TikTok aplikacja na smartfonie
fot. Kon Zografos / Pixabay

Kolejny, głupi trend na TikToku może kosztować zdrowie, a nawet życie wiele niewinnych osób

Mnóstwo osób znajduje ciekawe, interesujące lub/i inspirujące treści na TikToku, lecz jednocześnie jest on siedliskiem wielu patologii, które zyskują poklask. Wśród nich znajdują się tzw. challenge i różne trendy, które mogą być tragiczne w skutkach (i nieraz się zdarzyło, że były). Z podobną sytuacją mamy do czynienia też w tym przypadku – kolejny, głupi trend już doprowadza do tego, że niewinne osoby postronne dostają „rykoszetem”. W skrajnych przypadkach mogą to nawet przypłacić życiem.

Kolejny, głupi trend na TikToku

Każdy bez większego problemu może zobaczyć, co „trenduje” na TikToku. Osoby, które chcą uzyskać jak najwięcej wyświetleń, tworzą treści powiązane z najnowszymi trendami, z nadzieją, że dzięki temu zostaną zauważone i „się wybiją” – bo ta (i nie tylko) platforma społecznościowa nie jest dla szarych myszek, które nie chcą zwracać na siebie uwagi otoczenia.

O ile wiele trendów jest nieszkodliwych, o tyle związany z hasztagiem #ozempic jak najbardziej może być. Aktualnie filmy nim okraszone mają ~439,5 mln wyświetleń, zatem jak najbardziej można powiedzieć, że to obecnie bardzo „lotny” temat. I jednocześnie można też dodać, że niestety. Dlaczego?

Otóż dlatego, że – jak zauważa serwis Medonet – przyczynia się do pogłębiania problemów z dostępnością leku, którego używa się w leczeniu cukrzycy typu 2 – a już od kilku miesięcy osoby, które go naprawdę potrzebują, mają problem, żeby go kupić. Trendujący hasztag #ozempic sprawia bowiem, że po wspomniany lek sięgają również ci, którzy nie mają wskazań do jego stosowania.

TikTok trend Ozempic
fot. Tabletowo.pl

„Zabójczy” #ozempic

Lek Ozempic w Polsce przepisywany jest tylko osobom z otyłością oraz cukrzycą typu 2 – nikt inny (teoretycznie) nie może go otrzymać. Dlaczego jednak wzbudził takie zainteresowanie, co widać m.in. na TikToku? Otóż Ozempic zawiera substancję aktywną o nazwie semaglutyd, która może być pomocna w walce z otyłością, bowiem powoduje ona hamowanie apetytu.

Dla wielu osób Ozempic stał się więc „cudownym” lekiem na otyłość, dzięki któremu można schudnąć bez wielkich wyrzeczeń. Przyczynił się do tego również Elon Musk, który otwarcie przyznał, że semaglutyd pomógł mu zrzucić kilkanaście kilogramów. Co więcej, multimilarder napisał, że jego stosowanie ma „minimalną ilość skutków ubocznych” – takie stwierdzenie jest bardzo niebezpieczne. Każdy lek powinien być stosowany – po pierwsze – tylko po konsultacji z lekarzem i – po drugie – wyłącznie w uzasadnionych przypadkach.

Jak zauważa serwis Medonet, Ozempic ma wiele działań niepożądanych, m.in. nudności, wymioty, bóle brzucha, biegunki, zaparcia i zawroty głowy, ale może również spowodować ostre zapalenie trzustki czy hipoglikemię. Ponadto portal przywołuje wyznanie jednej z osób, które na własną rękę zdecydowały się zastosować ten lek – w jej przypadku spowodował nieodwracalną gastroparezę, zapalenie trzustki i wpłynął negatywnie na wzrok.

Można się domyślać, że podobnych przypadków jest znacznie więcej. Trudno jednak żałować osób, które cierpią przez swoją własną głupotę. W przeciwieństwie do chorych, którzy naprawdę potrzebują tego leku, a nie mogą go swobodnie kupić, bo polują na niego również marzyciele o szczupłej sylwetce. Jest on wręcz tak pożądany, że najbardziej zdesperowani starają się go kupić w „szarej strefie”, na przykład na tematycznych grupach na Facebooku.

Tymczasem niedobory w aptekach zagrażają prawdziwie chorym, którzy potrzebują Ozempiku. W skrajnych przypadkach brak dostępu do niego może doprowadzić nawet do poważnych powikłań zdrowotnych, bowiem lek pomaga zmniejszyć podwyższone stężenie glukozy we krwi u chorych – a jest ono bardzo niebezpieczne i nieleczone zagraża życiu.