Galaxy Buds 3 Pro nie były moimi ulubionymi słuchawkami. Podobały mi się wizualnie (zwłaszcza dzięki zastosowaniu oświetlenia Blade Lights), ale nie były w stanie dogadać się z moimi uszami – były dla mnie po prostu niewygodne. Najnowsza generacja zmieniła się tak bardzo, że… po Galaxy Buds 4 Pro sięgam z przyjemnością. Zresztą, jak się zaraz przekonacie, nie tylko ja.
Specyfikacja techniczna Samsung Galaxy Buds 4 Pro:
- audio: 2 przetworniki – 11 mm dynamiczny (woofer) + 5,5 mm planarny (wysokotonowy tweeter), podwójny wzmacniacz, korektor, dźwięk HiFi 24-bit/96 kHz, 360 Audio z Direct Multi-Channel,
- ANC, tryb adaptacyjny, wykrywanie rozmów i syren, tryb przejrzystości,
- łączność: Bluetooth 6.1 z kodekami SBC, AAC, LC3, SSC HiFi i SSC UHQ, LE Audio, Auracast, Auto Switch,
- bateria: 61 mAh (w każdej słuchawce) + 530 mAh (w etui), czas pracy do 7 h solo, do 30 h z etui (bez ANC), ładowanie USB-C i Qi,
- 3 mikrofony w każdej słuchawce, VPU,
- sterowanie dotykowe, obsługa gestami głowa, czujniki obecności w uchu,
- wymiary etui: 51 x 51 x 28,3 mm,
- waga etui: 44,3 g,
- wymiary słuchawki: 18,1 x 19,6 x 30,9 mm,
- waga słuchawki: 5,1 g,
- wodoodporność IP57,
- integracja z ekosystemem Samsung.
Cena słuchawek Samsung Galaxy Buds 4 Pro w dniu publikacji recenzji wynosi 1099 złotych.
Samsung Galaxy Buds 4 Pro
Wzornictwo, jakość wykonania
Podczas gdy smartfony z generacji na generację zmieniają się raczej kosmetycznie, tak nie można powiedzieć tego samego o słuchawkach Samsunga. Jasne, Galaxy Buds 4 Pro czerpią garściami z Galaxy Buds 3 Pro, zaprezentowanych w lipcu 2024 roku, ale jednocześnie mają swój charakter – i tyczy się to zarówno samych słuchawek, jak i etui.
Zacznijmy od samych słuchawek. Poprzednia generacja była ładna i wyróżniała się na rynku zarówno akcentami kolorystycznymi (na dole trzpieni), jak i wspomnianym przeze mnie we wstępie oświetleniem Blade Lights. Moim zdaniem – mogły się podobać. O wiele jednak bardziej wizualnie zachwycają mnie Galaxy Buds 4 Pro, pokazane pod koniec lutego 2026 roku.
Mimo tego, że ich bryła jest prostsza, bo pozbawiona jakichkolwiek udziwnień, prezentują się genialnie. Wpływ na to ma w głównej mierze płaski trzpień pokryty szczotkowanym aluminium. Słuchawki w każdej wersji kolorystycznej wyglądają naprawdę dobrze, ale – co ciekawe – najbardziej podobają mi się… w opcji różowe złoto (dostępnej ekskluzywnie tylko w sklepie Samsunga). Nigdy nie sądziłam, że zrobią na mnie lepsze wrażenie niż białe, które widzicie w niniejszym materiale na zdjęciach.
Podoba mi się też z pozoru błaha zmiana, jaką jest zamiana błyszczącego tworzywa sztucznego na matowe. I to zarówno w przypadku słuchawek, jak i etui, będącego powerbankiem (albo stacją ładowania – jak kto woli) dla słuchawek.
Etui przeszło ewolucję pod względem konstrukcji. Nie jest już smukłe i podłużne, nie stoi też pionowo na biurku. Zamiast tego leży płasko, a słuchawek nie wsuwamy od góry, a kładziemy na płasko w specjalnie wyprofilowanych zagłębieniach. Fajnym smaczkiem jest dymiony plastik na pokrywie etui.
Jakaś wada takiej konstrukcji? Jeśli miałabym się czepiać to – tak – jedna: bardzo trzeba się natrudzić, by etui otworzyć jedną ręką (nie jest to niemożliwe, ale trzeba znaleźć sposób – w trójkach było to bezproblemowe).
Ogólnie jednak, przyznaję, Galaxy Buds 4 Pro pod względem wizualnym o wiele bardziej wpisują się w moje upodobania niż Galaxy Buds 3 Pro – zarówno, gdy mówimy o słuchawkach, jak i etui.
Aha, i jeszcze jedna ważna rzecz: słuchawki są wodoszczelne zgodnie z normą IP57, ale samo etui… już nie. Warto o tym pamiętać.





Ergonomia i wygoda użytkowania
Oczywiście – odczucia co do tego, jak leżą nam w uszach poszczególne modele słuchawek – mogą być skrajnie różne. Te same słuchawki dwie osoby mogą uznać za wygodne lub wprost przeciwnie. Wszystko zależy od budowy ucha i, a jakże, doboru odpowiedniej wielkości nakładki (gumki). W zestawie znajdziemy takowe w trzech wielkościach.
Osobiście przez okres testów nosiłam domyślnie założone gumki, które okazały się dla mnie idealne. Zresztą, test dopasowania słuchawek – przeprowadzony w module z ustawieniami – jednoznacznie wskazał, że obie słuchawki są odpowiednio dobrze dopasowane. Oprogramowanie może się oczywiście mylić, ale nie w tym przypadku.
W Galaxy Buds 3 Pro nie byłam w stanie siedzieć przez dłużej niż godzinę, czasem półtorej. Uwierały mnie, cisnęły uszy od środka – trudne jest to do opisania, ale musicie uwierzyć mi na słowo, że z komfortem miało to mało wspólnego. Co ciekawe, Kordas, który recenzował dla Was ten model, miał zgoła odmienne wrażenie. Stwierdził wtedy: W zasadzie dopiero po paru godzinach ciągłego odsłuchu zaczynałem odczuwać delikatny ucisk w dolnej części małżowin (…).
Galaxy Buds 4 Pro są nieco inaczej zbudowane plus… są również nieco mniejsze od poprzedniej generacji, co – w moim przypadku – pozytywnie odbiło się na komforcie użytkowania. Nie ma problemu, bym miała je w uszach dopóki się nie rozładują, a – jak się później przekonacie – potrafią działać nawet sześć godzin. Jasne, raz na jakiś czas muszę je poprawić w uszach, ale nie jest to nic nadzwyczajnego.
Dodatkowo, trójki pro, zwłaszcza podczas lotów samolotem, potrafiły jakoś dziwnie się układać w moich uszach (niezależnie od wielkości gumek) – do tego stopnia, że jedna ze słuchawek nie izolowała odpowiednio od tła, a co dopiero mówić o skutecznym działaniu ANC. Był to marginalny problem, występujący raz na jakiś czas, ale strasznie irytujący.
Wspominam o nim, bo… czwórki pro są wolne od podobnego problemu. To miła odmiana. Dobrze leżą w uszach – po prostu.

Łączność i obsługiwane kodeki
Tutaj właściwie mogłabym powtórzyć wszystko, co na ten temat napisał Kordas, opisując Galaxy Buds 3 Pro, z jedną różnicą – słuchawki obsługują teraz Bluetooth 6.1, a nie Bluetooth 5.4. Już w przypadku poprzedniego modelu nie miałam żadnych problemów w zakresie łączności, także i tutaj nic takiego nie zauważyłam. Podobnie jak nie odnotowałam żadnych opóźnień podczas odtwarzania dźwięku np. z YouTube czy montowania wideo na laptopie.
Jest też wsparcie dla Auracast, co oznacza, że jeśli w pobliżu prowadzona jest transmisja audio, możemy się do niej podpiąć z wykorzystaniem słuchawek. Miałam ostatnio okazję korzystać z tego rozwiązania i uważam, że to super sprawa – np. podczas zwiedzania miasta z przewodnikiem.
No dobrze, a co z tymi nieszczęsnymi kodekami? Galaxy Buds 4 Pro są kolejnymi słuchawkami Samsunga, którymi producent daje nam jednoznacznie do zrozumienia, że ma to być najlepszy wybór do smartfonów i tabletów z logo właśnie tej marki. Wszystko przez zastosowanie autorskich kodeków SSC (Samsung Seamless Codec), a konkretniej SSC, zamiast LDAC czy LHDC. Oczywiście są też obsługiwane absolutnie standardowe SBC, AAC czy LC3, ale nie mają one nic wspólnego z wysoką jakością audio.
Galaxy Buds 4 Pro, po podłączeniu do kompatybilnych urządzeń Samsunga (ich lista nie jest przesadnie długa, ale z każdym miesiącem rośnie: od Galaxy S23, od Galaxy Z Fold 6 i Galaxy Z Flip 6 i tabletów od Galaxy Tab S9 w górę), wspierają odtwarzanie dźwięku w wyższej jakości, do 24-bit/96 kHz z wykorzystaniem protokołu SSC UHQ (trzeba go włączyć w ustawieniach, domyślnie jest wyłączony).
Aha, pozostając w temacie wysokiej kompatybilności z urządzeniami Samsunga wypadałoby podkreślić jeszcze jedną rzecz – Galaxy Buds 4 Pro nie obsługują typowego multipoint. Oznacza to, że nie przełączają się automatycznie, gdy podłączone są do telefonu Samsunga i laptopa innej marki. Aby multipoint zadziałał, oba urządzenia muszą być zalogowane do tego samego konta Samsung.

Aplikacja, a właściwie jej brak. I masa dodatkowych opcji
Pierwsza rzecz po rozpakowaniu słuchawek z pudełka to zawsze pobranie aplikacji towarzyszącej. Nie tym razem. Wystarczy bowiem otworzyć etui, by na telefonie lub tablecie Samsunga wyświetlił się pop up, pozwalający podłączyć słuchawki, a następnie przejście do ustawień Bluetooth – to tam znajdziemy wszystkie ustawienia. Nie trzeba instalować Galaxy Wearable, w OneUI 8.5 wszystko jest zaimplementowane we wspomnianym miejscu.
W module tym znajdziemy całą masę przydatnych ustawień – ze wskazaniem na ANC wraz z opcją dopasowywania jego intensywności (do tego jeszcze później wrócimy), automatyczne przełączanie się na dźwięk otoczenia, sterowanie słuchawkami, sterowanie głosem, gesty głową, jakość dźwięku i efekty, zarządzanie połączeniami, zaawansowane funkcje (co ciekawe, to właśnie tu znajdziemy opcję wykrywania słuchawek w uchu – domyślnie wyłączone dla multimediów), dostępność, znajdź moje słuchawki, diagnostyka, transmisje audio czy aktualizacja oprogramowania słuchawek. Części z tych funkcji warto poświęcić więcej uwagi, co też niniejszym uczynię.













Sterowanie słuchawkami
Nie ukrywam (wspominał zresztą też o tym Kordas w recenzji) – sterowanie Galaxy Buds 3 Pro było dość uciążliwe, bo panele dotykowe nie reagowały z taką czułością, jak powinny. A i sama trójkątna konstrukcja trzpieni nie ułatwiała sprawy, przez co było to po prostu bardzo niewygodne i nieefektywne.
Samsung odrobił lekcje. W Galaxy Buds 4 Pro pałąk ma bardziej regularny kształt, a i sam panel dotykowy znajduje się w delikatnym zagłębieniu, dzięki czemu dużo łatwiej się z niego korzysta.





Do sterowania służą różne gesty: uszczypnięcia, ściskanie, przesuwanie palców i przytrzymanie. Najłatwiej działający jest gest zmiany głośności muzyki – wystarczy przesunąć palcem po panelu w górę lub w dół. Bez trudu działają też ściśnięcia – jednokrotne, dwukrotne i trzykrotne.
Wszystko dzięki temu, że panel dotykowy znajduje się w dolnej części trzpienia, co sprawia, że wygodnie jest złapać go dwoma palcami – kciukiem przytrzymać słuchawkę z tyłu, a palcem wskazującym wykonywać wskazane gesty.
Oczywiście sterowanie gestami można wyłączyć całkowicie lub dla wybranej słuchawki – może działać panel tylko w prawej lub tylko w lewej słuchawce.

Sterowanie głosem
To jest fajna opcja dla osób, które potrzebują sterować słuchawkami bez użycia rąk – np. podczas biegania czy gdy idą z zakupami. Nie trzeba wypowiadać żadnej komendy wstępnej, by sterować muzyką czy połączeniami. Oczywiście to nie jest tak, że słuchawki reagują na wszystkie polecenia – te są konkretne i ograniczone wyłącznie do kilku.
Komendy, które działają, to: włącz muzykę, zatrzymaj muzykę, następna piosenka, poprzednia piosenka, zwiększ głośność, zmniejsz głośność, odbierz połączenie, odrzuć połączenie.
Dodatkowo, już z użyciem komendy wstępnej, możemy rozmawiać z asystentami głosowymi – Google i Bixby. Wystarczy powiedzieć OK, Google lub Hi, Bixby. Działa to naprawdę dobrze i bez zbędnej zwłoki.







Gesty głową
Niejako rozszerzeniem sterowania bez użycia rąk – a w tym przypadku też głosu – są gesty głową. Przy czym gesty są tylko dwa i osobiście traktuję je wyłącznie w ramach ciekawostki, bo trzeba dość mocno kiwać głową, by słuchawki wyczuły naszą intencję.
Skinięcie głową akceptuje połączenie przychodzące, a potrząsanie na lewo i prawo – odrzuca je.

Aktywna redukcja hałasu i pozostałe tryby
Moim niekwestionowanym liderem, jeśli chodzi o jakość ANC w słuchawkach dokanałowych, są AirPodsy Pro 3. To, co one wyprawiają z wygłuszaniem wszelkich dźwięków otoczenia, to jest jakiś kosmos. Galaxy Buds 3 Pro nie zbliżyły się do ich poziomu, ale już o Galaxy Buds 4 Pro mogę powiedzieć wprost przeciwnie.
Nie wiem, co tam inżynierowie Samsunga poczarowali, ale rzeczywiście ANC w Galaxy Buds 4 Pro wniosło się na wyżyny – jest świetne. Wkładając słuchawki do uszu, nawet bez włączonej żadnej muzyki, jesteśmy w stanie odciąć się od świata zewnętrznego naprawdę dobrze.


Działający w pokoju obok oczyszczacz powietrza w trybie średnim czy miauczące koty nie mają szans w starciu z tymi słuchawkami, podobnie jak gwar galerii handlowej. W samolocie ANC też daje radę – o wiele skuteczniej niż poprzednia generacja. Przy czym jest pięć poziomów aktywnego usuwania szumów, a ja nie zauważyłam żadnej różnicy pomiędzy ich działaniem… Serio.
O trybie Ambient w Galaxy Buds 3 Pro Kordas pisał, że dźwięki dookoła nas brzmią tutaj bardzo naturalnie, przez co niekiedy może to sprawiać wrażenie, jakbyśmy w ogóle nie mieli słuchawek w uszach. Zdecydowanie mogę się pod tym podpisać – dokładnie tak samo bowiem jest w czwórkach pro. Choć, tu znowu, Apple wciąż pod tym kątem wygrywa.
Pozostając w temacie dodam jeszcze, że w module słuchawek na telefonie można włączyć opcję, która odpowiada za automatyczne przełączanie się słuchawek w tryb dźwięków otoczenia, gdy zaczniemy coś do kogoś mówić (mam to włączone, przydatne zwłaszcza w domu) lub gdy słuchawki wykryją syreny. Funkcja przestaje działać, gdy nie zostanie wykryty głos przez 5 sekund.

Jakość dźwięku
Samsung Galaxy Buds 4 Pro to nie są zwyczajne słuchawki – to sala koncertowa przeniesiona wprost do twojej kieszeni, którą możesz wyciągnąć w każdym dogodnym momencie. Nigdy nie miałem do czynienia z tak małymi i jednocześnie wydajnymi słuchawkami. Jestem zauroczony.
Po podłączeniu słuchawek do mojego Galaxy S25 UltraSamsung Galaxy S25 Ultra po miesiącu użytkowania – nie testów, uruchomieniu różnych korektorów graficznych i funkcji 360… jestem w głębokim szoku. Dotychczas prywatnie używałem Marshall Motif II A.N.C. i byłem z nich bardzo zadowolony. Ale Galaxy Buds 4 Pro bije te słuchawki o kilka klas.
Pierwotnie chciałem napisać, że Galaxy Buds 4 Pro są bardzo poprawnymi słuchawkami, które brzmią wręcz idealnie. Ale to nieprawda. Po zabawie korektorem stwierdzam, że te słuchawki potrafią o wiele więcej niż podobnie wyceniona konkurencja aktualnie dostępna na rynku.
Bas… on nas nie wypełnia. Wkładając słuchawki do uszu przy bardzo niskich tonach moja głowa zaczyna wibrować – tak dosadnie przenoszony jest ten dźwięk. Bardzo fajne, czyste i klarowne wysokie tony, świetnie dopełniające średnie i ten bas… bas, który wypełnia moją głowę. To wszystko sprawia, że ja po prostu chcę te słuchawki. Są świetne. I, co najważniejsze, bardzo wygodne.

Jakość rozmów
Rzadko rozmawiam przez telefon, a rozmawiać przez słuchawki nie lubię w ogóle, więc nie jestem raczej odpowiednią osobą, by mówić o jakości rozmów. Żeby jednak nie było, kilka takowych przeprowadziłam i oto, co następuje.
Jakość rozmów, prowadzonych z użyciem Galaxy Buds 4 Pro, jest bardzo dobra – nawet bez włączonej opcji Mowa superszerokopasmowa (16 kHz). Nie narzekali ani moi rozmówcy, ani ja. Odpowiednio głośno ja słyszałam ich, a oni mnie. Przy czym rozmowy te przeprowadzane były raczej w niewymagających warunkach – mieszkanie czy też bezwietrzny dzień.
Czas pracy Galaxy Buds 4 Pro
Samsung deklaruje, że najnowsze słuchawki w wersji pro mogą działać do 6 godzin z włączonym ANC lub do 7 godzin z wyłączonym ANC. Doładowując je z etui (będącego oczywiście powerbankiem), czas ten powinniśmy być w stanie wydłużyć do – odpowiednio – 26 godzin z ANC lub nawet 30 godzin bez ANC. Jak ma się praktyka do teorii?
Od razu zaznaczę, że z Galaxy Buds 4 Pro korzystałam wyłącznie z włączonym ANC, bo jak już sięgam po słuchawki, to zazwyczaj sytuacja tego wymaga – albo są to środki transportu (łącznie z samolotami), albo dom, w którym chcę się odizolować od Kuby oglądającego non stop jakieś produkcje na YouTube. Dodatkowo przez większość czasu wyłączona była ultrawysoka jakość dźwięku (UHQ).
Pierwszy cykl baterii pokazał mi, że słuchawki potrafią nawet przebić obietnice producenta – po 6 godzinach i 17 minutach wypluły komunikat, że zostały 3% naładowania. Kolejny cykl robiłam od 89% i – znów – do zejścia do 3% zajęło im to 5,5 godziny.
Standardowe sesje po ok. 2h15’ zjadają ok. 40% baterii.
Co ważne, słuchawki można ładować zarówno przewodowo (z użyciem portu USB C, dostępnego w etui), jak i indukcyjnie – wystarczy położyć etui na ładowarce bezprzewodowej lub pleckach telefonu, który zaoferuje ładowanie zwrotne.

Podsumowanie
Powiedziałabym krótko: dla posiadaczy smartfonów i tabletów Samsunga, słuchawki Galaxy Buds 4 Pro to aktualnie najlepszy możliwy wybór. I wcale nie przez to, że są najnowsze i flagowe, a przez to, że producentowi udało się znacznie dopracować ten sprzęt względem poprzedniej generacji – i to praktycznie pod każdym względem. Z wygodą i poprawionymi panelami dotykowymi na czele.
Gorzej, jeśli ktoś chce kupić te słuchawki do jakiegokolwiek innego telefonu z Androidem. Brak obsługi kodeka wysokiej jakości czy brak pełnoprawnego multipoint to tylko dwa argumenty, które sprawiają, że warto spojrzeć w kierunku szerzej kompatybilnej konkurencji, np. Huawei FreeBuds Pro 5.






