tablet Honor MagicPad4
Honor MagicPad4 (fot. Piotr Bukański | Tabletowo.pl)

Recenzja Honor MagicPad 4. Smukłość, która ma swoją cenę

Honor coraz mocniej walczy o uwagę osób szukających tabletu z prawdziwego zdarzenia, ale tym razem postanowił zagrać niestandardową kartą. MagicPad 4 to nie tylko kolejny 12,3-calowy ekran zamknięty w metalowej obudowie.

To urządzenie, które producent z dumą prezentuje jako supersmukłe. 4,8 mm grubości i 450 g masy – na papierze brzmi to jak chwyt marketingowy. W praktyce wygląda jednak zupełnie inaczej, o czym przekonałem się już w pierwszych minutach obcowania z tym sprzętem.

Specyfikacja również nie pozostawia złudzeń, że Honor celuje wysoko. Czy w cenie 3899 złotych ten tablet faktycznie ma sens, czy może to kolejny piękny gadżet, który robi wrażenie, ale do codziennej pracy lepiej kupić laptop? Przekonajmy się.

Specyfikacja Honor MagicPad 4

ModelHonor MagicPad 4
Ekran12,3″, OLED, 3000 × 1920 pikseli, 165 Hz, 2400 nitów (jasność szczytowa), HDR, PWM 5280 Hz, 1,07 mld kolorów, proporcje 3:2
CPUQualcomm Snapdragon 8 Gen 5 (3 nm)
RAM12 GB
Pamięć wbudowana256 GB (brak microSD)
Aparat z tyłu13 Mpix, f/2.0, AF, lampa błyskowa
Aparat z przodu9 Mpix, f/2.2
Bateria10100 mAh, ładowanie przewodowe Honor SuperCharge 66 W
ŁącznośćWi-Fi 7 (802.11 a/b/g/n/ac/ax/be), Bluetooth 6.0, USB 3.2 Gen 1 typu C
Wymiary273,4 × 178,8 × 4,8 mm
Waga450 g
SystemAndroid 16 z MagicOS 10
Audio8 głośników, Honor Spatial Audio, IMAX Enhanced
Cena3899 złotych (12/256 GB, w zestawie z klawiaturą i rysikiem)
Przygotowano na podstawie danych Honor
Gdzie kupić?

Honor MagicPad 4

ok. 3899 zł
(Przybliżona cena z dnia: 8 maja 2026)
Zawiera linki afiliacyjne.

Pierwsze wrażenie i jakość wykonania. Szok smukłości

Pierwszy kontakt z tabletem Honor MagicPad 4 to coś, czego dawno nie doświadczyłem. Trafiła do mnie wersja w kolorze szarym i już samo wyciągnięcie urządzenia z pudełka robi piorunujące wrażenie. Mówiąc wprost: nigdy w życiu nie widziałem tak smukłego tabletu i przyznam, że potrzebowałem chwili, by się do tego przyzwyczaić.

4,8 mm grubości to wartość, która do momentu, w którym nie weźmie się tego sprzętu do ręki, niewiele mówi. W zestawieniu z konkretami robi natomiast spore wrażenie. MagicPad 4 jest na przykład sporo cieńszy niż mój smartfon, czyli OnePlus 15. To naprawdę nie zdarza się na co dzień, by 12,3-calowy tablet miał obudowę cieńszą od smartfona, którego noszę w kieszeni.

tablet Honor MagicPad4, smartfon OnePlus 15
porównanie grubości Honor MagicPad4 i OnePlus 15 – fot. Piotr Bukański | Tabletowo.pl

Wersja w kolorze szarym wygląda przy tym po prostu elegancko. Stonowana, minimalistyczna, bez zbędnych ozdobników. Sprawia, że jeszcze przed włączeniem ekranu wiadomo, że to sprzęt klasy premium. Dodatkowo, kiedy obudzimy wyświetlacz, to wrażenie tylko się pogłębia, do czego jeszcze wrócimy. Metalowa obudowa jest świetnie spasowana, nic nie skrzypi, nic się nie ugina, krawędzie są subtelnie sfazowane, a zaokrąglone narożniki, którymi Honor chwali się w materiałach prasowych, faktycznie poprawiają komfort trzymania.

I tu jednak jest drobny haczyk, do którego trzeba się odnieść. Smukłość tabletu w codziennym użytkowaniu może być dla części osób problemem. Bez etui chwyt nie jest tak pewny, jak w przypadku grubszych konstrukcji. Tablet jest cienki na tyle, że palce instynktownie szukają „grubszego” oparcia, którego tu po prostu nie ma. To trochę nienaturalne uczucie i nie wszystkim się spodoba, szczególnie jeśli wcześniej miało się do czynienia z bardziej masywnymi urządzeniami pokroju iPada Pro czy Samsunga Galaxy Tab.

Drobnostka, ale do podzielenia się. Ramka wokół ekranu ma niespełna 4 mm szerokości i, choć wygląda spektakularnie, w codziennym użyciu może powodować nieoczekiwane reakcje na dotyk, jeśli zbyt mocno chwycimy tablet za krawędzie. Po dwóch tygodniach odruchowo nauczyłem się trzymać go nieco delikatniej, ale początkowo zdarzało się, że niechcący aktywowałem coś na ekranie. Z drugiej strony, ten zabieg dał Honorowi ekran zajmujący niemal 93% powierzchni frontu.

To dalej spory tablet z 12,3-calowym ekranem i po dłuższej sesji oglądania filmów „z ręki” ramię na pewno o sobie przypomni mimo wagi na poziomie 450 g. Razem z dołączoną klawiaturą zestaw waży łącznie ok. 850 g. To wciąż wyraźnie mniej niż 13-calowy ultrabook i to widać przy każdym wrzucaniu sprzętu do plecaka.

Honor zadbał też o detale. Wyspa aparatów wystaje, ale bez przesady. Tablet nie kołysze się dramatycznie na płaskiej powierzchni i da się o niej szybko zapomnieć. Włącznik i przyciski głośności rozmieszczone są w typowy dla tej klasy sprzętu sposób. W zestawie, oprócz tabletu, znajdziemy klawiaturę z etui, rysik Magic Pencil 4s, kabel USB-C i dokumentację.

Wyświetlacz, który „robi robotę”. I to jaką!

O tym ekranie mógłbym się rozpisywać bardzo długo, bo wydaje mi się, że to po prostu jeden z lepszych, jeśli nie najlepszy wyświetlacz, z jakim miałem do czynienia w tablecie. I to nie są puste słowa.

Honor zastosował tu 12,3-calowy panel OLED o rozdzielczości 3000 × 1920 pikseli, z odświeżaniem 165 Hz, jasnością szczytową 2400 nitów w trybie HDR i obsługą 1,07 miliarda kolorów. Suma tych liczb przekłada się na efekt, który przy pierwszym uruchomieniu po prostu zachwyca.

Najmocniej w pamięć zapada głębia czerni i nasycenie barw. To naprawdę jest ten OLED, w którym czerń to czerń, a nie ciemnoszary sztuczny twór, do którego przyzwyczailiśmy się w panelach LCD. Dynamika obrazu jest świetna, kolory są nasycone, ale nie przerysowane, a po skorygowaniu odwzorowania pod własne preferencje w ustawieniach można dopracować to jeszcze lepiej.

Jasność maksymalna w praktyce zachowuje się bardzo dobrze. Korzystałem z tabletu zarówno na zewnątrz w pełnym słońcu, jak i wieczorem w zaciemnionym pokoju, i w obu sytuacjach nie miałem żadnych problemów. Automatyczna regulacja podświetlenia działa skutecznie, dostosowując się szybko do zmieniających się warunków, a w nocy ekran potrafi przygasić się na tyle, by nie razić oczu. Warto wspomnieć, że deklarowane przez producenta 2400 nitów to wartość szczytowa, osiągana w warunkach silnego oświetlenia i przy wyświetlaniu treści HDR.

tablet Honor MagicPad 4
fot. Piotr Bukański | Tabletowo.pl

Odświeżanie 165 Hz robi robotę perfekcyjnie. Niektórzy powiedzą, że to czysty przerost formy nad treścią w urządzeniu, na którym i tak mało kto będzie ścigał się w grach mobilnych. Owszem, w codziennym użytkowaniu różnica między 120 a 165 Hz nie jest drastyczna, ale całość ma ten charakter premium. Animacje są wyjątkowo płynne, scrollowanie stron internetowych czy postów na X wygląda bardzo satysfakcjonująco, a obraz w grach, które obsługują wyższe odświeżanie, faktycznie zyskuje na lekkości.

Tu jednak praktyczna uwaga z codziennego użytkowania. Honor nieco konserwatywnie podchodzi do wymuszania pełnych 165 Hz w aplikacjach. W wielu zastosowaniach poza interfejsem systemowym tablet domyślnie ogranicza odświeżanie do 60 Hz, by oszczędzać energię. Jeśli chcecie mieć wyższe odświeżanie np. w YouTube czy w aplikacjach VoD, trzeba to wymusić w ustawieniach. To rozwiązanie, które na pewno pomaga baterii, ale po pierwszym dniu z tabletem warto zerknąć w opcje, żeby ustawić to pod swoje preferencje.

Honor zadbał też o komfort wzroku. Mamy tu certyfikaty TÜV Rheinland Flicker-Free i Low Blue Light, a do tego przyciemnianie PWM o częstotliwości 5280 Hz, czyli jednej z najwyższych dostępnych obecnie na rynku. Nie należę do osób szczególnie wrażliwych na PWM, ale po wielogodzinnych sesjach z tabletem nie czułem żadnego dyskomfortu. Jest też tryb ochrony oczu, który automatycznie zmienia barwy w zależności od oświetlenia, oraz redukcja niebieskiego światła. Dla osób spędzających dużo czasu z ekranem to tylko dodatkowy atut.

Jest też detal, który warto docenić, a który przy szybkim przeglądaniu specyfikacji łatwo przeoczyć. Proporcje 3:2. Większość tabletów na rynku trzyma się 7:5, 16:10 albo 4:3, a Honor zdecydował się na format zbliżony do tego, który znamy z laptopów. Strony internetowe wyświetlają więcej treści w pionie, dokumenty tekstowe robią się czytelniejsze, a edycja zdjęć i tabel staje się wygodniejsza, bo mamy więcej przestrzeni roboczej.

Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to chyba tylko do faktu, że ekran jest szklany i mocno błyszczący. Po jakimś czasie testowania matowych powłok (pokroju PaperMatte), do których mam słabość po recenzji MatePada 12 X, brakuje mi tu tej miękkości. Jednak w kontrze muszę przyznać, że kolory na MagicPad 4 wyglądają pełniej i bardziej żywo, a w słońcu refleksy nie są na tyle uciążliwe.

Na koniec rzucę tylko stwierdzenie, że jeśli chodzi o wyświetlacze w tabletach, Honor MagicPad 4 ustawia poprzeczkę naprawdę wysoko.

tablet Honor MagicPad 4
fot. Piotr Bukański | Tabletowo.pl

Osiem głośników w praktyce. Razem z ekranem to przepis na… lenistwo?

Honor wyposażył MagicPad 4 w zestaw aż ośmiu głośników z technologią Honor Spatial Audio i certyfikatem IMAX Enhanced. Brzmi to jak typowe marketingowe „mambo dżambo”, ale w tym wypadku faktycznie dostajemy sprzęt, który gra naprawdę głośno i z powodzeniem mógłby uchodzić za przenośny głośnik Bluetooth.

Połączenie tego dźwięku ze świetnym ekranem OLED robi efekt, który trudno opisać, dopóki się go samemu nie usłyszy. Filmy ogląda się na tym sprzęcie rewelacyjnie. Dialogi nie wpadają w syk, a wysokie tony brzmią szczegółowo. Powiem szczerze, że oglądanie treści wideo na MagicPadzie wciągało mnie do tego stopnia, że samo zabranie się do napisania tej recenzji okazało się osobnym wyzwaniem.

Niestety, jak to zwykle bywa w urządzeniach mobilnych, basu brakuje. Producent może chwalić się technologią podbicia niskich tonów ile chce, ale fizyki nie da się oszukać i w obudowie o grubości 4,8 mm nie ma jak zmieścić sensownych przetworników niskotonowych. Niskie pasmo jest słyszalne, ale nie ma w nim głębi. Do tego, gdy podkręcimy głośność do maksimum, pojawiają się delikatne zniekształcenia w wysokich tonach.

To wszystko nie psuje jednak ogólnego wrażenia, bo do około 80% skali brzmienie jest po prostu dobre, a tablet potrafi przebić się w głośniejszym otoczeniu, np. podczas przygotowywania obiadu w kuchni.

Do oglądania filmów, słuchania podcastów, podkładu muzycznego w tle przy pracy ten sprzęt sprawdza się świetnie.

Mikrofony też nie zawodzą i podczas wideorozmów rozmówcy słyszeli mnie wyraźnie, bez echa i bez zniekształceń. Drobna uwaga jest taka, że w nagraniach z aparatu, gdy oprogramowanie próbuje kompensować szumy wiatru, mowa potrafi brzmieć trochę sztucznie. W pomieszczeniach jednak audio rejestruje się idealnie.

tablet Honor MagicPad 4
fot. Piotr Bukański | Tableotwo.pl

Wydajność

Sercem MagicPada 4 jest najnowszy Snapdragon 8 Gen 5 wyprodukowany w 3-nanometrowym procesie technologicznym, połączony z 12 GB RAM-u i 256 GB pamięci wewnętrznej. Honor chwali się też wysokowydajnym systemem chłodzenia z 13-warstwową konstrukcją z powierzchnią odprowadzania ciepła wynoszącą prawie 82 tysiące mm kwadratowych. Brzmi imponująco, ale – niestety – nie byłem w stanie sprawdzić realnej, suchej wydajności tego sprzętu.

Honor zablokował możliwość instalowania testów syntetycznych – nie byłem w stanie zainstalować ich z oficjalnego sklepu Play, ani z plików APK, a próbowałem na naprawdę kilkanaście różnych sposobów i nic z tego nie wyszło. System po prostu odmawia ich uruchomienia.

I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby to był sprzęt udostępniony przed premierą – bo tak po prostu czasem jest – ale jest on już po premierze i jest to po prostu dziwne. Dlatego też muszę to powiedzieć: trochę to słabe ze strony Honora, bo transparentne i obiektywne wyniki benchmarków w recenzjach to dla mnie dość ważna kwestia.

Co mogę powiedzieć z całą pewnością, to że na własnej skórze nie znalazłem ani jednego scenariusza, w którym MagicPad 4 by zwolnił. System chodzi płynnie, aplikacje uruchamiają się od razu, a na multitasking nie mam najmniejszego prawa do narzekania.

Próbowałem nawet trochę bardziej wymagających zadań, w tym lekkiego montażu wideo w CapCut. Owszem, edycja na tablecie nigdy nie będzie tak komfortowa jak na pececie z ergonomicznym setupem, ale wydajnościowo MagicPad daje radę bez zająknięcia.

tablet Honor MagicPad 4
fot. Piotr Bukański | Tableotwo.pl

Z grami też nie ma problemu. Tablet uruchomi spokojnie wszystko, co znajdziecie w sklepie Play, a wysokie odświeżanie ekranu dodaje rozgrywce dynamiki. Sprzęt potrafi się delikatnie nagrzać podczas dłuższych sesji mobilnego gamingu, ale nie określiłbym tego mianem przegrzewania. To raczej naturalna konsekwencja długiej pracy pod obciążeniem i ciepło rozkłada się równomiernie po całej obudowie, nie koncentrując w jednym punkcie.

Czy zatem brak najnowszego Snapdragona 8 Elite Gen 5, który znajdziemy chociażby w OnePlus Pad 3, jest tu odczuwalny? Z mojej perspektywy nie. To różnica, którą zobaczymy w benchmarkach, ale w codziennym użytkowaniu nie czuć jej w żaden sposób. Mocy jest absolutnie wystarczająco.

MagicOS 10 i Android 16 na pokładzie. Jak sprawuje się na co dzień?

Honor wyposażył MagicPada 4 w autorską nakładkę MagicOS 10, opartą na świeżutkim Androidzie 16. Na pierwszy rzut oka to system, który mocno czerpie z estetyki iOS, z efektami szkła, dużymi marginesami i miękkimi animacjami. Nie ukrywam, trochę już zmęczyły mnie nakładki silące się na bycie iOS w przebraniu, ale muszę przyznać, że wszystko działa tu naprawdę płynnie.

Interfejs jest przejrzysty, dobrze przemyślany i, co istotne, z polskim językiem bez fragmentów po angielsku, co czasem zdarzało się Honorowi w przeszłości. Dostępna jest cała gama opcji personalizacji, własne motywy, układy ikon, sposób wyświetlania powiadomień, gesty nawigacyjne, edycja paska zadań i tak dalej.

Multitasking został tu mocno przemyślany. Honor pozwala na pracę w dzielonym ekranie, oferuje pływające okna, elastyczne układy, a – co istotne – Snapdragon 8 Gen 5 razem z 12 GB RAM-u sprawia, że żadnego z tych trybów nie trzeba używać oszczędnie. Można naprawdę otworzyć kilka okien naraz i system nie zwolni, ani nie zacznie zwyczajnie zamulać.

Dochodzą do tego funkcje AI. Notatka AI rejestrująca głos lub całe spotkanie, asystenci do podsumowywania tekstów, automatyczne transkrypcje, generowanie map myśli, edycja zdjęć z usuwaniem tła, pomocnicy AI w stylu Magic Portal czy Image Master. Mamy też integrację z Google Circle to Search i opcję wyboru, czy wolimy korzystać z lokalnego modelu w urządzeniu, czy z LLM-a w chmurze.

Notatka AI w MagicOS nadal wymaga, by transkrypcja odbywała się w aplikacji do notatek, a nie w klasycznym dyktafonie. Brzmi to jak drobiazg, ale w praktyce oznacza, że jeśli ktoś chce nagrywać swoje przemyślenia po prostu jako pliki audio, a potem przepuszczać je przez AI, musi nauczyć się trochę innego workflow.

Wszystko fajnie i cudownie brzmi, ale problem polega na tym, że przykładowo notatka AI w niektórych funkcjach nie radzi sobie najlepiej, np. podsumowania działają z różnym skutkiem, a transkrypcje z naszego języka wciąż wypadają dużo gorzej niż z angielskiego. Szybciej, prościej i z lepszym efektem będzie skorzystać z jednego z LLM-ów dostępnym w przeglądarce lub dedykowanej apce.

Bardzo ciekawą opcją jest wykrywanie deepfake’ów AI. Niestety, jej działanie ograniczone jest jedynie do aplikacji przeznaczonych do wideorozmów, takich jak Microsoft Teams czy Google Meet. Ma ona za zadzanie przeanalizować, czy obraz naszego rozmówcy nie jest avatarem wygenerowanym przez AI.

Pozytywnie oceniam zapowiedź sześciu lat aktualizacji. To mocna deklaracja. W przypadku Honora to zauważalny krok naprzód i argument, którego dwa-trzy lata temu marka zwyczajnie nie miała.

Tryb PC i klawiatura. Bliżej laptopa, ale dalej, niż mogłoby się wydawać

Po podpięciu klawiatury, która jest częścią zestawu, MagicPad 4 automatycznie przełącza się w tryb PC. Każdy, kto kiedykolwiek korzystał z Windowsa, stwierdzi, że wygląda znajomo. Pasek zadań na dole, ikonki uruchomionych aplikacji, możliwość ich otwierania w okienkach, skalowanie i swobodne przeciąganie po ekranie. Honor ma podobne rozwiązanie jak u Samsunga (DeX), Xiaomi czy Lenovo, więc to nie jest pomysł zupełnie nowy, ale jego wykonanie wypada naprawdę solidnie.

Tryb PC w połączeniu z klawiaturą zauważalnie przyspiesza pracę nad tekstami i drobnymi zadaniami biurowymi. Działa też zarządzanie plikami w stylu komputerowym, układ wielu okien klasy desktopowej i wsparcie skrótów klawiszowych. CTRL+C i CTRL+V działają, więc kopiowanie i wklejanie odbywa się tak jak na laptopie.

Co konkretnie się różni między trybem standardowym a trybem PC? Tak naprawdę kluczowa zmiana to to, że aplikacje otwierają się w skalowalnych okienkach, a nie tylko jako pełnoekranowe widoki. Globalny pasek zadań wyświetla ikonki uruchomionych aplikacji, więc poruszanie się między nimi staje się dużo szybsze.

Klawiatura, którą znajdziemy w zestawie, prezentuje się bardzo solidnie. Klawisze są pełnowymiarowe, mają przyjemny skok, a układ jest typowy dla kompaktowych laptopów, więc nie trzeba się do niego przyzwyczajać. Pisze się na niej naprawdę dobrze.

Łączy się z tabletem przez styki POGO, więc nie musimy bawić się w parowanie po Bluetooth, a ona sama nie wymaga ładowania. Razem z tabletem zestaw waży łącznie ok. 850 g, czyli dalej zauważalnie mniej niż 13-calowy ultrabook, a klawiaturę można wpinać i odpinać dosłownie jednym ruchem.

I teraz czas na – moim zdaniem – ogromny minus. W klawiaturze nie ma touchpada. Ostatnio testowałem tablet Huawei MatePad 12 X 2025, w którym w zestawowej klawiaturze również go zabrakło, i już wtedy uznałem to za jedną z najpoważniejszych wad tego sprzętu. Wcześniej miałem do czynienia z tabletami Huawei, których klawiatury miały gładziki i był to naprawdę game-changer dla sposobu pracy. Można było pisać, edytować, klikać, przewijać bez zdejmowania rąk z klawiatury i bez wybijania się z rytmu.

Mimo że Honor zaprojektował nakładkę pod tryb komputerowy i oddał do naszej dyspozycji wszystkie atrybuty interfejsu okienkowego, w celu nawigacji ciągle musimy sięgać palcem do ekranu. Ten brak naprawdę dziwi w zestawie za blisko 4000 złotych. Gdyby Honor dorzucił ten element, MagicPad 4 byłby prawie kompletnym zamiennikiem laptopa.

I tu dochodzimy do kluczowego pytania, które pojawiło mi się po kilku tygodniach pracy z tym sprzętem. Czy MagicPad 4 może realnie zastąpić laptop? Moja odpowiedź jest dość jednoznaczna i nieco niewdzięczna dla producenta.

Nieważne, ile podłączymy do tabletu rysików, klawiatur, monitorów i ile funkcji systemowych dorzuci nam Honor. To dalej będzie tylko (albo aż) tablet z dodatkowymi akcesoriami. Można na nim zrobić bardzo dużo, ale w mojej codziennej pracy nie znalazłem ani jednego scenariusza, w którym MagicPad 4 byłby wygodniejszy lub bardziej produktywny niż jakikolwiek laptop w tej cenie.

Jednocześnie jestem w stanie wejść w skórę osoby, która potrzebuje sprzętu wyłącznie do pracy biurowej – i dla takiej rzeczywiście tablet może się okazać niezłym zamiennikiem laptopa. Tylko ten touchpad… a właściwie jego brak.

Honor MagicPad4
fot. Piotr Bukański | Tabletowo.pl

Rysik Magic Pencil 4s

Mam dwie lewe ręce do rysowania, do robienia odręcznych notatek na ekranie też nie podchodzę z entuzjazmem, więc sprawdzam rysiki głównie pod kątem tego, czy działają stabilnie i czy reagują bez opóźnień.

Ze swojej strony mogę powiedzieć tyle, że Magic Pencil 4s w MagicPadzie 4 robi dobre wrażenie pierwszym kontaktem. Mocowany jest magnetycznie do boku tabletu, gdzie jednocześnie ładuje się bezprzewodowo. Reaguje błyskawicznie, opóźnienia są niezauważalne, obsługuje czułość nacisku i wykrywa pochylenie. Ma też przycisk skrótów, którym możemy szybko przełączać się między piórem a gumką, oraz funkcję uruchamiania zdalnej migawki w aparacie.

Pisanie wydaje się wygodne, choć szklana powierzchnia sprawia, że końcówka rysika ślizga się tu trochę bardziej, niż by się chciało. To kolejny moment, w którym brakuje mi matowej powłoki, którą tak chwaliłem w MatePadzie.

Jeden niuans, który warto wyłapać. Mocowanie magnetyczne rysika do krawędzi obudowy nie dla każdego będzie wygodne. Sam rysik trzyma się solidnie, ale w plecaku łatwo go zaczepić, przesunąć albo po prostu zgubić. Brakuje tu schowka lub etui z kieszonką, które zatrzymywałoby rysik na stałe.

Sumarycznie? Dla osób, które rzeczywiście rysują, robią notatki czy szkicują, MagicPad 4 z dołączonym Magic Pencil 4s będzie bardzo wartościową propozycją. Honor zrobił to porządnie.

Bateria i ładowanie

Akumulator w MagicPadzie 4 ma pojemność 10100 mAh, co jest porządną wartością, choć trochę zaskakuje, że Honor nie poszedł wyżej, biorąc pod uwagę 12,3-calowy ekran OLED i flagowy chipset. Producent natomiast zadbał o energooszczędność komponentów i o optymalizację oprogramowania, co przekłada się na wyniki naprawdę solidne.

W moim cyklu testów, który był mocno mieszany (i mam tu na myśli zastosowania od konsumpcji treści streamingowych, przez przeglądanie internetu, robienie notatek, oglądanie filmów, aż po wymagające aplikacje pokroju DaVinci Resolve) MagicPad 4 wytrzymywał na ekranie od 7 do nawet 11 godzin pracy.

Tu muszę dorzucić tradycyjny już komentarz, który pojawiał się też w moich poprzednich recenzjach, ponieważ MagicOS, podobnie jak HarmonyOS, każdej doby resetuje licznik czasu na włączonym ekranie, więc wrzucanie zrzutów ekranu z poszczególnych dni na niewiele Wam się przyda. Niestety (albo stety), musicie mi w tym względzie uwierzyć na słowo.

Jeśli tablet wykorzystywany jest spokojnie, czyli do czytania, oglądania serialu i pracy biurowej z lekkim multitaskingiem, spokojnie wytrzyma dwa dni bez ładowania. Przy intensywniejszym użyciu mowa o jednym, długim dniu pracy. Oglądanie filmów daje nawet 12  godzin pracy ekranu w jednym ładowaniu, co w połączeniu z głośnikami i jakością wyświetlacza czyni go zaskakująco mocnym sprzętem do podróży. Honor sam zresztą lubi pokazywać MagicPada 4 w marketingu pod namiotem czy w plecaku, i nie dziwię się temu wyborowi.

Jeśli chodzi o ładowanie, Honor wspiera SuperCharge 66 W. W zestawie nie znajdziemy jednak ładowarki. Ja korzystałem ze swojej 45-watowej i pełne ładowanie zajmowało około półtorej godziny. Po podpięciu mocniejszej, 89-watowej ładowarki, czas ten skrócił się do mniej więcej godziny i dziesięciu minut, więc widać, że tablet faktycznie potrafi pociągnąć większą moc, jeśli ma do tego okazję.

Tu jednak ważna uwaga, że pełne 66 W otrzymamy wyłącznie z dedykowaną ładowarką Honora.

tablet Honor MagicPad 4
fot. Piotr Bukański | Tabletowo.pl

Aparaty, łączność i drobiazgi, których brakuje

Tablet to nie smartfon i o aparatach, w przypadku tej kategorii sprzętu, można opowiadać dość krótko. MagicPad 4 jest wyposażony w 13-megapikselową kamerę z tyłu z lampą błyskową i 9-megapikselowy aparat z przodu.

Ten pierwszy najlepiej sprawdza się w roli skanera dokumentów. Nakierowujemy go na kartkę, naciskamy spust i dostajemy czytelne, dobrze oświetlone zdjęcie, na którym później bez problemu można pracować w aplikacjach biurowych. W innych zastosowaniach nie będę się rozpisywał, bo – szczerze mówiąc – nie po to się kupuje tablet.

Im mniej światła w kadrze, tym jakość spada szybciej, niż mógłbym oczekiwać. Im wyższy zoom, tym detale bardziej się rozmywają. W zasadzie nic, czego nie znacie z innych tabletów w tej klasie cenowej.

Sam aparat główny radzi sobie z nagrywaniem 4K, więc jeśli ktoś naprawdę musi, nagra nim szybkie wideo np. na potrzeby instrukcji. Warto dodać, że opcja 4K jest dostępna także w przedniej kamerce, ale w obu przypadkach to 4K tylko z nazwy.

Kamerka umieszczona na froncie wypada lepiej i to nią chwali się producent. Przy dobrym oświetleniu jakość obrazu jest naprawdę przyzwoita, więc do wideorozmów, lekcji online czy nagrywania krótkich materiałów do mediów społecznościowych zda egzamin. W gorszym świetle robi się oczywiście słabiej, ale to znowu standard.

Mikrofony są naprawdę solidne. Dźwięk nagrywany w pomieszczeniu jest czysty, redukcja szumów działa skutecznie, choć przy silniejszym wietrze potrafi sztucznie tłumić mowę, co bywa irytujące.

Łączność stoi na wysokim poziomie. Wi-Fi 7 z dwuzakresowym 2×2 MIMO, do którego Honor dodaje system czterech anten, działa bez zarzutu. W domu mam router Wi-Fi 7 i mogę potwierdzić, że tablet faktycznie ciągnie z niego, ile się da. Pliki przesyłane są błyskawicznie, transmisje działają bez przycięć, zasięg w mieszkaniu jest świetny. Bluetooth 6.0 też nie zawiódł. Pary z głośnikami i słuchawkami trzymają się stabilnie, opóźnienia są niezauważalne.

I teraz kilka rzeczy, których w MagicPadzie 4 niestety nie znajdziemy. Brak czytnika linii papilarnych. To dla mnie najbardziej zaskakująca decyzja, biorąc pod uwagę, że tablet kosztuje blisko 4 tysiące złotych. Logujemy się do niego rozpoznawaniem twarzy lub PIN-em, co działa szybko i bezbłędnie, ale brak biometrii dotykowej w tej klasie cenowej to dla mnie nieporozumienie.

Brak też slotu na kartę microSD. Tu rozumiem zasadę, że smukła obudowa nie ma jak go zmieścić, ale 256 GB pamięci wewnętrznej szybko się zapełni. Brak obsługi SIM, w tym eSIM. Sprzęt jest dostępny tylko w wariancie Wi-Fi, więc aby połączyć się z internetem tam, gdzie internetu bezprzewodowego brak, musimy uruchomić hotspot ze smartfona. Do tego brak złącza audio 3,5 mm, ale to akurat już nikogo nie powinno dziwić.

tablet Honor MagicPad 4
fot. Piotr Bukański | Tabletowo.pl

Podsumowanie. Dla kogo jest ten sprzęt?

Honor MagicPad 4 to sprzęt, który naprawdę potrafi zachwycić. Smukłość, której wcześniej nie widziałem w żadnym tablecie. Ekran OLED 165 Hz, który z miejsca staje się jednym z najlepszych, jakie miałem okazję testować w urządzeniach mobilnych. Audio z ośmioma głośnikami, na którym treści wideo wciągają na tyle, że nawet napisanie tej recenzji okazało się wyzwaniem.

Wydajny Snapdragon 8 Gen 5, który z powodzeniem radzi sobie w każdym scenariuszu, jaki mu rzuciłem. Świetny MagicOS 10, sprawny tryb PC, deklaracja sześciu lat aktualizacji, klawiatura i rysik w komplecie, proporcje ekranu 3:2 wygodne do pracy z tekstem, Honor Connect i przemyślana ekosystemowość. Lista plusów jest długa.

A jednak po kilku tygodniach z tym sprzętem mam mieszane uczucia. MagicPad 4 zachwyca, ale nie potrafi mnie do końca przekonać. 3899 złotych to kwota, za którą bez większego problemu kupimy całkiem niezłego laptopa. Laptopa, który nie ogranicza nas systemem mobilnym, oferuje pełnoprawne aplikacje i swobodne przełączanie kontekstów pracy.

Nie pomaga też brak touchpada w klawiaturze, czytnika linii papilarnych, obsługi kart microSD i eSIM. Do tego kwestia, że pełną moc 66 W otrzymamy wyłącznie z ładowarką Honora. Z innymi zasilaczami tablet potrafi ładować się w ślimaczym tempie. Funkcje AI są w wielu miejscach okrojone na rynek polski, co dodatkowo psuje wrażenie urządzenia naszpikowanego od stóp do głów sztuczną inteligencją.

Korzystałem z MagicPada 4 głównie do robienia notatek, czytania, oglądania treści wideo, a nawet zabrałem go ze sobą do studia radiowego, gdzie służył mi do przeglądania scenariuszy. W każdym z tych zastosowań spisał się świetnie, ale w żadnym nie był dla mnie urządzeniem, którego potrzebowałem bardziej niż laptopa.

Komu warto polecić Honor MagicPad 4? Przede wszystkim tym, którzy mają konkretne, zaplanowane zastosowanie dla tabletu i nie traktują go jako dodatkowy sprzęt. Osobom z głębokim portfelem, które chcą mieć po prostu najlepszy hardware w tej klasie. Twórcom treści, którzy mocno korzystają z rysika i potrzebują dużego ekranu OLED.

Komu odradzam? Każdemu, kto traktuje to urządzenie jako tablet do konsumpcji treści. Nie ma sensu wydawać tylu pieniędzy na Netflixa i przeglądarkę, podczas gdy te same zadania spokojnie wykona sprzęt 5-krotnie tańszy.

Jakieś alternatywy?

Oczywiście. W tym przedziale cenowym pojawia się sporo ciekawych propozycji, które można rozważyć. Najmocniejszą alternatywą jest OnePlus Pad 3, który oferuje topowy procesor Snapdragon 8 Elite Gen 5, większą baterię i dużo niższą cenę, ale dostajemy w nim panel LCD zamiast OLED-a. Jeśli zatem priorytetem jest ekran, MagicPad wciąż wygrywa.

Inną opcją jest Xiaomi Pad 7 Pro, który oferuje sensowne podzespoły za zauważalnie mniejsze pieniądze, choć dla zwolenników premium może wypadać blado pod względem konstrukcji.

Z bardziej ekosystemowych propozycji warto zerknąć na Samsunga Galaxy Tab S11 Ultra, którego najmocniejszą stroną pozostaje S Pen w komplecie, większy ekran AMOLED i siedem lat aktualizacji. Tutaj jednak trzbea liczyć się z o wiele wyższą ceną.

Jeśli zależy Wam na matowym ekranie i nie potrzebujecie domyślnie wgranych usług Google, idealną alternatywą może być Huawei MatePad 12 X 2025, którego niedawno również testowałem. Ekran PaperMatte tego sprzętu to prawdziwa rewelacja dla osób piszących dużo rysikiem, a cena jest sporo niższa niż w MagicPadzie.

Zwolennikom Apple pozostaje iPad Air z chipem M4 lub iPad Pro z M5, choć w tym drugim przypadku trzeba pożegnać się z konkurencyjną ceną. iPad Air jest natomiast wciąż jednym z najlepszych zakupów w tej klasie, jeśli ekosystem Apple gra dla Was ważną rolę.

tablet Honor MagicPad4
Recenzja Honor MagicPad 4. Smukłość, która ma swoją cenę
Zalety
absolutnie rewelacyjny ekran OLED 12,3″ z odświeżaniem 165 Hz i jasnością do 2400 nitów
smukła obudowa o grubości 4,8 mm
wysoka jakość wykonania, elegancki design
brzmienie z ośmiu głośników, doskonałe do filmów i podcastów
topowa wydajność Snapdragon 8 Gen 5 wystarczająca do niemal każdego scenariusza
klawiatura i rysik Magic-Pencil 4s w zestawie z tabletem
dopracowane MagicOS 10 z Androidem 16 oraz sześć lat aktualizacji
proporcje ekranu znakomite do pracy z tekstem i edycji zdjęć
Wady
brak czytnika linii papilarnych w sprzęcie za blisko 4 tysiące złotych
brak obsługi kart microSD, eSIM oraz wariantu z modemem LTE/5G
zablokowane benchmarki, brak możliwości weryfikacji deklaracji wydajnościowych
smukły profil sprawia, że bez etui chwyt nie jest pewny
brak możliwości rozszerzenia pamięci kartą microSD
brak touchpada w klawiaturze
cena na poziomie sensownego laptopa
8
Ocena