Nadchodzące zmiany na rynku motoryzacyjnym nie obchodzą się łaskawie z każdym. W wyniku bardzo słabych wyników finansowych Honda zdecydowała się na skasowanie aż trzech projektów. O jakie modele chodzi?
Czym była Honda 0 Series?
W trakcie targów CES w styczniu 2024 roku japoński gigant motoryzacyjny zaprezentował elektryczną wizję przyszłości. Główną filozofią, jaką kierowano się przy serii Zero, miało być opracowanie jej korzystając z nowych technologii i zbudowanie nowego dziedzictwa bez spoglądania w przeszłość. Niewykluczone, że mogło być to nowe, elektryczne otwarcie dla firmy o ponad 60-letniej historii produkowania aut.
Rok później Japończycy zaprezentowali pierwsze modele wchodzące w skład nowej gamy – Zero SUV oraz Zero Saloon. Maszyny prezentowały się bardzo futurystycznie, choć słowo „kontrowersyjnie” również mogło zostać użyte bez cienia przesady. Debiut aut był planowany na początek 2026 roku. Teraz wiemy, że nowy termin to póki co „nigdy”.
Honda w trudnej sytuacji – trzy projekty w koszu
Japoński gigant nie jest ostatnio w najlepszej kondycji. Inwestycja w auta elektryczne (takie jak zaprezentowany w maju 2023 roku e:Ny1) nie przyniosła spodziewanego zysku, cła nałożone przez Donalda Trumpa nie pomagają w osiąganiu zysków na jednym z najbardziej dochodowych dla Hondy rynków, a próba połączenia się z Nissanem zakończyła się niepowodzeniem. Dorzućmy do tego jeszcze agresywną konkurencję ze strony Chin i mamy komplet problemów.
Skutkiem tego wszystkiego są prognozowane straty za ostatni rok podatkowy na poziomie 360-630 miliardów jenów (~8,3-14,6 miliarda złotych) – będzie to pierwszy raz w historii Hondy od czasu wejścia na giełdę ponad 50 lat temu, kiedy notuje wynik „na minusie”.
Aby ratować swoje fundusze Honda postanowiła skasować projekt Zero SUV, Zero Saloon oraz elektryczny model Acury RSX. Zamiast tego, firma skupi się na rozwijaniu gałęzi aut hybrydowych, który eksploruje od 1999 roku, od czasu premiery modelu Insight.
Decyzja Japończyków nie jest dla mnie wielkim zaskoczeniem. Choć szalony design przyciąga osoby chcące się wyróżnić na tle klasycznych, spalinowych konstrukcji, to masowy odbiorca woli patrzeć na stare, sprawdzone rozwiązania – dlatego najpopularniejszym elektrykiem w Polsce w 2025 roku była Tesla Model Y, przypominająca średniej klasy SUV-a, a w pierwszej dziesiątce nie znalazł się Citroen Ami.
Co ciekawe, nie jest to jedyny producent, który zmienia plany co do aut elektrycznych w ostatnim czasie. Koncern Stellantis w lutym 2026 roku po cichu przywrócił do oferty silniki wysokoprężne w Peugeocie 308 czy DS4. Czyżby „stara gwardia” miała problemy z adaptacją do nowej, elektrycznej rzeczywistości, a rynek zostanie zdominowany przez Chiny? Jak widać – na rynku motoryzacyjnym wszystko jest możliwe.




