno nie wszystkie.





