Audi Q3 Sportback - sprawdziłem, co oferuje wirtualny kokpit
(fot. Audi Polska)

Audi Q3 Sportback – sprawdziłem, co oferuje wirtualny kokpit

W nowych modelach Audi coraz trudniej spotkać analogowe zegary. Zostały one zastąpione przez wirtualny kokpit, czyli wirtualne wskazówki wyświetlane na ekranie.

Wirtualny kokpit znany jest od kilku lat

Cyfrowe zegary, w pełni zastępujące klasyczny prędkościomierz i obrotomierz, nie są nowością w samochodach z Ingolstadt. Wirtualny kokpit zadebiutował bowiem w 2014 roku, wraz z premierą trzeciej generacji Audi TT. Następnie został wprowadzony do kolejnych modeli – A4, A5, A6, Q5 czy Q7. Obecnie w każdym nowym Audi, tuż za kierownicą, znajduje się spory wyświetlacz.

Co ciekawe, we wspomnianym Audi TT, a także w supersportowym Audi R8, wirtualny kokpit nie tylko pokazuje aktualną prędkość, wybrany bieg czy zużycie paliwa, ale również stanowi centrum całego systemu multimedialnego. W tych modelach nie mamy drugiego, centralnego ekranu – wszystko jest wyświetlane tuż za kierownicą.

Audi Q3 Sportback - sprawdziłem, co oferuje wirtualny kokpit
Informacje o ostatniej podróży w widoku podstawowym. (fot. Mateusz Budzeń, Tabletowo.pl)

W pozostałych samochodach Audi, zestawowi cyfrowych wskazówek towarzyszy jeden lub dwa ekrany. Wówczas sporo funkcji przeniesionych jest na główny wyświetlacz, aczkolwiek wirtualny kokpit nadal odgrywa ważną rolę, zapewniając bogaty zestaw opcji.

Oczywiście wirtualne zegary znajdziemy nie tylko w „czterech pierścieniach”. Ekrany z zamiłowaniem montuje Mercedes, BMW, Volkswagen, Skoda, a nawet Ford w nowym Mustangu oraz wielu innych producentów. Obecnie nie mamy do czynienia z wyjątkowym rozwiązaniem, a raczej z technologią, która staje się standardem.

Cyfrowe zegary w Audi Q3 Sportback

Jednym z pierwszych samochodów, który miałem okazję testować, było Audi A4 B9 – model wprowadzony do sprzedaży w 2015 roku. Był on już wyposażony w cyfrowe zegary. Wyrobione wówczas nawyki związane z korzystaniem z wirtualnego kokpitu mogłem ostatnio bez problemu zastosować w nowym Audi Q3 Sportback. Po prostu, mimo iż od premiery trzeciego wcielenia Audi TT minęło kilka lat, to wirtualny kokpit nie przeszedł znaczących zmian.

Owszem, Audi wprowadziło kilka usprawnień, a także pojawiły się nowe schematy wyglądu, ale główne wytyczne pozostały w formie znanej z Audi TT czy A4 B9. Rozwój interfejsu można porównać do ostatnich wydań iOS – drobne nowości zamiast rewolucji. Nie oznacza to, że wirtualny kokpit wypada gorzej na tle konkurencyjnych rozwiązań. No dobrze, cyfrowe zegary w nowych Mercedesach wyglądają nowocześniej, ale nie zyskujemy większej funkcjonalności. Z kolei nowszy interfejs stosowany przez BMW przegrywa pod względem czytelności.

Audi Q3 Sportback - sprawdziłem, co oferuje wirtualny kokpit
Aktywni asystenci w widoku podstawowym. (fot. Mateusz Budzeń, Tabletowo.pl)

Ekran w testowanym modelu Audi ma 12,3 cala, rozdzielczość 1440 × 540 pikseli i oferuje odświeżanie na poziomie 60 klatek na sekundę. Całość do sprawnego działania wykorzystuje układ Nvidia Tegra. Muszę przyznać, że oprogramowanie naprawdę szybko reaguje na polecenia kierowcy, niezależnie czy chcemy tylko przełączyć się między wskazaniami jazdy czy włączyć pełną mapę nawigacji.

Na pewno na listę zalet można wpisać wysoką czytelność, maksymalną jasność pozwalającą na komfortowe korzystanie w słoneczny dzień, a także rozbudowane opcje personalizacji. Idealnie nie jest – analogowe zegary montowane w starszych modelach Audi wyglądały po prostu lepiej. Cóż, nie można mieć wszystkiego.

Cztery główne ekrany, dwa podstawowe tryby wyświetlania i trzy schematy

W Audi Q3 Sportback, tak samo jak w każdym nowym Audi, wirtualny kokpit składa się z czterech podstawowych ekranów. Pomiędzy nimi przełączamy się za pomocą strzałek umieszczonych na kierownicy. Pierwszy ekran zapewnia dostęp do podstawowych informacji (np. data i godzina) i danych z jazdy (np. przejechany dystans i średnie zużycie paliwa), drugi wyświetla aktualną stację radiową/odtwarzany utwór, trzeci to historia połączeń i ulubione kontakty, a ostatni daje dostęp do nawigacji.

Każdy z wymienionych czterech ekranów obsługuje dwa główne tryby wyświetlania. Przyciskiem „View” możemy wybrać rozmiar wskazań prędkości i obrotów silnika – większe zegary i mniejsza przestrzeń na pozostałe dane lub mniejsze zegary i oczywiście dodatkowa przestrzeń na pozostałe informacje. Przydaje się to szczególnie w widoku nawigacji, gdy wykonując jedno kliknięcie zyskujemy znacznie większą mapę.

Dodatkowo, dostępne są trzy schematy zegarów – podstawowy, sportowy i dynamiczny. W przypadku dwóch pierwszych nie ma dużych różnic – trochę inna czcionka i kolorystyka zegarów. Natomiast dynamiczny zauważalnie zmienia wygląd wirtualnego kokpitu. Zamiast cyfrowych zegarów, mających imitować klasyczne, fizyczne wskazówki, mamy dwie pionowe linie z prędkością i obrotami silnika.

Zdecydować możemy jeszcze o treści wyświetlanej w środku obrotomierza. Dostępne wskazania to: zużycie paliwa, średnia prędkość jazdy, czas jazdy, dystans jazdy i dla osób ceniących minimalizm, dostępny jest brak wskazań.

Podstawowe sterowanie z poziomu wirtualnego kokpitu

Jak już wspomniałem, w Audi TT i R8 cały system infotainment wyświetlany jest tuż za kierownicą. Natomiast w pozostałych modelach, wyposażonych w dwa lub więcej ekranów, wirtualny kokpit jest uproszczony. Nie oznacza to jednak, że ekran służy w nich wyłącznie do wyświetlania interfejsu. Z poziomu kierownicy mamy dostęp do kilku podstawowych funkcji.

Przykładowo, na ekranie multimediów możemy przełączać się pomiędzy stacjami/utworami, a także wybierać źródło dźwięku. Ekran telefonu pozwala na wyświetlenie spisu połączeń lub ulubionych kontaktów. Z kolei w widoku nawigacji przerwiemy prowadzenie do celu, wybierzemy, jakie dokładnie treści mają być wyświetlane i zdecydujemy o widoku mapy, a także uzyskamy szybki dostęp do ostatnio wprowadzonych celów. To wszystko bez potrzeby sięgania do centralnego wyświetlacza i odrywania rąk od kierownicy.

Moja ulubiona funkcja? Oczywiście ekran nawigacji

Wskazania dotyczące jazdy, wyświetlanie nazwy aktualnego utworu czy funkcje połączeń z telefonu, mieliśmy już wcześniej. Niekoniecznie w równie rozbudowanym wydaniu, ale mogliśmy je wyświetlić w samochodach, w których nie było wirtualnego kokpitu, ale pomiędzy zegarami znalazł się niewielki ekran. W związku z tym, a także ze względu na praktyczność, moim ulubionym ekranem jest podgląd nawigacji. To właśnie z niego najczęściej korzystałem w Audi Q3 Sportback i pozostałych testowanych autach z Ingolstadt.

Audi Q3 Sportback - sprawdziłem, co oferuje wirtualny kokpit
Ekran nawigacji i zegary z wyglądem dynamicznym. (fot. Mateusz Budzeń, Tabletowo.pl)

Tuż przed oczami mamy pełną mapę nawigacji, a nie tylko proste strzałki. One zostały przeniesione na wyświetlacz Head-Up na przedniej szybie. Nie musimy więc spoglądać na centralny ekran, dokładne wskazania wyświetlane są tuż za kierownicą. Dodatkowo, wybierając widok rozszerzony, mapa może być rozciągnięta na prawie cały 12,3-calowy ekran.

Nowy serwis Tabletowo. Sprawdź oiot.pl

Możliwość wrzucenia nawigacji na wirtualny kokpit ma jeszcze jedną zaletę. Główny ekran systemu infotainment można wykorzystać w innym celu, np. do ciągłego wyświetlania odtwarzacza muzyki lub interfejsu Apple CarPlay. Nie musimy ciągle przełączać się pomiędzy różnymi ekranami, aby mieć podgląd nawigacji.

Audi Q3 Sportback - sprawdziłem, co oferuje wirtualny kokpit
Ekran nawigacji i zegary z wyglądem sportowym. (fot. Mateusz Budzeń, Tabletowo.pl)

Widok nawigacji na wirtualnym kokpicie jest konfigurowalny. Wśród dostępnych opcji mamy różne widoki – mapa 2D, mapa 2D północ i mapa 3D. Możemy również zdecydować, jakie treści mają być nanoszone na mapę – np. atrakcje 3D, model miasta 3D, ulubione punkty czy parkingi. To w zupełności wystarcza, aby naprawdę polubić ten sposób dostępu do nawigacji.

Wirtualny kokpit to jedno z tych lepszych rozwiązań

Jak najbardziej jestem w stanie zrozumieć zarzuty, że wirtualne zegary wyglądają gorzej od klasycznych odpowiedników, że współczesne auta są przeładowane ekranami i że nie zawsze ich interfejs jest czytelny. Mimo wszystko, uważam, że wyświetlacz umieszczony za kierownicą jest krokiem w dobrym kierunku, przynajmniej w wykonaniu Audi.

Po pierwsze, wirtualny kokpit w Audi zapewnia rozbudowane opcje personalizacji. Po drugie, mamy wygodny dostęp do wybranych funkcji pojazdu, bez konieczności sięgania do centralnego ekranu. Po trzecie, do obsługi nie musimy odrywać rąk od kierownicy. Po czwarte, nawigacja wyświetlana tuż przed oczami kierowcy jest świetnym pomysłem.

Nie, wirtualny kokpit w Audi nie jest najlepszym rozwiązaniem na rynku. Przyznam, że nie potrafię wskazać tego najlepszego systemu – każdy ma swoje wady i zalety. Mogę jednak stwierdzić, że z pewnością propozycja z Ingolstadt to czołówka cyfrowych zegarów.

Polecamy również:

Pierwsze jazdy Audi Q3 Sportback. Zgrabny i nowoczesny SUV