Premiera Xiaomi 17 Ultra. Fotografia to jego drugie imię (pierwsze wrażenia)

Podczas dzisiejszej konferencji w Barcelonie, Xiaomi wysypało worek nowych urządzeń. Bezapelacyjnymi gwiazdami są tu oczywiście smartfony Xiaomi 17 i Xiaomi 17 Ultra, a w szczególności ten ostatni. Jego najmocniejszą stroną jest przede wszystkim fotografia, choć wcale nie stanowi ona jedynego atutu. Z racji tego, że mam go już w swoich rękach od przeszło tygodnia, to doskonały moment na omówienie wstępnych wrażeń z użytkowania oraz małą próbkę możliwości fotograficznych.

Specyfikacja to bezdyskusyjnie najwyższa liga

Już szybki rzut oka na specyfikację techniczną daje nam do zrozumienia, że Xiaomi 17 Ultra to smartfon nawet nie flagowy, a ultraflagowy, który nie bierze jeńców niemal w żadnym aspekcie.

Front Xiaomi 17 Ultra wypełnia 6,9-calowy wyświetlacz OLED LTPO o rozdzielczości 2608×1200 pikseli z adaptacyjną częstotliwością odświeżania w zakresie 1-120 Hz. Szczytowa jasność panelu wynosi 3500 nitów, nie brak mu też wsparcia dla 12-bitowej palety barw, a co za tym idzie – obsługi Dolby Vision i HDR10+.

Dalsza część specyfikacji również nie zaskakuje. Sercem Xiaomi 17 Ultra jest najmocniejszy układ Qualcomma, czyli Snapdragon 8 Elite Gen 5. Do współpracy zyskał 16 GB RAM LPDDR5X oraz – zależnie od wariantu – 512 GB lub 1 TB pamięci masowej UFS 4.1, a wszystko to pracuje pod kontrolą systemu Xiaomi HyperOS 3, bazującego na Androidzie 16 wraz z funkcjami sztucznej inteligencji HyperAI.

Całość zasila akumulator krzemowo-węglowy, którego pojemność wynosi 6000 mAh. Co ciekawe, w mniejszym bracie, czyli Xiaomi 17, ulokowano większą baterię, mającą 6330 mAh. Nie zabrakło szybkiego ładowania, konkretniej o mocy 90 W i – co ważne – ta pełna moc jest obsługiwana nie tylko przy użyciu dedykowanej ładowarki Xiaomi HyperCharge, ale także z wykorzystaniem uniwersalnego adaptera Power Delivery PPS – byle tylko miał on od 90 W wzwyż. Całość dopełnia ładowanie indukcyjne 50 W.

Xiaomi 17 Ultra
Xiaomi 17 Ultra we wszystkich wersjach kolorystycznych (fot. materiały prasowe)

Bez wątpienia jeden z najistotniejszych (o ile nie najistotniejszy) aspektów stanowi tutaj aparat. Xiaomi 17 Ultra został wyposażony w trzy obiektywy. Oczko główne to wyjątkowy, bardzo duży, bo aż 1-calowy sensor Light Fusion 1050L o rozdzielczości 50 Mpix z przysłoną f/1.67 i optyczną stabilizacją obrazu. Ultraszeroki kąt kryje w sobie 50-megapikselową matrycę JN5, ma pole widzenia 115°, przysłonę f/2.2 i autofocus do zdjęć makro.

Trzeci aparat to peryskopowy teleobiektyw Leica APO o rozdzielczości 200 Mpix, bazujący na matrycy HPE. Oferuje on wyjątkowy, bo mechaniczny, płynny zoom optyczny w zakresie od 3.2x do 4.3x (75-100 mm), jasność f/2.39-2.96 i optyczną stabilizację.

Xiaomi 17 Ultra

Xiaomi 17 Ultra po tygodniu – pierwsze wrażenia

Wspomniałem już, że Xiaomi 17 Ultra gości w moich rękach od około tygodnia. I o ile po takim czasie nie pokusiłbym się o napisanie pełnoprawnej, szczegółowej recenzji, tak jest to doskonały moment na pierwsze wrażenia.

Co musicie wiedzieć już na samym wstępie? Xiaomi 17 Ultra to zdecydowanie nie jest mały smartfon. Nie dość, że mamy do czynienia z ekranem o przekątnej 6,9″, to jeszcze całościowo cechuje się on dość dużą szerokością wynoszącą 77,6 mm, co sprawia, że osoby o nieco mniejszych dłoniach mogą mieć problem z odpowiednim chwytem podczas prób użytkowania go jedną ręką.

Poza tym, jest to naprawdę bardzo, ale to bardzo solidnie zbudowany smartfon. Dwie płaskie tafle szkła (z czego ta na pleckach jest matowa), aluminiowa, również matowa i płaska rama oraz pokaźna (wprost ogromna), odstająca wyspa z aparatami. Mimo to, dość dobrze na komfort użytkowania wpływa relatywnie optymalna waga (218,4 g) i akceptowalna grubość na poziomie 8,29 mm. Trzymając go w dłoni po prostu czujemy, że jest to smartfon z najwyższej ligi.

Dalej jest równie dobrze, a nawet lepiej. Ekran zapewnia kapitalne wrażenia wizualne podczas codziennego użytkowania oraz oglądania treści wideo, a ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych działa szybko i wręcz zupełnie bezbłędnie. Zastosowane głośniki stereo oferują wsparcie dla dźwięku przestrzennego Dolby Atmos i brzmią wprost rewelacyjnie – to jeden z najlepiej grających na głośnikach telefonów na rynku.

Za sprawą topowego procesora, dużej ilości szybkiej pamięci RAM oraz dobrej optymalizacji, całość – podczas typowego użytkowania – nie daje absolutnie nawet cienia powodów do narzekania. Aplikacje uruchamiają się błyskawicznie i długo zostają otwarte w tle, interfejs systemu jest płynny i dobrze zoptymalizowany (bez widocznych bugów), a temperatury pracy (w chwili obecnej) są zupełnie dobre. Jedyne sytuacje, w których można dostrzec nagrzewanie, jest dłuższe użytkowanie poza domem, czyli z transmisją danych na sieci 5G.

A co z baterią? Będąc szczerym, 6000 mAh nie stanowi wybitnie oszałamiającej wartości, zwłaszcza, że mniejszy Xiaomi 17 został wyposażony w większy akumulator 6330 mAh. I, na ten moment, realny czas pracy jest zupełnie dobry, ale – jednocześnie – Xiaomi 17 Ultra nie zapowiada się na smartfon, który byłby w stanie pracować pełne dwa dni z dala od ładowarki.

Do tej pory, po całym dniu użytkowania, Xiaomi 17 Ultra w moich rękach kończył dzień mając około 30-35% zapasu baterii z czasem na włączonym ekranie (SoT) na poziomie 5-6 godzin w cyklu mieszanym. To z pewnością dobre, ale nie wybitnie wysokie wyniki, choć jestem w stanie stwierdzić, że przy trochę mniej intensywnym użytkowaniu damy radę korzystać z niego więcej niż pełną dobę poza ładowarką.

Jakie zdjęcia robi Xiaomi 17 Ultra?

Już czytając powyższą sekcję omawiającą specyfikację techniczną mogliście zobaczyć, że Xiaomi 17 Ultra oferuje naprawdę pokaźny zestaw aparatów, który – na pierwszy rzut oka – niemal nie ma żadnego słabego ogniwa. Przy tym, chyba najbardziej ciekawe oczko stanowi peryskopowy teleobiektyw z mechanicznym zoomem optycznym w zakresie 3.2-4.3x (75-100 mm).

Wspominałem już, że z telefonu korzystam przez około tydzień, co nie tylko stanowi zbyt krótki czas na pełny werdykt, ale też nie udało mi się zrobić w tym czasie na tyle dużej ilości zdjęć, bym uznał, że mogę ostatecznie ocenić jego możliwości fotograficzne.

Bynajmniej nie oznacza to, że nie zrobiłem nim żadnych zdjęć – wprost przeciwnie. A skoro tak, to przecież nie mógłbym powstrzymać się przed uzupełnieniem tego tekstu kilkoma (no dobra, więcej niż kilkoma) przykładowymi fotkami. I w zasadzie już teraz mogę powiedzieć, że te pierwsze, do tej pory ustrzelone kadry, prezentują się bardzo obiecująco.

Na pierwszy ogień zdjęcia zrobione Xiaomi 17 Ultra w dziennych warunkach oświetleniowych:

A jak radzi sobie z kadrami nocnymi? Ano tak:

Oczywiście do pełnej recenzji z pewnością powstanie znacznie, znacznie więcej zdjęć. Zwłaszcza, że – jak świetnie się składa – zmierzam właśnie na targi MWC do Barcelony, a tam miejsc do ustrzelenia ładnych kadrów nie brakuje. No i pogoda jeszcze bardziej temu sprzyja ;)

Cena i dostępność Xiaomi 17 Ultra

No dobrze, skoro pomówiliśmy o przyjemnych rzeczach, pora przejść do tego, co – z reguły – należy do tych mniej miłych kwestii, czyli cen.

Xiaomi 17 Ultra debiutuje na rynku już dziś, tj. 28 lutego i będzie dostępny w trzech wersjach kolorystycznych – czarnej, białej oraz zielonej (Starlit Green). Do wyboru są wspomniane na początku dwa warianty pamięciowe, a ich ceny prezentują się następująco:

  • 16/512 GB: 6499 złotych,
  • 16/1 TB: 6999 złotych.

Przygotowano też ofertę premierową, w ramach której przy zakupie Xiaomi 17 Ultra klienci za symboliczną złotówkę mogą dodać do koszyka tablet Xiaomi Pad 8 (8/128 GB) lub hulajnogę elektryczną Xiaomi Scooter 5 Max. Promocja ta obowiązuje w okresie od 28 lutego do 14 marca.

Tytułem końca wspomnę jeszcze, że na pełną recenzję Xiaomi 17 Ultra zaproszę Was za około tydzień. Jeśli natomiast macie jakieś pytania na jego temat – sekcja komentarzy niezmiennie jest do Waszej dyspozycji.

Redaktor, recenzent