Dyrekcja Generalna ds. Rynku Wewnętrznego, Przemysłu, Przedsiębiorczości i MŚP (DG GROW) Komisji Europejskiej przetestowała 173 urządzenia elektryczne i elektroniczne. Okazało się, że duża część z nich może zagrażać zdrowiu, a nawet życiu.
W UE sprzedawane są niebezpieczne dla zdrowia i życia urządzenia elektryczne i elektroniczne
Dyrekcja Generalna ds. Rynku Wewnętrznego, Przemysłu, Przedsiębiorczości i MŚP Komisji Europejskiej wzięła pod lupę łącznie 173 urządzenia elektryczne i elektroniczne, w tym:
- 107 niedrogich, powszechnie używanych urządzeń elektronicznych ze złączem USB lub panelem słonecznym (m.in. smartwatche, głośniki, latarki, lampy ogrodowe, wentylatory),
- 32 urządzenia kuchenne (m.in. elektryczne solniczki, gofrownice, miksery, tostery, wyciskarki do cytrusów),
- 22 urządzenia do pielęgnacji działa (m.in. golarki, lokówki, narzędzia do masażu, suszarki do włosów, trymery).
Podczas testów sprawdzano zawartość:
- metali ciężkich (kadmu, ołowiu, rtęci i sześciowartościowego chromu),
- bromowanych środków zmniejszających palność (PBB i PBDE),
- plastyfikatorów (ftalanów: DEHP, BBP, DBP i DIBP).
W UE obowiązują bowiem ścisłe regulacje, mające na celu ograniczenie stosowania substancji niebezpiecznych (RoHS). Analiza wykazała jednak, że w dużej części wzięte pod lupę urządzenia nie spełniają wymogów prawnych.
Najczęściej wykryto podwyższone poziomy kadmu i ołowiu w próbkach lutowniczych (82 próbki). Z kolei plastyfikatory wykryto w izolacji i/lub osłonach kabli USB, przewodów zasilających i wtyczek, szczególnie w miękkim PVC (51 próbek), a obecność bromowanych środków zmniejszających palność stwierdzono w twardych plastikowych częściach pięciu próbek. W trzech próbkach natomiast odnotowano sześciowartościowy chrom w metalowych śrubach i opalizujących elementach metalowych.
Wybrane do testów urządzenia pochodziły zarówno ze sklepów internetowych (69 próbek), jak i stacjonarnych (104 próbki), a ich średnia cena wyniosła 10 euro. Częściej niezgodne z przepisami były sprzęty kupione online – aż 49 z nich nie spełniło wymagań (podczas gdy w przypadku pochodzących ze sklepów stacjonarnych było to 37 próbek).
Urządzenia, które przetestowała Dyrekcja Generalna ds. Rynku Wewnętrznego, Przemysłu, Przedsiębiorczości i MŚP Komisji Europejskiej, pochodziły ze sklepów stacjonarnych i internetowych w Polsce oraz Belgii, Estonii, Finlandii, Niemczech, Irlandii, Łotwie, Luksemburgu, Niderlandach, Norwegii, Portugalii, Słowenii i Szwecji.
Wykryto nie tylko niebezpieczne substancje. Zastrzeżeń było więcej
DG GROW sprawdziła nie tylko, czy w wybranych urządzeniach znajdują się niebezpieczne dla zdrowia i życia substancje, ale też obecność wymaganych oznaczeń i dokumentacji. Także w tym przypadku okazało się, że często nie jest tak, jak powinno być.
W przypadku aż 41 produktów stwierdzono bowiem niezgodność z prawem UE, w tym brakujące, niewystarczająco widoczne lub nieczytelne oznakowanie CE albo oznakowanie, które można łatwo usunąć. Czasami brakowało również danych punktu kontaktowego w UE.
Podsumowując, aż 91 ze 173, czyli 53%, produktów nie przeszło pozytywnie testów. W związku z tym kilka z nich zarejestrowano na platformie Safety Guide, a ponadto podjęto inne działania, takie jak wydanie nakazu wycofania produktu z rynku czy całkowitego zakazu sprzedaży.
Wcale nie oznacza to jednak, że klienci w UE są już całkowicie bezpieczni. Z dużym prawdopodobieństwem w sklepach wciąż można znaleźć wiele produktów, których skład nie spełnia wymogów obowiązujących w UE. Także zabawek, gdyż DG GROW sprawdziła również popularne zabawki i w ich przypadku wyniki też wykazały mnóstwo nieprawidłowości.
W związku z tym zalecane jest sprawdzanie platformy Safety Guide oraz unikanie podejrzanie tanich produktów (bowiem niska cena nie bierze się znikąd) i zwracanie uwagę na oznaczenia, szczególnie na znak zgodności CE, gdyż często na produktach znajduje się podobny, ale o innym znaczeniu (na przykład China Export), który nie jest oficjalnym oznaczeniem UE.





