Pod koniec ubiegłego roku miałem przyjemność testować słuchawki Sennheiser HDB 630, będące propozycją dla szukających neutralnego brzmienia z audiofilskim sznytem. Teraz na mój warsztat trafiła najnowsza odsłona flagowych słuchawek marki – Sennheiser Momentum 5 Wireless. Obiecują najlepsze ANC wśród słuchawek marki, szczegółowe brzmienie, immersyjny dźwięk przestrzenny Dolby Atmos i jeszcze więcej. Na ile obietnice te pokrywają się z rzeczywistością?
Specyfikacja techniczna Sennheiser Momentum 5 Wireless:
- audio: przetworniki dynamiczne ∅42 mm, pasmo przenoszenia 6 Hz – 40 kHz (Bluetooth i USB-C, 6 Hz – 22 kHz Jack 3,5 mm), 108 dB SPL, THD <0,2%, Hi-Res Audio Wireless, dźwięk przestrzenny, optimized for Dolby Atmos,
- konstrukcja: wokółuszna zamknięta,
- hybrydowa adaptacyjna aktywna redukcja szumów (ANC) i tryb transparentny,
- 8 mikrofonów (po 4 na stronę) MEMS, kształtowanie wiązki,
- łączność: Bluetooth 5.4 z kodekami SBC, AAC, aptX, aptX HD, aptX Adaptive, aptX Lossless (Snapdragon Sound), tryb multipoint, Google Fast Pair,
- przewodowe odtwarzanie przez USB-C i Jack 3,5 mm,
- bateria: pojemność 700 mAh, do 57 h na jednym naładowaniu przy włączonym ANC, możliwość samodzielnej wymiany akumulatora,
- ładowanie USB-C, 10 min ładowania = 7 godzin odtwarzania,
- sterowanie funkcjami i odtwarzaniem: panel dotykowy na prawej muszli, czujnik założenia,
- wymiary: 180×197×47 mm,
- waga: 290 g,
- obsługa aplikacji Sennheiser Smart Control Plus.
Cena słuchawek Sennheiser Momentum 5 Wireless w momencie publikacji niniejszego materiału to 1699 złotych. Występują w trzech wersjach kolorystycznych: czarnej, biało-szarej oraz granatowo-szarej.
Sennheiser Momentum 5 Wireless

Dobrze znana stylistyka i jakość, którą czuć od początku
Pod kątem stylistycznym, Sennheiser postanowił nie bawić się w drastyczne przeprojektowywanie nowych Momentum 5. Widać tutaj bardzo dużo podobieństw z poprzednią generacją, ale bynajmniej wcale nie znaczy to, że są one identyczne.
Do testów dostałem białą wersję kolorystyczną i tak, jak nie jestem wielkim fanem tego typu kolorystyki w słuchawkach, tak muszę przyznać, że Sennheiser Momentum 5 Wireless prezentują się naprawdę bardzo dobrze. Wpływa na to przede wszystkim fakt, że nie są one jednolite – białe są w zasadzie tylko muszle słuchawek, natomiast wszystkie pozostałe elementy utrzymano w beżu.
Konstrukcyjnie również mamy tu do czynienia z klasyką gatunku w wykonaniu marki. Spasowanie elementów i jakość użytych materiałów stoją na bardzo wysokim poziomie i w żadnym miejscu Momentum 5 nie budzą pod tym kątem wątpliwości. Dość duże, owalne muszle, wykonano z matowego tworzywa sztucznego, od frontu ścięto je na płasko, a po obwodzie odpowiednio zaoblono.
Na lewym nauszniku znalazły się tylko maskownice mikrofonów, a na obu są łącznie po trzy. Na prawym z kolei, od dołu, ulokowano przycisk służący do włączania i parowania słuchawek, diody informujące – między innymi – o stanie naładowania oraz złącza USB-C i gniazdo liniowe do analogowego, przewodowego połączenia słuchawek.


Uchwyty łączące muszle z pałąkiem są ruchome, pozwalają na obracanie muszli do ułożenia na płasko w obie strony, czyli stroną zewnętrzną lub wewnętrzną. Naturalnie, odcinki łączące nauszniki i pałąk oferują płynną regulację długości. Niestety, zabrakło tu dodatkowych opcji złożenia słuchawek – jedyne, co możemy zrobić, to właśnie obrócić muszle na płasko, zresztą tak też układamy je w etui.
Fajnie prezentuje się też sam pałąk. Od spodu, w miejscu styku z głową, obito go bardzo miękką pianką z przyjemnym w dotyku materiałem przypominającym silikon. Z zewnątrz natomiast, został pokryty elegancko wyglądającą, plecioną tkaniną w beżowym kolorze. To zdecydowanie jeden z najciekawszych akcentów stylistycznych Sennheiser Momentum 5 Wireless.
Umieszczone od przodu (z perspektywy słuchawek założonych na głowę) maskownice mikrofonów są przedłużone i wygrawerowano na nich nazwę modelu – na prawej muszli Sennheiser, na lewej Momentum 5. Przyznaję, bardzo lubię takie detale. Zresztą, równie fajny detal stanowią też znajdujące się na obu zakończeniach pałąka okrągłe, metalowe, tłoczone plakietki z wygrawerowanym logo marki.
Poduszki wokółuszne zostały wykonane z pianki pokrytej materiałem imitującym skórę. Są one odpowiednio duże, bardzo miękkie, a jednocześnie sprężyste. Co istotne, bez problemu można je zdemontować (trzeba użyć odrobinę siły, by podważyć i odblokować zaczepy) i wymienić w razie potrzeby.





W zestawie otrzymujemy etui, które już na dzień dobry powoduje pozytywne odczucia. Całość jest bowiem naprawdę świetnie wykonana. Od zewnątrz futerał pokryty jest plecionym, jasnym materiałem – dokładnie tym samym, który znajduje się na słuchawkach. Sprawia wrażenie bardzo trwałego i powinien dobrze znosić upływ czasu. Na środku pokrywy ulokowano metalowe, mieniące się logo Sennheisera, identyczne jak na pałąku słuchawek.
Wewnątrz użyto innego, bardziej miękkiego materiału, natomiast klapa zamyka się na poprowadzony po niemal całym obwodzie zamek błyskawiczny. Całościowo, etui jest dość dużych rozmiarów, ale nie ma się co dziwić, bowiem – jak już mówiłem – z racji, że słuchawki się nie składają, układamy je wewnątrz z obróconymi na płasko muszlami.
Poza miejscem na słuchawki, są tutaj również dwa uchwyty na przewody USB-C i Jack 3,5 mm oraz siatkowa kieszeń, w którą domyślnie wsadzono skróconą instrukcję.




Ergonomia, wygoda użytkowania
Z powyższej części recenzji wiecie już, że pod kątem wymiarów i wagi, Sennheiser Momentum 5 Wireless nie są ani wybitnie kompaktowe i lekkie, ani nazbyt olbrzymie i ciężkie. Wypadają one mniej więcej podobnie do większości nausznych słuchawek z tego segmentu.
Niemniej jednak, trudno odmówić im bardzo dobrej ergonomii i – koniec końców – prawie nienagannej wygody noszenia. A kto mnie zna, ten wie, że nie należę do osób uwielbiających noszenie słuchawek nausznych (wolę dokanałówki typu TWS), więc jeśli ja tak stwierdzam, to naprawdę musi być wygodnie.
Przy – nazwijmy to – standardowym korzystaniu przez około godzinę nie miałem w zasadzie najmniejszych problemów. Sennheiser Momentum 5 Wireless leżą na głowie stabilnie, nie zsuwają się, a jednocześnie nie uciskają nadmiernie w żadnym miejscu styku – ani na czubku głowy, ani w okolicach uszu.

Przy tym, mimo wagi wynoszącej 290 gramów, nie czujemy, by sprawiały one na tym polu jakiś dyskomfort. Wpływ na komfort ma też fakt, że zarówno poduszki wokółuszne, jak i ta na czubku głowy, są miękkie i miłe w dotyku.
Jedyną kwestią, która potrafiła być lekką niedogodnością podczas dłuższego, parogodzinnego użytkowania, było uczucie delikatnego zawilgocenia okolic wokół małżowin w miejscu styku z poduszkami. Jest to jednak dość typowe dla słuchawek z padami z materiału skóropodobnego i nie stanowi drastycznego problemu. Wystarczającym rozwiązaniem było wówczas zrobienie dosłownie sobie chwili przerwy.
Dodam jeszcze tylko, że – oczywiście – słuchawki można nosić na szyi, gdy ich nie używamy, w czym mocno pomaga możliwość obrócenia muszli w dowolnym kierunku. Nie jest to co prawda szalenie wygodne (jest nam wówczas nieco ciasno), ale da się to zrobić.

Łączność i obsługiwane kodeki audio
Do połączenia z urządzeniami odtwarzającymi słuchawki Sennheiser Momentum 5 Wireless wykorzystują Bluetooth 5.4, a transmisja dźwięku odbywa się z pomocą kodeków SBC, AAC, aptX, aptX HD, aptX Adaptive (stratne Hi-Res 24-bit/96 kHz) oraz aptX Lossless (bit-perfect 16-bit/44.1 kHz).
I, o ile technicznie aptX Lossless jest bardzo zaawansowanym kodekiem, zapewniającym wysoką jakość dźwięku, jego podstawowym problemem stanowi dość wąskie wsparcie. Obecny jest on wyłącznie na smartfonach z procesorami Qualcomm Snapdragon i z dodatkowym oznaczeniem Snapdragon Sound.
W efekcie, nie każdy smartfon napędzany przez Snapdragona z góry obsługuje aptX Lossless. A szkoda. Toteż, trochę ubolewam, że Sennheiser nie zdecydował się tu na zastosowanie jako alternatywnego wyboru bardziej dostępnego (obsługiwanego przez każdego Androida) kodeku LDAC.

Abstrahując od aspektu kodeków, podczas testów przetestowałem łączność słuchawek z paroma urządzeniami i przy żadnym z nich nie napotkałem jakichkolwiek utrudnień. Odtwarzanie odbywało się całkowicie bez zakłóceń czy nadmiernie dużej latencji, a zasięg umożliwiał mi słuchanie w całym mieszkaniu bez szarpania.
Na pokładzie nie zabrakło rownież trybu multipoint. Działa niezależnie od aktualnie wykorzystywanego kodeku, zatem nawet, jeśli któreś z urządzeń (lub oba) używa aptX Lossless, słuchawki bezproblemowo łączą się z oboma jednocześnie i między nimi przełączają.
Nie sposób nie wspomnieć też o możliwości korzystania z Sennheiser Momentum 5 po kablu. Słuchawki oferują zarówno przewodowe, cyfrowe połączenie przez USB-C, jak i analogowe, z wykorzystaniem dedykowanego wyjścia liniowego i przewodu Jack 3,5 mm.

Aplikacja Sennheiser Smart Control Plus
Zarządzanie wszystkimi funkcjami i ustawieniami słuchawek odbywa się za pośrednictwem aplikacji Sennheiser Smart Control Plus. Możemy ją pobrać ze sklepów Google Play i App Store, a więc na systemy Android oraz iOS. Obie te wersje są ze sobą zbieżne w zakresie funkcji i wyglądu.
O wszystkich najważniejszych cechach apki wspominałem w recenzji przywoływanych już słuchawek Sennheiser HDB 630. Z racji, że większość elementów wygląda tutaj identycznie jak tam, skupimy się na najważniejszych kwestiach.
Całościowo, interfejs aplikacji jest bardzo estetyczny i prosty w obsłudze, ale wciąż brakuje mu obsługi języka polskiego. Dla jednych będzie to wada, drudzy przejdą wzruszą ramionami, ja zaś wspominam o tym z czystej rzetelności, bo – osobiście – nie stanowi to dla mnie problemu.
To, co najważniejsze, znajduje się bezpośrednio na ekranie głównym interfejsu. Widzimy tutaj bowiem stan naładowania słuchawek, aktualnie połączone urządzenia (wraz z całą listą sparowanych sprzętów), przełączniki kontroli hałasu oraz korektor dźwięku. Niżej znajduje się natomiast nowość w postaci dźwięku przestrzennego Dolby Atmos, który możemy włączyć lub wyłączyć, a wchodząc w tą sekcję można dodatkowo włączyć śledzenie ruchów głowy.
Wszelkie pozostałe, choć niemniej kluczowe opcje, ulokowano w ustawieniach, do których wchodzimy klikając ikonę na pasku u dołu aplikacji. Tutaj na szczególną uwagę zasługuje sekcja Audio mode priority pozwalająca wybrać czy przy połączeniu Bluetooth słuchawki mają korzystać z trybu Hi-Res z rozdzielczością 24-bit/96 kHz (aptX Adaptive), czy też Lossless 16-bit/44.1 kHz, czyli bezstratnego z kodekiem aptX Lossless. Ponadto, podczas odtwarzania apka wyświetla aktualnie wykorzystywany kodek i częstotliwość próbkowania.












Bez wątpienia jedną z kluczowych funkcji jest equalizer. Do dyspozycji otrzymujemy tutaj łącznie osiem fabrycznych presetów korektora (w tym neutralny) oraz możliwość stworzenia własnych, wykorzystując do tego 8-zakresowy korektor graficzny. Zakres, którym możemy manipulować, to od 50 Hz do 12 kHz.
Opcji korekcji dźwięku jest jednak więcej. Poza klasycznym equalizerem, dostępne są tutaj dwie dodatkowe opcje. Po pierwsze, Sound Check, która opiera się o test preferencji, w którym (słuchając naszej muzyki) w trakcie pięciu kroków wybieramy jedną z trzech opcji brzmienia. Po zakończeniu otrzymujemy gotowy preset equalizera odpowiadający dokonanym wyborom.










Druga opcja to Sound Personalization, w ramach której decydujemy o poziomie słyszalności instrumentów smyczkowych, basu i perkusji oraz balansu między nimi. Na tej podstawie generowany jest profil spersonalizowanego brzmienia.
Względem modelu HDB 630 zabrakło tu natomiast korektora parametrycznego. Oferował on jeszcze bardziej szczegółową edycję krzywej, wybór dowolnych częstotliwości do dostosowania, zmiany parametru Q (czyli szerokości poszczególnych fragmentów pasma) i wyboru filtrów EQ. No trochę szkoda, choć pozostałe rozwiązania też zdecydowanie dają radę.











Sterowanie funkcjami z poziomu słuchawek
Sennheiser Momentum 5 Wireless zostały wyposażone w panel dotykowy ulokowany na powierzchni prawej muszli, stanowiący główny element sterujący. Obsługuje nie tylko dotknięcia, ale również przesunięcia palcem, a nawet gesty z wykorzystaniem dwóch palców.
Mnogość dostępnych gestów dotykowych może początkowo przyprawiać o zawrót głowy, jednak są one na tyle intuicyjne, że – koniec końców – korzystanie z nich przychodzi naprawdę łatwo. Gesty i wykonywane za ich pośrednictwem akcje prezentują się tak:
- pojedyncze dotknięcie: wstrzymanie/wznowienie odtwarzania, odebranie kolejnego połączenia telefonicznego,
- dwukrotne dotknięcie: tryb transparentny, przełączanie między połączeniami,
- dwukrotne dotknięcie dwoma palcami: włączenie/wyłączenie Dolby Atmos,
- dotknięcie i przytrzymanie: odrzucenie połączenia,
- przesunięcie palcem w górę/w dół: zwiększanie/zmniejszanie głośności,
- przesunięcie palcem w przód/w tył: poprzedni/następny utwór, odebranie/zakończenie połączenia,
- przesunięcie w przód/w tył i przytrzymanie: przewijanie odtwarzania (w wybranych treściach),
- zsunięcie/rozsunięcie dwóch palców: zmniejszanie/zwiększanie głośności trybu transparentnego.
W ogólnym rozrachunku, naprawdę trudno mi cokolwiek zarzucić w tym aspekcie, chyba tylko to, że gesty nie są w żadnym zakresie konfigurowalne (da się je tylko całkowicie wyłączyć).



Samo rozpoznawanie gestów następuje niemal w pełni bezbłędnie i precyzyjnie. Przykładowo, słuchawki rozumieją nawet, czy przesunięcie palcem w górę albo w dół było krótsze czy dłuższe i na tej podstawie robi mniejszy lub większy skok w poziomie głośności.
Wewnątrz obu muszli znajdują się sensory podczerwieni odpowiadające za wykrywanie założenia słuchawek. Z reguły działają poprawnie, choć sporadycznie zdarzało mi się, że słuchawki potrafiły nie zareagować na zdjęcie z głowy, nie wstrzymując wówczas odtwarzania. Czujniki te – jeśli chcemy – możemy też całkowicie wyłączyć w apce.

Czas pracy Sennheiser Momentum 5 Wireless zdecydowanie zadowala
Za zasilanie słuchawek odpowiada akumulator o pojemności 700 mAh, który – zgodnie z deklaracjami Sennheisera – ma zapewniać do 57 godzin pracy z włączoną aktywną redukcją szumów. Jak więc wypada to w rzeczywistości?
Co tu dużo mówić, jest po prostu rewelacyjnie. Korzystając ze słuchawek codziennie przez równo tydzień, po około 3-4 godziny dziennie, ich stan naładowania spadł do około 50%. Oznacza to, że w takim trybie użytkowania są one w stanie działać nawet do dwóch tygodni bez doładowywania, a może nawet jeszcze dłużej przy mniej intensywnym użyciu.
Postanowiłem również sprawdzić, jak długo Sennheiser Momentum 5 Wireless będą pracować w teście ciągłego odtwarzania muzyki. Test rozpocząłem we wtorek o godzinie 13:21 z poziomu 100% naładowania. Po ponad 25 godzinach spadły do 50%, natomiast pułap 5% baterii osiągnęły, gdy minęły prawie 53 godziny (dokładnie 52:50 h). Wynik ten nie dość, że jest fantastyczny, to i w zasadzie pokrywa się z obiecywanym przez producenta czasem pracy.
Ładowania dokonujemy – rzecz jasna – poprzez port USB-C, a czas potrzebny na uzupełnienie baterii do pełna to około 2-2,5 godziny.
Sennheiser przewiduje również możliwość samodzielnej wymiany akumulatora słuchawek dla wydłużenia ich czasu eksploatacji. Znajduje się on w lewej muszli, a dostęp do niego otrzymujemy zdejmując poduszkę, odkręcając kilka śrubek pod nią i zdejmując ostrożnie przetwornik.

Jakość rozmów
Z sekcji poświęconej specyfikacji mogliście już przeczytać, że Sennheiser Momentum 5 Wireless wyposażono w zestaw ośmiu mikrofonów, a więc po cztery na muszlę. Są to mikrofony MEMS z technologią kształtowania wiązki (beamforming) wspierane przez algorytmy redukcji szumów.
Tradycyjnie, podczas testów nie omieszkałem przeprowadzić kilku rozmów telefonicznych, zarówno w domowym zaciszu, jak i bardziej trudnych dla słuchawek warunkach. Raczej nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że w cichym otoczeniu spisują się absolutnie bezbłędnie. Głos docierający do rozmówców jest wówczas w pełni czysty i zrozumiały, także podczas nieco cichszego mówienia.
Rozmowy przeprowadzałem także w pociągu oraz na zewnątrz. W pociągu także nie odnotowałem istotniejszych problemów – rozmówcy nie zgłaszali problemów z rozumieniem mnie, nie docierał do nich ani hałas samego pociągu, ani gwar rozmów współpasażerów.
Na zewnątrz bywało już jednak różnie. Silniejsze podmuchy wiatru oraz hałasy w postaci przejeżdżających aut były z reguły dobrze izolowane, ale powodowało to niekiedy dość mocne zniekształcanie mojego głosu.

Skuteczność ANC, działanie trybu transparentnego
Jednym z tych aspektów, którym Sennheiser chwali się najbardziej, jest usprawniona aktywna redukcja szumów. Konkretniej, zastosowano tutaj mechanizm hybrydowego, adaptacyjnego ANC. Aplikacja pozwala na wybór właśnie między trybem adaptacyjnym lub manualnym, w którym dowolnie możemy wyregulować siłę ANC (i trybu transparentnego).
I, rzeczywiście, aktywna redukcja hałasów w Sennheiser Momentum 5 Wireless jest naprawdę bardzo, bardzo dobra. Nie jest to jeszcze poziom aż tak bezwzględnie kapitalny, jak w Sony WH-1000XM6, ale i tak Sennheiser nie ma się czego wstydzić.
W większości scenariuszy ANC spisuje się co najmniej bardzo dobrze. Gdy hałasy wokół nas składają się z niskich, jednostajnych dźwięków, jest ono wręcz bezbłędne, a odgłosy te są izolowane wprost świetnie. Bardzo dobrze jest również przy nieco hałasach z wyższych zakresów, bowiem stukot klawiatury czy gwar rozmów w pobliżu również jest wycinany w znacznym stopniu.

Trochę lepiej Sennheiser Momentum 5 Wireless mogłyby radzić sobie w starciu z odgłosami niejednostajnymi, gdyż – na przykład – hałas przejeżdżających na ulicy obok nas samochodów przebija się przez ANC zdecydowanie najbardziej. Niemniej jednak, wciąż słychać go przynajmniej o około połowę mniej.
Słuchawki wyposażono również w dodatkowy tryb Anti-wind, odpowiadający za izolowanie szum wiatru. Działa on w dwóch poziomach: Auto oraz Max i – jeśli już go włączymy – to zdecydowanie warto wybrać ten drugi, gdyż spisuje się naprawdę świetnie. Po jego aktywacji bowiem, nawet bardzo mocny wiatr był wysoce skutecznie izolowany i nie powodował uciążliwych trzasków w słuchawkach, choćby przez chwilę.
Pozytywnie zaskoczył mnie również tryb transparentny. Odnoszę wrażenie, że w niektórych słuchawkach producenci podchodzą do niego po macoszemu. Tutaj jest on naprawdę bardzo dobry i w zasadzie jedynym, co mogę mu zarzucić, jest delikatny szum, przy czym słychać go naprawdę delikatnie. Poza tym, dźwięk w trybie transparentnym jest czysty i bardzo wyraźny. Tyczy się to zarówno wszelkiego rodzaju dźwięków otoczenia, jak również głosów osób.

Jakość dźwięku i brzmienie Sennheiser Momentum 5 Wireless
Za reprodukcję dźwięku odpowiadają autorskie przetworniki dynamiczne Sennheisera o średnicy 42 mm. Pasmo przenoszenia to 6 Hz – 40 kHz w trybie Bluetooth i przez USB-C (6 Hz – 22 kHz przez wejście liniowe), a współczynnik całkowitych zniekształceń harmonicznych THD wynosi <0,2%.
Już na wstępie muszę przyznać, że strojenie Sennheiser Momentum 5 Wireless przypadło mi do gustu. Ma ono nieco punktów wspólnych z przywoływanym już modelem HDB 630, ale jednocześnie zachowuje sporo z charakterystyki innych słuchawek z linii Momentum. Jest więc bardzo angażująco, soczyście oraz muzykalnie. Przy tym, brzmienie jest wysoce uniwersalne i dobrze sprawdza się w zasadzie w każdym gatunku.
Bas stanowi tu solidną podstawę dźwięku. Jest bardzo żwawy, potrafi szybko zaatakować i uderzyć z dużą siłą, jednak wcale nie oznacza to, że jakkolwiek dominuje nad resztą pasma. Absolutnie. Kontrola niskich tonów stoi tutaj na wprost doskonałym poziomie. Gdy tego potrzeba, dolne partie pokazują wspomniany już pazur, mięsistość i świetne zejście, ale w spokojniejszych utworach czy poszczególnych sekwencjach potrafią wręcz zamilknąć, odsunąć się i dać miejsce reszcie.
Tony średnie są bardzo bliskie i relatywnie neutralne w barwie, z zaledwie lekką szczyptą ciepła, która absolutnie nie powoduje zamulenia, a bardziej uprzyjemnia odbiór. Wokale są odpowiednio wysunięte i wybrzmiewają naturalnie. Świetnie wypada też szczegółowość dźwięku – detali oraz niuansów zdecydowanie tu nie brakuje, co jeszcze bardziej uwypukla się przy odtwarzaniu przez aptX Lossless lub przewodowo.

Jeśli chodzi o wysokie tony, tym również nie brakuje fajnej bliskości oraz szczegółowości. Jednocześnie, wybrzmiewają bardzo spokojnie, bowiem nie mają tendencji do sykliwości i kłucia. Scena dźwiękowa ma dość duże rozmiary, prezentuje dobrą separację instrumentów, jest rozciągnięta relatywnie proporcjonalnie (nieco bardziej w szerokości) i odpowiednio napowietrzona. Zdecydowanie nie ma tu uczucia ciasnoty.
Na pokładzie jest również dźwięk przestrzenny Dolby Atmos z opcją śledzena ruchów głowy. Stanowi to nowość względem wszystkich innych słuchawek w ofercie Sennheisera. Funkcję dźwięku przestrzennego włączamy i wyłączamy w aplikacji, a dodatkowo producent sugeruje, by – jeśli nasz telefon to oferuje – aktywować Dolby Atmos także w ustawieniach samego urządzenia.
Co istotne, dźwięk przestrzenny może działać również wtedy, gdy nie odtwarzamy treści w Dolby Atmos (np. z Apple Music czy Tidala), choć oczywiście wówczas zyskujemy najlepszy efekt. Nie ma tu też ograniczeń co do kodeku – funkcjonuje on nawet przy odtwarzaniu przez aptX Lossless.
Muszę jednak przyznać, że nie zostałem wielkim fanem tej funkcji. Po włączeniu Dolby Atmos, dźwięk – istotnie – zyskuje głębię, jest mocniej podkreślony w dolnych, basowych partiach, ale jednocześnie staje się nieco cichszy i – w moim odczuciu – traci trochę na ogólnej szczegółowości.

Podsumowanie
Sennheiser Momentum 5 Wireless to po prostu świetne, flagowe z krwi i kości słuchawki. Mocnych stron mają pod dostatkiem, a wad doszukiwałem się trochę na siłę i, jeśli już je znalazłem, to nie były na tyle rażące, by jakkolwiek dyskwalifikowały Momentum 5 w moich oczach.
Jakość dźwięku stoi na świetnym poziomie, brzmienie jest angażujące i muzykalne, aktywna redukcja szumów bardzo skuteczna, a czas pracy kapitalny. Narzekać nie pozwala również jakość wykonania, miła dla oka stylistyka, funkcjonalna aplikacja czy wreszcie obsługa aptX Lossless.
A skoro już wspomniałem o wadach. Szkoda, że konstrukcja słuchawek nie pozwala na złożenie ich w nieco większym zakresie (jak ma to miejsce chociażby w Sony WH-1000XM6). Po drugie, mimo że na pokładzie obecny jest bezstratny kodek aptX Lossless, do pełni szczęścia brakuje mi jeszcze LDAC, który pozwoliłby na uzyskanie dużo szerszej kompatybilności.
W ogólnym rozrachunku, jeśli szukacie wysokiej klasy bezprzewodowych słuchawek nausznych, Sennheiser Momentum 5 Wireless z czystym sumieniem zasługują na rekomendację. Z łatwością weszły do mojego prywatnego rankingu ulubionych modeli o tej konstrukcji.
_
Materiał zawiera lokowanie słuchawek Sennheiser. Producent nie miał wpływu na treść niniejszej recenzji ani opinię autora na temat produktu.









