iPhone 2020 SE – mały smartfon z wielką duszą? (recenzja)

Od momentu premiery iPhone’a SE 2020 minęły już dwa miesiące. To dobry moment, by podsumować czas spędzony z tym smartfonem. Co sądzę na jego temat i czy go polecam?

iPhone SE 2020 właściwie nie ma żadnej alternatywy. Mógłby nim być iPhone 7, gdyby nie fakt, że jego premiera miała miejsce już cztery lata temu. Jedynym argumentem, który mógłby mnie przekonać do kupna siódemki zamiast najnowszego, najmniejszego przedstawiciela smartfonów Apple, jest cena, która jest aktualnie o ok. 1/3 niższa niż iPhone’a SE (tyle że ma np. tylko 32 GB pamięci). 

Oczywiście po drodze, w 2017, pojawił się na rynku jeszcze iPhone 8. Jego cena jednak jest porównywalna z iPhonem SE (2449 złotych za 128 GB vs 2399 złotych też za 128 GB), przez co uważam, że nie ma sensu sięganie po ten właśnie produkt. Właściwie, jeśli chodzi o małe smartfony Apple, iPhone SE aktualnie jest bezkonkurencyjny.

Wiedząc to możemy przejść dalej. Do sklepów po iPhone’a SE 2020 jeszcze nie idźcie – doczytajcie do końca niniejszą recenzję. Bo, mimo wszystko, kilka wad to urządzenie ma i warto wiedzieć o ich istnieniu.

Za udostępnienie iPhone’a SE 2020  do testów bardzo dziękuję sklepowi x-kom!

Parametry techniczne iPhone’a SE 2020:

Cena iPhone’a SE 2020 w momencie publikacji recenzji: 64 GB – 2199 złotych (128 GB – 2449 złotych, a 256 GB – 2949 złotych).

Wzornictwo, jakość wykonania

Recenzję iPhone’a SE 2020 wypadałoby zacząć od tego, że genialnie leży w dłoni. Nie ma tego problemu, że jest nie nazbyt mały, jak to o Samsungu Galaxy S20 pisał Paweł w swoim teście tego smartfona. Najnowsza propozycja od Apple faktycznie ma niewielkie rozmiary, dzięki czemu osoby o małych dłoniach nie będą miały najmniejszych problemów z obsługą tego urządzenia.

Jest jednak jedna rzecz, która niezmiernie i niezmiennie mnie irytuje – a jest nią fakt, że ekran jest zbyt mały w stosunku do całego przedniego panelu. iPhone SE zdecydowanie nie wygląda jak smartfon z 2020 roku. Z przodu przypomina iPhone’a 6 z 2014 roku (!). Zresztą, patrząc na bryłę, to jest bardzo zbliżona wymiarami (138,1 × 67,0 × 6,9 mm vs 138,4 x 67,3 x 7,3 mm w iPhonie SE 2020). I nic dziwnego, bo oba modele, choć dzieli aż sześć lat, mają ekran o takiej samej przekątnej (4,7”) i rozdzielczości (1334×750 pikseli). 

Zaakcentuję to ponownie: iPhone SE 2020 z przodu wygląda identycznie, jak iPhone 6 z 2014 roku. Ma tak samo wielkie ramki wokół ekranu, a co za tym idzie – tak samo niezagospodarowaną przestrzeń wokół niego. Poniekąd jest to zrozumiałe, bo przecież fizyczny przycisk Touch ID musiał się zmieścić pod wyświetlaczem. Wciąż jednak uważam, że wciskanie klientom designu sprzed sześciu lat w najnowszym, wcale nie najtańszym smartfonie, jest strasznie słabe.

Pozytywny z kolei jest fakt, że Apple nie poskąpiło na wodoszczelności, dzięki czemu iPhone SE 2020 spełnia normę odporności IP67. Oznacza to, że telefon powinien przetrwać zanurzenie w wodzie na głębokości metra przez ok. pół godziny. Z praktycznego punktu widzenia dla użytkownika powinien być to znak, że przypadkowe spotkanie z wodą nie powinno skończyć się dla urządzenia tragicznie.

Obudowa jest szklana, przez co zbiera odciski palców jak oszalała. Zastosowane szkło ma też jednak swoją zaletę – pozwoliło Apple zaimplementować ładowanie bezprzewodowe Qi. W lewym górnym rogu obudowy znajduje się wystający ponad jej poziom obiektyw aparatu, który dość łatwo zasłonić, fotografując w poziomie.

Przez okres testów, iPhone’a SE 2020 nosiłam bez żadnego etui i muszę przyznać, że smartfon ten bardzo dobrze zniósł próbę czasu. Wygląda jak nowy, nie zauważyłam żadnej ryski ani na tyle obudowy, ani na ekranie.

Co ciekawe jednak, dostrzegłam, że szczeliny między ekranem a krawędziami telefonu są dość spore, przez co lubi się w nich zbierać kurz – cóż…

Wyświetlacz

Wyświetlacz z iPhonie SE 2020 jest malutki, przez co – jeśli wcześniej mieliśmy do czynienia z większymi – doznamy sporego szoku. Ekran Retina HD ma przekątną 4,7” i rozdzielczość 1334×750 pikseli. Daje nam to 326 punktów na cal, co przy większym panelu by było nie do zaakceptowania, ale przy tak małym – jakość wyświetlanego obrazu jest w porządku, bez postrzępionych czcionek czy poszarpanych krawędzi ikon.

Jasność wyświetlacza w dzień bardzo dobra, w nocy – na tyle niska, by nie razić po oczach. Automatyczna regulacja jasności działa bez zarzutu. Ślizg palca po ekranie – idealny. Kąty widzenia – świetne.

Do najważniejszych ustawień ekranu należy zaliczyć:

Działanie, oprogramowanie

Mogę psioczyć na “stary design” iPhone’a SE 2020, ale to, jak działa, to czysta poezja. Sprawcą całego (pozytywnego) zamieszania jest procesor Apple A13 Bionic, znany z zeszłorocznych flagowców Apple: iPhone’a 11, iPhone’a 11 Pro i iPhone’a 11 Pro Max, w połączeniu z systemem iOS 13.

Wszystko tu chodzi jak w szwajcarskim zegarku. Jest niesamowicie płynnie i wydajnie. Naprawdę – można się zachwycać tym, jak ten smartfon działa, niezależnie od tego, co się na nim robi. Inna rzecz, że nie każdemu iOS pasuje.

Mi natomiast bardzo nie podoba się fakt, że iPhone SE 2020 nie obsługuje gestów pełnoekranowych – te po prostu nie są dostępne. To było dla mnie na tyle niezrozumiałe, że po pierwszym uruchomieniu telefonu przeszukałam całe menu z nadzieją, że te gesty gdzieś jednak znajdę. Niestety, nigdzie ich nie ma, smutek.

W moje ręce trafił iPhone SE w wersji z 64 GB pamięci wewnętrznej, z czego do wykorzystania przez użytkownika zostaje 59,6 GB. W sprzedaży są jeszcze dwie edycje modelu – z 128 GB i 256 GB przestrzeni na dane, oczywiście odpowiednio droższe od podstawowego wariantu.

Warto też pamiętać, że w smartfonach Apple nie mamy do czynienia z żadnym slotem kart pamięci, więc jedyną opcją rozbudowy pamięci wewnętrznej, jest korzystanie z chmury.

Jeśli chodzi o moduły, mamy tutaj świetnie działający GPS, Bluetooth 5.0 (przez który wciąż nie da się przesyłać plików z telefonu na telefon), bezproblemowe LTE i WiFi, NFC do płatności zbliżeniowych Apple Pay. Co ważne, iPhone SE jest smartfonem, który może obsługiwać dwa numery – jeden w formie fizycznej karty nanoSIM i drugi jako karta wirtualna – eSIM (w Polsce oferowana póki co wciąż wyłącznie przez Orange).

Jakość połączeń telefonicznych stoi na wysokim poziomie. Nie przydarzyły mi się żadne historie, w których mogłabym narzekać na to, jak słychać moich rozmówców, nikt też nie zgłaszał mi, jakoby było mnie źle słychać.

Jakość audio

Umówmy się, że iPhone SE 2020 nie jest największym telefonem na rynku. Może nawet pretendować do miana jednego z najmniejszych. Mimo tak małej przestrzeni, firmie z Cupertino udało się zamontować bardzo fajne głośniki stereo. 

Oto, co twierdzi o nich Kuba:

Jak na tak małe urządzenie, gra bardzo przyzwoicie. Wysokie, jak i średnie tony, są czytelne i przyjemne dla ucha. Oczywiście możemy zapomnieć o basach, bo to zarezerwowane jest dla o wiele większych urządzeń i bardziej wyspecjalizowanych w muzyce, ale jak na swoje rozmiary, jest bardzo, ale to bardzo OK. Spodziewałem się czegoś dużo gorszego.

Opisywany smartfon nie został wyposażony w 3.5 mm jack audio. W pudełku zabrakło przejściówki z miniJacka na Lightning. Znajdziemy natomiast słuchawki ze złączem Lightning.

Zabezpieczenia biometryczne

iPhone SE 2020 nie oferuje rozpoznawania twarzy FaceID, prawdopodobnie ze względu na konieczność zastosowania w tym modelu mało bezpiecznego skanowania 2D zamiast trójwymiarowego. Do tego potrzebny jest aparat przedni + TOF 3D + dioda podczerwona, czego najnowszy członek smartfonowej rodziny Apple nie oferuje.

Pozostał nam do dyspozycji jedynie czytnik linii papilarnych TouchID, znajdujący się w fizycznym przycisku pod ekranem. Działa szybko, w większości przypadków bezproblemowo – właściwie nie pamiętam sytuacji, w której by mnie zawiódł, a to bardzo dobrze o nim świadczy.

Czas pracy

No cóż, tu wiele dobrego do powiedzenia nie mam. I niech to będzie jasne od samego początku: iPhone SE 2020 pod względem czasu pracy zadowoli wyłącznie te osoby, które w większości korzystają ze smartfona podłączonego do sieci WiFi, bez zbędnego przełączania się na sieć komórkową. 

Ta jest w tym modelu tak prądożerna, że czasem wymaga od nas podłączenia ładowarki już wczesnym popołudniem, zwłaszcza będąc gdzieś w trasie, wykorzystując nawigację włączoną w telefonie (tu przykładem była moja podróż na Mazury – telefon zawołał o prąd już po 3:24 h na ekranie, dokładnie o 14:39). Najczęściej na LTE smartfon ten nie potrafił dotrwać do końca dnia – o podłączenie do ładowarki prosił się ok. 18:30-20.

Dużo lepiej sytuacja wygląda na WiFi. Bardzo często zdarzało mi się kończyć dzień ok. północy z 20-30% naładowania baterii. A gdy miałam weekendy w domu, podczas których bardzo rzadko sięgałam po telefon, iPhone SE 2020 był w stanie przetrwać cały weekend z daleka od gniazdka. Problem w tym, że to sytuacje raczej trudne do powtórzenia.

Jeśli chodzi o Screen on Time, niezależnie od włączonego trybu (jasnego czy ciemnego) nie udało mi się przebić wyniku 4:18 h.

W zestawie ze smartfonem znajduje się ładowarka 5 W. iPhone SE 2020 wspiera jednak szybsze ładowanie 18 W. Szybką ładowarką samochodową byłam w stanie naładować ten smartfon od 3 do 50 % w zaledwie 30 minut. Standardową ładowarką pełny proces ładowania trwa… nieco ponad dwie godziny i piętnaście minut.

Aparat

W iPhonie SE 2020 najbardziej brakuje mi ultraszerokiego kąta, który pozwoliłby “mieścić” w kadrze sporo więcej niż główny, szeroki aparat, jaki tu mamy dostępny. Trzeba mieć jednak świadomość, że najtańszym smartfonem tej firmy, który oferuje ultarszerokokątny aparat, jest sporo droższy iPhone 11. I trzeba mieć świadomość, że bezpośrednie porównanie z nim iPhone SE przegrywa z kretesem.

Ale nie o to tu chodzi – spójrzmy, jak prezentuje się jego aparat w swojej półce cenowej. A chyba jest całkiem nieźle.

Bardzo podoba mi się to, co iPhone SE 2020 robi ze zdjęciami w ciągu dnia. Na uwagę zasługuje przede wszystkim ładne odcięcie pierwszego planu od tła – bokeh zdecydowanie przyciąga wzrok i może się podobać. Rozpiętość tonalna też jest OK. Odwzorowanie kolorów jest niezłe, szczegółowość stoi na dobrym poziomie, a HDR radzi sobie całkowicie poprawnie. Właściwie trudno jest się tu do czegoś przyczepić.

No, może poza zoomem, bo ten – maksymalnie dostępny 5-krotny, oczywiście cyfrowy, niewiele wnosi dobrego. Zoomując mniej więcej w połowie dostępnej skali jakość zdjęć jest jeszcze akceptowalna, natomiast im dalej, tym więcej ziarna i brak ostrości, nie wspominając o detalach, których po prostu zaczyna solidnie brakować (w dzień, a co dopiero w nocy).

portret:

A propos nocy – iPhone SE 2020 nie oferuje trybu nocnego, przez co po zmroku jesteśmy zdani wyłącznie na pracę trybu automatycznego. Wychodzą z tego momentami całkiem przyjemne dla oka obrazki, choć trzeba mieć świadomość, że wyłącznie, gdy w pobliżu są jakiekolwiek źródła światła – im ich mniej, tym jakość zdjęcia gorsza.

Jeśli chodzi o przedni aparat, tutaj jestem zadowolona z efektów – najbardziej z trybu portretowego, który zaskakująco dobrze wycina sylwetkę osoby z tła. Zresztą, sami możecie to ocenić, oglądając przykładowe zdjęcia dołączone poniżej:

Nagrywanie wideo jest możliwe maksymalnie w 4K w 60 fps głównym aparatem lub w zwolnionym tempie w HD w 240 fps. Przedni aparat nagrywa w HD 30 fps. Jakość nagrań w obu kamer jest niezła, szczegółowości nie brakuje, a stabilizacja pokazuje się z bardzo dobrej strony.

Podsumowanie

iPhone SE 2020 nie zostanie moim ulubionym smartfonem. Choć jego wymiary bardzo przypadły mi do gustu, to jednak nie jest to telefon dla mnie. Brak ultarszerokokątnego aparatu, trybu nocnego i krótki czas pracy baterii to dla mnie braki nie do przejścia. Ale właśnie – dla mnie. Może się okazać, że dla Was nie będą miały większego znaczenia.

Podobnie jak brak 3.5 mm jacka audio, diody powiadomień czy też Always on Display.

Z drugiej strony mamy do czynienia ze smartfonem Apple, który naprawdę świetnie działa, zapewnia niezłą jakość zdjęć z głównego aparatu (ale nie nocą) i dobry dźwięk płynący z głośników stereo. Do tego miłym dodatkiem jest IP67 i wsparcie dla ładowania indukcyjnego (w standardzie Qi).

Jeśli jesteście zainteresowani wejściem w posiadanie iPhone’a SE 2020 musicie być świadomi jego braków – jeśli te Wam nie przeszkadzają lub po prostu zgadzacie się na pójście na pewne kompromisy, będzie to ciekawy wybór. 

Z całą pewnością jednak nie jest to smartfon dla każdego, o czym warto pamiętać.

iPhone 2020 SE – mały smartfon z wielką duszą? (recenzja)
Wnioski
Zalety
piękna, płynna praca urządzenia
dobra jakość zdjęć z głównego aparatu (innych nie ma)
małe rozmiary - super dla osób o małych dłoniach
niezłe głośniki
wsparcie dla ładowania indukcyjnego
IP67
Wady
tragiczny czas pracy baterii na LTE
design z 2014
brak szerokiego kąta w aparacie / tylko jeden, ograniczony obiektyw
brak trybu nocnego
brak obsługi gestów pełnoekranowych
brak 3.5 mm jacka audio i słuchawek w zestawie sprzedażowym
długi czas ładowania / brak szybkiej ładowarki w zestawie
8
Ocena
Exit mobile version