Nie da się zaprzeczyć, że premiera składanego iPhone’a Duo to jedno z najgorętszych wydarzeń w światku technologicznym w 2026 roku. Na jej fali Google chce przyciągnąć jak najwięcej osób do… składanych smartfonów z Androidem, dostępnych przecież na rynku od lat.
Jak iPhone Duo zmotywował Google?
Nowość firmy Apple może rozbudzić apetyty na takie konstrukcje, po czym ostudzić je, gdy zobaczy się cenę (przypomnę, że iPhone Duo w Polsce kosztuje nie mniej niż 9999 złotych). W poszukiwaniu taniego, a przynajmniej tańszego smartfona składanego oczy użytkowników naturalnie skierują się na urządzenia z Androidem.
Google chce jednak, by nabywców skusiły się nie tylko niższe ceny, ale też aplikacje lepiej zoptymalizowane pod kątem składanych konstrukcji. W sieci nie brakuje filmików obrazujących, jak pokracznie niektóre programy i narzędzia wyglądają na wewnętrznym wyświetlaczu iPhone’a Duo. Aby zredukować podobne ryzyko na Androidzie, gigant z Mountain View planuje istotne zmiany w sklepie Google Play.

Już od 2027 roku aplikacje (i gry), które prawidłowo działają na składanych smartfonach, zyskają lepszą widoczność w sklepie Google Play. W ten sposób twórcy mają być zachęcani do podjęcia odpowiednich działań i myślę, że jak najbardziej ma to sens. Przedstawiciele Google potwierdzili tę informację, ale szczegóły mają zostać przedstawione nieco później, choć jeszcze przed końcem bieżącego roku.
Google chce pomóc twórcom aplikacji
Amerykanie nie zamierzają przy tym pozostawiać twórców samym sobie. Udostępnili zaktualizowane narzędzia programistyczne oparte na Compose – umożliwiają one sprawne przekształcenie aplikacji lub ich części w taki sposób, by odpowiednio skalowały się na różnych urządzeniach, w tym właśnie na składanych smartfonach.
Poza składakami firma Google niezmiennie mocno stawia też na sztuczną inteligencję. Kolejnym krokiem ma być umożliwienie większej liczbie twórców dołączenie do ekosystemu Gemini, co oznacza możliwość bezproblemowego zintegrowania aplikacji z wirtualnym asystentem, co istotnie wpływa na funkcjonalność.

Na razie jednak jest to mocno ograniczona inicjatywa – mogą do niej dołączyć wyłącznie amerykańscy deweloperzy (i to też nie wszyscy).
Gemini wypełni formularze za użytkownika
Skoro zaś jesteśmy już przy Gemini, to wspomnę krótko, że w ramach jego rozwoju przygotowana została funkcja, umożliwiającą mu wypełnianie formularzy w przeglądarce Chrome informacjami, pobranymi bezpośrednio z konta Google (np. z Gmaila). Testy rozpoczęły się na początku roku, a teraz jest ona udostępniana szerszemu gronu użytkowników, ale nadal wyłącznie w Stanach Zjednoczonych.
O jakie informacje chodzi? Ano między innymi o rezerwacje lotów czy też numery zamówień i paczek do podglądu ich statusu. Zamiast szukania ich i przeklejania z jednego miejsca w drugie, będzie można skorzystać z pomocy sztucznej inteligencji, która – na życzenie – sama uzupełni formularz. Google przekonuje przy tym, że prywatność została potraktowania priorytetowo.





