Samsung Galaxy Note 20 Ultra fot. Miłosz Starzewski

Smartfony Samsunga z Androidem 11 mają problemy z utrzymywaniem aplikacji w tle. U Was też tak jest?

Wiele lat usprawnień, zmiany nazwy nakładki, jej znaczące odchudzanie – przez ostatnie lata Samsung zrobił wiele, aby pozbyć się miana producenta jednych z najbardziej zamulających smartfonów z Androidem. Niestety, mimo ogromnych nakładów pracy, smart-telefony koreańskiego producenta radzą sobie bardzo kiepsko z utrzymywaniem otwartych aplikacji w tle.

Widmo TouchWiz’a?

W początkowych latach rozwoju systemu Android, producenci smartfonów, działających pod jego kontrolą, tworzyli własne nakładki, które znacząco zmieniały wygląd oraz sposób korzystania z tego oprogramowania.

Z czasem kolejne edycje modyfikacji systemu Google zyskiwały coraz więcej nowych, mniej lub bardziej przydatnych funkcji, których ilość zaczynała znacząco wpływać na działanie smartfonów, często mocno spowalniając ich pracę.

Wspomnienie sławnego TouchWiz’a na Samsungu Galaxy S4 (źródło: androidnext.de)

Szczególnie nakładka od Samsunga, TouchWiz, została owiana złą sławą i doczekała się nawet „pieszczotliwego” przydomka „LagWiz”. Po paru latach producent chyba sam zaczął się wstydzić takiej opinii i „uciekł” od znanej nazwy nakładki.

Najpierw interfejs został przemianowany na Samsung Experience, a kolejnym, nowym otwarciem miał być znacząco uproszczony interfejs One UI, który rzeczywiście znacząco poprawił wydajność działania i przyjemność z korzystania smartfonów koreańskiego producenta.

Smartfony Samsunga agresywnie „ubijają” aplikacje działające w tle

Jak donosi serwis Don’tKillMyApp, zajmujący się oceną utrzymywania przez smartfony aplikacji działających w tle, urządzenia marki Samsung mogą znów zacząć zawodzić swoich użytkowników.

Serwis porównuje umiejętności urządzeń różnych producentów w zarządzaniu programami utrzymywanymi w pamięci RAM i porównuje je z serią Google Pixel. Na tej podstawie ocenione zostaje, czy dany sprzęt poradził sobie lepiej, czy gorzej od smartfonów pochodzących bezpośrednio od właściciela Androida.

Samsung Galaxy Note 10 i Galaxy Note 10+
fot. Katarzyna Pura / Tabletowo.pl

Przez lata najlepszą wydajność zarządzania aktywnością aplikacji w tle zapewniały głównie smartfony, działające na niemal niezmodyfikowanym systemie Google, np. marek Nokia oraz Sony. Z kolei najbardziej agresywnym „ubijaniem” otwartych aplikacji wykazywali się głównie chińscy producenci, znani z interfejsów znacząco ingerujących w wygląd i działanie systemu. Czołówka składała się więc z Xiaomi, Oppo oraz Huawei. Samsung też znajdował się blisko podium, jednak nigdy bezpośrednio na nim.

Aktualizacja do Androida 11 wyniosła jednak Samsunga na niezbyt zaszczytne, pierwsze miejsce według Don’tKillMyApp. Wprowadziła bowiem nowe ograniczenia, uniemożliwiające aplikacjom pozostawanie jako aktywne w tle. Zmiana ta może powodować nieprawidłowości w działaniu niektórych aktywnych programów, w tym zdrowotnych, które mogą utracić możliwość gromadzenia danych z wielu czujników.

Szczęśliwie, istnieje możliwość wyłączenia agresywnego działania dla konkretnych aplikacji. W tym celu należy wejść w wymienione ustawienia i wyłączyć optymalizację baterii: Ustawienia>Aplikacje>[Wybrana aplikacja]>Bateria>Optymalizacja użycia baterii>Wszystkie aplikacje>[Wybrana aplikacja]>Nie optymalizuj.

Jako wieloletni użytkownik smartfonów Samsunga, mogę donieść, że niestety po aktualizacji do Androida 11 faktycznie zmieniło się zarządzenie otwartymi w tle programami. Pozostaje liczyć, że wraz z kolejnymi aktualizacjami Samsung popracuje nad tą kwestią.

Co ciekawe, jednocześnie na przykład redakcja serwisu 9to5Google nie zauważyła takiego zachowania w przypadku high-endowych Galaxy S21 i Galaxy Z Fold 2. Znaczenie tu może jednak mieć fakt, że ww. smartfony dysponują dużą ilością pamięci RAM, zatem jest wystarczająco dużo miejsca, aby utrzymać działające aplikacje w tle (aczkolwiek to tylko przypuszczenia).

Z drugiej strony, przytoczone tutaj zarzuty w stosunku do zarządzania programami w tle na Androidzie 11 z One UI 3 nie wzięły się znikąd, zatem coś faktycznie musi być na rzeczy.

A jak u Was wygląda sytuacja?