To naprawdę bardzo dobry zegarek, przede wszystkim dla „sportowych świrów”, ale nie tylko – tymi słowami Kuba podsumował trwający przeszło trzy miesiące test smartwatcha Amazfit T-Rex 3. Nadciąga jego podrasowana wersja, z dopiskiem Pro.
Amazfit T-Rex 3 Pro na horyzoncie. Co zaoferuje ten zegarek?
W jednym z popularnych sklepów pojawiła się karta produktu Amazift T-Rex 3 Pro. Dzięki niej nie tylko dowiedzieliśmy się, że taki smartwatch powstaje, ale też poznaliśmy jego kluczowe cechy. Co konkretnie zdradziło Shopee, które wycofało się z Polski w 2023 roku?
Zacznijmy od tego, że nowy zegarek ma być dostępny w dwóch wariantach: 48 mm (tak samo jak podstawowy T-Rex 3) oraz mniejszym, 44 mm. Jego wyświetlacz AMOLED zaoferuje jasność sięgającą aż 3000 nitów, co oznacza spory krok naprzód, bo Trójka w wersji bazowej rozświetlała się do 2000 nitów. Ekran przykryty zostanie szafirowym szkłem, a przyciski – wykonane ze stopu tytanu.
Model Pro doda to, czego najbardziej brakowało
Zasadniczo smartwatch Amazfit T-Rex 3 Pro zaproponuje użytkownikom podobną funkcjonalność, co jego starszy brat, w tym planowanie trasy z GPS, 180 trybów sportowych, zaawansowane funkcje monitoringu zdrowia (na czele z pomiarem tętna, natlenienia krwi, temperatury skóry i poziomu stresu), powiadomienia czy płatności zbliżeniowe. Wszystko to pod kontrolą systemu Zepp OS 4.0.

Dodatkowo zaoferuje coś, czego bardzo brakowało – możliwość prowadzenia rozmów głosowych przez Bluetooth. To będzie możliwe dzięki dodaniu mikrofonu i głośnika. Poza tym nowinka zostanie też wyposażona w dwukolorową latarkę LED-ową. Może się ona przydać w terenie, a także podczas korzystania ze smartwatcha po zmroku.
W większym z dwóch modeli producent zainstaluje akumulator o pojemności 700 mAh, który pozwoli na 25 dni typowego użytkowania. W mniejszym zaś pojawi się akumulator 640 mAh, zapewniający do 19 dni pracy.
Na razie to tyle. Czekamy na szczegóły
Oficjalna data premiery pozostaje nieznana. Podobnie jak ceny. Przypomnę więc, że podstawowy smartwatch Amazfit T-Rex 3 kosztował (i do dzisiaj kosztuje) nieco ponad 1100 złotych.