samolot rynair plane
źródło: Rynair

Nie licz, że Ci się upiecze. Za duży bagaż już nie przejdzie w Ryanairze

Ryanair słynie z oferowania tanich biletów, jednak ich niskie ceny nie biorą się znikąd – przewoźnik „rekompensuje je” sobie pobieraniem wysokich opłat za… prawie wszystko, w tym za bagaż. Niektórzy próbują go „przechytrzyć”, zabierając na pokład większą torbę niż jest dozwolone, jednak od 2026 roku będzie to znacznie trudniejsze.

Ryanair zamierza znacznie uważniej przyglądać się bagażom, które pasażerowie zabierają na pokład

Ryanair ma ściśle określone zasady przewozu bagażu. Pasażerowie mogą bez dodatkowych opłat – w cenie biletu – zabrać na pokład „małą torbę” o wymiarach maksymalnie 40x30x20 cm, która musi zmieścić się pod poprzedzającym fotelem. Może to być na przykład torebka, torba na laptop albo plecak.

Przewoźnik oferuje również możliwość zabrania na pokład bagażu podręcznego o wymiarach maksymalnie 55x40x20 cm i wadze maksymalnie 10 kg, który należy umieścić w schowku nad fotelami. Opcja ta jest jednak płatna i dostępna wyłącznie dla osób, które wykupią pierwszeństwo wejścia na pokład.

Zasady przewozu bagażu w liniach lotniczych Ryanair
Zasady przewozu bagażu w Ryanairze (źródło: Ryanair)

Warto zauważyć, że wcześniej bagaż, który można było bez dodatkowych opłat wziąć ze sobą na pokład samolotu linii lotniczych Ryanair, mógł mieć maksymalnie wymiary 40x20x25 cm. Dziś pasażerowie mogą zatem podróżować z nieco większą torbą albo plecakiem.

Mimo to wciąż nagminnie zdarzają się sytuacje, gdy ktoś próbuje „przechytrzyć system”, zabierając ze sobą większą torbę albo plecak niż jest to dozwolone. W przeszłości pracownicy przewoźnika najczęściej przymykali na to oko, ale w końcu zaczęli bardziej uważnie przyglądać się bagażom klientów.

W rozmowie z brytyjskim dziennikiem The Times Michael O’Leary, CEO Rynaira, powiedział, że odsetek osób, łamiących zasady, spadł z 0,5% do mniej niż 0,1% ogólnej liczby pasażerów. Według wyliczeń portalu Fly4Free oznacza to spadek z około miliona do ~200 tysięcy przypadków, jako że rocznie przewoźnik obsługuje 200 milionów klientów.

200 tysięcy to wciąż jednak duża liczba i strata, ponieważ osoby z większym bagażem powinny – według obowiązujących zasad – zapłacić za możliwość zabrania go na pokład. Michael O’Leary jest tego świadomy, dlatego zapowiedział, że linia lotnicza zamierza zachęcić swoich pracowników do jeszcze uważniejszego przyglądania się torbom pasażerów.

Aktualnie za każdy przypadek wykrycia próby wniesienia na pokład ponadwymiarowego bagażu pracownik otrzymuje prowizję w wysokości 2,5 euro (to równowartość około 11 złotych). Michael O’Leary poinformował, że chce zwiększyć ją do 3,5 euro (~15 złotych).

Ponadto w planach jest zniesienie limitu maksymalnej liczby pasażerów, których może „złapać” jeden pracownik. W połączeniu z wyższą prowizją zdecydowanie może to zachęcić do bardziej wnikliwego przyglądania się pasażerom. Przy liczbie 200 tysięcy przypadków „do wzięcia” i „podziału” jest bowiem równowartość ~3 milionów złotych.

Taniej jest kupić nową torbę niż zapłacić opłatę za zbyt duży bagaż w Rynairze

W przypadku, gdy pracownik uzna, że bagaż pasażera może być zbyt duży, ma prawo poprosić go o weryfikację rozmiaru w tzw. sizerze. Jeśli faktycznie nie zmieści się do niego, klient jest wzywany do wniesienia opłaty wysokości około 300 złotych – w przeciwnym wypadku nie zostanie wpuszczony na pokład.

W związku z tym warto kupić zawczasu torbę o odpowiednich rozmiarach i nie „wypychać” jej, żeby nie sprowokować pracownika do weryfikacji. Ewentualnie zapłacić za pierwszeństwo wejścia na pokład, co kosztuje od 6 do 36 euro (~25-155 złotych), w zależności od trasy i daty podróży.