Recenzja Xiaomi 12 – jego poręczność mnie przekonuje

Przez moje ręce przeszedł już Xiaomi 12 Pro. Naturalnym kolejnym ruchem było wzięcie na warsztat jego mniejszej i tańszej odsłony, czyli Xiaomi 12. Tym bardziej, że należę do grona osób, które lubią może nie tyle małe, co po prostu poręczne i kompaktowe smartfony. Xiaomi 12 do takich należy, a to oznacza, że musiał przejść przez moje ręce.

Reklama

Cena stanowi spory problem

Z nową serią flagowców, Xiaomi wskoczyło na zupełnie nowy poziom cenowy. Nie wiem czy pamiętacie, Xiaomi Mi 9 w najtańszym wariancie w dniu premiery kosztował 2099 złotych. Xiaomi Mi 10 przebił psychologiczną barierę trzech tysięcy złotych, a Xiaomi Mi 11 poszedł za ciosem. W przypadku najnowszego Xiaomi 12 jest… jeszcze drożej. 

3799 złotych za wariant 8/128 i 3999 złotych za 8/256 to dla wielu ceny nie do pomyślenia. Wciąż w Polsce panuje przekonanie, że jeśli Xiaomi, to tani sprzęt. Tymczasem marka chce zerwać z tą łatką i sukcesywnie wypuszcza smartfony, które chcą walczyć z najlepszymi urządzeniami dostępnymi na rynku. Jak to wyszło najnowszemu smartfonowi? Czas to sprawdzić.

Specyfikacja Xiaomi 12:

  • zakrzywiony wyświetlacz AMOLED o przekątnej 6,28”, rozdzielczości 2400×1080 pikseli, częstotliwości odświeżania 120 Hz i odświeżania dotyku 480 Hz, HDR10+, Gorilla Glass Victus,
  • procesor Qualcomm Snapdragon 8 Gen 1 z Adreno 730,
  • 8 GB RAM,
  • 256 GB pamięci wewnętrznej,
  • Android 12 z MIUI 13.0.14,
  • aparat główny 50 Mpix f/1.88, 1µm, 4-w-1 Super Pixel 2µm, 1/1.56”, OIS + ultraszerokokątny 13 Mpix f/2.4 123° + makro 5 Mpix f/2.4,
  • aparat przedni 32 Mpix f/2.45, 
  • 5G,
  • dual SIM,
  • NFC,
  • Wi-Fi 6E,
  • Bluetooth 5.2,
  • GPS, GLONASS, Galileo,BeiDou, NavIC, SAP,
  • USB typu C,
  • głośniki Harman Kardon, Dolby Atmos,
  • port podczerwieni,
  • czytnik linii papilarnych w ekranie,
  • akumulator o pojemności 4500 mAh, ładowanie 67 W, bezprzewodowe 50 W, zwrotne 10 W,
  • wymiary: 152,7 x 69,9 x 8,16 mm,
  • waga: 180 g.

W zestawie ze smartfonem otrzymujemy ładowarkę 67 W oraz podstawowe etui ochronne.

Xiaomi 12

Wymiary? Me gusta!

Xiaomi 12 nie jest najmniejszym smartfonem spośród modeli dostępnych na rynku. Żeby nie być gołosłowną, spójrzmy na wymiary:

  • Xiaomi 12: 152,7 x 69,9 x 8,16 mm, 180 g, 4500 mAh,
  • Asus Zenfone 8: 148 x 68,5 x 8,9 mm, 4000 mAh,
  • Samsung Galaxy S22: 146 x 70,6 x 7,6 mm, 3700 mAh,
  • iPhone SE 2022: 138,4 x 67,3 x 7,3 mm, 2018 mAh.

Specjalnie załączyłam też pojemności akumulatorów poszczególnych modeli, bo normalne jest, że im mniejsze wymiary fizyczne, tym mniejsza bateria, a – co za tym idzie – krótszy czas pracy. Xiaomi próbowało to wypośrodkować i rzeczywiście pod względem pracy tragedii nie ma, ale to w dużej mierze zależy od intensywności użytkowania smartfona (do tego jeszcze zdążymy w tej recenzji przejść).

Wracając jednak do kompaktowości – ciągle gdzieś w moim otoczeniu przewija się Samsung Galaxy S22 Ultra, którego lubię za jakość zdjęć i wideo (zresztą, nagrywamy nim tiktoki). Jednocześnie strasznie przeszkadza mi to, jak dużym jest klocem (163,3 x 77,9 x 8,9 mm, 229 g). Przeskakując z niego na Xiaomi 12, każdorazowo miałam poczucie, że to jest właśnie konstrukcja idealna dla dłoni mojego rozmiaru. Nie za duża, nie za mała – a dzięki zaoblonej obudowie, naprawdę świetnie leżąca w dłoni. 

Xiaomi 12

Do tego naprawdę podoba mi się to, jak wygląda Xiaomi 12. Szklano-aluminiowe wykończenie bardzo przypadło mi do gustu, ze wskazaniem na samą obudowę, która jest zmatowiona, a w dodatku jakby delikatnie szorstka. To zagranie ma dwie zalety – smartfon lepiej trzyma się dłoni (nie ma wrażenia, że będzie chciał z niej wypaść, jak to bywa w przypadku śliskich modeli), a także nie zbiera odcisków palców.

Dodatkowo muszę przyznać, że jest to jeden z nielicznych różowych smartfonów, który mi się podoba. Wszystko za sprawą tego, że ten róż jest bardzo subtelny i właściwie nie przypomina tego koloru, co dla mnie akurat jest sporym plusem. Dużo bardziej wolałabym niebieską odsłonę Xiaomi 12, ale jeśli miałabym dostać do testów czarną zamiast różowej, to już zdecydowanie wolę drugą z nich.

Patrząc na Xiaomi 12 nie mam wątpliwości, że jest to smartfon premium. Już na pierwszy rzut oka widać, że jest elegancki, a wzięcie go do ręki wyłącznie potęguje to przekonanie. Do tego jest bardzo dobrze wykonany – odnośnie jakości poszczególnych elementów czy ich spasowania nie mam nic złego do powiedzenia.

By dopełnić obrazu całości, warto jeszcze spojrzeć na krawędzie. Na górnej umieszczony został jeden z głośników, mikrofon i port podczerwieni, natomiast na dolnej – drugi głośnik, mikrofon, USB typu C i szufladka na dwie karty nanoSIM. Na prawym boku mamy przyciski regulacji głośności i włącznik, z kolei lewy nie został zagospodarowany w żaden sposób.

Z tyłu w oczy rzuca się dość duża i znacznie wystająca ponad poziom obudowy wyspa z aparatami. Jej wyglądowi trudno coś zarzucić – błyszczące elementy sprawiają, że wygląda mile dla oka.

Jedynie szkoda, że konstrukcja nie jest wodoszczelna – aż się prosi o IP68 w smartfonie tej klasy. Na szczęście sam slot kart nanoSIM jest uszczelniony – tyle dobrego.

Wyświetlacz

Właściwie pisząc o wyświetlaczu Xiaomi 12, mogłabym powtórzyć większą część tego, co napisałam na temat ekranu w Xiaomi 12 Pro. Główną różnicę stanowi przekątna ekranu i rozdzielczość – w Pro mamy do czynienia z potężnym ekranem 6,73” i 3200×1440 pikseli (521 ppi), natomiast w podstawowej wersji – 6,28” i 2400×1080 pikseli (420 ppi). Oznacza to większe zagęszczenie pikseli na cal w modelu Pro.

Pod względem czytelności ekranu w słońcu, reakcji na dotyk, kątów widzenia – jest bardzo dobrze. Oczywiście trzeba pamiętać, że wyświetlacz Xiaomi 12 jest zakrzywiony, co wiąże się z obecnością refleksów świetlnych na jego krawędziach – decydując się na sprzęt tego typu należy mieć tego świadomość.

Xiaomi 12

Jeśli chodzi o ustawienia ekranu, znajdziemy tu Always on Display, którego wygląd można modyfikować na przeróżne sposoby, dzięki czemu łatwiej dostosować go pod własne preferencje. Co istotne, AoD może działać zarówno przez 5 sekund po dotknięciu ekranu, jak i stale (również według ustawionego harmonogramu).

AoD wyświetla godzinę, datę, dzień tygodnia, procent naładowania baterii oraz ikony aplikacji, z których oczekują powiadomienia. Dodatkowo powiadomienia mogą być sygnalizowane podświetleniem krawędzi ekranu, co jest często spotykane w smartfonach z zakrzywionymi wyświetlaczami.

Ustawienia ekranu pozwalają nam również zmienić tryb z jasnego (domyślnego) na ciemny, włączyć redukcję migotania w słabszym oświetleniu, tryb czytania (filtr światła niebieskiego), częstotliwość odświeżania ekranu (60 lub 120 Hz), schemat kolorów czy też ustawienia obrazu SI, dzięki którym odtwarzane wideo i zdjęcia na podglądzie wyglądają nieco lepiej.

Działanie, oprogramowanie

Xiaomi 12 jest flagowcem z krwi i kości – działa bardzo szybko i wydajnie, niezależnie od tego, co na nim robimy. Niestety, okryty złą sławą Snapdragon 8 Gen 1 również tutaj daje się we znaki pod względem odprowadzania ciepła.

Czy zatem Xiaomi 12 się nagrzewa? Odpowiedź na to pytanie zdaje się być już oczywista. Tak – właściwie chyba jak każdy smartfon z najnowszym procesorem Qualcomma. Wzrost temperatury odczuwalny jest głównie na aluminiowej ramce urządzenia w górnej jego części – mniej więcej od wysokości przycisków w górę plus górna krawędź oraz na samej obudowie, ale w nieco mniejszym stopniu.

Jeśli chodzi o benchmarki, Xiaomi 12 uzyskuje następujące wyniki:

  • Geekbench 5:
    • single core: 1193
    • multi core: 3569
  • 3DMark:
    • Sling Shot: max
    • Sling Shot Extreme – OpenGL ES 3.1: max
    • Wild Life: 9670
    • Wild Life Extreme: 2578

Telefon w ustawieniach baterii można przełączyć w tryb ultrawydajności, podczas której na belce systemowej przy ikonce baterii pojawiają się dwie strzałeczki oraz wyświetlana jest stosowna adnotacja, że może pojawić się wzrost temperatur i szybsze rozładowanie akumulatora. Również w tej konfiguracji postanowiłam sprawdzić, jakie wyniki osiągnie Xiaomi 12. Zatem, dla porównania, Geekbench 5 ponownie… Ciekawostka – wyniki są nieco słabsze:

  • single core: 1173
  • multi core: 3447

A to z kolei oznacza, że nie ma sensu zmiana trybu wydajności – zwłaszcza, że w przypadku tego modelu powinno nam zależeć na wydłużeniu czasu pracy.

Dla porównania próbowałam też przeprowadzić stress test na obu trybach, ale w trybie wydajności telefon wyświetlił komunikat o przegrzaniu i nie dokończył testu. W trybie standardowym jednak też nie jest jakoś rewelacyjnie – stabilność na poziomie 46,7% nie wygląda dobrze.

Jeśli chodzi o zaplecze komunikacyjnie, tutaj jest bardzo dobrze. Wszystkie moduły nie zawiodły mnie podczas testów ani razu. Jakość rozmów telefonicznych również bez zastrzeżeń. VoWiFi i VoLTE działają bezproblemowo.

Xiaomi 12

W Xiaomi 12 znajdziemy 256 GB pamięci wewnętrznej w standardzie UFS 3.1 (której nie rozszerzymy w żaden sposób fizyczny – brakuje slotu kart microSD) – do wykorzystania przez użytkownika zostaje dokładnie 222 GB. W teście CPDT otrzymałam następujące wyniki:

  • szybkość ciągłego zapisu danych: 486,44 MB/s,
  • szybkość ciągłego odczytu danych: 898,25 MB/s,
  • szybkość losowego zapisu danych: 23,68 MB/s,
  • szybkość losowego odczytu danych: 22,63 MB/s
  • kopiowanie pamięci: 12,44 GB/s.

Głośniki

Wiecie już, że głośniki są dwa – jeden na dolnej krawędzi, drugi na górnej. Co jednak najważniejsze z punktu widzenia osoby zorientowanej na rynku smartfonów, rozmieszczenie głośników w modelach Xiaomi się różni. W wersji Pro górny głośnik jest przy lewej krawędzi telefonu, a dolny – przy prawej, co oznacza, że grając czy oglądając film, trzymając poziomo, któryś z głośników najczęściej będzie zagłuszany. W przypadku podstawowego flagowca, czyli Xiaomi 12, głośniki są w jednym pionie (przy lewym boku), dzięki czemu łatwiej znaleźć chwyt, w którym nie będziemy ich zasłaniać. Funkcjonalnie – dobre rozwiązanie. A co z samą jakością dźwięku?

Kupując ten telefon pod względem audio spodziewamy się pięknego tortu. Jednak po rozpakowaniu papierka dostajemy połowę nadgryzioną przez dostawcę – tak mogę określić głośniki w Xiaomi 12. 

Na pierwszy rzut ucha jest OK, jednak po kilku sekundach dochodzi do nas uczucie, że czegoś w tym wszystkim brakuje. A brakuje – głębi. Dźwięk jest płaski, tony wysokie, tak samo średnie, grają OK, ale nie powoduje to u nas żadnych emocji. Dźwięk po prostu jest przekazywany z głośnika do ucha i tyle. W dodatku niezbyt głośno. Bas czasem się pojawia, ale również jest płaski. Spodziewałem się czegoś więcej.

3.5 mm jacka audio tutaj nie uświadczymy, co oznacza, że – chcąc podłączyć przewodowe słuchawki (nie pamiętam, kiedy takowe miałam w rękach ostatni raz), należy skorzystać z przejściówki, której niestety nie ma w zestawie sprzedażowym.

Xiaomi 12

Zabezpieczenia biometryczne

Xiaomi 12 oferuje dwie możliwości blokowania dostępu do zawartości telefonu – rozpoznawanie twarzy, oparte o przednią kamerkę, a także czytnik linii papilarnych. Obie opcje działają bardzo szybko, przy czym jestem zwolenniczką drugiej z nich – skaner umieszczony jest na niezłej wysokości, dzięki czemu łatwo w niego trafić. Dodatkowo oczywiście jest aktywny, co oznacza, że nie trzeba wybudzać ekranu przed skorzystaniem z niego.

Czas pracy

Niewielki, jak na dzisiejsze standardy ekran (6,43”), i obudowa o grubości zaledwie 8,16 mm są zapowiedzią nie największego akumulatora. I faktycznie, jak na obecne czasy, ogniwo o pojemności 4500 mAh to całkiem niewiele. Zostawmy jednak liczby z boku – najważniejsze, jak sprawdza się na co dzień.

A jest… różnie. Xiaomi 12 jest smartfonem, który na WiFi bez problemu wytrzymuje od rana do wieczora, osiągając ok. 5 godzin SoT (screen on time; czas na ekranie). Na LTE jest wyraźnie gorzej – SoT spada do ok. 3-4,5 godziny, a sam smartfon potrafi dotrwać do 18:30-20, przy czym raz – korzystając głównie z nawigacji – udało mi się go rozładować o 16. 

Wszystko zatem standardowo rozchodzi się o sposób użytkowania – trzeba mieć jednak z tyłu głowy, że ładowarka może być potrzebna częściej, niż byśmy tego chcieli. Na szczęście ta jest szybka.

Xiaomi 12

Xiaomi 12 obsługuje 67-Watowe ładowanie przewodowe, 50-Watowe ładowanie indukcyjne oraz 10-Watowe ładowanie zwrotne. Czas ładowania tradycyjnego od 5 do 100% to ok. 45 minut. W pierwsze 8 minut jesteśmy w stanie podładować telefon o 25%, w kolejne 23 do 85%, by po kolejnych 14 zakończyć proces.

Aparat

Do naszej dyspozycji jest aparat główny 50 Mpix f/1.88, 1µm, 4-w-1 Super Pixel 2µm, 1/1.56”, OIS + ultraszerokokątny 13 Mpix f/2.4 123° oraz makro 5 Mpix f/2.4. Z przodu natomiast znajdziemy oczko 32 Mpix f/2.45.

Z racji tego, że akurat miałam jeszcze pod ręką Xiaomi 12 Pro, postanowiłam zrobić mały fotograficzny pojedynek pomiędzy aktualnymi flagowcami firmy (w obu przypadkach bez włączonego AI). 

Jak zobaczycie na zdjęciach, widać wyraźnie, za co przede wszystkim dopłacamy w droższych modelach – lepszą szczegółowość, lepszy zoom (i większy, w Pro jest maks. 20x, w podstawie – 10x), a także lepsze odwzorowanie kolorów, również w nocy. Różnica występuje też w ultraszerokim kącie, który ma większy kąt widzenia w Pro.

A co z wideo? Sama jakość jest po prostu dobra, a bardzo pozytywnie zaskakuje to, jak szybko łapana jest ostrość na obiekty pojawiające się w kadrze. Jedynie stabilizacja nieco mnie rozczarowała – jest tylko i aż OK (można włączyć dodatkową programową stabilizację, ale ta ograniczona jest do 1080p 30 fps).

Z rzeczy technicznych trzeba wiedzieć:

  • maksymalna dostępna jakość nagrywania to 8K w 24 fps (ale tylko w głównym aparacie), w tym trybie można nagrać do 6 minut materiału,
  • z włączonym HDR nagrywanie jest dostępne jedynie w 30 fps (zarówno w Full HD, jak i 4K),
  • maksymalny zoom dostępny podczas nagrywania wideo, niezależnie od wybranej jakości, to 6x,
  • nagrywając w 4K 60 fps nie ma możliwości przełączania się na ultraszeroki kąt (w tym trybie 4K dostępne jest tylko w 30 fps),
  • nagrywając jakości do 4K fps można się przełączać między obiektywami podczas nagrywania,
  • nagrywanie super makro dostępne jest w Full HD 30 fps i HD 30 fps,
  • tylko w 720p 30 fps dostępny jest efekt bokeh oraz upiększanie,
  • podczas nagrywania nie ma możliwości przełączenia się z głównego aparatu na przedni i odwrotnie (np. w Samsungu można to zrobić gestem przeciągnięcia palca po ekranie),
  • przedni aparat nagrywa maksymalnie w Full HD 60 fps, ale po włączeniu HDR jakość spada do 30 fps,
  • poza standardowym nagrywaniem wideo, dostępne są dodatkowe tryby: krótkie wideo (15-sekundowe), wideoblog, zwolnione tempo, tryb poklatkowy, efekt filmowy czy podwójne wideo.

Podsumowanie

Xiaomi 12 nie zawiódł mnie właściwie pod żadnym kątem. Jasne, ponarzekałam trochę na jego baterię (co jest niesamowicie zasadne!), ale na szczęście szybkie ładowanie potrafi załatwić sprawę (gorzej, jak rozładuje się w sytuacji podbramkowej…). Nie ma 3.5 mm jacka audio (jak większość flagowców), ani slotu kart microSD, ale nie każdy potraktuje te braki jako wady. No i nagrzewa się, co też warto mieć na uwadze.

Smartfon świetnie wygląda (choć wystający moduł aparatów może doprowadzać do szaleństwa), oferuje wzorową wydajność i zupełnie niezłą jakość zdjęć. Do tego głośniki, które grają bardzo dobrze, wyśmienity ekran i ogólny feeling tego sprzętu – i mamy naprawdę fajne urządzenie.

Xiaomi 12 ma w sobie coś, co sprawia, że lubię do niego wracać. Jego kompaktowość, wzornictwo i ogólne działanie sprawiło, że pozostawił po sobie bardzo miłe wspomnienie. Jednocześnie bardzo drogie, bo trzeba pamiętać, że jego cena zaczyna się od 3799 złotych.  Pytanie czy po prostu drogie, czy może jednak drogie jak na Xiaomi

Jakkolwiek odpowiemy na to pytanie: tanio już było i chyba musimy się do tego przyzwyczaić. Rosnąca inflacja i kryzys na rynku półprzewodników nie wpływają korzystnie na ceny elektroniki i, choć trudno jest się z tym pogodzić, to chyba jednak nie mamy wyjścia.

Recenzja Xiaomi 12 – jego poręczność mnie przekonuje
Zalety
świetny wyświetlacz
szybkie ładowanie
wydajność i codziennie działanie
kompaktowość
niezłe głośniki
wzornictwo
Wady / braki
nagrzewanie się
czas pracy baterii
brak 3.5 mm jacka audio
brak slotu kart microSD
cena
8
Ocena