Ferrari 296 GTS
(fot. Ferrari)

To nie prima aprilis. Ponad połowa modeli Ferrari zostanie zelektryfikowana

Pojawienie się w pełni elektrycznego Ferrari to tylko kwestia czasu. Zanim jednak to się stanie, włoski producent ogłosił swoje plany na najbliższe cztery lata, w których naprawdę ważnym elementem będzie elektryfikacja.

Reklama

Większość włoskich supersamochodów zostanie zelektryfikowana

Marki Ferrari chyba nie trzeba nikomu przedstawiać – sportowe samochody z Maranello wzbudzają sporo emocji i to nie tylko wśród fanów motoryzacji. Jednym z ich charakterystycznych elementów są duże silniki spalinowe, dostarczające nie tylko sporo mocy, ale również niesamowicie piękne brzmienie.

Bez obaw, Włosi nie zamierzają zrezygnować z dużych silników, ale elektryfikacja będzie coraz bardziej widoczna. Zresztą już teraz producent wykorzystuje napędy łączące silniki benzynowe z elektrycznymi. Niekoniecznie celem jest bycie bardziej „eko”, ale wniesienie osiągów na jeszcze wyższy poziom.

Podczas ostatniej prezentacji skierowanej dla inwestorów, Ferrari zapowiedziało, że elektryfikacja będzie odgrywać coraz większą rolę w ich supersamochodach. Plany zakładają, że do 2026 roku 40% samochodów będzie czysto spalinowych, a pozostałe 60% będzie hybrydami oraz BEV-ami, w których zostanie zastosowany wyłącznie napęd elektryczny.

Ferrari 296 GTS
(fot. Ferrari)

Ponadto, firma z Maranello zamierza do 2030 roku osiągnąć neutralności pod względem emisji dwutlenku węgla, aczkolwiek nie oznacza to porzucenia silników spalinowych. Wciąż mają być one dostępne i to bez elektrycznych wspomagaczy. Fani bardziej klasycznej motoryzacji nie mają więc powodów do smutku.

Dowiedzieliśmy się jeszcze, że Ferrari zamierza opierać się głównie na technologii hybrydowego układu napędowego z F1 i innych wyścigowych doświadczeń. Natomiast silniki elektryczne będą ręcznie wykonane, a także mają być projektowane i składane w Maranello, co podobno ma zapewnić wyjątkowe wrażenia z jazdy.

Warto dodać, że pierwsze, w pełni elektryczne Ferrari zadebiutuje w 2025 roku. Nie będzie chyba żadnym zaskoczeniem, że nie otrzymamy grzecznego auta do miasta. Cały pojazd będzie nastawiony na dostarczanie topowych osiągów. Według Benedetto Vigna, dyrektora generalnego marki, model BEV zachowa autentyczność i będzie wyjątkowy z wielu różnych punktów widzenia.

Czy kupimy spalinowy supersamochód po 2035 roku?

Myślę, że bardziej trafnym pytaniem będzie, czy bogaci będą mogli pozwolić sobie na posłuchanie dźwięku dużego silnika spalinowego w nowym samochodzie po 2035 roku. Przypominam, że Parlament Europejski przegłosował zakaz sprzedaży samochodów spalinowych.

Przygotowana została bowiem poprawka do wspomnianego zakazu, która ma pozwolić producentom małoseryjnym, sprzedającym do 10 tys. aut rocznie, na składanie wniosków o zwolnienie z zakazu. Jeśli ta zmiana zostanie wprowadzona, to odpowiedź na powyższe pytanie brzmi następująco: tak, bogaci nadal będą mogli kupować nowe auta spalinowe.

Co ciekawe, poprawkę nazywa się „poprawką Ferrari”.