Elon Musk - nowy właściciel Twittera
Elon Musk - nowy właściciel Twittera

Twitter w rękach Elona Muska! Multimilioner wykupi cały serwis

Twitter od zawsze był platformą, przez którą Elon Musk brylował w sieci jako najbogatszy człowiek-mem. Do samego końca jednak, mało kto dowierzał, iż rzeczywiście będzie on w stanie przejąć jedną z największych platform social media na świecie. A tymczasem, on naprawdę to zrobił.

Reklama

Pieniądze, które przemówiły

Zarząd Twittera zdecydował się oddać korporację Muskowi za kwotę 44 miliardów dolarów. Oznacza to, iż właściciel Tesli zakupił ćwierkacza w cenie 54,20 dolarów za akcję – czyli taką, jaką proponował już w połowie kwietnia. Mało kto wierzył, że Musk rzeczywiście przejmie firmę, nawet gdy znajdował się już w posiadaniu 9,2% jej akcji.

Gdy Elon Musk ogłosił chęć wykupienia Twittera, zarząd tej firmy wystosował tak zwaną zatrutą pigułkę. Jest to mechanizm, pozwalający członkom zarządu wykupić większą liczbę akcji, chroniąc ją przed wrogim przejęciem z zewnątrz. Zwykle to rozwiązanie zmusza potencjalnego nabywcę do bezpośrednich rozmów z zarządem firmy.

Co ciekawe, nawet tak bogaty człowiek, nie będzie w stanie kupić Twittera za gotówkę. Aż 25 miliardów dolarów to będzie pożyczka – resztę Elon Musk pokryje z osobistych aktywów. Analitycy wierzą, że koszty związane ze spłatą długu wyniosą rocznie ptasi portal miliard dolarów, co stanowi zaledwie 20% przychodów firmy.

Panie Elon, bardzo proszę o ten przycisk edycji w Twitterze. Chociaż na 20 sekund!
Panie Elon, bardzo proszę o ten przycisk edycji w Twitterze. Chociaż na 20 sekund!

Czy to początek zmian na Twitterze?

Nie da się ukryć, że Twitter jest największym internetowym kanałem informacyjnym „live”, jeśli mówimy o światowej polityce. Nawet na małym, polskim polu bitwy, przedstawiciele różnych partii obrzucają się wiadomościami i inwektywami, ku uciesze gawiedzi i tradycyjnych mediów, mogących te wpisy później cytować. Nie inaczej jest wśród wielkich graczy – tych politycznych i technologicznych, gdzie ćwierkacz stanowi najbardziej bezpośrednie medium i sposobem na kontakt bezpośredni między korporacją, a użytkownikiem jej produktów i usług.

Elon Musk wierzy, że pod jego sterami Twitter może być platformą, która zdecydowanie lepiej uznaje wolność słowa. Trudno powiedzieć, czy to oznacza rzeczywiste promowanie konstruktywnej dyskusji, czy ponowne dopuszczenie do głosu tak szkodliwych figur jak Donald J. Trump. Przewiduje się też, że rząd Stanów Zjednoczonych nie będzie interweniować przy tym zakupie. Zarówno Tesla jak i Space X, nie są przecież konkurencją dla ptasiej platformy.

Jedno jest pewne – pod rządami Elona Muska, Twitter doczeka się wielu kluczowych zmian. Sam liczę na rzeczywisty przycisk do edycji, lecz to oczywiście tylko wierzchołek góry lodowej. Znacznie więcej zadzieje się pod maską serwisu – algorytmy, sposób prezentowania treści, moderacja – tutaj rozegra się prawdziwa batalia o wolność słowa. Oczywiście o ile Musk nie posługuje się jedynie pustymi obietnicami.