(fot. BBC Archive)

Samochody autonomiczne były testowane już 50 lat temu

Koncepcja samochodu autonomicznego wydaje się być świeżym pomysłem, który rozwijany jest od niedawna. Warto jednak mieć na uwadze, że testy były prowadzone już znacznie wcześniej.

Reklama

Ledwo wchodzimy w 3. poziom autonomiczności

Często możemy spotkać się z określeniami „autopilot” czy „system jazdy autonomicznej”, ale należy zaznaczyć, że w przypadku aut dopuszczonych do ruchu publicznego, które można kupić w salonie, dopiero co wchodzimy na 3. poziom jazdy autonomicznej. Niedawno Mercedes uzyskał odpowiednie zezwolenie, aby dość ograniczony system 3. poziomu mógł oferować w Niemczech.

Znaczna większość samochodów, poruszających się po drogach, może maksymalnie zapewnić 2. poziom, a do przejścia na pełną autonomiczność jest jeszcze daleka droga. Oczywiście niektóre testy „laboratoryjne”, prowadzone nawet na publicznych drogach, wypadają obiecująco, ale często odbywają są w kontrolowanych warunkach.

Nie jesteśmy jeszcze w stanie wyprodukować samochodu bez kierownicy, który w każdym scenariuszu przejedzie od punktu A do B. Co prawda technologia jazdy autonomicznej z każdym rokiem staje się coraz lepsza, ale nadal komputer nie może w pełni zastąpić człowieka za kierownicą. Nawet Elon Musk, dyrektor generalny Tesli, słynącej z zaawansowanych systemów wsparcia kierowcy, stwierdził, że zaprojektowanie takiej technologii jest trudniejsze, niż może się wydawać.

Wcześniej wspomniałem o poziomach autonomicznej jazdy. Skoro ten temat został poruszony, to wypada przedstawić trochę podstawowych informacji. Mamy do czynienia ze skalą stworzoną przez organizację SEA, która pozwala sklasyfikować możliwości oferowane przez systemy w samochodach.

Podział przedstawia się następująco:

  • poziom 0 – pojazd nie jest wyposażony w żadne dodatkowe systemy, prowadzeniem zajmuje się wyłącznie kierowca,
  • poziom 1 – automatyzacja jednego systemu wspomagania kierowcy, przykładowo aktywny tempomat lub funkcja utrzymania samochodu w pasie ruchu,
  • poziom 2 – rozwinięcie 1. poziomu, w którym praca systemów wsparcia jest łączona. Użytkownik auta może korzystać np. z aktywnego tempomatu i funkcji utrzymania w pasie ruchu, ale wciąż musi trzymać ręce na kierownicy. Ten poziom obejmuje również funkcję automatycznego parkowania,
  • poziom 3 – można go określić warunkową automatyzacją, a więc możemy puścić kierownicę w określonych sytuacjach, np. podczas jazdy wybranymi odcinkami autostrady. Wciąż jednak człowiek musi być gotowy na przejęcie prowadzenia, gdy zostanie poproszony przez komputer,
  • poziom 4 – samochód poradzi sobie w prawie każdej sytuacji, autonomicznie przewożąc pasażerów do miejsca docelowego, aczkolwiek nadal mamy możliwość przejęcia sterów,
  • poziom 5 – jazda w pełni autonomiczna, tutaj pojazd może w ogóle nie posiadać kierownicy lub innego elementu sterującego, a rola człowieka sprowadza się do wprowadzenia celu w nawigacji.

Futurolodzy przewidują, że docelowo samochody osiągną 5. poziom jazdy autonomicznej i niewykluczone, że w przyszłości konieczność prowadzenia zniknie. Wszystkie pojazdy mają bowiem poruszać się w pełni samodzielnie, co chociażby zaskutkuje znacznie wyższym poziomem bezpieczeństwa. Niektórzy twierdzą, że w przyszłości nie będzie nawet wypadków – miejmy nadzieję, że faktycznie to się spełni.

Samochody autonomiczne były testowane już 50 lat temu

Temat systemów we współczesnych autach mamy już wyjaśniony. W związku z tym, przejdźmy do głównej informacji, która zainspirowała powstanie tego tekstu. Na kanale BBC Archive na YouTube został opublikowany materiał z 18 maja 1971 roku. Przedstawia on prowadzone wówczas testy samochodów autonomicznych.

Eksperymenty inżynierów z Road Research Lab odbywały się w Berkshire i były skupione na wizji motoryzacji przyszłości, która miała trafić do kierowców pod koniec ubiegłego wieku. Na filmie możemy zobaczyć, jak auto z dużą skrzynką umieszczoną z przodu, w której znajdował się m.in. radar, jeździ bez kierowcy. Utrzymywany jest tor jazdy, a także elektronika sama hamuje i ponownie rusza.

Co ciekawe, w materiale pojawia się stwierdzenie, że w przyszłości radary w samochodach pozwolą ustalić odległość od innych uczestników ruchu i w razie konieczności komputer zdecyduje o zmniejszeniu prędkości lub zatrzymaniu pojazdu. Jak wiemy, takie rozwiązanie trafiło do samochodów i dziś jest wykorzystywane w aktywnych tempomatach.

Prowadzący program dodaje, że w przyszłości kierowca stanie się zbędny i zostanie zastąpiony przez maszyny. Co prawda to jeszcze nie nastąpiło, ale docelowo właśnie zmierzamy w kierunku pełnej autonomiczności, czyli 5. poziomu.

Autonomiczne auta testowano nie tylko w Anglii

W kolejnych latach w wielu miejscach na świecie pracowano nad podobnymi projektami. W 1977 roku japońskie Laboratorium Inżynierii Mechanicznej Tsukuba przedstawiło samochód autonomiczny, który poruszał się po specjalnie oznaczonych ulicach. W celu wykrycia poprawnego toru jazdy wykorzystywał dwie kamery i był w stanie osiągnąć prędkość 30 km/h.

Carnegie Mellon NavLab 5 z kierowcami – Dean Pomerleau i Todd Jochem (fot. CMU)

Natomiast już w 1995 roku minivan nazwany Carnegie Mellon NavLab 5, który wraz z kierowcami bezpieczeństwa (Dean Pomerleau i Todd Jochem) wyruszył w podróż po USA, pokonał większość trasy samodzielnie. Cała droga między Pittsburgh w Pensylwanii i San Diego w Kalifornii liczyła 4585 km, z czego aż 4501 km testowy pojazd przejechał autonomicznie. Podróż ukończył ze średnią prędkością 102,7 km/h.

Wypada dodać, że sam pomysł na samochody, które w przyszłości będą jeździć autonomiczne, narodził się w głowach pisarzy science fiction jeszcze wcześniej, ale to temat na inną, dłuższą dyskusję.