Xiaomi logo

2020 rok może być cięższy dla Xiaomi niż 2019

Miniony rok Xiaomi niewątpliwie może zaliczyć do udanych, ponieważ zarówno wyniki sprzedażowe, jak i finansowe były bardzo satysfakcjonujące. Obserwatorzy rynku nie są jednak pewni, czy tak samo dobrze marka poradzi sobie w 2020 roku, gdyż musi mierzyć się z coraz odważniej poczynającą sobie konkurencją.

Reklama

Za 2019 rok Xiaomi zaraportowało przychody w wysokości ponad 200 mld juanów (28,2 mld dolarów amerykańskich), co oznacza wzrost o 17,7% względem roku poprzedniego. Jeszcze większy odnotowano w przypadku zysku netto, bowiem ten zwiększył się aż o 35%, do 11,53 mld juanów.

Reklama

Tak dobre wyniki udało się uzyskać m.in. dzięki dostarczeniu w 2019 roku na rynek 12,8 mln telewizorów. Do tego w minionym roku Xiaomi sprzedało ponad 100 mln smartfonów i więcej niż 230 mln urządzeń połączonych z platformą IoT marki. W sumie sprzedaż elektroniki konsumenckiej i sprzętów z segmentu IoT odpowiadała za 62,1 mld całego przychodu (ponad 30% całości).

Co ciekawe, mimo doskonałych wyników, zysk netto uzyskany przez Xiaomi stanowi zaledwie 1/6 tego, jaki udało się zaraportować Huawei za 2019 rok (przy przychodzie przekraczającym 850 mld juanów). Obserwatorzy rynku są zdania, że w 2020 roku i kolejnych latach Xiaomi będzie musiało się skupić na zwiększeniu zyskowności z działalności, lecz może to nie być zbyt prostym zadaniem.

Przychody ze sprzedaży smartfonów w ostatnim czasie rosną bowiem wolniej niż do tej pory. Dziać się ma tak dlatego, że firma coraz bardziej odczuwa konkurencję ze strony swoich rodzimych rywali, tj. Huawei, Oppo i Vivo, na dodatek nie tylko w segmencie smartfonów, ale też innych, jak IoT i 5G.

Jednocześnie branżowe źródła spodziewają się, że globalna pandemia koronawirusa SARS-CoV-2 ogromnie wpłynie na dostawy smartfonów Xiaomi, a tym samym sprzedaż w Europie i Indiach, która w ostatnim czasie w Hiszpanii, Francji i Włoszech wzrosła o ponad 60% względem 2019 roku.

Trudno przewidzieć też, jak sytuacja rozwinie się w Europie, ponieważ wprowadzone ostatnio na Stary Kontynent flagowce z serii Mi 10 są ponad dwa razy droższe niż Xiaomi Mi 9 i nie wszyscy są gotowi tyle zapłacić za smartfon tej marki, nawet z najwyższej półki. Sprzedaż mogą jednak nadrobić modele ze średniej i niższej oraz Xiaomi Mi 10 Lite 5G, który będzie bardzo atrakcyjną propozycją.

Źródło: DigiTimes

  1. Realnie Xiaomi wyskoczyło z wysokimi cenami w najgłupszym momencie w jakim mogli. Huawei został wyeliminowany z europejskiego rynku i gdyby utrzymali podobną politykę cenową jak w zeszłym roku, to była szansa na bardzo grube wzrosty i zdobycie mocnej pozycji.
    Pewnie tragedii nie będzie, ale jakby dobrze to rozegrali, to mogli mieć nawet 2x taki udział w rynku jak rok wcześniej.

    1. Xiaomi miało dwie opcje:
      Albo wydać ponownie okrojonego flagowca (z gorszym aparatem, ekranem, zeszłorocznym Snapdragonem, bez 5G), gdzie znów zbiegli by się narzekacze że co to za flagowiec, skoro ma jakieś braki. Tak było z Mi 6 (bo nie miał Amoleda – dla mnie to zaleta, ale wiele osób musi go mieć.. bo nie obsługiwał lte b20, bo nie miał złącza słuchawkowego, bo nie obsługiwał kart pamięci, bo słaby aparat i tak dalej)…

      Wypuścili więc telefon znacznie lepszy od poprzednich. Lepsze podzespoły = wyższa cena, firma nie miała szans utrzymać starych cen, chcąc wypuścić pełnoprawnego flagowca. Szczególnie, gdy Qualcomm zaszalał z cenami Snapdragona 865…

      A no i tak kto chce taniego flagowca musi poczekać na Redmi K30 Pro. Za 2999 yuanów w chinach (równowartość 1740 zł) ma się Snapa 865, ale już tam widać na czym przyoszczędzono by uzyskać cenę znacznie niższą. Gorszy aprat, ekran 60 Hz, ram LPDDR5 zamiast LPDDR6 jak w Mi10, wolniejsze ładowanie itd ;)

      1. Tak i zrobili kolejną pokazówkę (po irracjonalnym Mi Mix Alpha) – tworząc przy tym telefon który stracił na ergonomii z racji swoich wymiarów,, bo trzeba było zmieścić prawie wszystko. Do tego poszli za daleko w tym pędzie. Stworzyli lukę na kolejny produkt… miedzy Mi10 Lite a Mi10 jest ogromna różnica cenowa.

        1. Wymiary hmm.. dostosowali do konkurencji (jak Galaxy S20+), i choć nie jestem tego fanem, rozumiem – zwyczajnie duże telefony się teraz sprzedają.

          Sam czekam na jakiś telefon o wysokości do 145-146mm z flagowymi podzespołami i rozsądną ceną, ale nic nie ma takiego :(

          1. Ja bym nawet s10e kupił … Gdyby nie marna bateria. Zostałem z obecnym mi5 bo po prostu nie ma następcy który nie byłby patelnią.

    2. Jak zwykle relacja ceny do jakości i tego co teraz sobą produkty od Xiaomi prezentują jest na najwyższym poziomie.
      Wzrosty cen idą w parze z jakością ale także odbiorem przez klienta.Oni osiągnęli nawet większe kompromisy w relacji ceny do jakości a wystarczy popatrzeć chociażby na takiego Xiaomi Mi9T Pro.Popatrzcie sobie na zamówienia przedpremierowe nowych produktów od tej firmy i jakie ilości ludzie już zakupili.
      Ten rok będzie najlepszy w historii dla Xiaomi.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama