telewizor pilot tv
fot. Alehandra13 / Pixabay

Kablówki też chcą podnosić klientom ceny w trakcie trwania umowy!

Niedawno dowiedzieliśmy się, że Orange i T-Mobile zaczęły dodawać zapis w nowych umowach, który pozwala im podnieść ceny w trakcie trwania umowy. Teraz okazuje się, że podobną drogą chcą pójść również kablówki, ale jednocześnie boją się, że takie posunięcie spowoduje masowy odpływ klientów.

Reklama

Kablówki też chcą podnosić klientom ceny w trakcie trwania umowy

Portal Wirtualne Media dowiedział się, że w Polskiej Izbie Komunikacji Elektronicznej odbywają się konsultacje w sprawie wspólnego apelu do premiera o wprowadzenie zmian w prawie telekomunikacyjnym. Obecnie nie pozwala ono bowiem wprowadzać zmian w cenniku w umowach zawartych na czas określony, jeżeli operator nie zastrzeże sobie takiej możliwości. Ponadto w przypadku podwyżki cen klientowi musi przysługiwać prawo do rozwiązania umowy bez konsekwencji finansowych, tj. kary umownej, która naliczana jest, jeżeli klient zerwie umowę z własnej woli (jej wysokość i sposób jej wyliczania jest zawsze dokładnie opisany w każdej umowie).

Wirtualne Media nieoficjalnie dowiedział się, że Polska Izba Komunikacji Elektronicznej „zainspirowała się” posunięciem Orange i T-Mobile, które od kilku tygodni w nowych umowach dodają zapis, pozwalający im podnieść ceny w trakcie trwania umowy. Orange zastrzega sobie taką możliwość w sytuacji, gdy średnioroczna inflacja przekroczy 3,5%, ale jednocześnie deklaruje, że może, ale wcale nie musi podnosić cen klientom. W związku z tą klauzulą, pierwsza podwyżka może nastąpić dopiero w lutym 2023 roku, a klienci zostaną poinformowani o planowanych zmianach w cennikach z 30-dniowym wyprzedzeniem i będą mieli możliwość bezkarnie wypowiedzieć umowę operatorowi.

W przeciwieństwie jednak do Orange i T-Mobile, kablówki chciałyby sobie zastrzec możliwość podnoszenia cen w związku z inflacją bez możliwości bezkarnego rozwiązania umowy przez klienta z tego powodu. Takie podejście może się nie spodobać konsumentom, nawet jeżeli większość (ze zwykłego przyzwyczajenia) i tak nie rozwiązałaby umowy, gdyby mogła to zrobić bezkarnie.

Kablówki chcą zmian, ale też boją się masowych odejść klientów

Jak wspomniałem, prawdopodobnie większość klientów mimo wszystko zacisnęłaby zęby i zgodziłaby się płacić więcej, ponieważ duża część osób niechętnie zmienia dostawcę usług, jeśli zostanie do tego „zmuszona”, a nie sama podejmie taką decyzję po zapoznaniu się z dostępnymi ofertami przy końcu umowy z obecnym operatorem. Ponadto należy pamiętać, że często klienci korzystają z usług pakietowych, co zapewnia im niższą łączną cenę niż w przypadku kupienia każdej usługi osobno – teoretycznie bezkarna rezygnacja z jednej w związku z zapowiedzianą podwyżką mogłaby wywołać automatyczną podwyżkę ceny pozostałej/pozostałych.

kablówki chcą podnosić ceny w trakcie trwania umowy
fot. Alehandra13 / Pixabay

Operatorzy mimo wszystko obawiają się jednak masowego odpływu klientów po podniesieniu cen, jeśli będą mieli możliwość bezkarnie rozwiązać umowę. Na rynku jest bowiem ogromna konkurencja, a ponadto nowi klienci bardzo często mogą liczyć na lepszą ofertę niż obecni – to może skusić niezadowolonych z podwyżek do zmiany dostawcy usług.

Jednocześnie operatorzy kablowi tłumaczą, że cały czas rosną koszty ich działalności – wpływa na to inflacja i ceny energii elektrycznej oraz konieczność nieustannego inwestowania w rozwój infrastruktury. Ponadto muszą płacić więcej za dostęp do treści, oferowane potem klientom.

Na tę chwilę nie wiadomo, czy kablówkom uda się dopiąć swego – wszystko zależy od tego, czy uda się przekonać premiera do zmian w Prawie telekomunikacyjnym.