Do mojego domu kolejny raz wjechał odkurzacz ręczny typu Wet & Dry marki Dreame. Wcześniej miałam już okazję sprawdzić Dreame H15 Mix z solidnym pakietem akcesoriów 7 w 1. Wydawać by się mogło, że skoro znowu w moje ręce trafia „Dreame H15”, tylko z innym dopiskiem, to werdykt będzie taki sam, a różnice w użyteczności subtelne – szczególnie, że na pierwszy rzut oka urządzenia wyglądają prawie identycznie. Jak jest w praktyce – zobaczmy!
Budowa i specyfikacja Dreame H15 Pro FoamWash. Zawartość pudełka
Dreame H15 Pro FoamWash to sprzęt, który – poza typowym myciem podłóg – oferuje natrysk pianą, który ma sprawdzić się w miejscach szczególnie brudnych i zwalczać nawet zaschnięte zabrudzenia. W jednym sporych rozmiarów pudle znajduje się korpus urządzenia, uchwyt, a także podstawa ładująca z funkcją mycia i suszenia szczotki, szczoteczka ułatwiająca czyszczenie, dedykowany płyn do czyszczenia i akcesoria zapasowe, takie jak szczotka wałkowa i filtr.
Korpus urządzenia obejmuje wyraźny wyświetlacz, z którego można m.in. odczytać obecny status pracy – zarówno podczas czyszczenia podłogi, jak i samooczyszczania w stacji. Poza tym pod uchwytem ulokowano zbiornik na brudną wodę. Z kolei na uchwycie do dyspozycji mamy cztery przyciski – samooczyszczania, zasilania, wyboru trybu i punktowego natryskiwania piany.





Stopa odkurzacza została wyposażona w zbiornik na wodę czystą, pojemnik na środek czyszczący, dyszę do punktowego natrysku piany oraz podnoszone robotyczne ramię do zbierania wody, które samoczynnie podnosi się lub opuszcza w zależności od kierunku jazdy odkurzaczem.



Jeśli chodzi o najważniejsze dane techniczne, Dreame H15 Pro FoamWash oferuje:
- siłę ssania – 23 tysiące Paskali,
- moc znamionową – 400 W,
- pojemność zbiornika na wodę czystą – 780 mililitrów,
- pojemność zbiornika na wodę brudną – 700 mililitrów,
- znamionowy pobór mocy przez podstawę ładującą – 560 W,
- pojemność akumulatora – 6 x 5000 mAh.
- czas ładowania – około 4 godziny.



Dreame H15 Pro FoamWash – odkurzacz typu Wet & Dry do podłóg twardych
Użytkowanie Dreame H15 Pro FoamWash jest banalnie proste i poradzi sobie z nim praktycznie każdy, choć na wstępie warto wspomnieć, że waży dość sporo – około 5,8 kilograma.
Przed użyciem konieczne jest napełnienie zbiorników czystą wodą oraz środkiem czyszczącym (jak już wiadomo, jest dołączony do zestawu) i zamontowanie ich w stopie odkurzacza. Aby włączyć sprzęt należy przytrzymać stopę i odchylić odkurzacz do siebie.

Świetnym rozwiązaniem jest możliwość rozłożenia urządzenia na płasko (180 stopni), dzięki czemu łatwiej wyczyścić podłogę pod meblami. Należy jednak pamiętać, że sama stopa ma wysokość około 10 centymetrów, więc w niektóre przestrzenie może być nią trudno dotrzeć. Całkowita wysokość odkurzacza wynosi 115 centymetrów, więc jest to wymiar optymalny zarówno dla wysokiego, jak i niskiego użytkownika.
Skuteczność czyszczenia jest bardzo dobra i wystarczy przejechać raz, aby pozbyć się codziennego brudu albo rozlanego soku, kawy czy innego płynu. I to nawet bez natrysku pianą, która rozpuszcza brud. Warto też tutaj nadmienić, że model H15 Pro FoamWash myje na zimno – zarówno woda, jak i piana nie są podgrzane. Jeśli zależy Ci na sprzątaniu na ciepło musisz poszukać modelu z dopiskiem Heat (np. Dreame H15 Pro Heat), który podgrzewa wodę do mycia do 85ºC, ale znowu w tym modelu nie jest dostępny natrysk pianą – coś za coś.
Robotyczne ramię ze ściągaczką dokładnie zbiera wodę, choć podkreślę, że podłoga pozostaje lekko wilgotna. Model ten dokładnie czyści wzdłuż krawędzi, ścian oraz listew przypodłogowych (o ile użytkownik przyłoży się do przejechania każdego fragmentu podłogi). Odkurzacz prowadzi się łatwo, ale masa robi swoje i po dłuższym czasie dla ręki jest to odczuwalne.
Jeśli chodzi o wydajność i czas pracy na jednym ładowaniu (w trybie automatycznym) to – pomimo dokładnego sprzątania całego piętra w domu (około 90 m2) – poziom naładowania akumulatora zszedł do 49%. Podkreślę, że włączenie samoczyszczenia wymaga, aby sprzęt miał co najmniej 20% baterii, gdyż podczas mycia i suszenia (mimo zadokowania odkurzacza) poziom naładowania jeszcze bardziej się obniża. Z kolei czas ładowania wyniósł około 3-4 godzin. Warto przypomnieć, że do dyspozycji użytkownika jest spory akumulator 6 x 5000 mAh.


Z moich testów wynika, że odkurzacze na mokro marki Dreame radzą sobie bez większych problemów w codzienności i przy bieżącym sprzątaniu. Co tu dużo mówić – jeden przejazd i podłoga faktycznie lśni, znika kurz, okruszki i długie włosy, a wszystko to zarówno na płytkach w łazience i w przedpokoju, jak i na panelach podłogowych.
Całość zebranych zanieczyszczeń wraz ze zużytą wodą ląduje w zbiorniku na brudną wodę. I mimo iż sprzątamy w miarę regularnie za pomocą robota lub odkurzacza ręcznego Mova G70, muszę przyznać, że woda po sprzątaniu potrafi być zatrważająco brudna.
A jak jest ze skutecznością sprzątania? O ile z rozlaną kawą nie było większych problemów i wystarczyło jedno przejechanie, aby wszystko zostało dokładnie zebrane, to zasuszone farby napsuły mi trochę krwi. Potrzebnych było kilka przejazdów odkurzaczem więcej, ale faktycznie z czasem nie pozostał po nich żaden ślad (no może pomijając wałek, który niestety lekko się zabarwił, ale w zasadzie od soku z buraka też zmieniłby barwę).
Czy piana w starciu z farbą na podłodze była koniecznością? Nie jestem tego pewna. Zaschnięte farby bardzo łatwo zeszły (w lewej części farbowego dzieła) bez użycia piany, ale udało się to po wielu, naprawdę wielu przejazdach. Z kolei piana rozpuściła brud i z większości zaschniętej farby na nowo powstała mokra farbowa plama, która niestety stawała się coraz większa i większa. Piana więc faktycznie rozpuściła brud, ale też zrobiła z niego trochę większy problem niż wersja bezpianowa. Dlatego – nie polecam powtarzać tego eksperymentu… 😉






Będąc w pełni szczerą – piana w praktyce nie była dla mnie przydatna, a w sytuacji z farbą tylko pogorszyła sprawę. Dodatkowo generator piany wymaga, aby odkurzacz był rozgrzany (trzeba nim np. chwilę sprzątać) i można go użyć dopiero po pewnym czasie. Sam natrysk nie jest spory, a piana jest niewielka i w rzeczywistości tylko lekko spieniona. Warto też dodać, że do tworzenia piany schodzi sporo detergentu.





Czyszczenie Dreame H15 Pro FoamWash – po sprzątaniu masz tylko jedno zadanie
W przypadku czyszczenia Dreame H15 Pro FoamWash nie ma zbyt dużo filozofii. Kończysz sprzątanie i odstawiasz sprzęt na stację, naciskasz jeden przycisk (samooczyszczania) i dalej wszystko dzieje się samo (no prawie). Automatyczne czyszczenie polega na myciu szczotki w wodzie o temperaturze 100ºC i trwa około 10 minut, a następnie wysuszeniu jej gorącym powietrzem w 90ºC. Co ciekawe, wybierając w aplikacji krótki tryb suszenia (trwający 5-10 minut) szczotka jest sucha. Warto pamiętać, że wszystkie elementy od dołu stopy odkurzacza mocno się podgrzewają i mogą poparzyć. Gdy pranie i suszenie wałka się zakończy, odkurzacz da Ci o tym znać po polsku (o ile ustawisz ten język w aplikacji Dreame Home, o której kilka słów znajdziesz poniżej).
Jakie więc jest to jedno zadanie, które do Ciebie należy? Opróżnienie zbiornika na brudną wodę – im szybciej to zrobisz, tym lepiej, żeby w pełni uniknąć nieprzyjemnych zapachów. Wystarczy pociągnąć za dźwignię z przodu urządzenia, wyjąć zbiornik, pociągnąć za szarą wajchę, aby wyjąć filtr i wylać wodę np. do toalety.
Producent podpowiada też, żeby co jakiś czas przeprowadzić konserwację urządzenia. Chodzi tutaj m.in. o delikatne przetarcie rurki i czujnika zanieczyszczeń wilgotną ścierką (ulokowaną pod zbiornikiem na brudną wodę), a także wyczyścić wlot ssania szmatką. Po wyczyszczeniu pozostałych demontowalnych elementów (w tym szczotki wałkowej, osłony szczotki, skrobaczki) należy co najmniej na dobę pozostawić te części do całkowitego wyschnięcia.


Aplikacja Dreame Home dla odkurzacza H15 Pro FoamWash – jakie funkcje oferuje?
Jeśli chodzi o aplikację mamy tutaj kilka przydatnych funkcji, dlatego już od początku użytkowania sprzętu warto ją zainstalować. Dodawanie urządzenia opiera się wyłącznie o wciśnięcie przycisku zlokalizowanego w tylnej części korpusu odkurzacza, który aktywuje funkcję połączenia sprzętu przez domową sieć Wi-Fi. W dalszym kroku konieczne jest zeskanowanie kodu QR (skanerem wbudowanym w aplikacji) z naklejki umieszczonej z tyłu odkurzacza. Dalej proces konfiguracji jest już krok po kroku prezentowany w aplikacji Dreame Home.



Poza podstawowymi informacjami, takimi jak czas odkurzania, obecny stan urządzenia czy poziom naładowania akumulatora, znajdziemy sporo ustawień dotyczących oczyszczania i sposobu suszenia. Procesy te nie muszą być aktywowane automatycznie, możemy więc bez problemu odstawić urządzenie na stację (np. żeby podładować) i za chwilę sprzątać dalej bez konieczności natychmiastowego prania szczotki i suszenia. Jedną z fajnych opcji jest bez wątpienia szybkie suszenie trwające tylko 5 minut.




Cały proces czyszczenia szczotki i jej suszenia trwa około 15-20 minut (przy automatycznym trybie prania oraz wyżej wspomnianym szybkim trybie).
Werdykt z testów Dreame H15 Pro FoamWash
Muszę przyznać, że ten odkurzacz nie byłby modelem mojego pierwszego wyboru pomimo jego ogromnej funkcjonalności, higienicznej czystości i dokładności. Jednak podkreślę – nie jest to kwestia samego odkurzacza, a dość specyficznego układu mojego mieszkania, sporej liczby mebli i dość małej przestrzeni.
U kogo się zatem sprawdzi według mnie? Dreame H15 Pro FoamWash to świetny wybór do nowoczesnych domów o dużej, wolnej przestrzeni pozbawionej dywanów, bez trudnych do pokonania progów pomiędzy pomieszczeniami i innych nierówności.
Gdybym więc mieszkała w nieco bardziej nowoczesnym budynku bez dywanów, dywaników i innych przedmiotów zajmujących podłogę, z pewnością (poza robotem sprzątającym) postawiłabym dodatkowo na jeden z modeli z serii Dreame H15.
Wspomnę też, że nie jestem zachwycona trybem piany. Inteligentne czyszczenie jest na co dzień wystarczające, a piana – przynajmniej w przypadku użytkowania sprzętu w naszych domowych warunkach – jest raczej ciekawym (aczkolwiek dla mnie dość zbędnym) dodatkiem. W miejscach, gdzie faktycznie nie reaguje się natychmiast i brud zdąży zaschnąć, piana może świetnie uzupełnić dogłębne, dokładne wyczyszczenie podłogi nawet z tłuszczu czy błota i – co najważniejsze – bez brudzenia rąk czy schylania się.
Podejrzewam, że opcja ta byłaby rewelacyjna w domach ze zwierzakami, które wchodzą do domu wprost z podwórka i pozostawiają na podłodze błotne ślady.








