Miko Marczyk za kierownicą Audi A6 Sportback e-tron ustanowił rekord Guinnessa w dystansie pokonanym samochodem elektrycznym bez ładowania. Wynik jest znacznie lepszy niż zasięg deklarowany przez producenta.
Rekord Guinnessa pobity. Zrobił to Polak za kierownicą elektrycznego Audi
Wypada zacząć od przedstawienia dwóch głównych bohaterów całego zamieszania. Miko Marczyk to 30-letni kierowca rajdowy. Potrafi jeździć nie tylko szybko, ale również w sposób wyjątkowo efektywny, osiągając imponujące wyniki niskiego zużycia paliwa lub prądu. Z kolei Audi A6 Sportback e-tron to elektryczny odpowiednik Audi A6 C9, czyli sedan/liftback lub kombi segmentu E.
W próbie bicia rekordu Guinnessa wykorzystano Audi A6 Sportback e-tron w wersji Performance. Samochód zapewnia 367 KM, które generowane są przez jeden silnik umieszczony z tyłu i napędzane są wyłącznie tylne koła. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h wynosi 5,4 s, a na pokładzie znalazł się spory akumulator o pojemności 94,9 kWh netto.
Producent twierdzi, że opisana wersja A6 powinna przejechać na jednym ładowaniu do około 679-776 km, zależnie od warunków. Natomiast średnie zużycie energii wynosi od 13,6 do 15,8 kWh na 100 km w cyklu mieszanym. Tymczasem Miko Marczyk, w trakcie ustanawiania rekordu, zszedł do wyniku zaledwie 7,09 kWh/100 km, czyli wartości porównywalnej do Volkswagena Mission Efficiency, który powstał, aby osiągać możliwie najniższe zapotrzebowanie na prąd.

Miko Marczyk, poruszając się po polskich drogach, przejechał 1338 kilometrów bez uzupełniania energii na ładowarce. Oznacza to, że udało mu się ustanowić rekord Guinnessa w największym dystansie przebytym na jednym ładowaniu w seryjnie produkowanym samochodzie elektrycznym.
Wiem, że niektórzy robią większe dystanse swoimi dieslami i to przy wyższych prędkościach, ale również takimi autami 30-latek z Łodzi potrafi ustanowić rekord Guinnessa. W 2025 roku przejechał Skodą Superb czwartej generacji dokładnie 2831 kilometrów na jednym tankowaniu. Pod maską pracował 4-cylindrowy silnik 2.0 TDI o mocy 150 KM.
To była długa trasa i nie chodzi wyłącznie o dystans
Oczywiście trasa przebiegała w taki sposób, aby ustanowienie rekordowego dystansu było łatwiejsze lub nawet w ogóle możliwe. Nie należy nastawiać się, że wsiądziemy do elektrycznego Audi A6 i zobaczymy równie niskie zużycie energii. Niewykluczone, że podczas codziennej jazdy nie osiągniemy nawet rezultatów deklarowanych przez firmę z Ingolstadt.
Trasa rozpoczęła się w Zakopanem, o czym informuje Miko Marczyk w swoich mediach społecznościowych, a co (mam nadzieję, że przypadkowo) pominęło Audi w informacji prasowej. Droga przebiegała przez Kraków, Sandomierz, Puławy, Warszawę, Płock, Włocławek, Toruń, Grudziądz i Trójmiasto. Udało dotrzeć się aż na Hel, a następnie ruszyć w drogę powrotną. Samochód finalnie zatrzymał się dopiero pomiędzy Toruniem a Ciechocinkiem.

Warto jeszcze odnotować, że średnia temperatura powietrza wynosiła 15°C, a najniższa wartość to 7°C – odnotowano ją w Grudziądzu o 5:30 rano. Bicie rekordu rozpoczęło się w piątek (11 września) o godzinie 1:55 nad ranem i trwało ponad 45 godzin.
Poprzedni rekord ustanowił Umit Sabanci, który w elektrycznym modelu Lucid Air Grand Touring pokonał dystans 1205 kilometrów. Przejechał on drogę z Sankt Moritz do Monachium, czyli również trasa prowadziła do punktu położonego niżej niż miejsce startu.





