Rządzącym w Polsce od lat nie udaje się znaleźć skutecznej metody na to, by adekwatnie opodatkować technologicznych gigantów. Tymczasem we Francji wymyślono coś, co może brzmieć absurdalnie, ale ostatecznie – przynieść pożądany efekt. Wielkie firmy mają się teraz rozliczać nie tylko od przychodów, ale też… gigabajtów.
Firmy technologiczne mają płacić podatek od gigabajtów
Założenie jest następujące: firmy zajmujące się dostarczaniem treści w sieci – Netflix, Google, Amazon czy Meta – mają płacić 5,5 eurocenta za każdy gigabajt danych, przesłany na urządzenia użytkowników, znajdujące się na terenie Francji. Stawka może wydawać się niewielka, ale skala jest na tyle duża, że – według wyliczeń autorów pomysłu – może przekładać się na wpływy do budżetu rzędu 10 miliardów euro rocznie.
Zużycie danych wynikające z oglądania filmów na YouTube, seriali na Netflixie czy rolek na Instagramie jest po prostu olbrzymie. Jak to jednak skutecznie wyliczyć? Tutaj do akcji wkraczają dostawcy internetu we Francji. Ich zadaniem będzie raportowanie informacji o transferze bezpośrednio do rządu, który na tej podstawie będzie obliczał podatek dla poszczególnych firm technologicznych.
Dodatkowo ustalono górny limit, zgodnie z którym żadna firma nie płaciłaby z tytułu tego podatku więcej niż 15% swoich obrotów we Francji lub 2% obrotów globalnych.
Są plusy, są minusy
Autorzy projektu twierdzą, że zapewnienie wpływu do budżetu to tylko jedna z potencjalnych korzyści, wynikających z wprowadzenia tego przepisu. Wierzą, że zmotywuje także technologicznych gigantów do wdrażania technologii optymalizacyjnych transfery i kompresujących dane. W efekcie zużycie danych (i energii) zmaleje, a to bezpośrednio przełożyć ma się także na niższą emisję gazów cieplarnianych i spowolnienie ekologicznej katastrofy.
Krytycy pomysłu zwracają uwagę na zagrożenia. Po pierwsze: projekt nie wprowadza minimalnego rozmiaru firmy, co oznacza, że do płacenia podatku zobowiązane byłyby także mniejsze przedsiębiorstwa lokalne. Po drugie: istnieje obawa, że efektem będzie wzrost cen usług cyfrowych we Francji.
Przykładowo pobranie gry o rozmiarze 100 GB oznaczałoby dla Valve czy Sony podatek w wysokości 5,50 euro. Trochę naiwna wydaje się wiara w to, że firmy chętnie wzięłyby to na siebie.
Pomysł został przegłosowany, ale…
Głównym autorem projektu jest Laurent Lhardit z opozycyjnej Partii Socjalistycznej. Jego pomysł nie znalazł poparcia wśród rządzących, ale słaba frekwencja wystarczyła i wprowadzenie nowej opłaty zostało przegłosowane w piątek, 30 października 2026 roku, jako poprawka do budżetu na rok 2027.
To, czy opłata zostanie faktycznie wprowadzona, nie jest jednak jeszcze przesądzone. Posłowie muszą jeszcze przyjąć całą część ustawy budżetowej dotyczącą dochodów (wraz z tą poprawką), a następnie trafi ona do senatu.





