Toyota bz4x
Źródło: Toyota

Toyota musi wezwać tysiące aut do serwisu. Nie tak zaczyna się elektryfikację

Wprowadzając produkt, który jest pierwszym krokiem w przyszłość, należałoby zadbać o to, by na początku nie trafić na żadne problemy. Toyocie się nie udało i kilka tysięcy egzemplarzy jej pierwszego auta elektrycznego czeka wizyta w serwisie.

Reklama

Toyota i 3000 bZ4X’ów do poprawki

bZ4X to pierwszy w pełni elektryczny model firmy. Zbudowana na płycie e-TNGA, której przełomowa konstrukcja umożliwia szybsze projektowanie i wyprodukowanie samochodu w dowolnej konfiguracji (hatchback 4×4, SUV z napędem na przód itp.), „bezetka” stanowi ważny samochód w historii marki Toyota.

Przy okazji ważnych osiągnięć warto zadbać o to, żeby wszystko przebiegało jak najlepiej – łatwo przecież na podstawie pierwszych miesięcy lub lat wyrobić sobie opinię na temat całej marki, niekoniecznie pochlebną. Największy japoński producent samochodów nie ustrzegł się jednak wpadki.

Toyota bz4x grafika z napedem
Źródło: Toyota

Oferowane już na kilku zagranicznych rynkach bZ4X’y (Polska premiera w salonach planowana jest na lato tego roku) wyruszyły z fabryki Motomachi z poważną usterką. Dotyczy ona 2700 pojazdów, z czego 2000 trafiło na rynek europejski. Toyota informuje właścicieli, aby zaparkowali swoje samochody i wstrzymali się od jazdy, dopóki nie znajdzie się ostateczne rozwiązanie problemu.

Wrogowie elektryfikacji z pewnością już szykują skopiowane z notatnika i wklejane gdzie popadnie „A nie mówiłem, że te elektryki wcale nie są takie bezproblemowe”. Problemem bZ4X’ów nie jest jednak ani układ elektryczny, ani napędowy.

Problemem okazały się… przednie koła

Po pokonaniu niewielkiego przebiegu luzują się wszystkie śruby w piaście. Wraz z kolejnymi kilometrami luz może być na tyle duży, że koło może odczepić się od pojazdu, a chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, że nie jest to pożądana sytuacja podczas jazdy.

Problemem dotknięta jest nie tylko Toyota bZ4X, ale również Subaru Solterra – model bliźniaczy do konstrukcji Toyoty, opuszczający te samą fabrykę Motomachi. Wraz z 2600 egzemplarzami Subaru, oznacza to że ponad 5000 sztuk musi zostać uziemionych na czas nieokreślony. Toyota musi zbadać, czy problemem okazały się tylko śruby, czy wymiany wymaga jednak cała piasta.

Miejmy nadzieję, że Toyota upora się z tymi problemami i właściciele pierwszego elektrycznego wozu tej marki będą mogli się cieszyć kolejnymi kilometrami jazdy, tym razem już bez ryzyka prowadzenia trójkołowca.