Samochody elektryczne są coraz częstszym widokiem na polskich drogach. Ich relatywnie wciąż niewielka liczba to jednak powód do zadowolenia dla właścicieli elektryków.
Samochody elektryczne są coraz bardziej popularne w Polsce
Według najnowszych danych IBRM Samar, w kwietniu 2026 roku w Polsce zarejestrowano 19576 zelektryfikowanych aut osobowych, a od stycznia do kwietnia 2026 roku łącznie 78532. W obu przypadkach jest to co najmniej 30% więcej niż w analogicznych okresach w 2025 roku.
Dzięki temu samochody elektryczne stanowią coraz większy odsetek aut poruszających się po polskich drogach, lecz wciąż są w mniejszości. Równocześnie liczba i moc stacji do ładowania szybko rośnie. To podwójnie dobra wiadomość dla posiadaczy elektryków.
Jak bowiem wynika z Licznika AFIR autorstwa Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności, wymagana przez Unię Europejską moc ogólnodostępnych stacji do ładowania była w 2025 roku o ponad 100% wyższa niż wynika to z przepisów AFIR, które są stosowane od kwietnia 2024 roku.
Według nich na jeden BEV (osobowy lub dostawczy) musi przypadać 1,3 kW, a na jeden PHEV (osobowy lub dostawczy) – 0,8 kW, w związku z czym minimum w 2025 roku zostało określone dla Polski na poziomie 264433 kW, a dostępna moc wynosiła aż 608802 kW.
Co więcej, według prognoz sytuacja będzie utrzymywała się w najbliższej przyszłości i nawet w 2027 roku dostępna moc ma być o 17% większa od wymaganej przez przepisy. I choć samochody elektryczne ładują się dłużej niż trwa zatankowanie benzyny, diesla czy gazu, to ich posiadacze mogą aktualnie być spokojni, że nie zabraknie dostępnej mocy do ich naładowania.

Polska ma jednak sporo do nadrobienia w innym obszarze – sieci TEN-T
Choć Polska na tę chwilę realizuje swoje obowiązki w kategorii łącznej mocy ogólnodostępnych stacji do ładowania elektryków z nawiązką, to zostaje w tyle, jeśli chodzi o wywiązywanie się z realizacji innego projektu – sieci TEN-T.
Rozwinięcie tego skrótu to transeuropejska sieć transportowa, która ma być siecią głównych połączeń transportowych w ramach Unii Europejskiej, obejmującą szlaki drogowe, kolejowe, lotnicze, morskie oraz rzeczne, a także platformy multimodalne i węzły miejskie. Celem jest m.in. stworzenie warunków do sprawnego transportu ludzi i towarów oraz powstania sprawnego systemu transportu transgranicznego.
Jej kształt reguluje rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1679 z dnia 13 czerwca 2024 roku. Według niego transeuropejska sieć transportowa ma być rozwijana w trzech etapach. Pierwszy to ukończenie sieci bazowej do końca 2030 roku. Drugi – rozszerzonej sieci bazowej do końca 2040 roku, a trzeci – sieci kompleksowej do końca 2050 roku.
Według danych PSNM długość sieci TEN-T w Polsce wynosiła w 2025 roku łącznie 11310 km (bazowa 7288 km, kompleksowa 2022 km), a docelowo ma to być prawie 16 tysięcy kilometrów w obu kierunkach. AFIR wymaga, aby maksymalnie co 60 km dostępna była strefa ładowania dla pojazdów lekkich (eLDV) – aktualnie o łącznej mocy co najmniej 400 kW, a od 2027 roku już minimum 600 kW. Na koniec 2025 roku Polska wypełniła cel pokryciowy w zaledwie 31% dla bazowej sieci TEN-T.
Jeszcze gorzej było w przypadku infrastruktury dla elektrycznych pojazdów ciężkich (eHDV) – cel pokryciowy dla bazowej sieci TEN-T wypełniono w zaledwie… 1,6%, ponieważ ogólnodostępne punkty ładowania dla elektrycznych ciężarówek funkcjonują w jedynie… 7 lokalizacjach. Nie bez powodu, bowiem dziś po polskich drogach jeździ mniej niż 200 elektrycznych ciężarówek kategorii N3.

Tutaj wymagania są jednak znacznie wyższe, gdyż do końca 2027 roku wzdłuż połowy sieci bazowej TEN-T będą musiały funkcjonować strefy ładowania o mocy co najmniej 2800 kW każda, a od 2030 roku minimalna moc ma wynosić już 3600 kW. Tymczasem stworzenie tylko jednej takiej strefy może kosztować setki tysięcy lub nawet miliony złotych.







