Ekrany smartfonów będą… gorsze. Nowy sposób na niższe ceny

Ceny modułów pamięci rosną, toteż producenci smartfonów szukają kolejnych sposobów na to, by ciąć koszty. Najpierw zdecydowali się na instalację mniejszej ilości RAM, stawiając w dodatku na kości poprzedniej generacji. Do tego reanimowane są starsze procesory, a systemy fotograficzne nierzadko stoją w miejscu. Następnym etapem może być krok wstecz w kontekście wyświetlaczy.

Powrót do starej technologii wyświetlaczy w smartfonach? Producenci szukają oszczędności

Jedną z ostatnich rewolucji w temacie wyświetlaczy była technologia LTPO, odznaczająca się dynamicznym dostosowywaniem częstotliwości odświeżania, co pozwala uzyskać doskonałą płynność przy jednoczesnej redukcji zapotrzebowania energetycznego. To ostatnie wynika przede wszystkim z możliwości obniżenia częstotliwości nawet do 1 Hz, zapewnianej przez tranzystory tlenkowe – w porównaniu do krzemowych, stosowanych w typowych panelach LTPS, wymagających przeważnie minimum 60 odświeżeń na sekundę do utrzymania stabilnego obrazu.

Niestety, z najnowszych doniesień wynika, że niektórzy producenci z Chin zamierzają przestawić się z nowoczesnych paneli LTPO z powrotem na LTPS. W ten sposób będą w stanie zaoszczędzić kilka, kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt dolarów na każdym smartfonie. To może wydawać się błahostką, a jednak w obliczu drastycznie rosnących kosztów pamięci realnie ma olbrzymie znaczenie.

Xiaomi 17 Ultra i Vivo X300 Pro – fot. Jakub Kordasiński | Tabletowo.pl

Taka zmiana w rzeczywistości oznaczałaby jednak przekreślenie pięcioletniego postępu w dziecinie smartfonowych wyświetlaczy. Technologia LTPO na dobre rozgościła się na rynku w 2021 roku, przy okazji premiery takich modeli jak OnePlus 9 Pro, Xiaomi 12 Pro, Google Pixel 6 Pro, iPhone 13 Pro czy też Samsung Galaxy S21 Ultra.

Samsung ma inny problem z ekranami

Wspomniany przed momentem Samsung ma zresztą jeszcze inny, dość nietypowy problem z wyświetlaczami. Otóż jego dostawca DDI (układów scalonych sterowników wyświetlacza) nie nadąża z produkcją. Jest to firma UMC (United Microelectronics Corporations), która pracuje już na maksymalnych obrotach, ale nie jest w stanie zapewnić takich dostaw paneli do składanego modelu Samsung Galaxy Z Fold 8, jakiego oczekiwałby gigant z Korei Południowej.

DDI to układy łączące procesor z wyświetlaczem – kontrolują subpiksele za pomocą cienkowarstwowych tranzystorów. Są więc absolutnie niezbędne, dlatego Samsung – jak donosi ZDNet – aktywnie poszukuje alterntywnych dostawców, a jednym z najmocniejszych kandydatów wydaje się GF (GlobalFounders).