Przez lata rynek smartfonów próbował rozwiązać zależność między pojemnością akumulatora a grubością urządzenia. Najnowsze przecieki sugerują, że Samsung próbuje zbudować akumulator o parametrach, które mogłyby przegonić chińskie smartfony.
Co rzekomo testuje Samsung?
Coraz więcej mówi się o nadchodzącej serii Galaxy S26, a przecieki z grudnia 2025 roku sugerują, że pod względem przedsprzedażowej opłacalności może to być najsłabsza propozycja Samsunga od lat. Mam jednak nadzieję, że te plotki nie znajdą potwierdzenia w rzeczywistości.
Według najnowszych przecieków, Samsung SDI ma prowadzić testy nowego akumulatora o łącznej pojemności 20000 mAh w układzie dwukomorowym, czyli zbudowanego z dwóch połączonych ze sobą ogniw. W przecieku jest mowa o akumulatorze krzemowo-węglowym w konfiguracji 12000 mAh plus 8000 mAh.
Wspomina się o około 27 godzinach pracy z włączonym ekranem oraz o tempie testów sugerującym blisko tysiąc cykli ładowania w rok. To liczby, które w laboratorium mogą mieć sens, ale w realnym użytkowaniu telefonu zależą od profilu obciążenia, temperatury i zarządzania energią.
W przecieku pojawia się też kluczowa wada. Pod koniec testów wykryto puchnięcie jednej z komór. Ciekawe czy uda się Samsungowi rozwiązać ten problem podczas kolejnych miesięcy testów.
Akumulator krzemowo-węglowy to rodzaj baterii litowo-jonowej, w której w anodzie obok węgla wykorzystuje się krzem, dzięki czemu da się upchnąć więcej energii w tej samej objętości. Dla smartfonów oznacza to zwykle większą pojemność bez pogrubiania obudowy albo cieńszą konstrukcję przy zachowaniu podobnego czasu pracy, a czasem także szybsze ładowanie. Minusem jest trudniejsza kontrola trwałości, bo krzem pracuje objętościowo i może przyspieszać zużycie baterii, jeśli konstrukcja i chemia nie są dopracowane.
Samsung testuje, a konkurencja nie śpi
Producenci – tacy jak Xiaomi, Honor, Oppo czy Vivo – już od kilkunastu miesięcy chwalą się akumulatorami krzemowo-węglowymi, które pozwalają podnosić pojemność bez robienia ze smartfona cegły. W efekcie coraz częściej widzi się pojemności 5500 do 6500 mAh w konstrukcjach o wciąż rozsądnej grubości, takich jak: Honor Magic 7 Lite, OnePlus 13 czy Realme GT 7. To nie jest co prawda testowane 20000 mAh, ale już jakiś dobry początek.
Nad Samsungiem wisi widmo przeszłości związane z wadliwymi akumulatorami. Historia z Galaxy Note 7 pokazała, że w firmie margines bezpieczeństwa musi być większy, bo reputacja kosztuje, a nikt nie chce powtórki z rozrywki.
Co jednak najważniejsze, przeciek nie wskazuje, że miałoby to być rozwiązanie przeznaczone do smartfonów. Taki akumulator miałby sens: w powerbankach, sprzęcie outdoorowym, w tabletach i ultramobilnych laptopach, gdzie jest więcej miejsca na bufor bezpieczeństwa i kontrolę temperatury.
To wciąż jednak ciekawe informacje, dające nam nadzieję, że Samsung może pójść podobną drogą zwiększania pojemności akumulatorów również w telefonach. Chyba się ze mną zgodzicie, że aktualnie pod tym względem chińska konkurencja zaczęła mu mocno odstawać…






