Choć nowy system kaucyjny działa w Polsce od 1 października 2025 roku, to dopiero teraz jego skutki stają się bardziej zauważalne dla mieszkańców Polski. Niestety, również te mniej korzystne dla nich.
System kaucyjny korzystny dla środowiska, ale nie dla portfela Polaka
Według założeń, system kaucyjny ma sprawić, że znacznie więcej opakowań, które nadają się do recyklingu, faktycznie zostanie przetworzonych. Na przykład w Niemczech, gdzie system kaucyjny został wprowadzony już w 2003 roku (na przestrzeni lat przeszedł kilka modyfikacji), odzyskiwanych jest blisko 100% opakowań nim objętych.
System kaucyjny może zatem działać zgodnie z oczekiwaniami, aczkolwiek – jak w przypadku każdej dużej zmiany – potrzebny jest czas, żeby ludzie przyzwyczaili się do nowego sposobu postępowania z opakowaniami, nadającymi się do recyklingu. Szczególnie że zachęca do tego wizja odzyskania pieniędzy – raczej wątpliwe, aby wszyscy „lekką ręką” wyrzucali do kosza 50 groszy czy złotówkę (bo tyle właśnie można odzyskać).
Nowy system kaucyjny wywołuje jednak też efekt, o którym rząd głośno nie mówi, a który będzie miał (bez)pośredni wpływ na zawartość portfela mieszkańców Polski. Mówiąc wprost – przez niego w portfelach Polaków zostanie mniej pieniędzy. I bynajmniej przez to, że muszą dopłacić kaucję w sklepie.
Gmina Kobiór (województwo śląskie) opublikowała komunikat, w którym informuje, że od stycznia 2026 roku jej mieszkańcy zapłacą 39 złotych za odbiór odpadów – to stawka od osoby. Jeśli ktoś nie będzie segregował śmieci, zapłaci trzykrotność stawki podstawowej, czyli 117 złotych. Jak zauważono, niektóre sąsiednie gminy pobierają jeszcze wyższe opłaty, na przykład Rydułtowy i Goczałkowice-Zdrój 44 złote, Wojkowice – 43 złote, a Miedźna i Wyry – 42 złote.
W swoim komunikacie Gmina Kobiór mówi wprost, że nowa, tak wysoka stawka za odbiór odpadów, to nie efekt inflacji, cen paliwa czy prądu. Winnym jest system kaucyjny, którego koszty spadają na nas wszystkich. Włodarze utrzymują, że gdyby nie jego wprowadzenie, stawka pozostałaby na dotychczasowym poziomie.
Dlaczego przez system kaucyjny rosną opłaty za wywóz śmieci?
Rząd przedstawia system kaucyjny w samych superlatywach, podczas gdy wywołuje on (niepożądany) efekt, kosztowny dla każdego mieszkańca Polski. Do tej pory firmy, odbierające odpady, sprzedawały opakowania nadające się do recyklingu, a zarobione w ten sposób pieniądze częściowo pokrywały koszty odbioru odpadów.
System kaucyjny sprawił, że to źródło zaczyna wysychać w miarę pojawiania się w sklepach opakowań z kaucją i zmiany przyzwyczajeń mieszkańców Polski. W efekcie, jak napisała Gmina Kobiór, płacimy podwójnie: kaucję w sklepie i więcej za śmieci w gminie.
Można spodziewać się, że analogiczna sytuacja będzie miała miejsce również w innych gminach w Polsce. Ministerstwo Klimatu i Środowiska, w komentarzu, przesłanym portalowi Interia Biznes, utrzymuje jednak, iż stwierdzenie, że wzrost kosztów wynika z uruchomienia w Polsce systemu kaucyjnego jest zbyt daleko idące. Dodatkowo w pierwszych trzech miesiącach funkcjonowania (w okresie październik-grudzień) system kaucyjny nie był jeszcze tak szeroko wdrożony, że mógłby mieć oddziaływanie na decyzje w gminach.
Ponadto resort stwierdził, że w konsekwencji startu nowego modelu ROP wydatki gmin i związków międzygminnych na gospodarkę odpadami komunalnymi powinny ulec pomniejszeniu, co zapewni stabilizację, a w dłuższej perspektywie zmniejszenia realnych kosztów ponoszonych przez mieszkańców, jednak na tę chwilę prace nad nową ustawą o Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta wciąż trwają.
W założeniach ROP ma przenieść koszty i odpowiedzialność za odpady na producentów, aby nakłonić ich do tworzenia bardziej ekologicznych opakowań. Nie będzie jednak niespodzianką, jeśli producenci nic nie zmienią, a dodatkowe koszty przerzucą na – jak (prawie) zawsze – klientów. Takiego scenariusza nie wyklucza Rzeczpospolita, która w grudniu 2025 roku pisała, że przy obecnej konstrukcji projekt może skończyć się na poborze środków bez jasnych mechanizmów osiągania celów i bez pewności, czy pieniądze rzeczywiście trafią do gmin, sortowni i recyklerów.






