Elon Musk najwidoczniej nie interesuje się już samochodami tak jak dawniej. Tesla jeszcze w tym roku przejdzie spore zmiany, które dotkną prawie połowę gamy – choć patrząc wstecz można się było tego spodziewać.
Jak nazywać swoje samochody?
W świecie motoryzacji istnieją dwie metody nazywania samochodów przez producentów – praktyczna i „kreatywna”. W tej pierwszej grupie liczy się to, aby łatwo było zidentyfikować pozycję modelu w gamie – niech przykładem będzie Audi i BMW, gdzie auta z najniższą cyfrą to często małe hatchbacki (kolejno A1 i seria 2), a największy numer zarezerwowany jest dla flagowych limuzyn (A8 i seria 7). W przypadku drugiej metody modele nazywane są po swojemu, a klient nieobeznany z marką nie wie, w jakim segmencie plasuje się dane auto. Laik nie będzie zatem wiedział, czym jest Cupra Tavascan czy BYD Tang.
Elon Musk, wprowadzając Teslę na skalę masowej produkcji, postanowił wybrać ścieżkę numer dwa, dorzucając drobny twist, mający podkreślać jego wyluzowaną, cool osobowość. Dlatego pierwsze cztery modele można ułożyć w takiej kolejności, że układają się w napis „sexy”, z „E” podmienionym na „3” ze względu na prawa do nazwy.
Tesla obcina gamę. Elon Musk ma nową zajawkę
Za kilka miesięcy Tesla przestanie jednak być „sexy” – co najwyżej stanie się „ey”. W trakcie rozmowy z inwestorami na temat wyników finansowych Elon Musk ogłosił, że w drugiej połowie 2026 roku z gamy zniknie Tesla Model S oraz Model X. Powodem ma być chęć przeniesienia mocy przerobowych fabryki w Fremont na produkcję humanoidalnych robotów Optimus. Jest to część większej strategii miliardera, aby Tesla stała się liderem w dziedzinie AI i robotyki.
As we shift to an autonomous future, Model S & X production will wind down next quarter.
— Tesla (@Tesla) January 29, 2026
If you’d like to own one of them, now’s a good time to place your order.
Tesla wouldn’t be what it is today without Model S & X and their (early) owners – thank you for your support over… pic.twitter.com/4J06T1QjVM
Jest też jeden fakt, który mógł znacząco wpłynąć na decyzję Muska, czyli spadająca sprzedaż. Nie powinno to jednak być zaskoczeniem – Tesla Model S zadebiutowała w 2012 roku, a Model X w 2015. Od tego czasu auta doczekały się kilku liftingów, jednak to za mało, aby w 2026 roku klienci traktowali 14- i 11-letnie konstrukcje jako świeże. Oczywiście można było spodziewać się nowych generacji, jednak to wymagałoby włożenia nieco wysiłku, co nie jest mocną stroną Muska w ostatnich latach.
Czy Tesla wróci do oferowania czterech modeli w przyszłości (ze względu na brak globalnej sprzedaży pomijam w tym wyliczeniu model Cybertruck), trudno powiedzieć. Póki co premiera Tesli Roadster oraz Tesla Model 2 jest wciąż przekładana. Model 3 i Model Y są relatywnie młode i sprzedają się nieźle, jednak i one będą potrzebować następców.
Niewykluczone, że Elon Musk faktycznie myśli w dalszej perspektywie o produkcji głównie robotów i rozwijaniu sztucznej inteligencji – zwłaszcza, że procentowy udział marki maleje, straty odrobiła „klasyczna” konkurencja, a Chiny coraz mocniej rozpychają się na globalnym rynku.





