Lego Star Wars: The Skywalker Saga - najciekawsze premiery gier w kwietniu
Lego Star Wars: The Skywalker Saga - najciekawsze premiery gier w kwietniu

Najciekawsze premiery gier – co nas czeka w kwietniu?

Sezon ogórkowy właśnie zapukał do drzwi. Po fantastycznych lutym i marcu to było nieuniknione. Pomimo jednej wspaniałej kruszynki, premiery gier na kwiecień nie są tak imponujące. Jest to zdecydowanie najsłabszy miesiąc, jaki opisywałem w tym cyklicznym felietonie.

Reklama

LEGO Star Wars: The Skywalker Saga

  • Dostępność: PC/PlayStation 4/PlayStation 5/Xbox One/Xbox Series X|S/Nintendo Switch,
  • Premiera: 5 kwietnia,
  • Cena: 259 złotych.

Muszę przyznać, iż zdecydowanie przespałem okres, w którym gry z oznaczeniem LEGO zrobiły się tak zaawansowane. Kiedy myślę o klockach, mój mózg dalej orbituje wokół gier z czasów PlayStation 2. Obejrzałem jednak dłuższy zwiastun Sagi Skywalkerów i jestem pod ogromnym wrażeniem tego, ile serca zostało włożone w tę produkcję.

LEGO Star Wars: The Skywalker Saga pozwoli na ponowne przeżycie fabuły wszystkich dziewięciu filmów tej legendarnej, kosmicznej serii. Rozgrywka oprze się na zagadkach środowiskowych oraz dynamicznej bijatyce chodzonej, wykorzystującej miecze świetlne, blastery, a także ciemną i jasną stronę mocy. Do tego już klasycznie – tona znajdziek, eksploracji i rozwój postaci, pozwalający z większą gracją eliminować szturmowców.

Gracze będą mogli wybrać spośród trzech epizodów zaczynających każdą z trylogii. Twórcy pozostawiają dowolność w selekcji, ponieważ wiedzą, iż różne pokolenia żywią trochę inną nostalgię do marki Star Wars. Zwiastun wyraźnie pokazuje, że jest to niewątpliwie największa produkcja, jaką Traveler’s Tales wypuściło o klockach LEGO. Odnoszę wrażenie, że inne tytuły nie będą mogły w kwietniu konkurować z tak silnym połączeniem marek. O samej grze więcej napisał Tomek, dlatego koniecznie zapoznajcie się z jego wrażeniami z gry w LEGO Star Wars: The Skywalker Saga.

Nintendo Switch Sports

  • Dostępność: Nintendo Switch,
  • Premiera: 29 kwietnia,
  • Cena: 199 złotych.

Teraz czas na drobną lekcję historii. W 2006 roku – razem z konsolą Nintendo Wii – na rynku pojawiło się Wii Sports. Tytuł, który niemalże samodzielnie odpowiada za sukces tej konsoli na amerykańskim i światowym rynku. Proste dyscypliny sportowe oraz intuicyjne sterowanie ruchowe sprawiły, że gigant z Kyoto podbił cały świat swoją niepozorną konsolką. Wii sprzedało się tak świetnie, że w siódmej generacji konsol zdeklasowało Xboxa 360 oraz PlayStation 3.

Dlatego też ogłoszenie Nintendo Switch Sports i przeniesienie tych gier sportowych na realia Switcha jest naprawdę wielkim wydarzeniem. Szczególnie w USA, gdzie Nintendo ma kultowy wręcz status od drugiej połowy lat 80. Sam doświadczyłem Wii Sports w kilku barach i powiem szczerze, że im więcej osób namówicie, tym lepsza jest to zabawa. Sam pomysł podpatrzyło później chociażby Sony, wydając dwie gry z serii Sports Champions na PlayStation Move.

Nintendo Switch Sports będzie zawierać zabawy w siatkówkę, piłkę nożną, kręgle, tenis, badminton oraz walki na miecze. Jest to solidny zestaw, który będzie uzupełniany o dodatkowe gry w bezpłatnych aktualizacjach. Jeżeli Kirby & The Forgotten Land macie już za sobą, warto i ten tytuł wpisać na listę zakupów. Zwłaszcza że premiery gier na Nintendo Switch dopiero zaczynają złoty okres w 2022 roku.

Dorfromantik

  • Dostępność: PC,
  • Premiera: 28 kwietnia,
  • Cena: 50,99 złotych.

Z góry uprzedzam, że tę pozycję instalujecie na własną odpowiedzialność. Gdy tylko kupiłem Dorfromantik we wczesnym dostępie, moja dziewczyna zagrywała się weń codziennie. Pojedyncze sesje potrafiły docierać nawet do siedmiu godzin, tak uzależniająca jest to gra. No dobrze, tylko o co tyle hałasu.

Dorfromantik to relaksująca gra strategiczna. Za pomocą losowych kafelków gracz tworzy piękne krajobrazy i miasta. Te nie są oczywiście nieskończone, dlatego lokacje trzeba umieć stworzyć z głową. Najłatwiejszym sposobem na otrzymanie nowych kafelków jest wykonywanie misji. Stwórz miasto z 30 domkami, a będziesz mógł kontynuować jego rozwój. Celem rozgrywki jest zdobycie jak największej liczby punktów, dlatego bonusowych pól trzeba zdobyć jak najwięcej.

Zwłaszcza że tytuł później odkrywa przed graczem kolejne biomy oraz nowe rodzaje kafelków. W takiej cenie naprawdę warto spróbować. Sam nie lubię gier strategicznych, a Dorfromantik i mnie wciągnął na kilka partyjek. Grę możecie kupić nawet teraz, choć 28 kwietnia wychodzi ona z wczesnego dostępu. A to z kolei uczyni ją jeszcze lepszą niż do tej pory.

The House of the Dead: Remake

  • Dostępność: Nintendo Switch,
  • Premiera: 7 kwietnia,
  • Cena: 169,90 złotych.

Teraz z kolei czas na mały polski akcent. Jakiś czas temu gdyńskie studio Forever Entertainment stworzyło Panzer Dragoon: Remake, czyli odświeżenie osławionej strzelanki z czasów świetności konsoli SEGA Saturn. Projekt był tak dobrze zrealizowany, że działaniami Gdynian zainteresowały się tak wielkie podmioty, jak Square Enix czy właśnie SEGA.

Efektem tych zainteresowań jest tytuł ekskluzywny dla konsoli Nintendo Switch. The House of the Dead: Remake to rewitalizacja kolejnej marki japońskiego producenta, tym razem znanej z salonów gier. Jest to niesamowicie intensywna strzelanka na szynach, w której celem jest eliminacja jak największych hord zombie. Tytuł był tak popularny, że jego druga odsłona trafiła już na wszystkie nowoczesne konsole oraz komputery PC.

Choć zawsze wolałem policyjne Time Crisis, strzelanka z zombie daje podobną ilość frajdy. Jednocześnie premiery gier z automatowym sznytem są już tak rzadkie, że każda znów budzi we mnie to małe dziecko. No i najważniejsze – tym razem nie zostawicie dziesiątek monet w salonie gier. Chociaż nie ukrywam, 169,90 złotych to również niemały wydatek. Tyle dobrego, że w zamian dostajemy nieograniczoną liczbę żyć.

Chrono Cross: The Radical Dreamers Edition

  • Dostępność: PC/PlayStation 4/Xbox One/Nintendo Switch,
  • Premiera: 7 kwietnia,
  • Cena: 69,99 złotych.

Kwietniową posuchę łatwo poznać po tym, że coraz więcej remasterów pcha się na salony. Ten miesiąc będzie wyjątkowy również dla fanów japońskich gier RPG. Do cyfrowej dystrybucji powraca odświeżone Chrono Cross, które dotychczas ukazało się na pierwszym PlayStation w 2000 roku, i to wyłącznie w Stanach Zjednoczonych oraz Japonii.

Tytuł chwali się przede wszystkim tym, że do naszej drużyny będziemy mogli dołączyć aż 40 napotkanych postaci. Oczywiście ekipa nie pomieści wszystkich, co pozwala na ukończenie fabuły na dziesiątki możliwych sposobów. Odrzucać może przestarzały system walki turowej, zbędnie pochłaniający wiele godzin. Taką rozgrywkę trzeba niestety lubić – w końcu ten gatunek święcił największe triumfy właśnie na Super Nintendo oraz pierwszym PlayStation.

Niemniej jednak, produkcja zawiera kilka usprawnień zgodnych z duchem czasu. Automatyczne rozgrywanie pojedynków, całkowite wyłączenie losowych starć czy wreszcie ułatwienia w samej walce. Choć moi przyjaciele polecają bardziej znane Chrono Trigger, niewątpliwie czekam na recenzje i tego odświeżonego klasyka.

Oto najciekawsze premiery gier na kwiecień!

Tak jak wspomniałem na początku, kwiecień nie jest wyjątkowo obfity w wielkie premiery gier. Udało się za to wygrzebać kilka mniejszych i tańszych pozycji, które z pewnością powinny umilić Wam ten początek wiosny.

A jeżeli czegoś Wam brakuje, to premiery gier z poprzednich miesięcy również czekają na największych śmiałków. W lutym i marcu ukazało się tyle hitów, że będziecie mogli się nimi bawić jeszcze do końca przyszłego roku.

Koniecznie opowiedzcie w komentarzach o Waszych planach zakupowych. Ja z pewnością zastanowię się nad LEGO Star Wars: The Skywalker Saga. Nie mam niestety Nintendo Switch na pokładzie, więc gdyńskie wojny z zombie tymczasowo mnie ominą.