Zdjęcie PlayStation 3 z Unsplash

15 lat PlayStation 3 – czy warto było szaleć tak?

11 listopada 2006 roku – dokładnie wtedy swoją premierę w Japonii miała konsola PlayStation 3. To nie będzie jednak kolejny wpis o historii, którą każdy łatwo może znaleźć na Wikipedii. Wręcz przeciwnie – postaram się tutaj opowiedzieć historię PS3 oczami dziecka, które dopiero poznawało branżę gier.

Reklama

Trudne początki PlayStation 3

Premiera PlayStation 3 zbiegła się z okresem, w którym zaczynałem nieco intensywniej śledzić branżę gier. Dlatego też, gdy pierwsze numery czasopism rozpisywały się o wbudowanym napędzie Blu-Ray, początku ery High Definition, potężnym procesorze RSX i dysku twardym o pojemności 60 GB, wstecznej kompatybilności z PS1 i PS2 oraz nadchodzących grach – najzwyczajniej w świecie oniemiałem. Dla 10-letniego dziecka, dla którego szczytem jakości była grafika w Colin McRae Rally 2.0, to musiał być szok.

Wszystkie marzenia skutecznie zabijała jednak cena sprzętu – premierowe 2399 złotych nie wygląda dla dorosłego mnie tak strasznie. Kilka miesięcy temu w końcu zapłaciłem podobną kwotę za PlayStation 5, więc z finansami nie jest aż tak źle. W 2006 roku jednak to była niesamowita kwota, o którą nie wyobrażałem sobie w jakikolwiek sposób prosić rodziców.

Reklama

Z perspektywy czasu myślę jednak, że PS3 oferowało wówczas fantastyczne możliwości oraz obietnicę jeszcze lepszej przyszłości. Problemem był jednak tańszy Xbox 360, obecny wówczas na rynku niecały rok. 1699 złotych wyglądało naprawdę atrakcyjnie, a Sony i tak sprzedawało PS3 ze stratą.

I tak sobie minęły trzy lata, aż w końcu jeden z moich najlepszych przyjaciół dostał PlayStation 3 od rodziców na święta. Był to jeszcze model FAT, lecz niestety już bez wstecznej kompatybilności z grami na PS2. Sony – w walce z Microsoftem – musiało ciąć koszty, dlatego na pierwszy ogień poszła sprzętowa, a potem software’owa emulacja PlayStation 2. Dzisiaj nie jest to jednak wielka strata, zwłaszcza, że ogrom klasyki z PS2 otrzymał usprawnione porty na PS3.

Ratchet & Clank: Tools of Destruction - gra na PlayStation 3, o której już w 2007 roku mówiło się, że wygląda jak filmy Pixara
Ratchet & Clank: Tools of Destruction – gra na PlayStation 3, o której już w 2007 roku mówiło się, że wygląda jak filmy Pixara

Pierwszy opad szczęki

Choć moja pierwsza styczność z PlayStation 3 miała miejsce w 2009 roku, gry, które ogrywaliśmy, pochodziły raczej z początku ósmej generacji konsol. Motorstorm, Ridge Racer 7, Lair, FIFA 08 oraz Ratchet & Clank: Tools of Destruction – to są pełne wersje gier, do których wówczas mieliśmy dostęp.

Największe wrażenie zdecydowanie wtedy wywarł na mnie Motorstorm – dynamiczne, terenowe wyścigi od Evolution Studios, które w majestatycznym 720p przyprawiało o zawrót głowy. Ratchet & Clank: Tools of Destruction już w 2007 roku prezentowało się fantastycznie, dostaraczając klasyczną rozgrywkę serii w niemalże bajkowej wówczas jakości.

Co ciekawe – zdecydowana większość gier na PS3 działała w rozdzielczości 720p, a nie 1080p. Dlatego też, jeżeli dzisiaj produkcje na PlayStation 3 wydają się Wam nieostre, to właśnie z powodu niskiej rozdzielczości. W pełnym HD funkcjonowały przeważnie odświeżenia gier z poprzedniej generacji oraz mniejsze produkcje, które nie wymagały wielkich fajerwerków graficznych. Rewolucja nie dotyczyła jednak tylko oprawy wizualnej, ponieważ nowością był także kontroler SixAxis.

Z pozoru wyglądał dokładnie tak samo, jak poprzedni kontroler do PlayStation 2, tylko bez kabla. SixAxis miał jednak sensor ruchu, przez co pozwalał na ruchowe sterowanie w produkcjach. Niestety – tak, jak obecnie mało który deweloper robi coś użytecznego z haptycznymi wibracjami – tak wówczas sensor ruchowy w padzie interesował jedynie twórców gier ekskluzywnych na PlayStation 3.

Kuriozum była jednak produkcja o nazwie Lair. Sterowaliśmy w niej wielkim smokiem, niemal w całości kontrolując go wymachami SixAxisa. Nie było jednak dopracowane dostatecznie, dlatego też Lair otrzymał w recenzjach słabe noty. Dobrze chociaż, że studio później dodało funkcję wyłączenia sensora ruchu.

Gra, w której siejesz pożogę wielkim smokiem brzmi jak fantastyczny pomysł. Szkoda jednak, że Lair nie dorównał oczekiwaniom
Gra, w której siejesz pożogę wielkim smokiem brzmi jak fantastyczny pomysł. Szkoda jednak, że Lair nie dorównało oczekiwaniom

PlayStation Network, czyli demo na wyciągnięcie ręki

W listopadzie 2006 roku swoją premierę miało także PlayStation Network, czyli internetowa platforma do sieciowej rozgrywki oraz PlayStation Store – cyfrowy sklep na konsoli. Dla polskiego, 12-letniego gracza, oznaczało to jednak zupełnie coś innego. To był jeszcze czas, w którym wersje demonstracyjne gier miały się świetnie. Z każdą największą premierą wiązało się więc bezpłatne demo, łatwo dostępne do pobrania z poziomu konsoli.

To była prawdopodobnie jedna z naszych największych rozrywek na konsoli. Ściąganie i sprawdzanie kolejnych wersji demonstracyjnych gier, o których czytaliśmy na łamach CD-Action, NEO+ czy też PSX Extreme.

Pamiętam doskonale ekscytację, jaką wywołało w nas demo God of War III, przygotowane z okazji E3 2009. Było tak świetne, że jakiś czas później kumplowi udało się rodziców namówić na zakup gry, którą potem wspólnie przechodziliśmy. Wersji demonstracyjnych naprawdę ściągaliśmy na potęgę, ponieważ nasz wspólny budżet wynosił jakieś 2 złote i paczkę chipsów.

W 2011 roku stało się jednak coś niespotykanego. W kwietniu serwery PlayStation Network padły jak mucha na niemalże miesiąc. Powodem był skuteczny atak hakerów, w wyniku którego zostały skradzione dane 77 milionów użytkowników konsol.

Sony oczywiście przeprosiło, fundując graczom darmowy miesiąc PlayStation Plus oraz dwie darmowe gry na PlayStation 3 oraz PlayStation Portable, z listy zaproponowanej przez producenta. Był to jednak niecodzienny ewenement, pokazujący, jak kruche może być oparcie architektury sprzętu o usługi internetowe. Jedna awaria może równać się utracie połowie funkcjonalności całego systemu.

Tak PlayStation Store wyglądało w 2009 roku (źródło: Reddit)
Tak PlayStation Store wyglądało w 2009 roku (źródło: Reddit)

Tańczący z różdżkami

Wraz z kolejnymi obniżkami cen oraz rewizjami sprzętu, PlayStation 3 pojawiało się w kolejnych domach. Sporym szokiem było dla mnie, gdy zobaczyłem u jednego z kuzynów model Super Slim, czyli ostatni wariant PS3. Była to dość intrygująca konsola. Zaledwie 12 GB wbudowanej pamięci nie pozwalało na zbyt komfortową grę, lecz dołożenie kolejnego dysku także nie stanowiło problemu. Jego zestaw miał jednak zupełnie nową zabawkę – PlayStation Move.

To było dopiero jazda. Stworzony na modłę odnoszącego wielki sukces Nintendo Wii, zestaw w postaci różdżki oraz nawigatora. Kompatybilne były z nim najczęściej tanie gry sportowe, które przynosiły zaskakująco mnóstwo pokładów dobrej zabawy. PS Move robiło taką furorę, że Kasia specjalnie kupiła dla niego telewizor, konsolę i zestaw Move z kilkoma grami (edit od Kasi: do dziś wspominam to jako świetną decyzję! ;)).

A warto było – Sports Champions 1 i 2 do dzisiaj zaczarują na niejednej imprezie. Sony także wypuściło wyjątkowe akcesorium w postaci SharpShootera. Ten dodatek pozwolił zamienić PS Move w fantastyczny karabin, wykorzystany między innymi w Killzone 3.

Ruchowe kontrolery odkrywaliśmy jednak w końcowej fazie życia PS3. Tak niesamowite tytuły, jak The Last of Us czy GTA V były już na rynku, pokazując jak wiele dało się wycisnąć z kilkuletniego już wówczas sprzętu Sony. To był też moment, w którym PlayStation zaczęło się kierować ku tak filmowym produkcjom, jakie kojarzymy dzisiaj z ich katalogu wydawniczego. To tam swój początek miało Uncharted – seria wyznaczająca trendy w wysokobudżetowych produkcjach od 2007 roku.

PlayStation VR PS VR PSVR Sony
PlayStation Move dalej jest wspierane przez konsole Sony, dzięki ich działaniu z PlayStation VR

PlayStation 3 w 2021 roku

W obliczu nowej generacji konsol, 15-letnie PlayStation 3 jest już sprzętem retro. Niedawno sklep konsoli cudem uniknął ostatecznego wyłączenia, lecz teraz na PS3 zapłacicie jedynie środkami ze zdrapek. Jaka jest więc rola PS3 w 2021 roku?

Przede wszystkim – paradoksalnie – PS3 to najlepsza maszyna do legalnego ogrywania klasyki z PS2 oraz PS One. Wszystko to dzięki potężnej bibliotece cyfrowej klasyki, jaka została wypuszczona na rynek w okresie życia PS3. God of War, Ratchet & Clank, Jak & Daxter – to tylko nieliczne przykłady serii, jakie w pełni ogracie na starszej konsoli Sony, w pełnym HD. Pomimo braku wstecznej kompatybilności z PS2, ogrom klasyki został ponownie wydany, będąc jednocześnie ostatecznym sposobem na doświadczenie poszczególnych produkcji.

Trudno jednak przy tym usprawiedliwić powrót do PS3, jeśli chcecie ograć tytuły z jej generacji. Ogrom produkcji otrzymuje teraz odświeżenia, dzięki czemu nie musicie już sięgać po stary sprzęt. Niemalże każde większe wydanie z PlayStation 3 otrzymało już port na PS4/Xbox One, a co za tym idzie, jest kompatybilne także z nową generacją.

Prawda jest jednak taka, że PS3 było dla Sony wielkim ryzykiem. Producent chciał stworzyć wielki, multimedialny kombajn, na który rynek nie był zwyczajnie gotowy. Sprzedaż urządzenia ze stratą oraz zażarta rywalizacja z Microsoftem i Nintendo sprawiła jednak, że PlayStation 3 na końcu wygrało generację fantastycznymi grami, otwierając drogę do następnych rozdziałów w historii marki.

Reklama