Pamięci nieustannie drożeją i już nawet niektórzy producenci smartfonów z Androidem zaczynają się buntować. Ostatnie informacje wskazywały, że dzięki chińskim firmom sytuacja na rynku pamięci może obrócić się o 180° na korzyść klientów. Najnowsze malują jednak zupełnie inny obraz.
Sytuacja na rynku pamięci jest niekorzystna dla klientów, ale dzięki Chińczykom miała się znacząco poprawić
Dziś ceny pamięci są już około czterokrotnie wyższe niż przed rozpoczęciem „boomu na AI”, który jest przyczyną tzw. RAMmagedonu. Według jednego z analityków niedobory pamięci potrwają do pierwszego kwartału 2028 roku, co nie brzmi optymistycznie, kiedy jest dopiero połowa 2026 roku.
Ostatnio pojawiło się jednak światełko w tunelu, dające nadzieję na szybszą poprawę sytuacji na rynku pamięci. Do gry miały wejść bowiem dwie chińskie firmy – CXMT i YMTC. O tej pierwszej jest teraz szczególnie głośno za sprawą jej bardzo udanego debiutu giełdowego w Szanghaju.
CXMT jest młodą firmą, ponieważ założono ją w 2016 roku. Mimo to jej możliwości produkcyjne są potężne, gdyż w ciągu zaledwie roku, porównując trzeci kwartał 2025 i 2024 roku, liczba produkowanych wafli zwiększyła się o ponad 70% – z 420 tysięcy do 720 tysięcy.
Nie byłoby to możliwe, gdyby w 2019 roku CXMT nie podpisało porozumienia ze spółką Polaris Innovations z Kanady. Umowa licencyjna zapewniła Chińczykom dostęp do patentów, należących pierwotnie do niemieckiej firmy Qimonda.
CXMT, wraz z YMTC, mieli „zalać” rynek pamięciami, co – według oczekiwań – miało spowodować wręcz drastyczny spadek cen smartfonów i innych urządzeń. Szczególnie chińskich, gdyż w większości mieli je wykorzystać chińscy producenci, choć Apple też chce korzystać z pamięci od CXMT, aczkolwiek najpierw amerykański rząd musi wyrazić zgodę na to. Firma ta znajduje się bowiem na tzw. czarnej liście USA.
Chińczycy jednak nie zmienią sytuacji na rynku pamięci?
Nowe informacje wskazują jednak na zupełnie inny scenariusz. Okazuje się bowiem, że CXMT – zamiast prowokować obniżkę cen – sprawia, że inni producenci mogą czuć się zachęceni do kolejnych podwyżek. Dlaczego? Ano dlatego, że w Chinach pamięć 64 GB DDR5‑5600 RDIMM z kośćmi CXMT kosztuje 18999 juanów – więcej niż identyczna z kośćmi Samsunga.
Wygląda zatem na to, że CXMT po prostu korzysta z okazji i zasad rynku, żeby zarobić jak najwięcej. Zachęcać może do tego fakt, że – jak zauważył Business Insider – pierwszy zysk odnotowało dopiero w 2025 roku, czyli po prawie 10 latach istnienia.
Co więcej, CXMT czuje się na tyle pewnie, że nie zgodziło się nawet na danie rabatu… Huawei, czyli rodzimemu producentowi. I to mimo że produkowane przez Chińczyków pamięci bazują na mniej zaawansowanym procesie niż Microna, Samsunga i SK Hynik, w związku z czym pobierają więcej prądu i osiągają niższą wydajność, a do tego mają problemy z overclockingiem.
A skoro już został wywołany Huawei, to warto tutaj wspomnieć, że Huawei również (podobno) chce produkować pamięci – wspólnie z firmą SwaySure, zarejestrowaną w 2022 roku i wspieraną przez chiński rząd. Ona też jest objęta amerykańskimi sankcjami. W tym przypadku jednak jest mowa, że pamięci będą produkowane na potrzeby HBM, a nie urządzeń.
Wydaje się zatem, że chyba lepiej wziąć sobie do serca słowa jednego z menedżerów firmy Lexar, który twierdzi, że nie warto zwlekać z zakupem pamięci, ponieważ ich ceny spadną najwcześniej za… kilka lat, a zdarzające się teraz obniżki są tylko chwilowe.





