Ponad dwa i pół roku – tyle minęło od premiery ostatnich flagowych słuchawek TWS Sennheisera, czyli modelu Momentum True Wireless 4, który zresztą miałem okazję testować. Teraz na rynek trafia jego następca, który już na pierwszy rzut oka przynosi gruntowną metamorfozę względem niego. Co zatem dokładnie udało się poprawić i dodać? Zapraszam na test najnowszych Sennheiser Momentum True Wireless 5.
Specyfikacja techniczna Sennheiser Momentum True Wireless 5:
- audio: przetworniki dynamiczne TrueResponse ∅7 mm, pasmo przenoszenia 5 Hz – 21 kHz, 107 dB SPL, THD <0,08%, dźwięk przestrzenny zoptymalizowany dla Dolby Atmos,
- konstrukcja: dokanałowe, prawdziwie bezprzewodowe (true wireless),
- hybrydowa adaptacyjna redukcja szumów (ANC), tryb transparentny,
- 4 mikrofony w każdej słuchawce (3x MEMS + czujnik przewodnictwa kostnego), algorytmy AI i kształtowanie wiązki,
- łączność: Bluetooth 6.0, kodeki SBC, AAC, aptX HD, aptX Adaptive, aptX Lossless (Snapdragon Sound), tryb multipoint,
- bateria: 72 mAh w jednej słuchawce + 760 mAh w etui, do 12 h z wyłączonym ANC (do 6 h z włączonym), do 40 h łącznie z etui, ładowanie USB-C i indukcyjne Qi, wymienne akumulatory w słuchawkach i etui,
- waga słuchawek: 7 g (jedna),
- wymiary etui: 67,2×48,4×25 mm,
- waga etui: 55 g (cały zestaw 62 g),
- odporność: IP54 (słuchawki),
- obsługa aplikacji Sennheiser Smart Control Plus, parowanie Google Fast Pair i Microsoft Swift Pair.
Premierowa cena słuchawek Sennheiser Momentum True Wireless 5 została ustalona na 1290 złotych. Dostępne są w aż pięciu wariantach kolorystycznych: Graphite (grafitowe), Copper (miedziane), Cream (beżowe), Denim (granatowe) oraz Lavender (jasnofioletowe).
Sennheiser Momentum True Wireless 5

Konstrukcyjnie i wizualnie zmieniło się dosłownie wszystko
Gdyby spojrzeć na ostatni model flagowych słuchawek TWS Sennheisera, a następnie na nowe Momentum True Wireless 5, bez zawahania stwierdzimy, że słuchawki te przeszły diametralne zmiany w projekcie.
Zacznijmy od etui ładującego. Tu pierwszą istotną zmianą jest zmniejszenie jego rozmiarów. Dzięki temu bez trudu mieści się już ono nawet w ciasnych kieszeniach spodni, czego niestety nie można było powiedzieć o etui poprzedników. Zmienił się też nieco jego kształt, bo patrząc z perspektywy postawienia go w pionie, jest ono smuklejsze z profilu, acz nieco wyższe.
Zmiany dotknęły też wykończenia futerału – zamiast pokrycia plecioną tkaniną, charakterystyczną dla poprzednich generacji, postawiono tu na bardziej praktyczne tworzywo sztuczne o matowym, lekko nakrapianym wykończeniu, co też wygląda na swój sposób oryginalnie.
I, z jednej strony trochę szkoda, bo poprzednicy wyglądali pod tym kątem bardziej premium, lecz z drugiej, nowe etui ma znacznie lepiej znosić upływ czasu. A to jednak ważniejsze. Po prawie miesiącu testów nie widzę chociażby ryski, a nierzadko słuchawki lądowały w tej samej kieszeni spodni co klucze. Generalnie, na jakość użytych materiałów trudno mi narzekać – nic nie skrzypi, nie ugina się pod naciskiem, nie sprawia wrażenia tandetnego w dotyku.




Na wieczku etui ulokowano okrągłe, metalowe logo Sennheisera z tłoczeniami niczym płyta winylowa. Zawias nie ma nadmiernych luzów i nie trzeszczy, a słuchawki pewnie siedzą na swoich miejscach. Z przodu znalazła się dioda LED informująca o stanie naładowania, a na spodzie (dość nietypowo) umieszczono złącze USB-C i śrubę pozwalającą na otwarcie klapki celem wymiany akumulatora.
Słuchawki również się zmieniły. Są teraz – przede wszystkim – znacznie mniejsze, a – po drugie – zamiast płaskich ścianek, postawiono tu na wszechobecne zaoblenia, które mają lepiej wpływać na ergonomię użytkowania.
W niebieskim wariancie kolorystycznym zewnętrzny fragment kopułek ma granatowe, lekko mieniące się wykończenie. Na frontach słuchawek naniesiono logo w podobnym stylu co na etui (tyle że jest ono jednolite) oraz dość sporą, okrągłą maskownicę mikrofonów.
Druga, wewnętrzna część, mająca bezpośredni styk z uchem, jest już czarna. Wokół ich łączenia biegnie silikonowy pierścień. I, tutaj, poza stykami do ładowania i czujnikiem założenia znalazł się nietypowy element (a właściwie to dwa) w postaci śrubek. Pozwalają one na samodzielne rozkręcenie słuchawek i wymianę ich akumulatorów, ale do tego jeszcze wrócimy.


Wygoda użytkowania na duży plus
Z powyższej części wiecie już, że konstrukcja słuchawek została gruntownie przeprojektowana. Pozostaje zatem pytanie, jak wpłynęło to na ergonomię użytkowania? Ano zdecydowanie pozytywnie, nawet bardzo. Poprzednia generacja była raczej wygodna, ale z czasem potrafiła nieco uwierać, co mogły odczuć zwłaszcza osoby z małymi uszami. Sennheiser Momentum True Wireless 5 – w moim odczuciu – rozwiązują te problemy.
Z racji tego, że konstrukcja słuchawek jest mniejsza i bardziej obła aniżeli kanciasta (jak w poprzednikach), te znacznie, ale to znacznie lepiej lokują się w uszach. Po pierwsze, świetnie przylegają do małżowiny, zarówno po krawędziach, jak i od wewnątrz, a za sprawą tego ich zakotwiczenie jest bardzo stabilne. W zasadzie wręcz nie ma szans, by samoczynnie wypadły z uszu.
Po drugie, pozbycie się kanciastości i postawienie na obłość obudów sprawia, że – przynajmniej w moim przypadku – słuchawki nie uciskają nadmiernie nawet podczas dłuższego, parogodzinnego słuchania. Jasne, zdarzało się, że po rekordowych prawie pięciu godzinach czułem delikatny dyskomfort (głównie u dołu muszli ucha), ale nie było to nic, czego nie byłbym w stanie zażegnać wyjęciem słuchawki na dosłownie minutę.
Inną, też wartą zaznaczenia kwestią jest fakt, że Sennheiser Momentum True Wireless 5 bardzo dobrze wypełniają ucho. Dzięki temu już na starcie pasywna izolacja od otoczenia stoi na zaskakująco niezłym poziomie.

Łączność, obsługiwane kodeki
Komunikacja słuchawek Sennheiser Momentum True Wireless 5 odbywa się z użyciem interfejsu Bluetooth 6.0, a dźwięk przesyłany jest przy wykorzystaniu kodeków SBC, AAC, aptX HD, aptX Adaptive (stratny Hi-Res 24-bit/96 kHz) oraz aptX Lossless (bit-perfect 16-bit/44.1 kHz).
Kodek aptX Lossless to – stricte technicznie patrząc – jeden z najbardziej zaawansowanych protokołów przesyłu audio po Bluetooth. W dogodnych warunkach umożliwia transmisję dźwięku z przepływnością do 1.2 Mbps przy użyciu kompresji bezstratnej, czyli tzw. bit-perfect. Niestety, wsparcie dla niego oferuje niewielka liczba urządzeń z procesorami Snapdragon i obsługą platformy Snapdragon Sound. Trochę szkoda, że jako alternatywy nie zaimplementowano dodatkowo popularniejszego kodeku LDAC.
Jeśli natomiast chodzi o kwestię ogólniej jakości połączenia między słuchawkami i urządzeniami, nie mam co do niej poważnych zastrzeżeń, choć nie była idealna przez cały czas. W zdecydowanej większości przypadków Sennheiser Momentum True Wireless 5 łączyły się w pełni poprawnie. Zasięg był wystarczająco duży i pozwalał na swobodne poruszanie się po mieszkaniu, a łączność stabilna i bez zakłóceń w odtwarzaniu. Nie odnotowałem też nazbyt dużych opóźnień, zatem oglądanie wideo nie stanowi tu problemu.
Muszę jednak wspomnieć, że dwu lub trzykrotnie zdarzyło mi się, że słuchawki zupełnie losowo, bez żadnego powodu, odłączyły się od bieżącego urządzenia. Wówczas połączenie nie wracało samoistnie, dopóki nie wymusiłem go z poziomu telefonu. Były to jednak wyłącznie epizodyczne sytuacje, które według mnie można wybaczyć.
Do dyspozycji mamy także tryb multipoint, czyli możliwość jednoczesnego połączenia słuchawek z dwoma urządzeniami. Co ważne, działa również wtedy, gdy wykorzystujemy kodek aptX Lossless.

Aplikacja Sennheiser Smart Control Plus
Pełny potencjał słuchawek wykorzystamy instalując na smartfonie aplikację o nazwie Sennheiser Smart Control Plus. Jej pobranie możliwe jest z poziomu sklepów Google Play i App Store, zatem na Androida oraz iOS.
Na temat tego, co oferuje aplikacja Smart Control Plus, rozpisywałem się już nie raz – szerzej w recenzji słuchawek Sennheiser HDB 630 i nieco krócej w ostatnim materiale o Momentum 5 Wireless. Z racji tego, że zarówno wygląd, jak i cały rdzeń oraz kluczowe funkcje są tu wręcz identyczne, postawmy na bardziej skrócony opis. Niezmiennie uważam, że – w gruncie rzeczy – jest to udana apka o przemyślanym interfejsie, z szeregiem istotnych rozwiązań.
Całość opiera się o ekran główny, na którym rozlokowane są najważniejsze funkcje. Idąc od tych naprawdę istotnych, podejrzymy tu stan naładowania słuchawek, listę połączonych i sparowanych urządzeń, zmienimy tryby ANC, parametry equalizera, aktywujemy dźwięk przestrzenny Dolby Atmos czy wreszcie zmienimy ustawienia paneli dotykowych.
Więcej opcji znalazło się w ustawieniach. Możemy tutaj – co najważniejsze – wybrać, czy słuchawki mają korzystać z trybu Hi-Res 24-bit/96 kHz z kodekiem aptX Adaptive lub Lossless 16-bit/44.1 kHz, a więc z aptX Lossless. Zresztą, gdy trwa odtwarzanie aplikacja pokazuje bieżący kodek i jego próbkowanie.










Jednym z kluczowych elementów apki jest oczywiście korektor i wszystkie powiązane z nim opcje personalizacji dźwięku. Do dyspozycji otrzymujemy tu equalizer z ośmioma predefiniowanymi ustawieniami oraz klasyczny korektor graficzny oparty o osiem suwaków, operujący na zakresie od 40 Hz do 15 kHz.
Inną możliwością zmiany brzmienia jest Sound Check, czyli personalizacja oparta o test preferencji. Przy tej opcji, aplikacja pięciokrotnie podsuwa nam trzy różne style brzmienia, a naszym zadaniem jest wybór tego – naszym zdaniem – najlepszego. Na tej podstawie generowany jest gotowy preset equalizera zapisywany w słuchawkach.










Trzeci sposób to funkcja Sound Personalization. W tej opcji apka odtwarza gotowy podkład, a my za pomocą suwaków ustawiamy dogodny dla nas poziom słyszalności instrumentów smyczkowych, basu, perkusji i całkowitego balansu pomiędzy nimi. Końcowy wynik możemy jeszcze dodatkowo dostroić, a finalnie uzyskujemy w ten sposób spersonalizowany profil brzmienia.
Tu wypada wspomnieć, że preset utworzony przez Sound Personalization nie może być włączony równocześnie z dźwiękiem Dolby Atmos.










Do sterowania gestami dotykowymi mam jeden zarzut
Podobnie jak wszystkie dotychczasowe słuchawki TWS Sennheisera i większość modeli na rynku, Sennheiser Momentum True Wireless 5 oferują sterowanie z wykorzystaniem paneli dotykowych. Zostały one ulokowane na frontach słuchawek, przy czym powierzchnia czuła na dotyk nie znajduje się na całym przodzie, a tylko na wypłaszczonej części z logo Sennheisera.
Panele obsługują – można powiedzieć – standardowy zestaw operacji. Możemy wykonywać na nich pojedyncze, podwójne i potrójne dotknięcia oraz dłuższe przytrzymania. Na fabrycznych ustawieniach oferują one następujące interakcje:
- jednokrotne dotknięcie: lewa – tryb transparenty, prawa – wstrzymywanie/wznawianie odtwarzania,
- dwukrotne dotknięcie: lewa – poprzedni utwór, prawa – następny utwór,
- trzykrotne dotknięcie: brak przypisanej funkcji,
- dłuższe przytrzymanie: lewa/prawa – ciszej/głośniej.
Celowo zaznaczyłem, że są to ustawienia domyślne, bowiem aplikacja Sennheiser Smart Control Plus umożliwia nam spersonalizowanie ich w bardzo szerokim zakresie, włącznie z dezaktywacją poszczególnych gestów.





I, generalnie, gesty dotykowe w słuchawkach Sennheiser Momentum True Wireless 5, ale nie idealnie. Problem stanowi właśnie to wspomniane umiejscowienie powierzchni czułej na dotyk, które wymaga wycelowania palcem w konkretny punkt na słuchawce i dość wyraźnego zaakcentowania dotknięcia. Wielokrotne zdarzało mi się bowiem, że po prostu nie trafiałem w to właściwe miejsce i wykonany gest nie był rozpoznawany.
Na plus mogę odnotować natomiast, że słuchawki nie reagują na przypadkowe dotknięcia – na przykład – podczas poprawiania ulokowania w uchu albo na znajdujący się na głowie kaptur, na co narzekałem w poprzedniej generacji.
Są tutaj również – a jakże – czujniki wykrywające obecność słuchawek w uchu, które wstrzymują odtwarzanie w momencie ich wyjęcia i wznawiają po ponownym włożeniu. Ich funkcjonowanie odbywa się całkowicie nienagannie, ale – jeśli chcemy – możemy je wyłączyć.

Czas pracy Sennheiser Momentum True Wireless 5
Za zasilanie każdej ze słuchawek odpowiadają akumulatory o pojemności 72 mAh, zaś wewnątrz etui ładującego zmieściła się bateria mająca 760 mAh. Co jednak ciekawe, deklarowany czas pracy jednocześnie urósł i zmalał względem poprzedniej generacji.
Otóż Sennheiser Momentum True Wireless 5 mają oferować do 12 godzin ciągłego działania przy wyłączonym ANC i do 6 godzin z włączonym. I, jakby nie patrzeć, jest to naprawdę spory rozstrzał. Razem z etui słuchawki mają oferować łącznie do 40 godzin.
W przypadku modelu Momentum True Wireless 4, obiecywany czas pracy z włączonym ANC wynosił 7 godzin, natomiast z wyłączonym do 7,5 godziny, z kolei doładowania w futerale pozwalały uzyskać razem 30 godzin. Można zatem powiedzieć, że zaszedł pewien progres, bo dla użytkownika ważniejszy jest raczej ten sumaryczny wynik.
Nie należę do osób, które ze słuchawek korzystają ekstremalnie długo i nawet podczas podróży raczej robię sobie co jakiś czas przerwy w słuchaniu. Testując Momentum True Wireless 5 udało mi się zaliczyć prawie 5 godzin odsłuchu ciągiem z włączonym ANC. Po tym czasie, słuchawki informowały mnie o stanie baterii wynoszącym 10%. Mogę więc uznać, że jest to wynik bliski obietnicom.
Przy codziennym użytkowaniu po około 2-3 godziny jednorazowo, poziom naładowania słuchawek zwykle nie spadał mi poniżej pułapu 50-60%. Licząc z podładowaniami w etui, łącznie udawało mi się uzyskać przynajmniej 34-35 godzin działania, co realnie dawało mi minimum 8-10 dni korzystania bez podłączania futerału do prądu.

Ładowania dokonujemy poprzez gniazdo USB-C na spodzie lub bezprzewodowo. Przy tym, cewka indukcyjna znajduje się na tylnej ściance etui, zatem kładziemy je na ładowarce na płasko. Średnio na pełne naładowanie musimy poczekać około półtorej godziny.
Tu dochodzimy jeszcze do kwestii, która mocno wyróżnia Sennheiser Momentum True Wireless 5 na tle wszystkich innych słuchawek TWS na rynku. Otóż, umożliwiają one w pełni samodzielną wymianę akumulatorów – zarówno w etui, jak i samych słuchawkach.
Do całej operacji potrzebujemy w zasadzie tylko śrubokręta krzyżakowego. W przypadku futerału wystarczy odkręcenie jednej śrubki i podważenie klapki na spodzie. Słuchawki z kolei otwieramy przy pomocy śrubokręta (śrubki tylko poluzowujemy, nie wypadają one do końca) i specjalnym narzędziem podważającym, które znajduje się w pudełku.
I, muszę przyznać, że obecność takiego rozwiązania zasługuje na bardzo dużą pochwałę, bo – przy odrobinie zręczności manualnej – pozwala nam w kilka minut własnoręcznie przedłużyć żywot słuchawek, potencjalnie na kolejne lata. Oczywiście – podziękujmy Unii Europejskiej ;)

Efektywność ANC, tryb transparentny
Sennheiser Momentum True Wireless 5 uzbrojono w hybrydową, adaptacyjną redukcję szumów. Adaptacyjną, bowiem nie mamy tutaj żadnej dodatkowej regulacji jej natężenia – całość odbywa się automatycznie, za sprawą algorytmów, które dopasowują je do warunków otoczenia.
I, mając w pamięci to, jak działało ANC w poprzedniej generacji, zdecydowanie mogę stwierdzić, że doszło do znaczącego progresu, praktycznie na każdym polu. W efekcie, Momentum True Wireless 5 oferują naprawdę bardzo skutecznie pracujące ANC, które radzi sobie z większością hałasów. Jednocześnie, jego poziom oceniłbym jako bliski innym topowym słuchawkom konkurencji pokroju Huawei FreeBuds Pro 5 czy Technics AZ100, ale jeszcze nie lepszy od nich.
Hałasy, na które składają się niskie, jednostajne dźwięki, to dla ANC pestka. Jadąc autobusem czy pociągiem lub siedząc w pomieszczeniu z szumiącą klimatyzacją, nie słyszymy ich w bardzo dużym stopniu, a włączenie muzyki już w zasadzie całkowicie odcina nas od tych dźwięków.
Niejednostajne dźwięki potrafią być nieco bardziej oporne, przez co – na przykład – przechodząc przy ruchliwej ulicy możemy od czasu do czasu bardziej usłyszeć hałas. Z reguły jednak, hałasy te są wycięte do bardzo komfortowego poziomu. Jeśli natomiast dużo pracujecie przy komputerze, to spieszę, by uspokoić, że stukot klawiatury jest wygłuszany wręcz niemalże całkowicie, oczywiście jeszcze przed odpaleniem muzyki.
Przyczepić się i ponarzekać mogę na skuteczność w starciu z głosami. O ile większy gwar jest lepiej wyciszany, tak pojedyncze rozmawiające w pobliżu osoby potrafią się przebijać przez ANC w większym stopniu, choć i tak są przyciszone spokojnie o około połowę względem realnej głośności.

Zaskakująco świetnie Momentum True Wireless 5 radzą sobie z wiatrem. Dedykowany tryb Anti-wind, który włączamy dodatkowo przy ANC, rzeczywiście spełnia swoją rolę skutecznie blokując nawet bardzo silne, porywiste podmuchy, niekiedy uderzające wprost w słuchawki.
Przeciwstawny do ANC jest tryb transparencji. Oferuje on pięciostopniową regulację głośności, przy czym domyślnie ustawiona jest ona na trzecim oczku, równo w połowie suwaka.
Tutaj doszło do chyba jeszcze większego progresu względem poprzednika, bo transparencja w Sennheiser Momentum True Wireless 5 brzmi naprawdę bardzo, bardzo dobrze. Może jeszcze nie aż tak rewelacyjnie jak w AirPods Pro 3, ale jest blisko. Dźwięk jest naturalny, czysty i wyraźny, zarówno jeśli chodzi o głosy, jak i pozostałe dźwięki. Nie słychać tu też przesadnej ilości szumów, są one zaledwie marginalne.

Jakość rozmów
Każda ze słuchawek została wyposażona w zestaw trzech mikrofonów MEMS oraz w czujnik przewodnictwa kostnego, czyli łącznie cztery. Działają one przy wsparciu algorytmów AI, których zadaniem jest odszumianie i izolowanie głosu od dźwięków z zewnątrz. Tyle, jeśli chodzi o teorię.
W praktyce, Sennheiser Momentum True Wireless 5 towarzyszyły mi podczas wielu rozmów w różnych warunkach wokół. Niemal za każdym razem nie miałem problemów z jakością połączeń i rozumieniem mnie przez rozmówców.
Raczej nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że w domowym zaciszu spisują się one bezbłędnie, przekazując głos w pełni czysto i wyraźnie, nawet mówiąc delikatnie ciszej. W umiarkowanie głośnym otoczeniu (np. w kawiarni czy sklepie) rozmowy również odbywały się bez większych perturbacji, a hałasy nie przebijały się do rozmówcy.
Z bardziej uciążliwymi odgłosami bywało już różnie. Bo, o ile – na przykład – szum przejeżdżających samochodów, hałas jadącego pociągu czy wiatr były skutecznie odcinane od głosu, to pokłosiem tego było lekkie zniekształcenie go. To z kolei potrafiło sporadycznie powodować, że rozmówcy niekiedy mieli problem ze zrozumieniem niektórych słów. Były to jednak raczej pojedyncze sytuacje.

Jakość dźwięku i brzmienie, czyli jak grają Sennheiser Momentum True Wireless 5?
Za to, jak Sennheiser Momentum True Wireless 5 grają, odpowiadają pełnozakresowe przetworniki dynamiczne TrueResponse o średnicy 7 mm. Charakteryzują się one pasmem przenoszenia 5 Hz – 21 kHz i niskim poziomem całkowitych zniekształceń harmonicznych (THD) wynoszącym <0,08%.
No dobrze, to teraz do meritum. Strojeniu słuchawek Momentum True Wireless w gruncie rzeczy bardzo blisko do tego, co oferują inne słuchawki Sennheisera. Jest więc bardzo muzykalnie i angażująco, całość opiera się o mocny dół, ale zachowuje bardzo dobrą równowagę i wcale nie brak tu rozdzielczości czy szczegółów.
Niskie tony stanowią solidną podstawę dla dźwięku, choć – jednocześnie – mam wrażenie, że są one trochę mniej mięsiste niż w poprzednikach. Wciąż jednak wybrzmiewają z dużą energią i szybkością, oferując przy tym wręcz nienaganną zwartość i kontrolę, bo ani trochę nie zalewają całości pasma, a kiedy ich nie trzeba potrafią zamilknąć. Dobrze wypada też zejście w najniższe partie subbasowe.
Środek jest bardzo ładnie wyeksponowaną składową pasma. Ma on delikatnie ciepłą barwę, ale przy takiej podstawie basowej nie jest to nic dziwnego. To ciepło jest tutaj naprawdę subtelne i wcale nie przynosi negatywnych skutków, a nawet trochę uprzyjemnia odbiór całości. Wokale są bardzo bliskie, a szczegółowość stoi na bardzo dobrym, wręcz świetnym poziomie. Detali zdecydowanie tu nie brakuje, zwłaszcza w parze z kodekiem aptX Lossless i muzyką w bezstratnej jakości.

Wysokie tony właściwie podkreślają swoją obecność, wybrzmiewają relatywnie blisko, ale wciąż trzymają się w ryzach. Nie słychać tu bowiem żadnego syczenia czy kłucia w sopranach, więc w żadnym wypadku nie można powiedzieć, by góra brzmiała tu ostro.
W tym miejscu wypada mi jeszcze wspomnieć o tym, jaki wpływ na brzmienie słuchawek ma aktywacja funkcji dźwięku przestrzennego Dolby Atmos. I, co ciekawe, efekt jest tutaj nieco inny niż w nausznym modelu Momentum 5 Wireless, który też jest w tą opcję wyposażony.
Abstrahując od treści w natywnym formacie Dolby Atmos, brzmienie w trybie dźwięku przestrzennego zyskuje na głębi, a ponadto, nieco bardziej zarysowują się niskie tony. Jednocześnie, odrobinę wycofuje się środek i zmniejsza ilość niuansów, przy czym nie są to aż tak drastycznie słyszalne różnice, jak w nausznych Momentum 5, co dość mocno wypunktowałem w ich recenzji.

Podsumowanie
Sennheiser Momentum True Wireless 5 pokazują, że przez te dwa i pół roku producent odrobił lekcję, bo – zerkając w stronę poprzedników – rzeczywiście udało się ulepszyć niemal wszystkie najistotniejsze kwestie. W efekcie, to słuchawki, które bez kompleksów mogą stawać w szranki z największymi konkurentami.
Brzmienie jest angażujące, jakość dźwięku stoi na bardzo wysokim poziomie, ANC działa wysoce skutecznie, a tryb transparencji zbliża się do topowego poziomu. Rozmowy telefoniczne nie pozwalają zbytnio narzekać, wygoda użytkowania jest wręcz kapitalna, czas pracy bardzo dobry, zaś opcja samodzielnej wymiany baterii to naprawdę unikalna, świetna cecha.
Ponarzekać mogę na panele dotykowe, które mogłyby być nieco bardziej czułe albo zajmować nieco większą powierzchnię frontu. Wciąż ubolewam też, że nie zdecydowano się na implementację kodeku LDAC jako alternatywy dla może i świetnego, ale wąsko wspieranego aptX Lossless. No i szkoda, że różnica w czasie pracy z ANC i bez niego jest aż tak drastyczna.
Całościowo, Sennheiser Momentum True Wireless 5 nie są bezwzględnie najlepszymi słuchawkami TWS na rynku, ale śmiało można określić je mianem jednych z najlepszych. Bez zająknięcia lokują się w mojej prywatnej topce, tuż obok Huawei FreeBuds Pro 5, Technics AZ100 czy AirPods Pro 3.









