Google logo budynek
fot. Allen Boguslavsky/Pexels

Olbrzymia kara dla Google. Gigant nie gryzie się w język: „To nie jest nieuczciwa konkurencja”

Komisji Europejskiej nie podoba się sposób, w jaki firma Google faworyzuje swoje usługi. Twierdzi, że jest on niezgodny z przepisami obowiązującymi w Unii Europejskiej. Nałożyła dwie kary, który łącznie sumują się do 890 milionów euro!

Google ma zapłacić 890 milionów euro. Dwie kary nałożyły się na siebie

Komisja Europejska poinformowała o nałożeniu na firmę Google kary finansowej w wysokości 890 milionów euro, co po obecnym kursie przekłada się na 3,85 miliarda złotych. Powodem jest złamanie obowiązujących w Unii Europejskiej przepisów antymonopolistycznych.

Na kwotę tę składają się tak naprawdę dwie kary. Pierwsza – w wysokości 460 milionów euro – została nałożona za faworyzowanie własnych usług (z zakresu zakupów, hoteli, transportu i sportu) w wynikach wyszukiwania, a podstawą prawną jest ustawa o rynkach cyfrowych (DMA – Digital Markets Act). Powodem nałożenia drugiej grzywny – w wysokości 430 milionów euro – było zaś regulaminowe ograniczanie twórcom aplikacji dostępnych w sklepie Google Play możliwości odsyłania użytkowników do tańszych ofert w konkurencyjnych sklepach lub na innych stronach internetowych.

To odpowiednio piąta i szósta kara dla firmy Google za praktyki antykonkurencyjne w Unii Europejskiej. Łącznie uzbierało się tego ponad 10,38 miliarda euro na przestrzeni blisko dwóch dekad. Równocześnie jednak po raz pierwszy stało się to na podstawie DMA.

Google współpracuje, choć nie zgadza się z Komisją Europejską

Wypada też zaznaczyć, iż jest wysoce prawdopodobne, że Google uniknie podobnych kar w przyszłości. Unijni regulatorzy docenili postępy amerykańskiego giganta i jego postawę, chwaląc nieustanne starania w kontekście dostosowywania się do przepisów obowiązujących w krajach Wspólnoty.

W przypadku tych konkretnych kar przedstawiciele firmy Google nie do końca jednak zgadzają się z argumentacją Komisji Europejskiej i rozważają odwołanie. W innym przypadku na dostosowanie się do nakazów (eliminujących to, za co został ukarany), amerykański gigant ma 60 dni.

„Aby zastosować się do tych zaleceń, musimy usunąć funkcje wyszukiwania w czasie rzeczywistym, które Europejczycy uwielbiają […] oraz zlikwidować zabezpieczenia w sklepie Google Play. To nie jest nieuczciwa konkurencja. To degradacja produktu napędzana przez niewielką grupę samolubnych oskarżycieli, na czym cierpią europejskie firmy i konsumenci. Przepisy powinny służyć ulepszaniu produktów, a nie ich pogarszaniu” – napisał w oświadczeniu Kent Walker, prezes Google ds. globalnych.

Równocześnie firma Google zaproponowała swoje rozwiązania mające na celu ograniczyć promowanie własnych usług w obrębie własnych usług (bo – jakby nie było – w dużej mierze do tego właśnie się to sprowadza). Wstępnie spotkało się to z aprobatą Komisji Europejskiej.

Tak jak już wspomniałem, grzywna za faworyzowanie własnych usług w wynikach wyszukiwania jest pierwszą nałożoną na Google na mocy DMA. Wcześniej na podstawie ustawy o rynkach cyfrowych ukarane zostały firmy Apple i Meta – obie w kwietniu 2025 roku.