Jeszcze na długo przed oficjalną premierą w Europie pojawiły się liczne głosy, że ten smartfon nie odniesie sukcesu przez bardzo wysoką cenę. Tymczasem okazało się, że chętnych na niego nie brakuje w Polsce.
Smartfon Vivo X300 Ultra sprzedaje się świetnie w Polsce, pomimo wysokiej ceny
Smartfon Vivo X300 Ultra trafił do sprzedaży w Polsce 16 kwietnia 2026 roku. To najdroższy telefon tej marki, jaki zadebiutował w kraju nad Wisłą. On sam kosztuje bowiem 8499 złotych, a za pakiet z zestawem Special Edition trzeba zapłacić już 9499 złotych.

Wiele osób mówiło, że w takiej cenie nikt nie kupi tego modelu. Tymczasem – jak przekazało biuro prasowe marki – smartfon Vivo X300 Ultra to najszybciej sprzedający się model z serii X w pierwszych 24 godzinach od premiery na polskim rynku.
Biuro prasowe nie podało żadnych liczb, jednak Damian Poniatowski, Sales Director Vivo Poland, zdradził, że smartfon Vivo X300 Ultra zamówiło w Polsce już „kilkuset klientów”, co – mając na uwadze jego wysoką cenę – jest naprawdę świetnym (i też zaskakującym) wynikiem.
W związku z dużym popytem wydłużył się czas dostawy, lecz producent zapewnia, że dostawy są na bieżąco uzupełniane, aby jak najszybciej odpowiedzieć na potrzeby klientów.
Vivo X300 Ultra 16 GB/1 TB
Jak to możliwe, że chiński smartfon za 8499 złotych sprzedaje się tak dobrze w Polsce?
Sukces, jaki smartfon Vivo X300 Ultra odniósł w Polsce, może wydawać się niewiarygodny z kilku powodów. Przede wszystkim Vivo to wciąż mało znana marka wśród klientów w kraju nad Wisłą, a ludzie najczęściej kupują sprzęt tych najbardziej znanych. Do tego 8499 złotych za telefon to dla większości osób zbyt wysoka kwota, a już szczególnie za „chińczyka”.
Z drugiej strony smartfon Vivo X300 Ultra oferuje zaplecze fotograficzne o ogromnych możliwościach, szczególnie z użyciem dedykowanych akcesoriów, a to musi mieć swoją cenę.
Mimo to jest tylko niewiele droższy niż iPhone 17 Pro Max 1 TB (8299 złotych) i Samsung Galaxy S26 Ultra 16 GB/1 TB (8199 złotych, bo jest nowa promocja na smartfony z serii Galaxy S26). Z kolei Leica Leitzphone powered by Xiaomi kosztuje już 8999 złotych. To zmienia perspektywę wobec ceny, choć wciąż należy uznać ją za wysoką.
Smartfon Vivo X300 Ultra może też zawdzięczać swoją popularność zmieniającym się czasom. Faktem bowiem jest, że mieszkańcy Polski zarabiają coraz więcej, w związku z czym mogą pozwolić sobie na zakup droższych sprzętów. Do tego to właśnie one, co potwierdzają obserwacje rynku – cieszą się rosnącą popularnością (w ujęciu globalnym), podczas gdy tańsze modele mniejszą.
Do zakupu droższych urządzeń elektronicznych „zachęcają” również media społecznościowe – często osoby publikujące wideo posiadają droższe/drogie produkty i oglądający je widzowie nie chcą czuć się „gorsi”, dlatego tak samo kupują rzeczy w „wyższej półki”.
Nie zapominajmy jednak też o fanach nowych technologii i najnowszego sprzętu – z pewnością wśród osób, które kupiły smartfon Vivo X300 Ultra w Polsce, znalazło się przynajmniej kilku takich freaków (zastrzegam, że w tym kontekście nie jest to obraźliwe określenie).
Możliwe również, że smartfon Vivo X300 Ultra kupiły także osoby, które prowadzą działalność gospodarczą i zamierzają go wykorzystać do pracy, gdyż jak najbardziej nadaje się do tego – być może zamierzają „wrzucić go w koszty”, w związku z czym jego zakup „się zwróci”.
To dobrze, że smartfon Vivo X300 Ultra sprzedaje się tak dobrze w Polsce
Bez względu na to, jakie macie zdanie na temat tego modelu i jego ceny w Polsce, sukces, jaki odniósł, powinien przynieść korzyść wszystkim klientom w kraju nad Wisłą.
Przede wszystkim może to zachęcić producenta do wprowadzania do Polski kolejnych modeli z dopiskiem „Ultra”, bowiem wcześniej od tego stronił (na co narzekaliście w komentarzach) i dopiero smartfon Vivo X300 Ultra przetarł szlaki – i zrobił to wyśmienicie (aczkolwiek przyszłość flagowców typu „Ultra” stoi pod znakiem zapytania).
Zachęcony sukcesem topowego modelu producent może też być skłonny mocniej zaznaczyć swoją obecność w Polsce, wprowadzając do sprzedaży jeszcze więcej modeli, a konkurencja jest przecież (prawie zawsze) korzystna dla klientów. Dzięki temu nie wycofałby się z Polski… po raz drugi.





