Sony ULT Tower 7
Sony ULT Tower 7 - fot. Katarzyna Pura | Tabletowo.pl

Recenzja Sony ULT Tower 7. POTĘŻNY głośnik imprezowy

W tym roku przyszło nam już testować wiele urządzeń ze stajni Sony. Oprócz smartfona Xperia 1 VIII, sprawdziliśmy też słuchawki – 1000X The Collexion i gamingowe Inzone H6 Air, a także tańsze WH-CH730N. 1 września 2026 roku światło dzienne ujrzała nowa seria głośników imprezowych Ult Power Sound, wśród nich Sony ULT Tower 7. I dziś kilka słów na jego temat.

Specyfikacja Sony ULT Tower 7:

  • moc: 420 W,
  • Bluetooth 5.3,
  • zgodność z profilami: A2DP, AVRCP, SPP, PBP,
  • obsługiwane kodeki: SBC, AAC, LDAC,
  • zakres transmitowanych częstotliwości: 20 Hz – 20000 Hz,
  • pasmo przenoszenia: 2,4 GHz,
  • złącza: gniazdo RCA (wejście), gniazdo XLR (wejście), gniazdo XLR (wyjście), USB A, USB Type-C, wejście mikrofonowe (⌀6,3 mm),
  • para stereo, Party Chain,
  • wymiary: 42,1 × 71 × 34,7 cm,
  • waga: 22,8 kg,
  • IPX4, ale tylko w ustawieniu pionowym.

Cena Sony ULT Tower 7 w momencie publikacji recenzji wynosi 2699 złotych i jest to cena po kodzie rabatowym w jedynym sklepie, w którym głośnik jest dostępny. Jak można przeczytać na stronie oferty, kod obowiązuje do 31 października – po tej dacie cena wzrośnie do 3299 złotych.

Gdzie kupić?

Sony ULT Tower 7

ok. 2699 zł
(Przybliżona cena z dnia: 16 października 2026)
Zawiera linki afiliacyjne.

Ależ to jest bydle!

Żeby było jasne – ULT Tower 7 nie jest największym modelem w serii. Jest zaledwie środkowym, plasuje się pomiędzy ULT Tower 5 a ULT Tower Max. Mimo to jest ogromny. Jego wymiary to 42,1 x 71 x 34,7 cm, a waga też nie należy do najmniejszych – wynosi bowiem aż 22,8 kg.

Na szczęście nie jesteśmy zmuszeni dzwonić po posiłki, by przenieść głośnik z miejsca w miejsce. Raz, że ma wygodne rączki, które ułatwiają transport (w sumie cztery, dwie na górze i dwie na dole), a dwa – ważniejsze – w jego dolnej części umieszczone są dwa kółka, za pomocą których możemy zmienić jego położenie w ogóle się przy tym nie męcząc. Lubię to rozwiązanie bardzo.

Lubię też fakt, że głośnika ULT Tower 7 można używać zarówno w domyślnym, pionowym ustawieniu, jak i poziomym – pod tym względem producent chce, byśmy czuli się swobodnie. Musicie jednak mieć świadomość bardzo ważnej kwestii.

Oto bowiem sprzęt ten jest odporny na zachlapania wodą zgodnie z normą IPX4, ale… tylko, jeśli stoi pionowo. Jeśli zatem zostawicie go gdzieś na zewnątrz postawionego poziomo i zacznie padać deszcz… to może się zdecydowanie źle skończyć. Warto zatem, nawet dla zwykłego spokoju ducha, korzystać z niego pionowo.

Choć design głośnika imprezowego raczej dla nikogo nie ma większego znaczenia, muszę przyznać, że Sony się tutaj postarało. Nie jest to nudna bryła, a charakterny kawał elektroniki, który bez problemu wpasuje się nawet w nowoczesne wnętrze (zwłaszcza, gdy pogoda na zewnątrz nie będzie zachęcała do posiadówek na powietrzu…).

Sony ULT Tower 7

Dodam, że gdy zaczęłam dłużej wpatrywać się we front ULT Tower 7, zaczęłam dostrzegać jakiegoś stworka. Poszczególne głośniki – których łączna moc to aż 420 W, ułożone są, od dołu, w formie dużego brzucha, sporych oczu i mniejszych, dziwiących się brwi. Może majaczę, ale – serio – wygląda to naprawdę fajnie. Zwłaszcza, gdy korzystamy z oświetlenia LED-owego.

No bo, tak, jeszcze nie wspomniałam, że głośnik ten ma wbudowane oświetlenie, z którego oczywiście możemy korzystać lub nie – wszystko zależy wyłącznie od naszych preferencji. Osobiście lubię to oświetlenie, bo nie jest przesadnie agresywne, a smaczkiem jest to, że zmieniając głośność z użyciem umieszczonego na przodzie pokrętła (właściwie: przycisku ULT), właśnie te paski oświetlenia podpowiadają poziom głośności. Fajne.

Czym jest przycisk ULT i do czego służy?

Na górze głośnika znajdziemy trzy spore przyciski – włącznik, parowanie Bluetooth oraz play/pause. Pokuszę się jednak o stwierdzenie, że to właśnie przycisk ULT to najważniejsza składowa omawianego dziś głośnika. 

To za jego pomocą zmienimy charakterystykę niskich tonów bez konieczności sięgania po telefon i zainstalowanej na nim aplikacji Sound Connect (swoją drogą, ta dostępna jest zarówno na Androida, jak i iOS – i nie obsługuje języka polskiego).

Przycisk ULT na obudowie pozwala przełączać się pomiędzy trzema trybami:  ULT 1, ULT 2 i Flat, ale do ich opisu przejdziemy później.

Z poziomu aplikacji mobilnej dostępny jest jeszcze jeden tryb – Live (można go przypisać ręcznie do przycisku ULT), który wzmacnia przestrzenność i klimat nagrań na żywo. Co ważne, każdy z nich można dodatkowo dostosować pod własne preferencje z użyciem wbudowanego equalizera.

Zanim o samej jakości dźwięku, wypadałoby jeszcze wspomnieć o rozmieszczeniu poszczególnych przetworników. Zostało ono przemyślane tak, by pełen sens miało hasło 360° Party Sound – czyli tak, by dźwięk rozchodził się dookólnie.

Pomaga w tym potężny głośnik niskotonowy (⌀280 mm) umieszczony centralnie w dolnej części, pod którym znajduje się kanał bass-reflex (ULT DUCT), potęgujący ciśnienie akustyczne subbasu. Wyżej znalazły się dwa przetworniki średniotonowe (⌀120 mm), a nad nimi tweetery (⌀50 mm) – zarówno z przodu, jak i z tyłu obudowy. Taki układ sprawia, że wysokie tony nie uciekają w jednym kierunku, lecz równomiernie wypełniają przestrzeń, wykorzystując przy tym odbicia od ścian w pomieszczeniu.

Zanim się rozpiszę, powtórzę to, co Kasia na pewno zdążyła już napisać: moc drzemiąca w tym głośniku jest naprawdę potężna. Jakość dźwięku – jak na sprzęt tej klasy i w tej (premierowej) cenie – okazuje się po prostu bardzo dobra.

Żona poprosiła mnie o przetestowanie dostępnych trybów brzmienia: ULT 1, ULT 2 oraz Live (profil Flat pomijam, bo po prostu wyrównuje całe pasmo do neutralnego poziomu). Oto, co następuje:

  • ULT 1 bezlitośnie podbija najniższe częstotliwości. Schodzi tak głęboko, że wnętrzności dosłownie zaczynają tańczyć w rytm muzyki,
  • ULT 2 mocniej eksponuje średni bas i dynamikę – to takie agresywne ustawienie, w którym wszystko staje się jeszcze bardziej wyraziste i uderza z większą siłą,
  • Live stworzono głównie po to, by otworzyć przestrzeń i podbić wysokie tony, dzięki czemu wokaliści czy wszelkie przemówienia brzmią zdecydowanie czytelniej.

Jako fan ciężkich brzmień na co dzień bez wahania wybieram ULT 1. Głębia niskich tonów jest tu tak potężna, że obiad na stole faktycznie mógłby zacząć podskakiwać – choć muszę przyznać, że w niektórych spokojniejszych kawałkach to właśnie tryb Live potrafi sprawdzić się lepiej. Tony wysokie i średnie trzymają świetny poziom na każdym profilu. Jak podsumowałbym brzmienie? Krótkim: „wow”.

A co z maksymalną głośnością? Najlepszym wyznacznikiem była moja żona – gdy zapowiedziałem, że sprawdzam pełną moc, natychmiast uciekła z domu i zamknęła za sobą drzwi. Jest głośno, bardzo głośno. Jeden głośnik robi totalne zamieszanie, a spięcie dwóch w parę wywołałoby chyba tornado.

Testowałem go na zasilaniu bateryjnym i przy suwaku przesuniętym na maksimum robi się tak głośno, że trudno już wyłapać poszczególne niuanse. Czułem się jak na małej, ciasnej sali koncertowej podczas występu Behemotha – to dokładnie ten klimat. Moim zdaniem optymalny pułap to około 3/4 skali: przy ciężkiej muzyce wciąż bez problemu odseparujemy poszczególne instrumenty, a słuchanie nie sprawia fizycznego bólu.

Sony ULT Tower 7

ULT Tower 7 potrafi jeszcze więcej

To tylko głośnik, prawda? No… nie do końca. Sony ULT Tower 7 to potężne narzędzie imprezowe, a to, że odtwarza dźwięk, to tylko jego główne zastosowanie.

Oprócz tego może służyć jako nagłośnienie do karaoke (strzeżcie się, sąsiedzi…). Żeby to jednak było możliwe, potrzebne są oczywiście mikrofony, które sprzedawane są osobno (całe szczęście osobiście takowych nie posiadam ;)). 

Żeby tego było mało, głośnik może służyć jako powerbank – tak, z użyciem USB C i/lub USB A może dzielić się energią z podłączonym telefonem (przy czym wolno, bo oba porty obsługują tylko 5V / 1,5 A).

O czym jeszcze nie wspomniałam, a wypadałoby, głośnik może odtwarzać dźwięk nie tylko z urządzeń podłączonych przez Bluetooth (jednocześnie, dzięki multipoint, z dwóch), ale także z telefonu/komputera podpiętego do głośnika przez USB C czy nawet z pendrive’a wsadzonego do portu USB A.

Mając dwa takie głośniki Sony można je podłączyć z wykorzystaniem funkcji Stereo Pair tak, by jeden odpowiadał za lewy kanał, a drugi za prawy, tworząc parę stereofoniczną. A mając jeszcze więcej głośników można wykorzystać funkcję Party Chain z Auracast, by podłączyć do 100 głośników i zsynchronizować dźwięk i oświetlenie – przy czym, z wiadomych względów, nie byłam w stanie tego sprawdzić.

Sony ULT Tower 7

Zasilanie i czas pracy

Ogromną zaletą Sony ULT Tower 7 jest wbudowany akumulator. I nie mam tu nawet na myśli oferowanego czasu pracy, bo ten zależy od bardzo wielu czynników (ustawionej głośności, wykorzystywanych kodeków, włączonego oświetlenia, etc.), a o sam fakt jego posiadania – w wielu lokalizacjach plenerowych po prostu trudno o dostęp do prądu.

Producent deklaruje do 30 godzin działania tego potwora na jednym ładowaniu w określonych warunkach, ale są one zdecydowanie zbyt optymistyczne. Odtwarzając muzykę z połączonego z głośnikiem iPhone’a z wykorzystaniem AAC i z włączonym oświetleniem i głośnością na poziomie ok. 20%, po trzech godzinach głośnik dalej miał 100% baterii. 

Zostawiłam go na noc spiętego z Samsungiem Galaxy Z Fold 8, z włączonym oświetleniem i głośnością ok. 20% (i wyszłam z domu, żeby nie było ;)) – rozładował się po niecałych 17 godzinach.

Podsumowanie

Sony ULT Tower 7 to potężny głośnik imprezowy – to idealne podsumowanie tego sprzętu. Właściwie nie wymaga dodawania nic więcej. Jeśli ktoś szuka takiej konstrukcji na imprezy, spotkania rodzinne czy innego rodzaju posiadówki, powinien być zadowolony.

Sony ULT Tower 7
Recenzja Sony ULT Tower 7. POTĘŻNY głośnik imprezowy
Zalety
jakość dźwięku
ogromna moc
design i oświetlenie
gros różnych opcji podłączenia sprzętu
kółka ułatwiające transport
wygodne rączki
multipoint
dodatkowe funkcje (typu powerbank)
Wady / braki
IPX4, ale tylko, gdy głośnik stoi pionowo
oświetlenie mocno wpływa na czas pracy
waga
aplikacja towarzysząca nie jest dostępna po polsku
9
Ocena